Czy w korpo zatrudnia się osoby słabsze?

1

W większym korpo lepiej się "schować".

1

w korpo zatrudnia sie ludzi slabszych i dlatego sie im wiecej placi

0

Pewnie i to jest zaleta, dla korporacji większą wartość ma pracownik, który zna morales i jest pracowity niż gość który jest od roku a na dodatek jest młody i strzela pomysłami dla zaspokojenia własnego ego. Nie każdy może być silny psychicznie, inteligentny ponad przeciętność i w ogóle bystrym jak w "Garniturach" na poziomie 10000000.

1

W czasie studiów na UJ miałem styczność z ludźmi o różnym poziomie umiejętności programowania. Z tego co pamiętam przygniatająca większość jak ja to ich nazywałem "makaroniarzy" (zgadnijcie czemu) poszła do korpo właśnie. Po prostu dostawali bardzo dobre stawki na start za uczelnię, a że na testach sprawdzano ich wówczas teoretycznie z języków które u nas były osobnymi przedmiotami to źle nie wypadali. Nie wiem czy z makaroniarstwa wyrośli, ale pewnie nie.

Ale znam też i ogarniających w tym dość rzadkie dziedziny i też poszli na pierwszą pracę do korpo. Część z nich wciąż w nich tkwi.

0
Satanistyczny Awatar napisał(a):

Po prostu dostawali bardzo dobre stawki na start za uczelnię, a że na testach sprawdzano ich wówczas teoretycznie z języków które u nas były osobnymi przedmiotami to źle nie wypadali.

Przyszła do Polski Hamerykancka moda. Jest na starcie duża premia za tak zwaną dobrą uczelnię.
Jak jeszcze uczelnia prowadziła osobne przedmioty dla pożądanych przez pracodawców technologii więc siłą rzeczy wbiła wiedzę do głowy to premia za ukończenie uczelni jest tym bardziej zrozumiała.

Ale znam też i ogarniających w tym dość rzadkie dziedziny i też poszli na pierwszą pracę do korpo. Część z nich wciąż w nich tkwi.

Gdyby zdecydowali się zmniejszyć zarobki co najmniej o połowę i poświęcić niszom i pasjom byliby kul-pasjonatami jak ich dziadkowie. ;)

1
BraVolt napisał(a):
Satanistyczny Awatar napisał(a):

Ale znam też i ogarniających w tym dość rzadkie dziedziny i też poszli na pierwszą pracę do korpo. Część z nich wciąż w nich tkwi.

Gdyby zdecydowali się zmniejszyć zarobki co najmniej o połowę i poświęcić niszom i pasjom byliby kul-pasjonatami jak ich dziadkowie. ;)

1
tiptop1 napisał(a):

Senior Frontend Developer był o wiele "słabszy" ode mnie, a ja pracuję w backend i tylko czasem dłubię coś w JS. Jakim cudem takie osoby przechodzą rekrutację?

Podaj nazwę korpo to pewnie ktoś będzie Ci w stanie to wytłumaczyć. Możliwe też, że po nazwie korpo będzie po prostu odgórnie wiadomo.

tiptop1 napisał(a):

Zero wyobraźni, rozwiązania "na okrętkę". Ja wywodzę się z mniejszych software house-ów i nie wiem czy to odosobnione przypadki czy standard. Zero pasji, byle coś naklepać i iść do domu...

To nie lata 90 początek 00. Popatrz kogo się dzisiaj zatrudnia, a dostaniesz odpowiedź na tacy.

Poza tym co się Pan dziwisz. W korpo większość roboty to kretyńskie spotkania, kołczingi, video konfy, gadanie o wszystkm i o niczym, pierdu pierd w kuchni na kawce, żarełko w bufecie na parterze i oby do 16. Większość zajmujących czas rzeczy w korpo robią ludzie którzy nigdy nie powinni tam zostać przyjęci przez co cierpią techniczni, bo muszą słuchać jakiejś paniusi która pieprzy 3 godziny o tym co ich nie interesuje.
Mniejsze firmy mają nacisk na realną robotę ograniczając bzdury do minimum. Raz, że ich nie stać, a dwa jak mają projekty to biorą i pracują. W korpo możesz głaskać temat w nieskończoność pożerając tony zasobów finansowych*.

Kultura zzarządzania to też rak w korporacjach (nie każdych). Masz tu świetny przykład doprowadzenia projektu do skali wielkiej, śmierdzącej kupy w korporacji. Co prawda tu chłopaki pokazują przykłąd refaktoryzacji ale ktoś jednak musiał doprowadzić do takiego stanu - mała/średnia firma nie ma na to czasu, środków, chęci i niekompetentnych ludzi, których w korporacjach można wyławiać kutrami rybackimi.

*https://medium.com/serverless[...]ess-architecture-c5d3ad836bfa

2
  • w korpo same słabe osoby
  • pracownicy korpo nie powinny w większości w ogóle mieć nic wspólnego z kodem
  • żeby programować to trzeba mieć pasję, a w korpo nie ma pasjonatów
  • w korpo nie ma ambitnych projektów, same jakieś kobyły napisane milion lat temu, ciężkie w utrzymaniu, po co w ogóle takie rzeczy utrzymywać, przecież utrzymanie kosztuje więcej niż zrobienie czegoś od nowa
  • marnuje się czas na spotkania zamiast pracować
  • w korpo marudzą osoby z biznesu, przecież my najlepiej wiemy jak coś zrobić
  • milion innych argumentów
  • w małej firmie będę realizował dużo projektów to się więcej nauczę, a firma na tym zyska, sytuacja win-win

A jednak to małe firmami są małymi firmami, a duże dużymi, gromadzącymi wielkie środki, prowadzące wielkie i skomplikowane projekty, oferujące technologie do wyoboru-do koloru, zarabiające solidny hajs :).

1
ToTomki napisał(a):

A jednak to małe firmami są małymi firmami, a duże dużymi, gromadzącymi wielkie środki, prowadzące wielkie i skomplikowane projekty, oferujące technologie do wyoboru-do koloru, zarabiające solidny hajs :).

Porównujesz firmy powstałe po 30 i więcej lat temu z kapitałem w postaci dziesiątek milionów waluty, która jest średnio x2.5 - 3.9 w porównaniu do waluty krajowej. Do tego w większości wytwarzajace i sprzedajace hardware/software. Posiadające ogromne centra R&D. Mające dziesiątki/setki inwestorów, będące w większości na giełdach. Do tego wspominasz o oddziałach głównie outsourcingowych, które klepią kupę, której w HQ tych firm nikt już klepać nie chce. Masz ty odrobinę rigczu?

Stawiam w ciemno Twoją nerkę, że w kraju znajdzie się spora grupa średniej wielkości firm również outsourcingowych, która klepie lepszej jakości oprogramowanie mając jednocześnie ludzi o dużo szerszych kompetencjach zarówno biznesowych jak i technicznych. I mówię tu o zasobach ludzkich krajowych, a nie Johnie pracującym w korporacji od 30 lat, który ma swoją prywatną sekretarkę w EY we Wrocławiu i bez niej nawet taksówki sam sobie nie zamówi.

Wielkie mi i skomplikowane projekty w tych Polskich oddziałach zagranicznych firm, ohohoho! Gdybym nie widział i nie wiedział to może bym uwierzył. Stop bullshit please.

4
axde napisał(a):
ToTomki napisał(a):

A jednak to małe firmami są małymi firmami, a duże dużymi, gromadzącymi wielkie środki, prowadzące wielkie i skomplikowane projekty, oferujące technologie do wyoboru-do koloru, zarabiające solidny hajs :).

Porównujesz firmy powstałe po 30 i więcej lat temu z kapitałem w postaci dziesiątek milionów waluty, która jest średnio x2.5 - 3.9 w porównaniu do waluty krajowej. Do tego w większości wytwarzajace i sprzedajace hardware/software. Posiadające ogromne centra R&D. Mające dziesiątki/setki inwestorów, będące w większości na giełdach. Do tego wspominasz o oddziałach głównie outsourcingowych, które klepią kupę, której w HQ tych firm nikt już klepać nie chce. Masz ty odrobinę rigczu?

Stawiam w ciemno Twoją nerkę, że w kraju znajdzie się spora grupa średniej wielkości firm również outsourcingowych, która klepie lepszej jakości oprogramowanie mając jednocześnie ludzi o dużo szerszych kompetencjach zarówno biznesowych jak i technicznych. I mówię tu o zasobach ludzkich krajowych, a nie Johnie pracującym w korporacji od 30 lat, który ma swoją prywatną sekretarkę w EY we Wrocławiu i bez niej nawet taksówki sam sobie nie zamówi.

Wielkie mi i skomplikowane projekty w tych Polskich oddziałach zagranicznych firm, ohohoho! Gdybym nie widział i nie wiedział to może bym uwierzył. Stop bullshit please.

Same się te pieniążki zarobiły? Właśnie jeszcze potwierdzasz moje zdanie. To są firmy, które nie kopiują cudzych modnych wzorców, bo tak, a jeśli to robią to w drodze eksperymentów (na przykład wdrażając rozwiązanie najpierw w jednej części firmy, a nie w całości), ich funkcjonowanie nie opiera się na zasadzie "bo wspólnik uważa, że tak będzie dobrze". To są firmy, które mają swoje metody działań potwierdzone wieloletnimi sukcesami. Polskie firemki IT (ale ładna nazwa), TECHNOLOGICZNE (bo klepanie stronek to taka zaawansowana technologia. Nie chcę tu uwłaczać nikomu, bo wcale nie uważam pracy przy robieniu stronek za coś gorszego, sam nawet w apki webowe kiedyś celowałem) co chwilę upadają, mają obsuwy w wypłacie pensji pracownikom, ciągną hajs z funduszy startupowych, a potem znowu - upadają. I na tym się kończy, ile mamy wielkich przedsiębiorstw? Tylko proszę mi tu nie smęcić, że taki system prawny dyskryminuje i w ogóle. Wielkie firmy powstawały w gorszych warunkach, mieliśmy też już dość czasu, by jakieś przedsiębiorstwo zgromadziło kapitał jeśli w kraju by było właściwe podejście. A własnie tego nie ma. Know-how, które mają inne firmy. To jest właśnie to, co znajduje się w dużych przedsiębiorstwach i co Ty krytykujesz.
Aha, pozdrawiam z zagranicznego korpo, w którym teraz (przez przypadek :)) zajmuję się częścią researchową, a wykonanie na koniec projektu będziemy przerzucać do innego kraju (no bo nie mamy rigczu).

Nie wiem czemu się czepiasz tych wielkich projektów. Nie chodzi mi o rzeczy takie jak obsługa Youtube'a czy Facebooka. Te projekty są po prostu wielkie w skali tego, czym zajmują się w większości firmy z sektora SME. Oczywiście, możesz ze średnich firm coś wyciągnąć, ale czym mniejsza firma tym z zasady projekty będą mniejsze, no bo przecież mniejszą skalę mają do obsłużenia, ja nie wiem co tu jest niejasnego. A teraz już kończę rozmowę, bo mam milion lepszych rzeczy do roboty, a i tak nie zdążę się wyspać.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0