Przyszłość testerów oprogramowania

0

Mieliśmy dzisiaj w pracy na kawie online bardzo zażartą rozmowę na temat testerów, testowania oprogramowania, przyszłości testerów i w sumie to jest dość ciekawy wątek. Z mojej perspektywy i reszty deweloperów z mojego zespołu, uważamy że w sumie jednym ostatnim "przełomem" w testowaniu był nacisk na testy automatyczne i poza tym nic ciekawego się nie dzieje w świecie testerów. Ciekawe jest to że zawód testera oprogramowania istnieje od bardzo dawna i tak mało się w nim zmienia. Z drugiej strony testerzy ostro nas przekonywali, że testerzy mają super przyszłość, że będzie turbo zapotrzebowanie na testerów automatycznych, SDET, QA itd., że coraz więcej firm uświadamia sobie jak bardzo potrzebni są testerzy ble ble ble itd. Co myślicie na temat testerów/SDET/QA? Faktycznie to ma przyszłość czy zacznie być wypierane jak w Microsofcie? Oczywiście nie uważam, że testerzy są jacyś "gorsi", bo znam wielu naprawdę ogarniętych gości, ale bardzo mnie ciekawi jak to wygląda z perspektywy innych firm i osób które pracują jako testerzy i mają większą widzę na te temat.

1
vott napisał(a):

Oczywiście nie uważam, że testerzy są jacyś "gorsi", bo znam wielu naprawdę ogarniętych gości, ale bardzo mnie ciekawi jak to wygląda z perspektywy innych firm

Znaczenie ma to, co sądzi biznes, a nie kogo ten albo tamte programista uważa za "ogarniętego" więc godnego miejsca pracy albo "nieogarniętego" - wiec z punktu widzenia programisty zbędnego.

Oczywiście im bardziej hardcorowy programista to więcej zbędnych ludzi. W zasadzie to poza programistami w tym korzystającym z pracy programistów biznesie to wszyscy pozostali są zbędni.
Gdyby nie COVI i nagła panika "programistów będą zwalniać a biznes trzyma się nieźle" to byłoby z tym życiowo-biznesowym podejściem całkiem OK.

1

Jedne firmy wychodzą z założenia, że lepiej jeśli napisze się testy integracyjne, wtedy jest mniej roboty do testowania ręcznego.
Inne firmy z kolei preferują testy jednostkowe na mockach, wtedy programista nie ma pojęcia, czy aplikacja po jego zmianach się w ogóle uruchamia, więc testerów potrzeba wielu.

Nie sądzę, żeby to się zmieniło. Żeby testerzy przestali być potrzebni, najpierw trzeba byłoby się pozbyć programistów, którzy boją się sami uruchamiać swój kod.

1

Ktoś te testy musi robić albo je pisać, nie da się od tego uciec.

9

W programowaniu też się nic nie zmieniło: siedzisz i edytujesz pliki tekstowe, Jedynym przełomem było dodanie unit testów (więcej plików do edytowania).

0

Jako byly juz niestety qa ze smutkiem stwierdzam, ze w znacznej czesci rola testerow ulega dewaluacji.

Oczywiscie sa branze w ktorych przez dlugi czas takie stanowisko bedzie potrzebne i mile widziane, np game czy wszystkie te branze bezposrednio zwiazane z wysokim ryzykiem, np oprogramowanie linii lotniczych, czy sprzetu podtrzymujacego funkcje zyciowe.

Zaczalem role testera 6lat temu i juz wtedy widzialem pierwsze oznaki kryzysu.

Dzis wiele firm pozbywa sie tej roli jako osobnego stanowiska i przeklada ten ciezar na developera.

Zacznijmy od faanga, bo wiele firm po prostu kopiuje te zachowania:

Google - test engineer, istnieje w malej ilosci w specyficznych produktach, uwazany za druga kategorie.

Apple - qa w wielu produktach istnieje jako osobne stanowisko i ma sie dobrze. Najbardziej os czy hardware. W sofcie nie mam danych.

Amazon - sdet, qa. Istnieja i dzialaja poki co. Traktowani jako 2 kategoria. Wielu chce sie przeniesc na sde nie chcac pisac 100% czasu testow do czyjegos kodu. Zrozumiale. O tej roli wiem najwiecej bo sie rekrutowalem.

Facebook - co prawda istnieja sporadyczne pozycje na qa, ale headcount jest niski i nie udalo mi sie ogarnac co oni tam robia. Uznaje ze nie istnieje w powszechnej swiadomosci jako osobna rola.

Netflix - sdet, istnieje, ale maly headcount. Nie mam wiecej danych.

Miscrosoft - w sporej czesci rola usunieta, w niektorych organizacjach istnieje i ma sie dobrze, ale generalnie ilosc otwartych pozycji, zelaszcza takich ktore maja zwiazek z kodowaniem jest bardzo niewielka.

Inne
Np z gorocych startupow, swiezych publicznych ile jest otwartych rekrutacji na testerow/qa itp

Splunk - maja, sam jestem ciekawy jak dlugo jeszcze i co tam robia

Airbnb - brak
Spotify - brak, innych pozycji w engineeringu 113
Doordash - brak
Snowflake - sa 2 stanowiska, na swe 217 dla przykladu

Moglbym zbierac wiecej danych, ale moj wniosek jest taki.
Testerzy w wielu firmach to jako osobna rola rzecz na wymarciu. Porada - uciekac z tej branzy.

Dodatkowym minusem bycia w tej roli jest poczucie, ze wiele osob Cie nie szanuje lub traktuje jako kategorie gorsza niz szeregowy swe, co jest krzywdzace. Zauwazam to teraz, juz w mniejszym na szczescie stopniu w stosunku do front end developerow. Wielu swe nie zdaje sobie sprawy jak trudny do ogarniecia jest front end w 2020.

2

Mieliśmy dzisiaj w pracy na kawie online bardzo zażartą rozmowę na temat testerów, testowania oprogramowania, przyszłości testerów i w sumie to jest dość ciekawy wątek.

Moim zdaniem oprogramowanie powinno i będzie testowane. Natomiast to, czy będą robić to ludzie, którzy mają "tester" w nazwie stanowiska, to już inna bajka. Celem testowania jest zapewnienie jakości dostarczanego oprogramowania, a nie to, żeby istniał zawód "tester".

A "testuje" wiele osób.
Programista też testuje (też przecież musi sprawdzić, czy coś działa i czy nie ma bugów). UXowiec też testuje (pod kątem użyteczności itp.). Marketingowiec też testuje (pod kątem biznesowym). Użytkownik korzystając z apki też ją "testuje", i może dawać feedback (albo jest zbierany ze statystyk).

Przyszłością nie jest fakt istnienia jakiegoś zawodu czy nie, tylko wytwarzanie dobrej jakości oprogramowania.
Równie dobrze jutro wszyscy testerzy stracą pracę. I co dalej? Zapewne nic, po prostu się przekwalifikują na jakieś sąsiednie stanowisko w ramach szeroko pojętej branży IT.

vott napisał(a):

Z drugiej strony testerzy ostro nas przekonywali, że testerzy mają super przyszłość

Trzeba jakoś sobie zracjonalizować podjętą decyzję o zawodzie. To chyba normalne, że każdy, kto ma jakiś zawód i jest zadowolony ze swojej pracy, będzie widział swą profesję w pozytywnych barwach.

(nie twierdzę, że nie ma przyszłości, chodzi mi o uchwycenie tej subiektywności).

3

Jedyne co zauważyłem to stopniowe zwiększanie się ilości rzeczy do 'ogarnięcia'. Tester najlepiej, żeby napisał test automatyczny, spreparował dla niego docker i stworzył joby w jenkinsie / przygotował inne CI i przy okazji potworzył wszelakie integracje z istniejącymi systemami. Co przy okazji potwierdza opinię, że nie ma sensu na osobne stanowisko 'DevOps' a lepiej by dev czy tester wiedział jak sobie przygotować CI/CD. Przy rekrutacji wymagają często też podobny poziom umiejętności programowania co od programistów (ale inny stack) - ale to tylko na podstawie moich doświadczeń z rekrutacji. Z brakiem 'szacunku' do mojej roli nigdy nie miałem problemów. Płaca podobna.

A wiele korporacji programistów zatrudniają bezpośrednio a testerów outsourcują (głównie Indie) stąd zachwiana proporcja w dostępnych ofertach. Oczywiście w dobrze zorganizowanym projekcie i tak potrzeba więcej programistów niż testerów. Wyjątkiem są startupy gdzie faktycznie często na początku kompletnie nie rekrutują na stanowisko testerskie ale potem dodają ogłoszenia typu "czas na zostanie dojrzałą firmą i ogarnięcie procesu testowania" - i poszukują magika, który ogarnie ich burdel ;)

Zgadzam się z jedną teorią rzuconą w wątku. Pracy dla testerów faktycznie byłoby znacznie mniej gdyby programiści więcej myśleli o aplikacji w ramach 'całości' - czyli nie zamockowany mikroserwis ale zintegrowany , jak ich aplikacja powinna zostać zbudowana & zdeployowana, a pokrycie unit testami nie robili dla magicznego numeru '100%' a faktycznie przemyśleli co może pójść nie tak z ich kodem. Ale to tak łatwo się nie zmieni :)

1
AsterFV napisał(a):

Pracy dla testerów faktycznie byłoby znacznie mniej gdyby programiści więcej myśleli
/-/
co może pójść nie tak z ich kodem.

Wszystkiego co w brzegowych przypadkach może pó∆ść nie tak to nie wymyślisz.
Dlatego tam gdzie się mniej testuje tam użytkownicy końcowi mają więcej roboty z "testowaniem przez używanie" produktu.

1

Patrząc po tym co się dzieje w gamedevie to mierna. Dziś w epoce release early release often za testerów robią klienci końcowi. Wychodzi to taniej i sprawniej (większa próba, bardziej wartościowy feedback). Masz bugtrackery, telemetrię. Wszystko na bieżąco.

A co zrobi taki zwykły tester półautomatyczny albo nie daj boże manualny? Naklepie trochę skryptów? Będzie klikał w produkt do usranej śmierci non-stop zawężając ścieżkę po której przechodzi żeby nie zwariować? I jeszcze za to brać pieniądze? Na co to komu? I po co?

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1