Pytanie o referencje. Czy to jest normalne?

0

@Shalom: Jak dajesz telefon do osób z tej samej korporacji robiących takie same dupogodziny to co to za weryfikacja? Osoby mogą już nie pracować w firmach które mam w cv więc argument o mailach służbowych odpada. Czyli można dać numer taty i brachola.

2

@Bonanzaa

  1. Zwykle proszą cię o kontakt managera/leada a nie kolegi z biurka, niemniej i takie pewnie przejdą.
  2. To nie ma znaczenia gdzie te osoby teraz pracują. Korporacyjny mail służy szybkiej weryfikacji danych. Jak mówisz ze dajesz namiar na swojego managera jana kowalskiego a podasz maila [email protected] to moze wzbudzić podejrzenie :D
  3. To nie jest background check dla służby kontrwywiadu xD Wiadomo że możesz ściemniać i kombinować, tylko po co? o_O Jest ryzyko wpadki bo np. twój nowy manager pracował w tej firmie i zna tam ludzi. Szczególnie jak to to samo miasto, to w ogóle wszyscy się znają. Pracowałem w Krakowie kilka lat, studiowałem tam i praktycznie w każdej większej firmie w mieście kogoś znam.
  4. Nie bardzo rozumiem czemu to jest dla kogoś problem. Jeśli ktoś był dobrym pracownikiem, to nie ma się czego obawiać...
0

@Shalom: Każdy punkt który wymieniłeś jest nie w temacie pierwszego komentarza.

2

Pytanie się obecnego pracodawcy jak sprawuje się ich pracownik jest jak pytanie się poprzedniego partnera twojego partnera o opinię.

Ja w każdej pracy mam kilku dobrych ziomków i w razie czego ich mogę poprosić o to, żeby odebrali telefon. Natomiast nie podawałbym kontaktu do aktualnej pracy. Tak jak @Zing wspomniał. Aktualny szef powie coś w stylu, że "nigdy nie sprawiałeś problemów", żeby cię zatrzymać i to może być red flag.

Jeżeli ktoś uważa, że ma karierę bez żadnych zgrzytów i wszyscy go lubią to chyba nic nigdy nie dowiózł bo ludzie mogą czuć urazę z wielu różnych powodów, wliczając w to również możliwość że się im przyśniliście w jakimś koszmarze. Niby to był tylko sen, ale niesmak pozostał.

0

według mnie referencje to jakiś dziwny twór, bo niczego właściwie nie zapewnia, o ile rekruter nie zna osoby referującej

sam nie chciałbym być pytanym o referowanie kogoś, bo pewnie bym kłamał/naginał rzeczywistość na jego korzyść.

1

@Bonanzaa: Niestety stereotypowy obraz 'informatyka' jest taki, że stroni od ludzi i nie potrafi z nimi rozmawiać. Niektórzy mało, że nie potrafią rozmawiać z 'normalsami' to nie potrafią nawet rozmawiać ze innymi 'informatykami'. Co w pracy zespołowej się absolutnie nie sprawdza.

Sam nigdy nie byłem w sytuacji jaką opisujesz. Niemniej z doświadczenia wiem, że umiejętności miękkie są bardzo cenione. Jeśli słabo współpracujesz w zespole, słabo się komunikujesz, odpowiadasz na mejle jednym słowem lub wcale, piszesz niezrozumiałe dla innych mejle czy mema, niezrozumiałą lub wcale dokumentację to Twoje notowania lecą w dół.

Niemniej sa to tylko umiejętności. Da się tego nauczyć. Nauczyłeś się programować to nauczysz się rozmawiać i pisać. Jest tylko kwestia włożonego wysiłku i treningu. Podobnie jak w programowaniu - wyznaczasz sobie cel, dzielisz go na małe kroki, które codziennie realizujesz.

Trzymam kciuki :-)

2

@Marcin Badtke: Dziękuję za słowa otuchy bo już myślałem, że nigdy nie nauczę się odpowiadać na maile. A myślisz, że referencje od taty przejdą, żebym mógł dostać taką pracę?

1
twoj_stary_pijany napisał(a):

Pytanie się obecnego pracodawcy jak sprawuje się ich pracownik jest jak pytanie się poprzedniego partnera twojego partnera o opinię.

Czy ja wiem, jak już dasz wypowiedzenie to jaką korzyść twój pracodawca będzie miał z naginania rzeczywistości na twoją niekorzyść? Poza tym rekruterzy też nie są głupi, jak dostaną trzy referencje z czego jedna z obecnego miejsca pracy i tylko ta ostania będzie nafaszerowania jakimiś sugestiami to albo to zleją albo będą drążyć.

3

jaką korzyść twój pracodawca będzie miał z naginania rzeczywistości na twoją niekorzyść?

Ten niewdzięczny gnojek, ja mu płaciłem prawie 4k brutto, a on sobie wymyślił, że mu tu źle. Miał do tego nadgodziny (oczywiście - płatne w kopercie) i miał możliwość pracy w weekendy, a tego nie docenia. Nawet po pół roku przestałem mu potrącać z pensji za wypitą kawę i nie musiał pytać o zgodę na pójście do toalety.
Za kogo się on uważa, żeby odchodzić z mojej firmy. Zresztą on nic nie umie i myśli, że gdzieś indziej będą go chcieli. Tylko pytał o podwyżki, zamiast dać coś od siebie i np. robić więcej godzin. A szczytem było jak chciał drugi monitor. Czy on myśli, że firma ma maszynkę do drukowania piniąców?
I jeszcze jakieś chore rzeczy w stylu testów, backupów i przepisywania dobrze działajacego kodu sobie wymyślił. I kto ma za to niby płacić? Nie będę tracić czasu moich wszystkich 3 programistów na takie głupoty, trzeba pisać kod i sprzedawać klientom, bo z tego jest kasa, a nie z przepisywania w kółko czegoś, co od prawie 20 lat działa bez problemów.

0

@cerrato:
Wydaje mi się, że to strasznie skrajny przypadek. Jak ktoś ma takiego szefa to niech go nie podaje w referencjach, tylko spróbuje namówić kolegę z biurka czy bezpośredniego przełożonego, jeśli ktoś ma mało doświadczenia to może nawet nauczyciela ze szkoły czy studiów, albo po prostu może wyłożyć kawę na ławę i powiedzieć, że jego były szef to kawał uja. To nie jest tak, że musisz podać N referencji i każda ma sypać komplementami na twój temat jak z karabinu.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0