Jak przezwyciężyć wypalenie zawodowe

7

Podobny kryzys dorwał mnie w powiedzmy zbliżonym czasie (no, może bliżej 1,5-2 lat) i do dziś mi nie przeszło :) Zmieniłem pracę - nie pomogło, ostatnio zmieniałem znowu i już się nie próbowałem nastawiać, że tym razem ustrzelę nie wiadomo co i będę robić rocket science.

Generalnie kiedyś myślałem, że jako programista będę wykonywał pracę umysłową - ale im dalej w las, tym bardziej widać że poza nielicznymi wyjątkami to bujda i robota jest dość mechaniczna. Problemy na które trafiasz są dość powtarzalne, często powstają przez te same błędy programistów czy managementu i przez ostatnie 40-50 lat ktoś zdążył już wielokrotnie je rozwiązać, stworzyć tymi rozwiązaniami nowe problemy i być może wyciągnąć wnioski albo odnotować, że źródło problemu jest między krzesłem a monitorem.

A rozwiązania są na wyciągnięcie ręki w książkach czy nawet w internecie, więc niekorzystanie z tego i wymyślanie koła na nowo graniczy z sabotażem - i nawet nie mówię o używaniu wzorców projektowych :)

4

Też tak miałem. Tyle że nie po 2 latach bycia programistą, a po 8.
W moim przypadku pomogła zmiana technologii i firmy.
Będąc Senior Angular Devem i pracując głównie w korpo poszedłem do małej firmy w Reacta (w którym miałem ZERO doświadczenia), która łapie zlecenia dla zachodnich firm.
Na szczęście nie wiązało się to z jakąś znaczną obniżką stawki, a musiałem nauczyć się wielu rzeczy od zera.

Zamieniłem Angulara w korpo na Reacta w startupie i było to naprawde super:

  • musiałem jak najszybciej nauczyć się technologii o której NIC nie wiedziałem, mając jednocześnie 10 lat doświadczenia w Webie
  • w małych firmach / startupach po prostu trzeba dowozić setki/tysiące linii kodu dziennie jako programista
  • brak zbędnych procesów, jedynie JIRA, mockupy i ustawiony ekosystem CI/CD
  • przez 6 miesięcy trwania projektu z chęcią pracowałem po godzinach, bo każde zadanie to było inne wyzwanie
  • w dodatku pracowałem z ludźmi od wiele młodszymi, a większym doświadczeniem w Reacie co tylko potęgowało we mnie poczucie chęci udowodnienia, że nie jestem starym dziadem z korpo

Ogólnie to bardzo polecam tego typu zmiany.
Wydaje mi się, że większość programistów czerpie największą radość z tego, że potrafią się czegoś nauczyć i wytworzyć działający kod na podstawie tej wiedzy.
Jak ma się 35 lat tak jak ja, to trzeba być trochę do tego przygotowanym (nie mieć wybujałego ego + ogarnąć bezpieczeństwo finansowe).

4
davd napisał(a):

[...] Do plusów mogę zaliczyć brak dziatwy do wykarmienia. [...]

W kontekście tego, co piszesz to nie jest plus. :) Miałbyś ową dziatwę, to byś wiedział, że praca jak praca -- chodzi o to, żeby było co do gara włożyć (no i gdzie mieszkać, w co się ubrać, czym jeździć itp., oczywiście :)) a nie o jakąś tam czystą przyjemność... Która, owszem, ZDARZA się, ale nie jest celem i sednem pracy (niestety?).

Powie Ci to programista, powie Ci to sprzątacz, powie Ci to naukowiec.

PS. A z tego co piszesz o samej Twojej konkretnej pracy, to chyba rzeczywiście postarać się możesz o coś lepszego i ciekawszego. :)

25

Też mi się zawsze wydawało, że programowanie jest moją pasją. Tyle że to nie była prawda i mam wrażenie, że wielu programistów wpadło (i wpada nadal) w ten sam błąd myślowy co ja lata temu. Programowanie jest narzędziem, a prawdziwą pasją było tworzenie czegoś użytecznego. Ja zawsze programowanie porównuję do machania łopatą. Niby co innego, a jednak tak jak napisałeś: praca powtarzalna, monotonna itd.

Czy machanie łopatą może być pasjonujące? Nie bardzo.
Czy machanie łopatą w celu wykopania basenu na ogródku, w którym latem będziesz mógł się popluskać, jest bardziej motywujące? No prędzej.

To jest coś, o czym zapomniało w większości firm, a widnieje w sporej części książek dotyczących podstaw zarządzania projektami. To jest "po co" robi się dany projektu. Jeżeli pokarzesz, że praca nad projektem ma sens, jest potrzebna itd. to nie wstajesz z myślą o machaniu łopatą, tylko tym jaką wartość dodasz dzięki dzisiejszej pracy.

Ta narracja: "pracuję, bo muszę coś jeść", albo "pracuję no bo kredyt sam się nie spłaci" w zasadzie pokazuje jak bardzo płytka jest praca w naszym otoczeniu. Z czego tu się cieszyć skoro każda ambicja, chęć itd jest sprowadzana do parteru (czyt. pracuję, bo nie mam innego wyboru).

Strasznie lubię robić projektu "na swoim" pomimo że kokosów z tego nie ma, bo sprzedawca ze mnie żaden, to widzę, że np. klient jest zadowolony, jak wysyła mi screena z rozmowy, że dzięki mojej pracy ktoś w końcu może łatwo i przyjemnie coś zrobić, że poprawiły mu się wyniki finansowe itp itd. To aż chce się robić. Przy ostatnim projekcie wsparłem się part-time znajomym ze starej pracy, który jest wypalony do gołej ziemi, a po czasie dostałem nawet feedback, że "dawno nie miał takiego uczucia, że chce mu się programować". Bo zamiast posadzić go na zasadzie "tu są taski, raportuj czas, fakturka na koniec miesiąca", to opowiedziałem o potrzebie, co ten system im da. Jak dostawałem maila z feedbackiem to robiłem też forward.
Na etacie nie mam feedbacku, nie mam celu, klepię dla klepania, przerzucają mnie jak worek ziemniaków z projektu do projektu, byle produkować kod i realizować zadania które nie wiem do czego komu mają służyć.

Dobra starczy, bo się wylewny zrobiłem. Na koniec tylko powiem, że wiele z tych rzeczy zauważyłem dzięki pomocy psychologa. Rozważ przejście się do takiego speca. To może pomóc odnaleźć się w życiu.

7

W sumie to rzeczywiście mógłbym się udać do psychologą żeby porozmawiać o pewnych rzeczach, raczej nie powinno mi to zaszkodzić.

Czytając te wszystkie odpowiedzi myślę, że każda przedstawia wartościową opinię i co najważniejsze pozostawia wiele do przemyślenia. Dzięki ;-)

5

Ja postaram się wprowadzić trochę optymizmu, bo z czymś podobnym się zderzyłem sam (aczkolwiek nie aż tak szybko). Twoje obecne odczucia mogą być przejawem tego że pod względem satysfakcji nie wystarczy Ci samo odhaczanie kolejnych taskow i pisanie prawie takiego samego kodu- dla niektórych to nie problem i to też jest ok. Zakładając że te 2.5 roku to był wartościowy czas, sporo się nauczyłeś, stosujesz dobre praktyki programowania itp. to może być to sygnał że czas ruszyć trochę karierę i wypłynąć na szersze wody. Może satysfakcję znajdziesz mając większy wpływ na projekt(y), architekturę systemu, branie czynnego udziału w poprawie kodu, promowania dobrych praktyk, pomagania innym członkom zespołu. Z Twoim krótkim stażem na początek w formie wsparcia dla bardziej doświadczonych tech leadów/architektów, a w dłuższej perspektywie już bardziej samodzielnie.

Drugą stroną medalu może być to że jesteś w zespole/firmie gdzie dobrych praktyk się nie stosuje, szerszą architekturą nikt się nie przejmuje a każdą zmianę dostarcza się w formie dodawania kolejnej nitki makaronu spaghetti. Pracując z takim kodem, nie mając dobrych wzorców łatwo o znużenie oraz całkowity brak satysfakcji.

Tak czy inaczej, warto się dobrze zastanowić gdzie leży przyczyna Twojego wypalenia i czy czasem nie jest to bodziec to dokonania następnego kroku w karierze. Ewentualnie może się okazać że kod to coś z czym jednak nie chcesz na codzień obcować, wtedy warto pomyśleć nad zmianą ścieżki w kierunku product ownera/PM/coś w tym stylu.

1

Kiedyś uwielbiałem programować. Teraz całe IT jest mi kompletnie obojętne. Pracuję w IT, bo takie skończyłem studia i w miarę dobrze płacą. Nic więcej, nic a nic. Ani to nie jest jest moja pasja, ani nie mam przyjemności z tego co robię. Pogodziłem się już z tym, że jestem tu gdzie jestem, choć było to bardzo trudne i nadal we mnie pełno goryczy. Cóż, nie wszyscy są w stanie coś w życiu osiągnąć ale przynajmniej próbowałem, chociaż wciąż marna to dla mnie pociecha.

Robię, płacą, fajrant i niech reszta spieprza.

7

Mam 23 lata, ponad 2 lata doświadczenia i fakt, że już troche robi się to nużące siedzenie te x godzin dziennie przy komputerze i robienie defacto powtarzalnych rzeczy, Najgorsze w tym jest to, że mając 30lat będe siedział już w IT prawie 10lat co potęguje myślenie, że całe życie w kodzie mi się siedzieć nie chce

4

@Escanor16: z drugiej strony, za jakieś 10 lat możesz przestać być klepaczem, a zamiast tego wskoczyć na jakieś stanowisko kierownicze, możesz być PM, możesz zostać architektem, jakieś usługi doradcze itp.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0