Wątek przeniesiony 2019-11-06 12:11 z przez cerrato.

Rekrutacyjne WTF jakie Was spotkały

Odpowiedz Nowy wątek
2019-11-06 12:07

Rejestracja: 9 miesięcy temu

Ostatnio: 1 tydzień temu

30

Zainspirowany tematem Pomyłka przy zmianie pracy - jak tego unikacie? oraz tematem Programistyczne WTF jakie Was spotkały otwieram posiedzenie. Chyba każdy z nas spotkał się nie raz ze ścianą lub betonem na rekrutacji, którego ani przeskoczyć ani obejść, a walenie głową to żadna przyjemność.
- Na potrzeby opisów możecie zmienić dane wejściowe żeby (w razie czego) nikt was nie rozpoznał.
- Dla zachowania porządku fajnie jeżeli będziesz komentował/a post zamiast pisać odpowiedź. Dzięki.

Wrzucam w Offtopic ale jak ktoś uzna, że Kariera będzie bardziej odpowiednia to proszę o przeniesienie

Etap 1: Wstęp
Historia miała miejsce w tamtym roku. Firma pośrednik z miasta gdzieś na Śląsku. Ogłoszenie w miarę kompletne ale bez widełek. Jednak opis, i technologie w kręgu moich mocnych zainteresowań – Java, Docker, Kubernetes. Postanawiam wysłać CV na wieczór. Następnego dnia dzwoni do mnie jakaś Pani:

  • Dzień dobry czy rozmawiam z Panem axde?
  • Tak, a o co chodzi?
  • Dzwonię z firmy pośredniak123 z pytaniem czy aplikował Pan na nasze ogłoszenie superhiper programator 456
  • Tak, aplikowałem.
  • O! To świetnie się składa gdyż pańskie CV idealnie pasuje do oczekiwań naszego klienta.
  • (…)

Umawiamy się po 20 minutach pogawędki na godzinną wideo rozmowę już z koleżanką Pani, która do mnie dzwoniła. Jednocześnie mam dostać wszelkie informacje odnośnie następnego etapu mailem (mamy piątek, rozmowa w poniedziałek o 10).
Do niedzieli wieczór skrzynka jest pusta więc uznaję, że Pani rekruterka poleciała w kulki – coś jej nie pasowało podczas rozmowy ze mną.
Jest poniedziałek godzina 10:15 dzwoni mój telefon. Nie mogę odebrać. Oddzwaniam po 15, i słyszę taki zasmucony głos Pani od pierwszego kontaktu, że przecież się z nią umawiałem na rozmowę poniedziałkową. Wyjaśniam, że miałem dostać mail z potwierdzeniem – nie dostałem więc uznałem, że nieaktualne, i prowadziłem swój zaplanowany tryb życia dalej.
Dziwne tłumaczenia odnośnie wiadomości, że to najwidoczniej jakiś problem techniczny ale może jednak umówimy się na następny dzień w takim razie – umawiamy.

Etap 2: Wideo rozmowa
Jestem pod wrażeniem. Przez 45 minut rozmawiamy o tym samym o czym rozmawiałem przez telefon z inną rekruterką przez 10-15. To się nazywa umiejętność rozwlekania tego samego. Pewnie dlatego Pani od drugiego etapu ma wyższe stanowisko – soft skills na najwyższym poziomie.
Tutaj wychodzą pierwsze dziwactwa w postaci różnic w ogłoszeniu, a różnic w rzeczywistości.
Dostaję kilka pytań o rzeczy, których w ogłoszeniu nie było:

  • A czy pracował Pan bądź zna X?
  • A czy pracował Pan bądź zna Y?
  • A czy pracował Pan bądź zna Z?

Na sam koniec dowiaduję się, że ciężko im kogoś znaleźć, bo te okropne technologie jakieś takie niszowe. Jak już ktoś się w takich specjalizuje to zwykle siedzi w Warszawie, chce dużo pieniędzy, i za tyle samo ile ma na miejscu w stolicy nie przeniesie się na Śląsk – nie dziwi mnie to. Kto normalny chciałby oddychać węglem?
Dochodzimy do widełek, których nadal nie znam, i nie poznaję do końca. Wychodzę jednak z prostego założenia, że mówię swoje, a co oni z tym zrobią to już nie moja sprawa. Zaczyna się namawianie mnie na B2B chociaż w ogłoszeniu widnieje UOP/B2B. Dla własnego spokoju obiecuję się zastanowić chociaż nie mam ochoty na B2B w tym momencie (przyczyny osobiste). Dostaję wspaniały Excel z wyliczeniami, i dokument na 8 stron z mową motywacyjną jakie to B2B jest wspaniałe, i co zyskuję. Umawiamy się na rozmowę techniczną, a po drugim etapie dowiaduję się tego samego co po pierwszym 0 zmarnowane 1.5h.

Edit:
Zapomniałem o najważniejszym. Pani umiejętnie manewrowała w dyskusji ze mną, i ładnie podkoloryzowała CV. Musiałem uzupełnić jakiś dokument, i wpisać tam projekty, a oni już ładnie się zajęli żeby to wyglądało piękniej niż mogłoby. Ciekawe cp by było na miejscu gdybym miał rozmawiać z klientem końcowym zadającym dziwne pytania?

Etap 3: Rozmowa techniczna
Dostaję informację, że dnia X, o godzinie Y zadzwoni do mnie ktoś kto sprawdzi moją wiedzę. Dziwi mnie to mocno, bo jak to tak? Będziemy pisać coś przez telefon?
O godzinie 15 dostaję sms od technicznego, że nie da rady pogadać o 16 ale może moglibyśmy o 21? A jeśli nie to jutro o 8 rano. Wtf? Żadna z tych godzin mi nie pasuje ale chcąc mieć z głowy te głupoty zgadzam się na 21. O 21:15 dostaję sms, że zadzwoni za 5 minut. Dzwoni o 22:15. Ględzimy o głupotach zupełnie jak z HR. Ma jednak dla mnie dwa pytania(!) - wow! Myślę sobie spoko chociaż nadal jest mi całkiem dziwnie.

  • Powiedz mi axde jakie znasz pakiety w Javie?
  • title
    Przez chwilę nie wiem czy ktoś to później wrzuci na youtube, i zostanę gwiazdą internetów? Po dłuższej chwili wyrzucam z siebie kilka odpowiedzi.

Pada zatem pytanie numer dwa:

  • Wybierz sobie jakiś pakiet, i go opisz.
  • title
    Wybieram więc pierwszy lepszy, i zarazem ciekawszy, opowiadam.

Dostaję trzecie pytanie:

  • Załóżmy, że masz do obsłużenia jakiś błąd – w jaki sposób możesz go obsłużyć w javie?
    Odpowiadam zatem co jest grane, i w jaki sposób. Rozmawiamy jeszcze dłuższą chwilę o samym języku po czym dostaję od człowieka feedback, że on to na moim miejscu poszukałby pracy w DE/UK. Tutaj zdarzają się oferty ale ludzie na miejscu rzadko kiedy mają jakąś wiedzę na ten temat, a w tamtych krajach jest dużo więcej fajnych ofert – dziękuję za ten protip. Nigdy bym nie pomyślał, że w innych krajach może być lepiej.

Następnego dnia rano dostaję mail od Pani z etapu 2. W treści bezemocjonalny, zimny content mówiący iż po otrzymaniu od Pana technicznego raportu po rozmowie (załącznik) mogą mi zaoferować 1/3 mniejszą stawkę, i tylko na B2b.

  • title
    Otwieram załącznik w którym człowiek techniczny ma przygotowany zestaw pytań na który odpowiada, i odsyła do HR. Czytam więc z zaciekawieniem:
  • Imię nie moje
  • Stan wiedzy: Zna podstawowe zagadnienia języka, jest chętny do dalszego rozwoju, i ciężkiej pracy.
    Uśmiecham się pod nosem. Brzmi to dość ciekawie zwłaszcza, że po godzinach dłubię w tym od 2.5 roku, przeczytałem chyba wszystko co tylko było możliwe, i nie czuję się na początku ścieżki wiedzy.

Etap 4: Mocno zdziwiony HR
Postanawiam grzecznie, i z klasą odpisać Pani co myślę o ich propozycji, i co myślę o ich procesie rozmowy technicznej. Opisuję krok po kroku po czym daję wskazówkę żeby znalazła sobie kogoś w firmie bardziej obytego technicznie kto wytłumaczy jej, że zadawanie takich pytań na stanowisko regulara to delikatnie mówiąc nieporozumienie. Jednocześnie rezygnuję z tej farsy, bo to nie ja mam parcie na to ogłoszenie, a to z kolei wisi do dnia dzisiejszego, i nawet pojawiły się widełki.
Godzinę po odesłaniu maila Pani się dobija wykonując 11 połączeń na mój telefon – olewam z braku chęci dyskutowania z kimkolwiek. I tak zmarnowałem całkiem sporo swojego czasu na ten lekki brak kompetencji.

edytowany 1x, ostatnio: axde, 2019-11-08 13:11
Pokaż pozostałe 10 komentarzy
@PerlMonk: teraz muszę poudawać, że robię coś w pracy - jak większość z nas, siedzących przez pól dnia na 4P ;) - cerrato 2019-11-06 13:19
@cerrato: za mnie Jenkins pracuje... - WhiteLightning 2019-11-06 13:32
Ale i tak ktoś musi go pilnować :P - cerrato 2019-11-06 13:45
@cerrato: ale w miedzyczasie moge cos na 4p popisac. - WhiteLightning 2019-11-06 13:46
A nie lepiej, żebyś Ty się wziął za robotę, a niech ten Twój kolega Jenkins pisze na 4P? :D - cerrato 2019-11-06 13:47

Pozostało 580 znaków

2019-12-04 10:07

Rejestracja: 3 lata temu

Ostatnio: 5 godzin temu

12

Gdy ja zaczynałem (rok 2005 około), to poszło sporo civiczko-spamów ode mnie, bo to czasy, że nie ma GitHuba i LI.

Firmy, które nie dały odpowiedzi mimo wielostopniowej rekrutacji, do których trzeba było fatygować dupę:

  • Interia (łomatko, ile się tam jechało na NH tym tramwajem)
  • Onet
  • Kei - testy jakieś robili, ale feedbacku to nie dali
  • Domeny - testy jakieś robili, ale feedbacku to nie dali
  • Dagma (wyjątek, bo Katowice) - interview u nich, to lampa w twarz i kamera i "proszę być naturalnym, to na potrzeby rekrutacji", czasy bez RODO itp.
  • Instytut Zootechniki Balice :D
  • Fortis Bank :D
  • Motorola (zastrzegałem, że z angielskim problem, nie przeszkodziło im to mnie zaprosić i zweryfikować, czy nie kłamię i go jednak umię)

Firmy, które dały odpowiedź:

  • BPH (negatywna po 4 etapach rekrutacji, ale w sumie dobrze, bo myślałem, że praca jest w słynnym "błękitku" na Grzegórzeckim, a była na totalnym wtedy zadupiu na północy krakowa)
    Wtedy nauczyłem się, że nie odpowiada się na pytanie "ile Pan chce zarabiać", odpowiedzią "ile dacie" :D
  • Extend-Vision - negatywna, firma w ogóle nie IT, ale miała 4 etapy rekrutacji-castingu (!), chyba stanowisko "informatyk"
  • Hurra Communications (negatywna, krótki feedback był, fakt wtedy oblołem po całości), nawiasem mówiąc rekrutowałem z 3-4 lata później do nich znając ich test prawie na pamięć i przygotowując się pod niego, a i tak chyba go oblałem, (albo raczej moje żądania finansowe go oblały, bo szczegółów nie dostałem, a zrobiłem wszystko bez trudu)
  • Volantis (zna ktoś z KRK ten twór?) - negatywna

Było takich firm sporo jeszcze (20-30), których nazw nie pamiętam, a do których wysłałem CV, czasem niektóre mieściły się literalnie w mieszkaniach na blokowiskach nawet (skłonni byli płacić na ówczesne czasy z 4k chyba, bo tyle sobie życzyłem jak się trochę ogarnąłem po tych pierwszych 10-20 rozmowach). No generalnie, dzięki swoim wojażom rekrutacyjnym poznałem Kraków na wszystkich możliwych kierunkach, w latach 2005-2007 chyba z 30-40 rozmów rekrutacyjnych w samym tylko Krakowie miałem.

Być może sporo rozmów, mogła paść z powodu słabej na ówczesne czasy znajomości angielskiego u mnie. Ale za co "padłem" np. w interii, kei czy w domenach, jak ja parę lat kilka serwerów shellowych miałem i byłem świeżo po CCNA + miałem kilka stron zrobione do portfolio już wtedy, to nie mam bladego pojęcia (testy IMHO poszły bardzo dobrze)
Generalnie tak w przypadku tak około co drugiej aplikacji byłem zapraszany na rozmowę/brałem udział w rekrutacji

Także dzisiejsze juniory niech się nie mazgają.

edytowany 1x, ostatnio: TurkucPodjadek, 2019-12-04 10:10
O ile pamiętam/dobrze kojarzę, to z onetem miał do czynienia @Tomek Pycia - więc zaraz dziada na dywanik i niech składa wyjaśnienia, przeprasza w ich imieniu itp. :D - cerrato 2019-12-04 10:11
W podobnych czasach szukałem pierwszej pracy (końcem 2005, od stycznia 2006 pracowałem). Też się nawiedzałem, dużo rozmów, często nie wiedziałem, czego od mnie chcą. W tamtych czasach firm w Krakowie to może było 30% tego co jest teraz. Nie było Sabre, Epamów , Jlbasów i innych pośredniaków, BBH, Ocado itp. - Tomek Pycia 2019-12-04 12:48
@cerrato: ja tam podłogi myłem:) A tak naprawdę to były błędy młodości i jak bym się uparł to nie mam w pierach, że w jakikolwiek sposób byłem z nimi związany:P - Tomek Pycia 2019-12-04 12:50
Oni to zrobili celowo. Jakby się wydało oficjalnie, że miałeś coś z nimi wspólnego, to natychmiast ceny akcji z 30% w dół by poleciały. - cerrato 2019-12-04 12:52
Widzisz, jaki potężny wpływ mam na otaczający mnie Świat? - Tomek Pycia 2019-12-04 12:53
No tak, ale nie wiem, czy to powód do bycia dumnym. - cerrato 2019-12-04 12:57

Pozostało 580 znaków

2019-12-04 10:11

Rejestracja: 2 lata temu

Ostatnio: 8 godzin temu

3

@Madaoo: Kandydaci na rozmowach kwalifikacyjnych to już osobny i bardzo szeroki temat.
Przypominam sobie jak wiele lat temu przyszedł na rozmowę gość na stanowisko Tier 3 support. CV genialne, języki, bazy danych, serwery, mikrokontrolery - generalnie cały repertuar ówczesnych buzz words w formacie A4. Jedyny minus, to brak doświadczenia w branży (co wtedy było normą), doświadczenie głównie w sprzedaży, za to kierunkowe wykształcenie uzupełnione jakimiś tam kursami, certyfikatami itp.
Moja praktyka na takich rozmowach to generalnie przeczytanie CV i przeprowadzenie jego "obrony". Rozmowa wyglądała mniej - więcej tak:

  • Jakie widzi Pan różnice pomiędzy MySQL a PostgreSQL, które ma Pan w CV?
  • No są różnice, nie mam tak dużego doświadczenia, bo to tylko projekt na studiach, i raz widziałem jak kolega coś robił, ale szybko się uczę.
  • Widzę CCNA, może pan zgadnąć pierwszy bajt adresu IP mojego komputera podłączonego do sieci lokalnej na 100 komputerów?
  • O_O , ale się szybko uczę, tylko zapomniałem już co to było w tym CCNA, ale się szybko uczę.
  • A w tych mikrokontrolerach, to jak działa watchdog?
  • No do końca nie wiem, bo to kolega głównie robił ten projekt, ale ja naprawdę bardzo szybko się uczę.
  • Na jakiej podstawie uważa Pan, że szybka nauka jest pana zaletą, skoro nie odpowiedział pan dotychczas na żadne pytanie?
  • ...
Pokaż pozostałe 9 komentarzy
Każda rozsądnie zaplanowana sieć lokalna ma adresy IP zaczynające się od 192, lub 10. Pierwszy przypadek występuje w mniejszych, drugi w nieco większych sieciach. - piotrpo 2019-12-05 12:16
ifconfig inet 172.30.24.12 netmask 255.255.255.0 broadcast 172.30.24.255 - BraVolt 2019-12-05 12:28
@BraVolt: dziwna konfiguracja, raczej typowa dla klasy B. - piotrpo 2019-12-05 12:37
Mam taką sieć, co poradzę, że dziwna? ;) - BraVolt 2019-12-05 12:40
"cały czas do przodu" - webwinner 2019-12-05 13:59

Pozostało 580 znaków

2019-12-12 13:17

Rejestracja: 8 miesięcy temu

Ostatnio: 9 godzin temu

0

Dla mnie pewnym WTF są panie-boty z firmy Alten. Ciągle podsyłają oferty z Krakowa mimo wielokrotnego zwracania uwagi, że nie zamierzam wyprowadzać się z Warszawy. Rozumiem, że trzeba wyrobić cele i najłatwiej spamować kogo się da na LinkedIn, ale firma chwaląca się 30-letnim doświadczeniem powinna jednak trzymać jakiś poziom.

Jezu, już 30 lat wysyłają te wiadomości. Oszaleć można :) - Garcia 2019-12-12 14:26
30 lat to dużo? :P - pre55 2019-12-12 15:28
To zależy. Internet w naszym kraju jest młodszy. - ccwrc 2019-12-12 15:44
do mnie ostatnio babka dzwoniła mimo, że wrzucałem CV do nich rok temu :D - Czitels 2020-02-24 17:50

Pozostało 580 znaków

2019-12-31 14:03

Rejestracja: 9 miesięcy temu

Ostatnio: 1 tydzień temu

5

Historia miała miejsce dość dawno temu.

Wpadła mi w oko oferta C# Dev w mieście Warszawa. Rzuciłem CV bardzo kontrolnie, bo doświadczenie miałem w Java więc trochę się rozmijało. Ale o dziwo 2 dni później telefon czy mógłbym podjechać do firmy na 11. Podjechałem więc bez zbędnego gadania. Wchodzę do biura w jakimś biurowcu. W pokoju czeka na mnie dwóch Panów - programista oraz programista-handlowiec wtf.
Luźna pogaddanka po czym spodziewałem się jak zwykle pytania w stylu:

  • Czy wiesz czym zajmuje się nasza firma? - wiedziałem, bo wcześniej zaznajomiłem się z tematem. Lubię widzieć gdzie składam CV.

Ku mojemu zaskoczeniu programista-handlowiec powiedział, że opowie mi czym zajmuje się ich firma - wtf. Facet gadał tak dobre 30-40 minut ale bardziej szczegółowo niż ich www, a że opowiadał fajnie i ciekawie to w sumie czemu nie.
Opis stanowiska był nieco niekompletny (brak większych szczegółów) więc podczas tej opowieści i luźnej rozmowy chciałem się dowiedzieć co mniej więcej chłopaki robią. Tak umiejętnie wplatanego słówka SharePoint nie spotkałem nigdy i nigdzie :-)
Wywnioskowałem z tej całej rozmowy, że oni głównie budują wszystko co się tylko da w SharePoint, a cała reszta w ogłoszeniu to chyba była tylko po to żeby przyciągnąć chętnych.
Drugie wtf - nie mieli miejsca w biurze, bo czekali aż firma obok się zwinie i wtedy będą mogli powiększyć swoje istniejące biuro :-)

z tym miejscem to nie musi byc WTF. Przeciez nie proponowali pracy od jutra, co? - INTERFERON_ALFA_STG 2020-01-03 15:54
@INTERFERON_ALFA_STG: Nie. Ale docelowo nikogo nie zatrudnili, bo nie mieli na to miejsca. - axde 2020-01-04 15:36
@axde: testowali rynek pod projekt ktorego nie dostali - INTERFERON_ALFA_STG 2020-01-08 16:19

Pozostało 580 znaków

2020-01-08 21:08

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 4 dni temu

3

No to ciąg dalszy rekrutacyjnych WTF związanych z rozgladaniem się po rynku pracy:

  1. Rekruter z firmy zajmującej się outsourcingiem powiedział mi że juniorów to w tym momencie ciężko byłoby wstawić gdziekolwiek do jakiegokolwiek projektu, i że "hehe, może za darmo by Pan chciał pracować, wtedy może uda się Pana gdzieś wcisnąć". -> dosłowny cytat.

  2. Firma oferująca pracę zdalną z pewnego miasta. Zrobiła na mnie dość spore wrażenie bo miała bardzo rzetelny kontakt w czasie rekrutacji i sama rekrutacja była przeprowadzona bardzo sensownie - był feedback po rozmowie, etc. I po wszystkich rozmowach powiedzieli mi że zrobiłem na nich bardzo dobre wrażenie, zabrakło mi paru punktów do wyższego "poziomu" i czy byłbym ich oferta zainteresowany. Był tylko jeden problem - ich oferta "płacy" była o 2k niższa niż dolne widełki z ogłoszenia a o połowę niższa jeżeli chodzi o górne widełki. (a mówimy tutaj dalej o pozycji juniora i zjazd z dołu z 6k na 4k.) Na pytanie czy byłaby to kwota na czas próbny nie dostałem do dzisiaj odpowiedzi, a oferta widzę że pojawiła się jeszcze raz w jednym z serwisów ogłoszeniowych. Nie wyciągam żadnych wniosków, może jeszcze odpiszą, i może sytuacja się wyjaśni, co wtedy też sprostuje, ale jak na razie to wygląda, to każdy widzi.

edytowany 3x, ostatnio: Sirvius, 2020-01-08 22:59
Pokaż pozostałe 15 komentarzy
@belzebub269: Moi znajomi nie podcierają sobie nawet d**y takimi biedakami intelektualnymi jak Ty. Nie będę dalej strzępić ryja, bo szkoda klawiatury. - axde 2020-01-09 23:08
@axde: słusznie :) po Twojej ostatniej wypowiedzi pokazałeś jakim prostakiem jesteś. - belzebub269 2020-01-10 16:07
Ludzie chyba nie rozumieją widełek. Minimalne widełki nie oznaczają że nie możesz dostać propozycje mniejszej niż widełki. Jeżeli swoimi umiejętnościami nie pokazałeś że jesteś wystarczająco dobry na minimalne widełki, a stwierdzili że chcą Ci dać szanse to dostałeś propozycje za niższa kasę. Czy naprawdę chciałbyś żeby Ci odmówili. Jeżeli tak, to na starcie zaznacz że kwota X jest żelaznym minimum i poniżej tego i tak nie przyjmiesz. - amd 2020-01-11 15:28
@amd niestety dużo firm kłamie w widełkach tylko po to aby przyciagnąć kogoś na rozmowę i potem też występują takie kwiatki jak wyżej i nie ma to często nic wspólnego z dawaniem szansy. - Schadoow 2020-01-30 10:55

Pozostało 580 znaków

2020-01-09 07:47

Rejestracja: 3 miesiące temu

Ostatnio: 7 godzin temu

8

Ja kiedyś usłyszałem na rozmowie technicznej, że wszystko jest w porządku i że dostanę ofertę do tygodnia. Zeszliśmy na tematy około techniczne, bo potencjalny TL pracował w moim ówczesnym miejscu pracy. Okazało się, że mój obecny TL i potencjalny TL się znają, pracowali razem parę lat.

Po tygodniu dostałem odpowiedź, że znaleźli kogoś innego.

Po kolejnym tygodniu mój TL złożył wypowiedzenie i poszedł do tej firmy. Okazało się, że się dogadali przy okazji zapytania o referencje. Jak minął czas potrzebny do ponownego wzięcia udziału w rekrutacji (pół roku) to dostałem od byłego TL zaproszenie to wzięcia udziału, bo tym razem potrzebują nie jednej, a 5 osób ;] Może nie takie spektakularne, ale ja miałem WTFa w głowie, poczułem się jak w argentyńskiej telenoweli.

edytowany 2x, ostatnio: null null, 2020-01-09 08:34
obecny i aktualny to nie to samo? - baant 2020-01-09 07:59
Tak, poprawiłem. - null null 2020-01-09 08:33
i co, poszedłeś? - Miang 2020-01-09 10:00
Nie, zdążyłem ogarnąć inną robotę, czy lepszą to nie wiem, bo oferty z konkretami nie dostałem ;] - null null 2020-01-09 11:27

Pozostało 580 znaków

2020-01-09 15:36

Rejestracja: 4 lata temu

Ostatnio: 6 godzin temu

9

Początki mojej kariery. Rok 2017.
Drugie miejsce gdzie miałem interview.

Krótko mówiąc ogłoszeniodawca nakłamał ( i to nieźle) w ogłoszeniu.

Warszawa.
Szukają android developera.
Dobra stawka na start.
Nowoczesne biuro w dogodnej lokalizacji.
Wysyłać CV tylko i wyłącznie po Polsku.

Co się okazało:
Obrzeża Warszawy ( z okna widziałem jakieś zardzewiałe wraki samochodów za płotem)
Gdzieś mniej więcej tutaj https://www.google.com/maps/@[...]21.1435829,261m/data=!3m1!1e3
Nie szukali android developera. Kolo co mnie przepytywał nie wiedział nic o androidzie. Wypytywał mnie o web development o którym wiem tyle co przeciętna krowa. Na każdą próbę powrotu do androida uparcie zmieniał temat na web. A na koniec stwierdził, że tak w sumie to oni szukają kogoś do Xamarina i się douczę.
Każdy orze jak może, ale 3k na start dla świeżynki wydaje mi się całkowicie realne, szczególnie w Warszawie. Rekruter wybabuszył na mnie oczy jak to usłyszał.
Biuro to był jakiś dom przerobiony na biurowiec. Strome, poobtłukiwane schody wewnątrz budynku. Za płotem wrak samochodu i jakieś worki ze złomem.
Nie dziwię się, że chcieli cv w naszym języku ( przez przypadek wysłałem po engliszowemu) - rekruter nie znał angielskiego :).

Dostałem ofertę po tygodniu za 2500 cebul ale podziękowałem.

edytowany 3x, ostatnio: GregoryI, 2020-01-09 15:41
w warszawie chyba tylko samsung ma biuro klasy A. - INTERFERON_ALFA_STG 2020-01-13 15:19
Ale to było raczej klasy U jak uciekaj panie! :) - Pipes 2020-01-14 23:13
@INTERFERON_ALFA_STG: jeśli Samsung ma A to u na jest A+ też w Warszawie ;) - artur52 2020-02-11 19:25

Pozostało 580 znaków

2020-03-08 18:37

Rejestracja: 1 miesiąc temu

Ostatnio: 4 dni temu

11

Nie wiem czy takie wtfy, ale niech będzie. Miejsce akcji Warszawa.

1 Umówiłem się na spotkanie z firmą, dostaje adres. Sprawdzam adres na google mapsach – typowe zagłębie biurowe. Jak przyjechałem na miejsce okazało się jednak, że biuro mieści się w bloku mieszkalnym. Po wejściu do budynku przywitało mnie ogłoszenie: “Uciekł pyton, jeżeli byś go znalazł proszę o kontakt (telefon + dane kontaktowe)”.

Ludzie, którzy mnie rekrutowali chyba robili to pierwszy raz i nawet nie wygooglowali jak przperowadzić techniczną rekrutację. Skończyło się na testach logicznego myślenia: kąt między wskazówkami zegara, dopasuj piąty obrazek do sekwencji czterech innych etc.

2 Rozmowa techniczna umówiona przez head hunterkę. Na papierze wszystko spoko:

  • Lokalizacja ok
  • Poszanowanie pracownika
  • Technologie te, co chcę
  • Szwajcarska firma
  • Trzynastka

A potem rzeczywistość:

  • Lokalizacja niby dobra, ale komunikacyjna czarna dziura, po rekrutacji musiałem czekać 2h na autobus, bo komunikacja miejska robiła sobie przerwę w trakcie dnia
  • Pracujemy 9h dziennie, bo godzinna przerwa na lunch, której nie można skrócić
  • Niby rekrutacja na developera X, ale pół czasu będziesz spędzał w technologii Y, której nie lubię
  • Z rozmowy można było jasno wywnioskować że: legacy projekt, jakość kodu made in India, wewnątrz firmowe technologie
  • Weryfikacja techniczna prowadzona przez mojego przyszłego przełożonego – Hindusa architekta. Dał mi jedno zadanie: napisać program, który wypisze wszystkie podzbiory zbioru. Praca na kartce, z komentarzem od Hindusa “Ale tak żeby się kompilowało”. Oczywiście mocny hinduski akcent, więc trudno było zrozumieć.

Jak odezwała się do mnie headhunterka, jak wrażenia powiedziałem, że nie musimy czekać na wyniki, bo nie jestem zainteresowany.

3 Znów headhunterka. Spotkanie w biurze na tyłach centrum handlowego przez sekretne wejście. Oczywiście wystroiłem się, jak na standardy developera. Spotykam headhunterkę. Rozmawiamy, czas płynie. Pytam się, że ok to gdzie weryfikacja techniczna. Słyszę, że nie ma. Ok to po, co było to spotkanie. A tak chciała sobie na mnie popatrzeć. Ok, ale nie dało się tego zrobić przez Skype'a? Nie, bo ona ma w kontrakcie, że jak jestem z Warszawy to ona musi realnie się na mnie popaczać.

Ok to byłem jeszcze w stanie zrozumieć, ale potem nastąpił biznesowy pitch jaka ona jest zajebista, jak to ludzie piszą do niej dziękczynne maile, za to że pomogła im znaleźć pracę etc. Koniec historii jest taki, że nie zostałem zaproszony do firmy na rozmowę, bo za mało expa.

4 Byłem zdesperowany, więc wysłałem aplikację do firmy do której szanujący się developer by nie wysłał CVki. Wstaję rano, biuro firmy na końcu świata. Dostaje test techniczny do rozwiązania. W teście pytania typu: “Jaka jest złożoność wstawienia do linked listy?”, “Jaka jest złożoność wstawienia do hash mapy?” i żadnych innych. Nic, co mogłoby pokazać, że umiem w programowanie. Potem googlałem i ten test to była copy pasta egzaminu ze struktur danych jednej z warszawskich uczelni. To była najbardziej zrobiona na odpierdol rekrutacja w jakiej brałem udział. |Ps. firma to ta, która lubi zastępować specjalistów studentami.

ta firma z ad. 1 szukała specjalisty od pythona? :D - superdurszlak 2020-03-08 18:51
Dobre firmy nie muszą zatrudniać headhunterów, to taki protip ode mnie ;) - Shalom 2020-03-09 16:26
5 Pierwsze spotkanie – rozmowa techniczna. Merytorycznie poszło słabo, ale rozmawiało się ok. Dostałem zaproszenie na drugą rozmowę przed, którą miałem wypełnić dwa psycho testy. Druga rozmowa to były pytania behawioralne. Przez 2h! 2 godziny pytań z cyklu: “według naszej super ankiety wynika, że ... jak Pan to skomentuje”. Rozumiem, że culture fit jest ważny, ale dwie godziny rozmowy o niczym? Naprawdę? Nie dostałem pracy – oficjalny powód był taki, że nie pasowałem do kultury firmy. Dla porównania rozmowa techniczna trwała między 45 minut a godzinę. - chomik123 2020-03-09 20:42
@chomik123: bo nie chodzi o to zeby zatrudnic prosa czy wanna be pr0 za rynkowe stawki tylko kogos kto sfituje do niewolniczej struktury zapierdalania wg "wewnetrznych technologii" za miske ryzu - INTERFERON_ALFA_STG 2020-03-31 11:12

Pozostało 580 znaków

2020-03-08 18:44

Rejestracja: 10 miesięcy temu

Ostatnio: 6 godzin temu

0
chomik123 napisał(a):

Nie wiem czy takie wtfy, ale niech będzie. Miejsce akcji Warszawa.

1 Umówiłem się na spotkanie z firmą, dostaje adres. Sprawdzam adres na google mapsach – typowe zagłębie biurowe. Jak przyjechałem na miejsce okazało się jednak, że biuro mieści się w bloku mieszkalnym. Po wejściu do budynku przywitało mnie ogłoszenie: “Uciekł pyton, jeżeli byś go znalazł proszę o kontakt (telefon + dane kontaktowe)”.

To było 2 lata temu, cała Warszawa szukała pytona: https://warszawa.naszemiasto.[...]ziano-go-w-nocy/ar/c1-4721349

  • Lokalizacja niby dobra, ale komunikacyjna czarna dziura, po rekrutacji musiałem czekać 2h na autobus, bo komunikacja miejska robiła sobie przerwę w trakcie dnia

W Warszawie?!?!? Białołęka Dworska? ;) Wawer albo Rembertów gdzieś pod lasem?
Zaintrygowałeś mnie. ;)


"Ktoś sobie uświadomił, że pisał pod pseudonimem rzeczy, które lepiej żeby w firmie nie wypatrzyli :-)"

"- Ledwo na studiach 3 tydzień się kończy i już ciężko?
- Niestety prowadzący jest dziwny i robi kartkówki"

Pozostało 580 znaków

2020-03-09 19:31

Rejestracja: 3 lata temu

Ostatnio: 3 godziny temu

4

Rekrutacja na analityka danych:
Pierwszy etap rozmowa telefoniczna z HRką.
Na drugi etap przyjechałem do firmy i dostałem test z programowania w C oraz schematów elektrycznych. :O
Następnie lider powiedział, że zostałem zakwalifikowany na rekrutację na stanowisko inżyniera testów automatycznych w pajtongu, bo HRka w rozmowie tel. wynotowała, że umiem C++ i pajtonga. :O To dlatego, że jak zapytała mnie o c++ to zażartowałem, że ostatnim razem robiłem w tym coś w liceum hehe.
Powiedziałem, że to jakaś pomyłka ej no mi chodziło o stanowisko analityka danych i że c++ nie umiem, a pajtonga nie pamiętam. Oni na to, że to nic, bo szukają osoby co umie i programować i analitykować. Nie wiem co do pajtongowania testow automatycznych ma analitykowanie, ale dobra.
Zaczęli sprawdzać mój test, z niezadowoleniem no z tego C to słabo. Potem przepytali z teoretycznych podstaw inżynierii programowania, tu się wyłożyłem jak cienki Bolek. nie wiem, nigdy w życiu mi to nie było potrzebne, hehe mówiłem.
Następnie dali proste zadanko do nakodzenie na kartce... Dla uproszczenia załóżmy, że było to "policz pierwiastek wzrostu klienta". Spierdzieliłem to zadanie, dopiero jak wyszedłem przyszło mi do głowy proste rozwiązanie, ale w stresie wyszedłem na debila. Dziwię się tylko, że przyczepili się struktury rozwiązania, a wyglądała ona tak:

def foo(height)
    return sqrt(height)

lider: Ale funkcja nie wypisuje wartości na ekran
No to dopisałem:

def printFoo(foo)
    print(foo())
def runAndPrintFoo(height)
    ... nie pamietam, jakiś syf tu napisałem, ale rozumiecie zamysł

lider: A czemu nie ma walidacji argumentów? Co jak ktoś poda ujemną wartość?
ja: No to wyrzuci wyjątek
lider: A czemu wyjątek nie jest obsłużony?
ja: Nie musi być, to jest RuntimeException
lider: I aplikacja przetsanie działać...
(no przecież wzrost nie może być ujemny poza tym jak mam obsłużyć taki wyjątek? Wyrzuciłbym UnsuportedOperationException() i coś lognął)
OK to dopisuję tak o:

def validateFooArgs(height)
   return heigth > 0
def validateFooAndRun(height)
    if ( !validateFooArgs(height)
        throw exception
    else
        return foo(height)

nie dali skończyć
lider: A czemu to nie jest w 1 funkcji?
ja: A bo ja tak piszę bo javowemu, factory, buildery, lasery, hehe...
lider: hehe

edytowany 9x, ostatnio: Julian_, 2020-03-09 19:40
7/10 rekrutuj się dalej - INTERFERON_ALFA_STG 2020-03-31 12:57

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0