Bycie samoukiem - czy ma sens?

1

Nie warto, nie polecam, później trzeba tylko chodzić do pracy i pisać kod czy tam chodzić na spotkania i ustalać co klient chce dostać.

@Strings ale sytuacja materialna tu nie ma znaczenia czy obawy, albo coś robisz i ewentualnie wyjdzie, albo nie. Jak nie chcesz 'zaryzykować' to nigdy nic ciekawego nie osiągniesz niezależnie czy to praca, kobieta, hobby

2

Za każdym razem ta sama myśl: materiał, który jest do przerobienia w domu w ciągu kilku godzin, na studiach zajmuje pół roku.

Trzeba jakoś uzasadnić sens istnienia całej tej machiny - muszą się zachować posady wykładowców, dziekanów, rektorów i innych beneficjentów tego przestarzałego systemu. Łatwo powiedzieć "przerobić w domu", ale przecież gdyby każdy się uczył w domu, to nikt by nie studiował, więc uczelnia by popadła w finansowe problemy, a pracownicy uczelni potracili by pracę. A uczelnie dążą do utrzymania status quo, więc trudno się dziwić, że na studiach wiedza, której można się nauczyć w kilka godzin przed egzaminem, jest sączona bardzo powoli przez pół roku.

Próbowałem swoich sił 2 razy na studiach humanistycznych, ale poziom był tak żenujący, że je rzucałem. (...) Gdy pytając "i frytki do tego?" i widząc ludzi w moim wieku albo nawet młodszych, z kopro, programistów, to zastanawiam się: jak?!

Gdybyś nie rzucił studiów, to sam byś był w korpo, bo ludzie po humanach też robią kariery w korpo.

12

Na początek musisz zrozumieć jedno - jeśli jesteś zdrowym, białym heteroseksualnym mężczyzną w Polsce i masz g**no pracę, to zasadniczo masz jeden problem i oglądasz go codziennie w lustrze. Nie piszę aby Cię zdołować, ale abyś zrozumiał, że robisz coś źle. Zanim poszedłem do IT zatrudniałem takich ludzi jak Ty - 24 lata, spore mniemanie o sobie, wszystkie porażki tłumaczące tym, że świat jest zły i ciągle snujący plany, które okazują się niemożliwe do zrealizowania z winy świata i tym usprawiedliwiają podjęcie wysiłku. Często miałem ich ochotę kopnąć w d..ę i powiedzieć "ogarnij się człowieku". Znam Cię tylko z 1 posta i może niesprawiedliwie oceniam (wtedy przepraszam), ale MZ wpadasz w tą grupę. Dlaczego odniosłem takie wrażenie:

  • 2 razy rzuciłeś studia - niby były za proste i można było ten materiał opanować w domu - opanowałeś go w domu? Czy może jednak było tak, że bimbałeś cały rok, przychodziła sesja i nagle trzeba było włożyć trochę wysiłku w nadrobienie, ale łatwiej było powiedzieć "że to bez sensu/po humanistyce nie ma pracy/że wiedza jest nieprzydatna".
  • jeszcze dobrze nie zacząłeś nauki, a już szukasz potwierdzenia, że to bez sensu i pora zmienić "przełomowy plan" zanim włożysz trochę wysiłku

Odpowiedzi na Twoje pytania są bardzo proste i mam je całkiem dobrze policzone, bo moja żona myślała o przekwalifikowaniu więc zrobiłem research i rozmawiałem z samoukiem frontendowcem, którego bardzo cenię. Fakty są takie:

  • aby dojść do poziomu zatrudnialności i nie robić sobie wstydu na rozmowach potrzebujesz w przypadku frontu 1000h SENSOWNEJ, UKIERUNKOWANEJ pracy od zera
  • bardzo dobrze gdybyś miał kogoś, kto pomoże Ci wybrać rzeczy na których się trzeba skupić bo rynek pewnych rzeczy wymaga bardziej od innych
  • po przepracowaniu tego 1000h masz spore szanse dostać pracę, ale będą to słabe pieniądze i przez kolejne ~1-2 lata będziesz zarabiał marnie (tu już wiele zależy od predyspozycji i tego jak szybko się uczysz).
  • studia na froncie (jako papier) nie są do niczego potrzebne. Wiedza jaka jest na studiach przekazywana jest potrzebna/przydatna, ale w kwestii frontu nie jest jej wiele i można szybko nadrobić.
  • 24 lata i uważanie że jest się za staramy - zrobiłeś mi dzień

Natomiast praca w tym zawodzie to jest potrzeba ciągłej nauki, albo skończy robiąc rzeczy zupełnie nieambitne. I tu widzę największe zagrożenie w pracy dla osób bez zajawki - trudno się poświęcić czemuś, czego się nie lubi. To nie jest tak, że nauczysz się i będziesz umiał. Większość dobrych programistów jakich znam to pasjonaci, którzy jak czegoś nie rozumieją to mają naturalną potrzebę poczytania i nauczenia się. Dla osoby bez tej zajawki to będzie ciągłe zmuszanie się od gonienia za wiedzą, które wyczerpuje psychicznie i fizycznie, dla kogoś z zajawką jest to zajebista przygoda. Ogólnie szansę na przekwalifikowanie kogoś dla kogo nie jest to hobby oceniam na 5-10%.

Ogólnie więc ogarnij się, zdecyduj się na coś w życiu i włóż wysiłek w realizację celu. Czy to będzie programowanie czy coś innego to sprawa drugorzędna.

5
Strings napisał(a):

Za każdym razem ta sama myśl: materiał, który jest do przerobienia w domu w ciągu kilku godzin, na studiach zajmuje pół roku.

Nie ogarnąłeś ile tego materiału faktycznie jest, i nie zrozumiałeś na czym polegają studia. To pół roku jest właśnie po to, abyś mógł zgłębić materiał samodzielnie, poza zajęciami na uczelni.

LukeJL napisał(a):

Trzeba jakoś uzasadnić sens istnienia całej tej machiny - muszą się zachować posady wykładowców, dziekanów, rektorów i innych beneficjentów tego przestarzałego systemu. Łatwo powiedzieć "przerobić w domu", ale przecież gdyby każdy się uczył w domu, to nikt by nie studiował, więc uczelnia by popadła w finansowe problemy, a pracownicy uczelni potracili by pracę. A uczelnie dążą do utrzymania status quo, więc trudno się dziwić, że na studiach wiedza, której można się nauczyć w kilka godzin przed egzaminem, jest sączona bardzo powoli przez pół roku.

Też najwyraźniej nie rozumiesz po co to wszystko istnieje i jak działa. Uczelnie zajmują się nauką, kształcenie studentów to jest jedynie jeden z elementów.
Wiedza nie jest sączona, po prostu studia to nie jest podstawówka, w której 100% materiału przerabia się w murach szkoły.

2

Ja zacząłem się bawić kilka lat temu, wcześniej pracowałem na serwisie gdzie tam jakieś programowanie było mocno szczątkowe (więc może to pomogło, wieki temu też zabawa z basic'iem), jakoś bez presji, ale udało mi się wkręcić, można powiedzieć, że dosyć płynnie, robota idealna dla mnie, bo jestem leniwy i nie mam wgranego trybu zapierdolu, więc inne prace wywoływały u mnie cierpienie.
Więc jak się chce to można, nawet w każdym wieku, pracy w IT jest sporo i będzie jeszcze więcej.
Rusz dupę i do boju.

5

Kolejny z kryzysem egzystencjalnym chcący osiąść w IT ... Po tym co piszesz nie wróżę Ci wielkiej przyszłości, możesz mówić, że nie chodzi o zarobek ale po tym co piszesz i jak podchodzisz do programowania wysnuwa się wniosek, że tylko o to Ci tutaj chodzi. Za takim właśnie efekt gonienia za programowaniem możemy podziękować Kodilli i innym bootcampom.

Ale tak odchodząc od głównego wątku tego komentarzu, ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że pracę w IT jako Java Developer dostałem po 4 miesiącach wkuwania 24/7, czyli po ok 1300h nauki, jednak wiedziałem , że jeszcze nie wszystko potrafię, to poprosiłem o to bym mógł zacząć jeszcze prawię dwa miesiące później co dołożyło mi kolejne 400h, łącznie wyszło myśle, że ponad 1700h sumiennej nauki, Dodatkowo w tym samym czasie chodziłem na uczelnię gdzie zdobywałem kolejne godziny w naucę np SQL, JS, teorii PO i wzorców. Czasu nie miałem już tak naprawdę na nic, dobrze, że mam wyrozumiałą dziewczynę która to wszystko rozumiała i potrafiła wesprzeć. Dzisiaj łącze studia z pracą, po pracy nadal się dokształcam, już nie tak jak wcześniej ale nadal, więc skille nadal rosną.
Dasz radę poświęcić się temu tak samo?

2

Za każdym razem ta sama myśl: materiał, który jest do przerobienia w domu w ciągu kilku godzin, na studiach zajmuje pół roku.
Po rzuceniu studiów postanowiłem uczyć się front endu (już wcześniej chciałem, ale nie było czasu).

Aha :)

Bycie samoukiem ma sens, pod warunkiem że jesteś cieprliwy i wytrwały

8
Strings napisał(a):

Boję się uczyć dalej - gdyby nikt mnie nie chciał po X czasu nauki, zabiłoby mnie to.

Udaj się do psychiatry, ponieważ jesteś nieprzystosowany społecznie do życia. Życie to pasmo ciągłych porażek: rodzisz się i codziennie robisz pod siebie, zanim nauczysz się chodzić upadniesz setki razy, zanim powiesz pierwsze słowo będziesz gaworzył bez sensu, zanim nauczysz się jeździć rowerem upadniesz i rozbijesz sobie głowę albo kolano, zanim poderwiesz pierwszą dziewczynę na dyskotece wiele da kosza, zanim znajdziesz pierwszą pracę wyślesz wiele cv, zanim umrzesz zaczniesz znów robić pod siebie, a potem kaplica, grób i robaki.

2

Opie Ty nawet nie chcesz być programistą. Ty po prostu chcesz zarabiać jak oni ]:->

0

Coś ostatnio obrodziło w tego typu wątki. Mam wrażenie, że to jakiś dziennikarz próbuje zebrać materiał do artykułu "IT Arystokracja 2 - zarabiają miliony i do tego jeszcze jadą po początkujących".

Naprawdę trudno mi uwierzyć, że ktoś względnie ogarnięty może napisać "boję się zmian, nie chce mi się pracować, nie mam studiów" i nawet nie dostrzec problemu.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0