Jak rekrutować juniorów - pomysły i obserwacje

1
szarotka napisał(a):
miesięczny staż/szkolenie za $
3 miesięczny staż dla najlepszych

Może to moja perspektywa, ale jeżeli przyjmując na staż zakładacie, że nie macie pozycji dla wszystkich i wyselekcjonujecie po miesiącu, to mi się to średnio podoba. Ok, nie mówię, jakby taki stażysta faktycznie nie rokował no to podziękować, w innym przypadku to raczej wpłynie negatywnie na zespół. Ktoś się starał, ale nie przedłużyli mu kontraktu, bo byli lepsi, taki wyścig szczurów. Jakiś senior wziął go pod skrzydła, poświęcał swój czas by za miesiąc mu podziękować. Nie widzę tego systemu.

Zawsze przyjmujęmy tyle osób ile chcemy zatrudnić.
Inna sprawa że wykruszają się na własne życzenie: nie wytrzymują tempa, ciężko się z nimi pracuje, olewają szkolenie itp.

Przykro mi to mówić, ale rywalizacja jest faktem.
Nikt Cię nie zapyta jak bardzo się starałaś kiedy projekt nie został dowieziony.
Nikt się nie zainteresuje że Twoi ludzie bardzo chcieli zrobić projekt na czas - ale się nie udało.
Wszystko zależy od tego jak to poukładasz.
Ja myślę o tym w kategoriach kompetencji, oni nie rywalizują między sobą o puste sloty - oni walczą z sam sobą żeby ogarnąć to czego próbujemy ich nauczyć.

Właśnie po to ich szkolimy przez miesiąc żeby mieć z nimi kontakt i ich poznać.
Żeby Mirek od frontendu mógł na koniec miesiąca powiedzieć że on chce z Kasią pracować, ale jak zatrudnimy Kubę to on rzuca papiery.
I znowu będzie brutalnie:
to jak odboerają to szkolenie kandydaci interesuje mnie dużo mniej niż to jak odbierają kandydatów moi koledzy.
Wykonuje się takie ćwiczenia żeby budować zespół, zebrać ludzi którym się dobrze ze sobą pracuje.
Taki "skrzywdzony" kandydat odchodzi z wiedzą (zazwyczaj do konkurencji :)) jeśli problemem była szybkość przyswajania wiedzy - to może nawet kiedyś wróci :)

Najlepsza rekrutacja, to rozmowa z drugim człowiekiem o jego doświadczeniach, podejściu do programowania/rozwiązywania problemów itp. I wydaje mi się, że stopień (junior/senior itp) nie ma tu znaczenia.

Rozmowa to tylko etap, nie poznasz człowieka, nie zobaczysz jak pracuje.
To za duża inwestycja żeby ją opierać na kilku minutach/godzinach pierwszego wrażenia.

0

dużo kosztuje u Was to:

miesięczny staż/szkolenie za $
?

Moim zdaniem to należało by wymagać jeszcze listu motywacyjnego takiego jak na amerykańskie uczelnie i koniecznie prześledzić historię edukacji-już w ocenach z podstawówki widać jakim ktoś będzie pracownikiem

1
mr_jaro napisał(a):

angielski to w 90% firm polskich wystarcza znajomość czytania dokumentacji i pisania krutkich komentarzy w kodzie. Jakby mi ktoś zrobił test to pewnie ledwo a2 bym miał o ile jeśli a i tak nie sprawia to żadnych problemów w pracy, a okres juniora mam dawno za sobą.

90%? Wydaje mi się to lekkim przesadyzmem. Sporo przecież firm, które mają zagranicznych klientów, z którymi trzeba się jednak jakoś dogadać :)

0
TheBirthus napisał(a):

Zawsze przyjmujęmy tyle osób ile chcemy zatrudnić.
Inna sprawa że wykruszają się na własne życzenie: nie wytrzymują tempa, ciężko się z nimi pracuje, olewają szkolenie itp.

Czyli chcecie zatrudniać 10 juniorów? Bo nie rozumiem, gdyby każdy przeszedł te szkolenie i powiedzmy cała grupa byłaby na podobnym poziomie to zatrudnili byście wszystkich?

0

Codility można by w zasadzie dać do rozwiązania wszystkim, nie trzeba wstępnie selekcjonować CV :-) I tak z całą pewnością choćby dobierając odpowiednie zadania i oczekując wyniku na określonym poziomie np. min. 80% z grupy 1000 śmiałków można by przepuścić tylko 10-ciu i to w zasadzie wszystko. Problem polega na tym, że to bezduszna maszyna a jak ktoś dostanie takie zadanie do domu zdalnie to wystarczyłoby zlecić jakiemuś zdolniejszemu koledze i problem z głowy. Zadania na próbę w stylu prosty chat tak samo. To czy faktycznie coś sprawdza to temat na szerszą dyskusję, bo obawiam się że Wielki Brat może uwalić nawet ludzi z doświadczeniem.

Pamiętaj że to wszystko działa w dwie strony. Co bardziej kumaci mogą już na podstawie tego że dostali jakieś zadania gdzie "zatrudnia" się automaty a nie ludzi coś powiedzieć na temat pracodawcy. Sorry, skoro automaty mają oszczędzać czas na bezpośrednie spotkania to albo kandydatów jest faktycznie od groma, albo aplikowanie na dane stanowisko do konkretnej firmy nie jest warte zachodu.

Co do angielskiego, komunikacja przez email gdzie jest trochę czasu na odpowiedź vs. komunikacja w mowie to jednak nie to samo a podejrzewam jednak że w niejednym przypadku żeby się dogadać to i Google Translate wystarczy :-)

8
  1. Codility ok ale TYLKO jeśli to jakiś fizz-buzz żeby sprawdzić czy ktoś w ogóle umie programować, albo zadania przygotowane przez was (!) konkretnie pod wasze potrzeby. Jakieś generyczne algo-problemy są bezużyteczne, niczego nie sprawdzają ani nie dowodzą.
  2. Jeśli robicie akcje na zasadzie bierzemy was 10 na staż na miesiąc i po miesiącu wybierzemy z tej grupy 3 na kolejne 3 miesiące a potem zostanie 1 to xD Nie róbcie tak.
2

Przekombinowane, ja gdybym teraz był juniorem nie aplikowałbym. Pewnie dostaniesz ze 3 sensowne CV i na tym się skończy przebieranie. Niby jest takie "boom" na ten zawód, ale tak naprawdę nie ma chętnych i trzeba brać kogokolwiek.

4
TheBirthus napisał(a):

Eliminuje to jednostki typu " dawać 10k za to że istnieje".

Za to przyciąga jednostki zdesperowane, którzy uważają, że to firma robi im łaskę. Ale z perspektywy firmy to pewnie dobrze, żeby kandydaci byli zdesperowani, bo takich łatwiej urabiać.

Tylko pytanie o poziom, czy taki zdesperowany kandydat, który jest gotów poświęcić ileś godzin dziennie na robienie tego typu zadań za darmo, będzie dobry technicznie.

Plus oszczędza mój czas - mniej beznadziejnych spotkań :)

Czyli zamiast pracodawca ma tracić czas, to kandydat ma tracić czas? Ale to działa w obie strony. Zawsze kandydat może zadanego zadania nie zrobić, żeby zaoszczędzić własny czas i nie tracić ją na beznadziejną rekrutację. Sam fakt, że firma daje tego typu zadania, już jest żółtym światełkiem ostrzegawczym.

Eliminuje to jednostki typu " dawać 10k za to że istnieje".

Jeśli jakaś nikomu nieznana firma żąda od kandydata poświęcenia kilku(nastu) godzin pracy na wstępie, to firma jest tak samo roszczeniowa jak wspomniany kandydat

1
LukeJL napisał(a):
TheBirthus napisał(a):

Eliminuje to jednostki typu " dawać 10k za to że istnieje".

Za to przyciąga jednostki zdesperowane, którzy uważają, że to firma robi im łaskę. Ale z perspektywy firmy to pewnie dobrze, żeby kandydaci byli zdesperowani, bo takich łatwiej urabiać.

Tylko pytanie o poziom, czy taki zdesperowany kandydat, który jest gotów poświęcić ileś godzin dziennie na robienie tego typu zadań za darmo, będzie dobry technicznie.

Ja bym mówił raczej o rozsądku. Praca to umowa między stronami. Firma zobowiązuje się płacić - a co wnosi taki pracownik junior? zazwyczaj dobre chęci (bo exp 0) więc IMHO wypda je pokazać, chociażby rozwiązując test. Poza tym co ma do tego desperacja i urabianie. Praca jest dobrowolna, przynajmniej moja ;)

Plus oszczędza mój czas - mniej beznadziejnych spotkań :)

Czyli zamiast pracodawca ma tracić czas, to kandydat ma tracić czas? Ale to działa w obie strony. Zawsze kandydat może zadanego zadania nie zrobić, żeby zaoszczędzić własny czas i nie tracić ją na beznadziejną rekrutację. Sam fakt, że firma daje tego typu zadania, już jest żółtym światełkiem ostrzegawczym.

Kto mówi o pracodawcy? To mój czas, mogę go poświęcić na pracę (którą lubie), albo na spotkanie z człowiekiem (naprawdę lubię rekrutować :)) który nic nie zrobił żeby mu ten czas poświęcić (takich spotkań nie lubię). I bez urazy, to nie strata - to inwestycja. Jeśli jesteś mega i firma Cię znalała to pewnie zaproponuje Ci pracę na Twoich warunkach. jeśli to Ty aplikujesz - musisz się jakoś wykazać znajomością tego czego wymagaja.

Eliminuje to jednostki typu " dawać 10k za to że istnieje".

Jeśli jakaś nikomu nieznana firma żąda od kandydata poświęcenia kilku(nastu) godzin pracy na wstępie, to firma jest tak samo roszczeniowa jak wspomniany kandydat

Nieznana? właśnie tam wysłałeś CV. Nie chcesz tam pracować, nie zależy Ci? To po grzyba spamujesz tym CV? Tracisz swój cenny czas i czas ludzi którzy w tym czasie mogliby rozmawiać z kimś kto chce tam pracować.

0

Najlepszą odpowiedzią w tym wątku będzie post od autora, w którym opisze jak wyglądała jego rekrutacja i awanse w firmie oraz czy sam by zdecydował się na taki proces. :-)
Ktoś chyba pomylił FAANG z państwem z dykty.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0