Zadania rekrutacyjne - wezwanie do bojkotu

8

No ok, problem po ich stronie, ale jakoś nie zauważyłem, żeby oni pisali o tym na forum.

3

Jeśli jedna osoba mówi ci że jesteś koniem to ją zignoruj, jeśli dwie osoby mówią ci ze jesteś koniem to je zignoruj. jednak jeśli pięć osób mówi ci że jesteś koniem to zacznij zbierać na siodło.

0

@somekind: bo są głupi i nie wiedzą co robią.

Zobacz w ogóle że nikt nikomu nie jest w stanie nic udowodnić. Jak jeden się zaprze to nic nie zrobisz. Inny oleje i pozamiatane. Zatem jaki sens przekonywania, udowadniania, jak można mieć minimalnie mniej kasy, czyste sumienie i święty spokój?

5

Nie wiem, nie znam się. Wolę mieć maksymalnie więcej kasy. :P

1

Zadania rekrutacyjne rozwiazuja mlodzi ludzie albo ci co nie maja co robic lub im za mocno zalezy. Bo w zasadzie to pracodawca niewiele od siebie daje przekazujac takie zadanie, a jak juz ma kogos wziac do przepytania to troche musi wlozyc.

à propos rozmow: to ostatnia rozmowa rekrutacyjna wygladala u mnie w ten sposob: babka mi mowi, ze oferuja benefity: prywatna opieka medyczna multisport, a ja mowie prosze pania ja mam takie i takie benefity i sie pytam czy je pani przebije. Pani powiedziala, ze nie to rzucilem kwote z gornego pulapu, dogadalismy stawke i zadzwonili po raz kolejny, dowiedzialem sie ze klientem jest firma, ktora mnie kiedys dwa razy odrzucila przy rekrutacji, no to mowie, ze chce ekstra dwa razy wiecej kasy i o dziwo znowu zadzwonili, no to ja mowie, ale ja pracuje po 5 godzin dziennie i tutaj juz wymiekli.
A mialem chyba jeszcze jedna, to rekruter zadzwonil i zaczal zadawac pytania itd. A ja mowie hola i sie pytam czy stawka taka i taka wam odpowiada. Bez zbednego pierdzielenia, a ile pan ma doswiadczenia a co pan robil itd.

Nie zarabiam jakis kokosow, ale ostatnio przez glupi blad odrzucilem stawke o ok 50% wyzsza od mojego wynagrodzenia i od tamtego czasu mam wyrabane.

1

Nie mam takiego zestawu umiejętności, ani renomy, by rekruterzy do mnie masowo pisali - na LI dostaję średnio jedną wiadomość na miesiąc. Na dodatek zazwyczaj, gdy szukam nowej pracy, wynika to z niezadowolenia z obecnego miejsca. Jakby nie patrzeć, rachunek wychodzi taki, że to jednak mnie bardziej zależy na przypodobaniu się firmom, niż w drugą stronę.

1

Zadania rekrutacyjne rozwiazuja mlodzi ludzie albo ci co nie maja co robic lub im za mocno zalezy. Bo w zasadzie to pracodawca niewiele od siebie daje przekazujac takie zadanie, a jak juz ma kogos wziac do przepytania to troche musi wlozyc.

Myślę, że robią to osoby które nie mają jeszcze ugruntowanej pozycji rynkowej, albo tacy którzy np. nie chcą zostać z tyłu i czasami chodzą na rozmowy.

@zgrzyt pamiętaj, że zawsze warto utrzymywać ze swojej strony pewien poziom, nawet jak po drugiej stronie są idioci. Nigdy nie wiadomo gdzie Ci ludzie później trafią ;)

3

A ja lubię zadania rekrutacyjne. Znacznie bardziej niż jakieś durne testy z codility czy wyrywkowe pytania teoretyczne z javy.
Jest to symulacja prawdziwej pracy. Widać od razu jak piszę.
Dodatkowo fajnie zmierzyć się z jakimś problemem niezwiązanym z obecnym projektem i miło otrzymać ocenę kodu.

0

Zadania rekrutacyjne to zło.
Rekrutacje to zło.
Rekrutacje w większości przeprowadzają idioci na etatach przepalający czas pracodawcy.
Firmy w większości i tak nie szukają pracownika (badają rynek).
Kandydaci w większości i tak nie szukają pracy (badają rynek).

Żal mi juniorów którzy szukają pierwszej pracy [']

14

Tymczasem... innej strony - żartobliwie.
Kiedy człowiek chce do swojego zespołu nowego misia, lepiej mu poszukać wewnątrz firmy, bo tak jest szybciej i bezpieczniej (Ludzie w firmie pracują już jakiś czas i nie są losowymi osobami na rekrutacji). A jeśli nie, to proces rekrutacji, który trwa kilka miesięcy. W tym czasie dyrektor ciśnie na wyniki.
Dziewczyny z HR dostają info, że firma szuka nowych ludzi na już. Dostają listę technologii, żeby wpisać w ogłoszenie. Nawet, jeśli same chcą dowiedzieć się co to wszystko znaczy (K8s, Docker, Git...), to nie ma im kto wytłumaczyć. Albo nie ma kiedy, bo terminy. A nawet jeśli, to dyrektor zabrania, bo "nie, bo nie". Potem na rozmowę przychodzi gość w stylu "nie po to poszedłem na informatykę, żeby rozmawiać z ludźmi" a z kobietami szczególnie. Pani z HR chce zagadać, uśmiecha się. Próbuje sprawdzić czy gość jest komunikatywny. Ale nie! Nie dość, że się spóźnił bez uprzedzenia, to jeszcze jest opryskliwy. A jest taki, bo uważa kobiety za gorsze, szczególnie te po psychologii. Zupełnie jakby sam potrafił psychologię...
W końcu udało się, firma znalazła nowego programistę. Miś pracuje dwa miesiące i składa wypowiedzenie. Czemu? Nie powiedział. Kilka miesięcy później za to koleżanka z HR znalazła jego posty na forum, w których żalił się, że nie dali mu podwyżki, więc rzucił papierami. Chciał kupić dom, ale państwo go okradło (zupełnie jak z tłumaczeniem "zabiłem żonę, bo oglądała tureckie seriale - bo oglądanie tureckich seriali wkurza strasznie"). Gdyby poszedł i wytłumaczył o co chodzi, dyrektor poszedłby na spotkanie z zarządem i wynegocjował dodatkową kasę na projekt. Może akurat firma była na plusie kilka milionów i dyrektor by się napatoczył zarządowi z prośbą o kasę.
Przez parę miesięcy gość mało się odzywał. Jeśli już, to wyrażał pogardę dla Ukraińców, kobiet i homoseksualistów. Rzadko chodził na spotkania integracyjne. Może to i lepiej. Nie miał życia poza pracą i forum. Nie miał zainteresowań. No chyba, że zainteresowaniami nazwiemy narzekanie na nowe podatki. Ci programiści to jednak dziwni ludzie. Wszystkich traktują z góry.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0