Czy IT to tylko programowanie?

0

Cześć,

Piszę ten post na podstawie analizy rynkowej, rozmów ze znajomymi oraz własnej obserwacji. Od już dobrych kilku lat w prasie oraz mediach ciągle słyszymy "Brakuje programistów" bądź "Programowanie - żyła złota, róg obfitości, Mekka i Medyna w jednym". W związku z tym wyrosły nam jak grzyby po deszczu liczne szkoły programowania, kursy i szkolenia mające zachęcić przysłowiowe sprzątaczki do zmiany zawodu w kierunku programisty. Motywacją są jak zwykle mityczne zarobki, praca przy komputerze i stukanie w klawiaturę jak wytresowana małpka. Wszystko fajnie, dobrze że ludzie chcą coś zmienić w życiu, ale z drugiej strony coraz trudniej jest iść w kierunku programowania ze względu na rosnącą liczbę przyszłych kandydatów - wzrost wymagań, przebieranie w kandydatach, bywa że na jedno miejsce przypada nawet sto CV itd. Odnoszę trochę wrażenie że za 2-3 lata liczba programistów zaczynających swoją karierę będzie nieadekwatna do ich zapotrzebowania na rynku (mówię o tych co zaczynają lub chcą się przebranżowić). Branża jest stosunkowo młoda, nie jest niczym dziwnym znaleźć doświadczonych koderów w wieku 30+ oni raczej są jeszcze stosunkowo młodzi i nie planują przejścia na emeryturę - Ci co startują w podobnym do nich wieku nie mają już raczej szans dogonić ich, zawsze będą o krok do tyłu. Coraz więcej ogłoszeń dotyczy specjalistów, a nie juniorów. Ma to swoje uzasadnienie w panującym od paru miesięcy kryzysie/pandemii. Ale problemy już były przed pandemią. Dziś aby zostać juniorem nie wystarczy mieć paru zrobionych kursów, ogarniać podstawowe zasady języka - dziś po prostu pracodawcy mogą sobie przebierać w kandydatach. Prawa rynku - jak mawiają - ich święte prawo.

Można zwrócić uwagę że inne gałęzie w IT są po prostu pomijane, uznawane za niezbyt ciekawe, nie dające mitycznych 15k. Z tym że z drugiej strony, człowiek dzięki temu że wszystko co chodzi i pełza poleciało kodować, ma szansę tam umocnić swoją pozycję i znaleźć sensowną pracę za przyzwoite pieniądze bez jakiegoś ogromnego zabijania się w swojej niszy. Według mnie boom na programowanie wyrósł za sprawą dobrego marketingu. Od dawna trąbi się - programowanie w szkole, programujące kobiety, niektórzy dorabiają do tego jakąś filozofię i magię, a to zwykła działka jak każda inna z dobrze podkręconą reklamą.

W IT pojawia się coraz więcej ścieżek rozwoju (Administrowanie siecią, bezpieczeństwo, analityka, Systemy ERP i wiele innych mniej lub bardziej znanych) że każdy kto ma głowę na karku, chęci do pracy i garść dyscypliny coś znajdzie - o dziwo nawet za przyzwoite pieniążki i bez konieczności zabijania się nie wiadomo jak. Niestety ciągłe nawijanie jakby tylko programista był kimś nie wiadomo jakim przynosi dla całej branży lekko patologiczny obraz że niby nie ma pracy i jest "przesyt Informatyków". Praca jest - tylko jak 90% osób rzuca się w jeden temat, to niech później nie lamentują ze nie mogą znaleźć roboty.

2

Programowanie to tylko jeden z wielu obszarów rynku IT. Jednocześnie chyba też jeden z niewielu gdzie wiedzę można zdobyć siedząc w domu jako samouk. Jako wieloletni administrator mogę powiedzieć, że w tej dziedzinie ogromne znaczenie ma doświadczenie, a tego nie zdobędziesz robiąc sobie jakieś niewielkie wirtualne sieci w domu. W prawdziwym świecie masz różnego rodzaju serwery (różne sprzęt, systemy i różne funkcje), systemy backupu, wirtualizacje, sieci złożone z tysięcy komputerów. W dużych organizacjach często jest potrzeba mocnej specjalizacji bo np. instalacja i utrzymanie oprogramowania antywirusowego może wymagać osobnego etatu.

0

Nic nie widzę tego co tu pisze ta na rynku .

2

Nie zgadzam się. Jest boom na programowanie bo zarobki są dużo wyższe niż w innych zawodach (z bardzo niewieloma wyjątkami), również znacząco wyższe niż w innych działkach IT. Bo się programowanie najłatwiej outsorcuje i jest ciągle zapotrzebowanie na zachodzie.

Ten wpis wniósłby coś jeśli pokazałby jak wyglądają średnie zarobki w tych innych branżach IT i jak głębokie są one (ile pracowników w Polsce w stosunku to kochorty programistów)

1

Mam np. do czynienia z wdrożeniowcami od systemów FK-KP. Praca dobrze płatna, ale też trzeba mieć duże doświadczenie i nie tylko z IT, ale po prostu umieć się dogadać z księgowymi/kadrowymi i praca wiążąca się z częstymi wyjazdami. Sam przez lata zajmowałem się też "computer forensic", a tego to już w domu na pewno się nikt nie nauczy bo oprócz doświadczenia w IT to trzeba mieć też trochę pojęcia o procedurach karnych.

3

Branża jest stosunkowo młoda, nie jest niczym dziwnym znaleźć doświadczonych koderów w wieku 30+ oni raczej są jeszcze stosunkowo młodzi i nie planują przejścia na emeryturę - Ci co startują w podobnym do nich wieku nie mają już raczej szans dogonić ich, zawsze będą o krok do tyłu.

Powiem krótko: hehe.

Niestety ciągłe nawijanie jakby tylko programista był kimś nie wiadomo jakim przynosi dla całej branży lekko patologiczny obraz że niby nie ma pracy i jest "przesyt Informatyków

A ja widzę co innego. "Programować może każdy" - głosi niejedna reklama. Po drugie: w firmach zespoły programistów traktowane są w najlepszym razie jak zło konieczne. Takich najlepiej w ogóle wyrzucić a oprogramowanie brać od dostawców zewnętrznych. 16 GB RAM? Nowy monitor? A po co to komu? Zarząd potrafi chodzić z piekącymi odbytami jeszcze tydzień po zakupie nowego monitora.

Nie można programować po trzydziestce? Programista to nie wiadomo kto? W tego typu bajki wierzą głównie ci, co nie grzeszą logicznym i perspektywicznym myśleniem tak potrzebnym w programowaniu. Ale spokojnie, nawet jeśli dadzą nabrać się na reklamy bootcampów, ich ograniczone rozumki nie ogarną programowania. Zresztą, brak kultury i elokwencji wychodzi wychodzi u niektórych nawet na tym forum.

Czy IT to tylko programowanie? Nie. Od tego powinna się zacząć odpowiedź i właściwie na tym skończyć.

2

Ja bym wolał od twórcy tematu większych konkretów, bo ja nie wiem czy jemu chodzi o to, o co ja myślę, że chodzi. Chciałbym się rozeznać trochę, więc przygotowałem kilka pytań pomocniczych. Proszę o odpowiedzi tak/nie:

  • czy administrator automatyzujący sobie jakieś procesy pisząc kod to programista?
  • czy analityk obrabiający dane w R to programista?
  • czy finansista piszący sobie czasem toole w VBA to programista?
  • czy osoba klepiąca dashboardy w Tableau i wykorzystująca w "formułach" (nie wiem jak to się fachowo nazywa) jakieś obliczenia to programista?
  • czy osoba obsługująca ETL i budujaca flow obrabiajace dane to programista?
  • czy osoba wykorzystująca drag & dropowe technologie tworzenia algorytmów i je odpalająca to programista?
  • czy osoba budująca moduły do SAPa w ABAPie to programista?
  • osoba pracująca w jakich modułach SAPa to osoba pracująca w IT, a w jakich nie?
1

@ToTomki: To sprawdza się do dyskusji, że języki programowania to tylko narzędzie i tak należy je traktować. Przykład z mechanikiem: widzieliście, żeby ktoś mówił "lubię używać kluczy dynamometrycznych"? Ja nie baudzo. Z reguły słyszymy głosy, że ktoś lubi naprawiać samochody. A w IT? "Lubię programować". Tacy ludzie czasem nawet nie umieją powiedzieć jakie problemy rozwiązali. A taki administrator czy analityk z marszu powiedzą o problemach jakie rozwiązali przez ostatnie parę dni.

1

Odnoszę trochę wrażenie że za 2-3 lata liczba programistów zaczynających swoją karierę będzie nieadekwatna do ich zapotrzebowania na rynku (mówię o tych co zaczynają lub chcą się przebranżowić).

Przecież już jest tak, że chętnych na stanowiska dla niedoświadczonych / mało doświadczonych programistów jest bardzo, bardzo dużo w porównaniu do zapotrzebowania.

Co więcej, jak do niedawna widywałem oferty "junior coś-tam" to normą było wymaganie "jakiegokolwiek" albo powiedzmy rocznego doświadczenia na podobnych stanowisku. Teraz nie są niespotykane oferty na stanowiska juniorskie gdzie minimum to 2-3 lata doświadczenia. Przypuszczam, że raczej prędzej niż później stanie się normą, że osobę z 3-letnim doświadczeniem bierzemy na juniora i za rok-dwa myślimy o awansie. Czy to dobrze? Z jednej strony o wiele lepsze niż wygłupianie się z zatrudnianiem 2-3 letnich señorów, z drugiej - jak się wstrzeliło w taki moment, gdzie granice się przesuwają to już trochę słabe że lata lecą, a kariera stoi sobie w miejscu.

W IT pojawia się coraz więcej ścieżek rozwoju (Administrowanie siecią, bezpieczeństwo, analityka, Systemy ERP i wiele innych mniej lub bardziej znanych) że każdy kto ma głowę na karku, chęci do pracy i garść dyscypliny coś znajdzie - o dziwo nawet za przyzwoite pieniążki i bez konieczności zabijania się nie wiadomo jak. Niestety ciągłe nawijanie jakby tylko programista był kimś nie wiadomo jakim przynosi dla całej branży lekko patologiczny obraz że niby nie ma pracy i jest "przesyt Informatyków". Praca jest - tylko jak 90% osób rzuca się w jeden temat, to niech później nie lamentują ze nie mogą znaleźć roboty.

Ja proponuję zainteresować się security i devops (wiem, że to metodyka pracy a nie nazwa stanowiska, niemniej nie przeszkadza to nikomu nazywać stanowiska związane z administrowaniem i infrastrukturą "devops coś-tam"). Nie mam pojęcia, czy jest tam przesyt, niedosyt, czy w sam raz kandydatów, niemniej jednak nieczęsto miewam styczność (zawodowo) z np. devopsami i pentesterami. Na ogół albo ich nie ma, albo jest ich zbyt mało i są tak zarobieni, że i tak to my (tzn. programiści) zajmujemy się opsowaniem, sekórity na pół gwizdka. Ewentualnie jak już znajdą czas i z nimi pracujemy, to wychodzi na to że chyba nie do końca ogarniają swoją specjalizację. Kiedyś osobiście prowadziłem za rączkę pentestera-specjalistę, który najwyraźniej nie wiedział co oznaczają kody HTTP 404, 400 i 200 oraz którego przerastało wystukanie poprawnego URLa na podstawie dokumentacji API, żeby do niego uderzyć. Także myślę, że próg wejścia tam może być wciąż dość niski :D :D :D

4
KostkaSpustoszenia napisał(a):

Piszę ten post na podstawie analizy rynkowej, rozmów ze znajomymi oraz własnej obserwacji. Od już dobrych kilku lat w prasie oraz mediach ciągle słyszymy "Brakuje programistów" bądź "Programowanie - żyła złota, róg obfitości, Mekka i Medyna w jednym". W związku z tym wyrosły nam jak grzyby po deszczu liczne szkoły programowania, kursy i szkolenia mające zachęcić przysłowiowe sprzątaczki do zmiany zawodu w kierunku programisty.

Myślę że mylisz tutaj przyczynę ze skutkiem. To co ja widzę w ostatnich latach to właśnie szkoły programowania które nakręcają ten boom. Dodatkowo sporo body-shopów czyli firm outsourceing'owych zależy na tym, żeby mieć pod ręką tanich i wymiennych juniorów których można sprzedać jako mid'ów lub seniorów (tak z takim czymś też się spotkałem; czyste oszustwo). Organizują one różnego rodzaju szkolenia i zachęcają do nauki programowania, nie wspominając oczywiście że te wymarzone 15k (teraz to już chyba 20k w wawie; inflacja :P) dostają jedynie najlepsi...

Z drugiej strony jak mawiali starożytni panta rhei, jeden z moich kolegów programistów został SRE, 2 kolejnych postanowiło zająć się security aka cyberbezpieczeństwo. Widać wiec że ludzie przechodzą do innych działów, nie wspomnę o sporej ilości programistów którzy obejmują stanowiska kierownicze aka leader i kierownik lub wyżej architekt czy szef działu.

Ci co czytali książkę Taleb'a The Black Swan więdzą że ciężko jest przepowiedzieć przyszłość. Aczkolwiek jako pesymista podejrzewam że rynek się przesyci i stawki spadną, co spowoduje spadek zainteresowania programowaniem. To samo miało miejsce w US, gdzie po fali strachu przed outsource'ingiem (tutaj ciekawy artefakt z tej epoki: https://www.amazon.com/Job-We[...]_cr_arp_d_product_top?ie=UTF8) liczba programistów gwałtownie spadła, a zaraz po tym był znowu boom wywołany chmurą i FAANG'ami i Ci co zostali mogli liczyć na extra $$$.

Na koniec warto zobaczyć sobie prezentacje pana Seligi z Konfitury

prawie żadna z jego przepowiedni ("rosja i białoruś zabierze polsce robotę") się nie sprawdziła. Okupacji Krymu nikt nie przewidział...

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0