Rekrutacyjne WTF jakie Was spotkały

3
GutekSan napisał(a):
TomRiddle napisał(a):
GutekSan napisał(a):

@TomRiddle: (bo nie istnieje żaden rozsądny argument za tym - są przecież nie weryfikowalne
nieprawda, istnieje. Kiedy zatrudnia się menedżera na wysokie stanowisko, to nikt go nie testuje z jakiejś weryfikowalnej "wiedzy menedżerskiej", tylko patrzy na jego doświadczenie i zakłada, że w sytuacjach nie do przewidzenia na chwilę obecną zachowa się właściwie. I podobnych rzeczy zaczyna się wymagać od programistów: nie żeby umieli to i to, tylko żeby umieli sobie poradzić w sytuacjach na chwilę obecną nie do przewidzenia. A to właśnie wiąże się z doświadczeniem.

Kończę rozmowę z Tobą, bo nie czytasz wypowiedzi ze zrozumieniem. Przesyłam poglądowego screen'a, wyjaśniającego zero-jedynkowość mojej poprzedniej wypowiedzi:

Screenshot 2019-11-25 at 13.09.51.png

Przykro mi, ale albo nie zrozumiałeś do czego się odnosiłem, albo nie rozumiesz celów rekrutacji.

Nie zaprzeczyłem temu, że jeżeli coś jest nieweryfikowalne, to nie da się tego zweryfikować, bo jest to truizm. Zaprzeczyłem temu, że jeśli coś jest nieweryfikowalne, to nie może być przeszkodą w rekrutacji, czy w ogóle, analizując szerzej, przeszkodą przy jakimkolwiek wyborze.

Pewnie że nie może. Nieweryfikowalne. Niesprawdzalne. Nie ma możliwości ustalić czy jest prawdą czy nie. Jaki sens miałoby branie tego pod uwagą?

Rekrutacja to nie tylko "weryfikacja umiejętności", ale zapoznanie się z daną osobą. Mój przykład z zatrudnianiem menedżera pokazywał, że w pewnych przypadkach nie jesteś w stanie zweryfikować jakiejś cechy w sensie: istnieje - nie istnieje (typu: kandydat posiada wiedzę na temat), bo nie wiesz jakiej wiedzy będziesz od niego oczekiwał. Przeprowadzając jednak z nim rozmowę i sprawdzając historię jego dokonań możesz stwierdzić, że istnieje mniejsza lub większa szansa na to, że pasuje do roli, którą dla niego przewidziałeś. Na coś takiego wskazuje właśnie doświadczenie, komunikatywność, poziom konfliktowości, zainteresowania które niczego nie weryfikują, a jedynie daje przesłanki.

  • zapoznanie się z daną osobą
  • sprawdzając historię jego dokonań możesz stwierdzić, że istnieje mniejsza lub większa szansa na to, że pasuje do roli
  • komunikatywność, poziom konfliktowości, zainteresowania które niczego nie weryfikują, a jedynie daje przesłanki.

Wszystkie te rzeczy są weryfikowalne. Możesz je opisać, oprzeć się na nich w mniejszym lub większym stopniu; wyciągać wnioski, przedstawić w raporcie odnośnie rekrutacji.


Podsumuję dla Ciebie mój komentarz (jednocześnie odpowiadając na Twoją odpowiedź), bo widzę że znów mnie nie zrozumiałeś:

  • (coś, co ja nazwałem "weryfikowalne") Wszystko co możesz sprawdzić (jakkolwiek chcesz to nazywać, wiedza techniczna, studia, kwalifikacje, komuniaktywność, etc., wszystko co tylko chcesz) - powinno być brane pod uwagę podczas rozmowy.
  • (coś, co ja nazwałem "nieweryfikowalne") Inne rzeczy, których nie można nijak sprawdzić - nie powinny być brane pod uwagę podczas rekrutacji.
2
TomRiddle napisał(a):

Pewnie że nie może. Nieweryfikowalne. Niesprawdzalne. Nie ma możliwości ustalić czy jest prawdą czy nie. Jaki sens miałoby branie tego pod uwagą?

Ano taki, że mimo iż nie jesteś w stanie czegoś zweryfikować, to możesz ocenić przesłanki, które mówią że jest mniejsza lub większa szansa na coś.

  • Nie jesteś w stanie zweryfikować, czy kobieta da Ci zdrowe potomstwo, ale ludzie chętnie wybierają na partnerki te, które wyglądają zdrowo.
  • Nie jesteś w stanie zweryfikować, czy menedżer którego zatrudniasz wyciągnie firmę z problemów, ale jeśli odnosił sukcesy w innych firmach, to jest na to spora szansa.
  • Nie jesteś w stanie zweryfikować, czy samochód, który kupujesz, nie popsuje Ci się w ciągu roku, ale wybierając nowszy samochód marki znanej z niezawodności masz na to większą szansę niż kupując 20-letni samochód słabej marki
  • Nie jesteś w stanie zweryfikować, czy kandydat którego zatrudniasz spełni oczekiwania, ale jeśli ma doświadczenie komercyjne w danej technologii, to jest na to większa szansa, niż gdy tej technologii nauczył się wyłącznie z książek.

Możesz nie zgadzać się z ostatnim punktem, ale przykro mi, tak ja to widzę, i tak widzi to spora grupa rekrutujących, a więc nie jest to żaden WTF tylko normalne podejście. Jak będziesz sobie zatrudniał ludzi we własnej firmie to możesz przyjąć swoje kryteria, ale pogódź się z tymi, które przyjmują inni.

Podsumuję dla Ciebie mój komentarz (jednocześnie odpowiadając na Twoją odpowiedź), bo widzę że znów mnie nie zrozumiałeś:

  • (coś, co ja nazwałem "weryfikowalne") Wszystko co możesz sprawdzić (jakkolwiek chcesz to nazywać, wiedza techniczna, studia, kwalifikacje, komuniaktywność, etc., wszystko co tylko chcesz) - powinno być brane pod uwagę podczas rozmowy.
  • (coś, co ja nazwałem "nieweryfikowalne") Inne rzeczy, których nie można nijak sprawdzić - nie powinny być brane pod uwagę podczas rekrutacji.

Owszem, można zweryfikować komunikatywność, studia, wiedzę techniczną. Także doświadczenie. I przypomnę Ci, że w Twoim przypadku zostało zweryfikowane negatywnie. Tyle, że Ty na to, cyt: każda potrzebna wiedza techniczna która jest weryfikowalna, powinna wyjść na rozmowie. Inne, nieweryfikowalne rzeczy nie powinny być przeszkodą w rekrutacji, co sugeruje, że uznałeś wyłącznie wiedzę techniczną za rzecz weryfikowalną, a coś co przeszkodziło w Twojej rekrutacji uznałeś za rzecz nieweryfikowalną. Więc się w końcu zdecyduj jaką kartą grasz:

  • czy masz pretensję, o to że użyto wobec Ciebie nieweryfikowalnego kryterium
  • czy o to, że użyto kryterium weryfikowalnego, tylko takiego, które ty uważasz za nieistnotne.
2
GutekSan napisał(a):
TomRiddle napisał(a):

Pewnie że nie może. Nieweryfikowalne. Niesprawdzalne. Nie ma możliwości ustalić czy jest prawdą czy nie. Jaki sens miałoby branie tego pod uwagą?

Ano taki, że mimo iż nie jesteś w stanie czegoś zweryfikować, to możesz ocenić przesłanki, które mówią że jest mniejsza lub większa szansa na coś.

Czyli masz na myśli że nieweryfikowalne rzeczy mają swoje weryfikowalne skutki? Super, one są weryfikowalne i mogą być brane pod uwagę podczas rekrutacji. (missed point)

Możesz nie zgadzać się z ostatnim punktem, ale przykro mi, tak ja to widzę, i tak widzi to spora grupa rekrutujących, a więc nie jest to żaden WTF tylko normalne podejście. Jak będziesz sobie zatrudniał ludzi we własnej firmie to możesz przyjąć swoje kryteria, ale pogódź się z tymi, które przyjmują inni.

Argumentum ad populum.

Owszem, można zweryfikować komunikatywność, studia, wiedzę techniczną. Także doświadczenie. I przypomnę Ci, że w Twoim przypadku zostało zweryfikowane negatywnie. Tyle, że Ty na to, cyt: każda potrzebna wiedza techniczna która jest weryfikowalna, powinna wyjść na rozmowie. Inne, nieweryfikowalne rzeczy nie powinny być przeszkodą w rekrutacji, co sugeruje, że uznałeś wyłącznie wiedzę techniczną za rzecz weryfikowalną, a coś co przeszkodziło w Twojej rekrutacji uznałeś za rzecz nieweryfikowalną. Więc się w końcu zdecyduj jaką kartą grasz:

  • czy masz pretensję, o to że użyto wobec Ciebie nieweryfikowalnego kryterium
  • czy o to, że użyto kryterium weryfikowalnego, tylko takiego, które ty uważasz za nieistnotne.

Chcesz rozmawiać na temat tego co ja uznałem za weryfikowalne lub nie? Też świetnie, nie tego dotyczyła dyskusja.

Jak chcesz zakończyć tę rozmowę szybko, to skrócę to dla Ciebie, i przypomnę że początkowa decyzja dotyczyła informacji o tym czy wiedza dot. ruby'ego jest komercyjna czy nie. Ja twierdzę, że rekruter (ani w zasadzie nikt w firmie) nie jest w stanie odróżnić - czy ktoś z 7ioma latami doświadczenia komercyjnego, swoje 3 lata doświadczenia w rubym czerpie z prywatnych projektów czy innych komercyjnych źródeł.

Jeśli jesteś w stanie zaprezentować chociaż jeden merytoryczny sposób, jak odróżnić doś. kom. od priv, to proszę, zilustruj go nam. Będziemy wiedzieć że moja hipoteza była niewłaściwa, i od początku nie miałem racji.

Jeśli natomiast masz zamiar czepiać się technikaliów, nazewnictwa, własnych lub cudzych przekonań, zasadności takiego rozróżniania, praktyk i przekonań rekruterów, lub czegokolwiek innego czego nie dotyczyła nasza rozmowa, to proszę odkliknij "Obserwuj".

20

@TomRiddle, @GutekSan:
Prośba: skończcie.
Ten wątek dotyczy WTF'ów rekrutacyjnych, a Wy od paru postów ciągnięcie offtopa. Załóżcie nowy wątek, albo przejdźcie na PW - OK?

0
cerrato napisał(a):

@TomRiddle, @GutekSan:
Prośba: skończcie.
Ten wątek dotyczy WTF'ów rekrutacyjnych, a Wy od paru postów ciągnięcie offtopa. Załóżcie nowy wątek, albo przejdźcie na PW - OK?

A dlaczego rozważania na temat tego, co można uznać za WTF a co nie, to jest offtop? Czy tu jest wyłącznie miejsce na śmieszkowanie i żale rekrutacyjnych przegrywów?

6

A dlaczego rozważania na temat tego, co można uznać za WTF a co nie, to jest offtop?

Dlatego, że ten wątek dotyczy dziwnych sytuacji, które miały miejsca podczas rekturacji.

Gadanie o tym, czy daną umiejętność da się zweryfikować, albo rozważanie, dlaczego ktoś kogoś nie zatrudnił, nie jest związane z tematem wątku.
Oczywiście - jeśli chcesz o tym pisać, załóż nowy wątek w dziale Kariera, zaproś tam @TomRiddle i bawcie się dalej ;)

8

No to dodam swój, jeszcze świeży, WTF:
Przychodzę na spotkanie w szklanym wieżowcu, umówione tak z 2 tygodnie temu (taka kontynuacja rozmowy sprzed 1/2 roku, pewnie ktoś kogo przyjęli nie dał rady lub znalazł coś ciekawszego do roboty).
Portiernia, rejestracja, recepcja, wszystko się zgadza, ląduje w przegrzanym pokoju i czekam, 5min, po 10 wychyliłem się dowiedzieć co się dzieje. Nikt nic nie wie, czekam jeszcze 15min, udało mi się dodzwonić do pośredniaka, ten do HRowni, no i dalej nikt nic nie wie. W końcu przychodzi ziomek (~0.5h), który miał podobno w tej rozmowie robić test techniczny. Pogaworzyliśmy sobie jak to wypada, oboje dość zdezorientowani, każdy poszedł w swoją stronę.

A to podobno 1/4 kandydatów nie przychodzi na rozmowy bez uprzedzenia ;-)

9

Z maila dziś:

meme.png

Jeszcze nigdy nie dostawałem memów w ramach rekrutacji :)

1

Po naprawde fajnej rozmowie w poniedzialek z jedna firma, dzisiaj mialem rozmowe techniczna (php) z kolejna. Zanim gosc przeszedl do sedna przez pol godziny lamentowal na temat spaghetti w kodzie, ktory przyszlo jego zespolowi do ogarniecia, nie pozostawiajac suchej nitki na jego autorach. Uprzedzono mnie juz wczesniej o tym ze zespol do ktorego mialbym ewentualnie dolaczyc zajmuje sie wlasciwie wylacznie refactoringiem legacy jednego z klientow, wiec w sumie mnie to nie zdziwilo.

Cierpliwie wysluchalem absolwenta kierunku IT jakiejs uczelni starajacego sie za wszelka cene przytloczyc moja skromna osobe swoim zapleczem leksykalnym i swoboda poruszania sie w najbardziej skomplikowanych zagadnieniach i pojeciach programistycznych. W koncu zdecydowal sie przejsc do sedna i po dluzszej pauzie zadal mi pierwsze pytanie. Potem drugie, trzecie, czwarte, wyciagajac z najglebszych czelusci php.net zagadnienia, do ktorych w normalnej praktyce programistycznej siega sie tak rzadko, ze wlascie wystarczy jedynie swiadomosc ich istnienia, tak aby w krytycznych momentach po prostu sobie o nich przypomniec/poczytac.

Nie bede ukrywal, zaginal mnie na kazdym pytaniu, tak drazac temat, ze zawsze sprowadzal mnie do parteru. W pewnym momencie przerwalem mu, zadajac pytanie jak znajomosc tej i tej funkcji i obryta na pamiec specyfikacja jej parametrow wymaganych i opcjonalnych oraz zwracanej wartosci ma sie oceny moich umiejetnosci tworzenia clean code zgodnie z SOLID i KISS. Odpowiedzial mi (zgodnie z prawda oczywiscie), ze to jego sprawa bo to on ustala reguly, na co ja starajac sie zachowac resztki spokoju stwierdzilem, ze reguly wlasnie sie zmienily i jak chce kontynuowac rozmowe na temat mojej znajomosci pryncypiow CLEAN CODE, SOLID itp najpierw musi sie zapoznac z moim kodem, ktore jest dostepne w publicznym repozytorium.

10

Przykro to stwierdzać, ale ludzie w Polsce (między innymi na rozmowach również) to w ogóle strasznie nieuprzejmi są, ja rozumiem, że komuna itp. ale ileż można. Wstyd.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0