Rekrutacyjne WTF jakie Was spotkały

12

@BraVolt:

BraVolt napisał(a):

Kolega się odezwał. Jego nieformalny (pełniący obowiązki, szefujący - jak zwał tak zwał) TL aplikował do startupu bo czuje jak się wypalił w obecnej pracy. Dostał zadanie rekrutacyjne. Siedział długo wieczorami przez tydzień, a naprawdę to wszystkiego dwa tygodnie. Przyrzekali, że każdy dostanie feedback z zadania. Jak obiecali tak też feedback dali: "Nie o to nam chodziło"

Koniec

Ja miałem podobnie, z tym że w ogóle nie dostałem feedbacku. Wysłałem maila z pytaniem o odpowiedź po miesiącu, po dwóch, potem zaplanowałem wysłanie maili co miesiąc na dwa lata do przodu. W grudniu minie szesnasty miesiąc. Jako że obecnie szukam pracy (a widzę że wystawili ofertę), to planuję do nich zadzwonić czy w końcu mnie przyjmą czy nie xD

9

Przegladam ogloszenie, ktore dostalem na maila.
Technologie fajne, stawka spoko, czytam dzial metodologie pracy (spodziewam sie jakichs scrum, kanban itp), a tam napisane CRUNCH.

Co myslec i firmie, ktorych oficjalna metodologia jest crunch?

(Tak, to byl gamedev)

12
  • Ja - Jakie są godziny pracy?
  • Dev Manager - (chwila konsternacji) - robota ma być zrobiona, daily zaczynamy o xx, więc o tej się powinno zaczynać, natomiast oczekuje 8h rzetelnie przepracowanych, nie wliczamy sobie obiadu w czas pracy, pracujemy 8h przed komputerem.
    Nie mam zamiaru kontrolować czasu pracy, wszystko ma się zgadzać, nie mam zamiaru sprawdzać, bo nigdy nie musiałem (wręcz jak groźba (ale jak się spóźnisz na daily to przypson, bo musisz być i nieważne o której zaczniesz, o 16 i tak masz być dostępny)).

Czyli brak ustawowej przerwy + bardzo możliwe bezpłatne nagodziny - no bo robota nie zrobiona, a w domu się opitalałeś, to masz ebać po godzinach, bo robota ma być zrobiona.
WTF - czy ludzi już całkiem powaliło?
Spóźnię się 5 minut bo korki w centrum i co mam się spowiadać na kolanach przed manago?
Ktoś źle wyceni i mam walić po godzinach za friko? Kto się na to godzi?

Już pomijając fakt, że cała rozmowa była w buracki sposób przeprowadzona z manago ego overflowed exception i był znudzony pierdzieleniem hrowych kobit, to mnie pośpieszał.

0

@urke

Spóźnię się 5 minut bo korki w centrum i co mam się spowiadać na kolanach przed manago?

z tego co napisałeś nic takiego nie wynika xd

13

Z moich dziwnych sytuacji:

  • zostałem zatrudniony do projektu z fajną stawką, benefitami i wieloma obietnicami o możliwości rozwoju etc. Firmie bardzo się spieszyło, żebym zaczął jak najwcześniej + rekrutowała kilka dodatkowych osób w międzyczasie. Niestety nikt mi nie powiedział, że firma dopiero walczy o to zlecenie i nie jest ono pewne... Coś mi nie pasowało od początku, bo mimo że warunki na prawdę ok, to finalnie nikt inny się nie zdecydował. Po rozpoczęciu moje prace polegały na przygotowaniu projektu - zebranie wytycznych od klienta, ogarnięcie całego procesu itd. Przez 2 miesiące ciągle się dopytywałem, gdzie kolejne osoby w zespole bo jak mamy coś zrobić to na prawdę trzeba tu mieć kilka osób. Finalnie okazało się, że firma kontraktu nie dostała i w sumie wiedzieli o tym już od samego początku, ale jeszcze się łudzili, że może klient zmieni zdanie (to był ich stały klient, tylko nie ich działka). W blokach czekały inne osoby, które były już "ugadane", ale z nimi już nie podpisano umowy. Finalnie po tych 2 miesiącach zostałem skierowany do innego projektu, ale kompletnie nie w mojej orbicie zainteresowań, więc postanowiłem odejść. Najśmieszniejsze, że mimo tej akcji i "deficytu" szczerości na początku bardzo miło firmę wspominam, bo byli bardzo sympatyczni, dbali o pracownika (jak projekt nie wypalił to miałem początkowo wylądować na 100% płatnej ławeczce na 3 miesiące). Myślę, że gdyby ten pierwszy projekt wypalił to byłaby praca na lata, bo zapowiadało się bardzo ciekawie, a atmosfera mimo, że spora firma to bardzo rodzinna.

  • z pozytywnych zaskoczeń, brałem udział w rekrutacji do firmy międzynarodowej i cały etap prowadziła taka miła Estonka. Była tak zajarana swoją pracą, że aż mi się ten entuzjazm udzielał. Mega sympatyczny kontakt, rekrutacja kilkuetapowa - po każdym dzwoniła, pytała się jak oceniam, ciągle dawała feedback z poszczególnych etapów. Finalnie jak już po zakończeniu dostałem ofertę i powiedziałem, że zastanawiam się nad inną to 2 razy do mnie dzwoniła, żeby przedstawić zalety pracy u nich. Najlepsza rekrutacja w jakiej brałem udział jeśli chodzi o feedback i kontakt. Rekrutacja wewnętrzna jednak jest znacznie fajniejsza niż przy typowe kontraktownie.

  • ponownie rekrutacja w dużej międzynarodowej korpo - wszystkie etapy hr/techniczne po angielsku z osobami z różnych stron świata. Finalnie ostatnia rozmowa "kurtuazyjna" z osobą z Polski po polsku - nagle pada pytanie czy możemy na chwilę przejść na angielski po czym standardowe "opowiedz o swoim hobby" WTF?

  • kiedyś próbował mnie zrekrutować jakiś Januszex z UK (zdalnie). Kontakt z Linked In, dziewczyna ewidentnie z Polski, kontakt telefoniczny cały czas po angielsku (choć słychać polski akcent i brak słownictwa), ciągle podkreślanie "UK" jakby to była jakaś nobilitacja i na końcu przy rozmowie o stawce okazuje się, że widełki takie, że górna stawka (przewidziana dla architekta, którym nie jestem) taka jaką w Polsce mocny mid może wynegocjować bez większych kłopotów.

  • kolejne miłe zaskoczenie - ostatnio często spotykam się z taką nową modę, że po przejściu rekrutacji nawet w większych firmach osobiście poznajesz zarząd/prezesa, albo chociaż szefa na Polskę. Niby detal, ale jednak sprawia, że nawet w dużej firmie czujesz się mniejszym trybikiem niż w rzeczywistości.

0

Rekrutacja na .NET developera. Cztery rozmowy w trakcie rekrutacji z udziałem osób technicznych i HR. Nie padło ani jedno pytanie dotyczące .NET/C# :)

2

Wlasnie otrzymalem na LinkedIn o_O
IMG_20210112_201426.jpg

Jakie podprogowe 180 rubli :D

11

Troszkę tego było:
Jako kandydat:

  • (bank zagraniczny korpo Krakow) - pierwsza rozmowa w zyciu apikowalem na QA - przychodze na rozmowe z 2 osobami - TL i Manager

Sam początek:
Manager: "No widze ze Pan aplikowal na programiste Java"
Ja: WTF 0_o

Pod koniec:
Manager: I jak Pan siebie ocenia czy rozmowa była dla Pana stresujaca ?
Ja: Troszke tak - to moja pierwsza rozmowa rekrutacyjna w zyciu i bylem zaskoczony rozmowa na pogramiste no i pewnych rzeczy nie wiedziałem.
TL: Nie szkodzi w Krakowie jest wiele firm.

Od razu skumalem ze "nie pyklo" ale sie poczułem jakby ktoś mi pojechal - pierwsza rozmowa w zyciu w dodatku nie na stanowisko na ktore aplikowalem - no ale doceniam szczerosc :P

Kolejna rozmowa w tej samej firmie ale juz do dzialu QA (oferte pracy dostałem ale odrzucilem znalazlem cos innego)
Na rozmowie facet i kobieta bardzo malo salka - dostałem kartke z zadaniami z SQL napisac 10 zapytan - a koles z kobieta caly czas nawijali o grze w tenisa ;/
Jak rozwiazalem te kartke to po omoweniu jej jakos tam dostalem nowa Unix i pseudokod/skrypty etc. znowu ten tenis od technik uderzenia po miejsca gdzie warto grac w Krakowie itp itd.

  • (aplikowałem przez jakąś agencje rekrutacji) szukałem pierwszej pracy w IT - dostałem nawet jakieś zagadnienia z przykładowymi pytaniami/zagadnieniami stanowisko coś typu: Junior Administrator - skrupulatnie przestudiowałem i nawet próbowałem sie douczac jakichs technologii zeby chociaz kojarzyc bo w ofercie było dużo nazw a ja studiowalem Telekomunikacje i Elektronike wiec wielu nie znałem po prostu - miałem umówiona interview - juz mam wychodzić żeby być wcześniej wiec 50 min do rozmowy było i dostaje telefon "Ze rozmowa nie bedzie bo klient sie wycofal i mi dziekuja"

  • (staz w duzym korpo z branzy elektroniki uzytkowej) - najpierw w 1 salce wszyscy pisali Test ABCD (byly 2 domeny bardziej software lub bardziej hardware sprzet itp) ja zdecydowalme z napisze dwa - po tescie wszyscy "w kolejce" staneli do interview ( ja pisalem 2 testy wiec najdluzej bylem ostatni)
    w salce na interview bylo 5 osob ( 1HR, 1Manager z kraju tej korporacji, 1 Polski Manager, 2 inzynierow) - rozmowa po angielsku + postawili mnie przy tablicy i kazali rysowac lub kodowac - otrzymalem staz na pol roku pelny etat za 1800 na zleceniu podziekowalem.

  • (Junior - korpo branza Telco) - Przyszedlem na umowiona rozmowe mialem sie w recepcji powolac na nazwisko Pani z HR ( umawialem sie telefonicznie w czwartek na rozmowe a rozmowe mialem po weekendzie we wtorek - srodek miesiaca to byl) - Okazalo sie ze ta Pani z HR tu juz nie pracuje - po paru telefonachc zasugerowano mi zebym zaczekal zaraz to ogarna - siedzialem prawie 45 min przy recepcji i przegladalem branzowe gazety. Wkoncu ktos sie pojawil i dal mi test w salce do rozwiazania na 2h pisania - sam siedzialem (odpadlem na nastepnych etapach potem bylo OK)

Jako rekruter:

  • osoba z firmy telekomunikacyjnej okolo 40 lat - szukalismy "System Engineera" ze skillami unix+sieci
    (CV na papierze mega mocne (technologii/exp itp itd) + stanowisko cos w stylu "Solution Enterprise Network Engineer" - 10 lat w 1 firmie pracowal)
    ogolnie nie weryfikowalismy go telefonicznie tylko od razu prosilismy do biura - koles nie potrafil odpowiedziec na pytania:
    1 Ma pan IP i maske /30 ile hostow moze Pan zaadresowac ?
    2 Czym sie roznic TCP vs UDP ?
    3 Czym sie rozni kryptografia symetryczna i asymetryczna ?
    pozostalych nawet nie wymieniam.

  • rekrutacja na Junior Python Deva - osoba w "jawny" sposob reagowala agresja na pytania na ktore nie znala odpowiedzi - trudno to opisac ale
    podniesiony glos + nerwowe tiki strzykaniie koscmi w palcach + wyrzuty "Czemu mnie o to pytacie o to a nie o cos tam" + naburmuszona mina

  • osoba z Ukrainy ktora miala w CV wpisany jezyk polski na poziomie "very good" - w ogloszeniu o prace nie piszemy ze polski wymagany zreszta nie jest to wymog - okazalo sie ze gosc nie potrafil nawet 5 slow powiedziec - no null zero - nie jest to problem bo u mnie w Teamie sa obcokrajowcy z innych krajow ale ogolnie rozmowe zaczalem po Polsku - koles kiwal glowa i mowi "OK" ze spoko on rozumie wszystko - no ni w pien nie rozumial :P (przeszlismy na angielski - technicznie zostal odrzucony)

  • pewna dziewczyna Azjatyckiego pochodzenia sie rekrutowala do nas do firmy na staz w Warszawe do mojego zespolu ja nie prowadzilem rozmowy - korpo z US)wiec musi byc "diversity" i w ogole tolerancja rownosc religii/plci/orientacji itp itd
    Zostala odrzucono z powodow technicznych i napisala donos do HR na 2 rekruterow podanych z nazwiska -
    "Ze byla dyskryminowana na rozmowie z powodu ze jest kobieta i ma inny kolor skory" No coz podobno slaba byla po prostu.

  • osoba z bardzo mocnym CV po MIMUW (parenascie lat w branzy) - przyszedl na interview i cala rozmowe prawie 2h - glowa spuszczona i chlop patrzyl w podloge... non -stop
    odpowiedzi na jedno zdanie straszniie trzeba bylo dusic z niego chocby pare zdan odpowiadal tak lakonicznie ze masakra - albo zadawalo sie mu pytanie i on milczal zero reakcji wzrok w podloge i "cisza" i po 30 sekundach przy ponownym pytaniu "Czy moze inaczej sformulowac pytanie? Czy cos niejasne ?" cos tam 'wydukal' tj. 1 zdanie
    odmowil narysowania czegos na tablicy nie chcial wstac, ze on na kartce moze - no mysle dobra spoko moze byc kartka - ale jakis rysunek architektury to 3 niepodpisasne kwadraty tyle udalo sie wydusic
    (ostatecznie technicznie jak sie go dusilo to nawet odpowiadal poprawnie jak wiedzal a jak nie wieedzial to nie wciskal kity tylko mowil "nie wiem" ale soft skille to jakis dramat - odrzucono go)

15

Jakiś czas temu zaczepił mnie na Linkedin rekruter z ofertą na DevOpsa do pewnej amerykańskiej firmy w Krk (żadne korpo, raczej średniej wielkości firma). Nie jestem specjalnie zainteresowany tradycyjną pracą 8h, ale powiedział że są elastyczni, da się z nimi dogadać na nietypowe godziny itp. no i praca zdalna 100%, więc dałem się zbałamucić ;). Rekrutacja jak do jakiegoś Googla. Cztery etapy. Najpierw rozmowa z HR z kimś ze Stanów. Miło i sympatycznie. Powiedziałem, że rzeczą która przekonałaby mnie do pracy u nich byłby 6 godzinny dzień pracy i praca w godzinach popołudniowych (czasu polskiego, czyli ich business hours). Rekruter wyraził zrozumienie dla work-life balance, powiedział że zapisuje to sobie. Padło też oczywiście pytanie o stawkę i odpowiedź też sobie zapisał. Kilka dni później rozmowa techniczna. Pytania o poprzednie projekty, doświadczenie. Gładko poszło. Potem dostałem zadanie do zrobienia w domu. Według nich na kilka godzin, chociaż mi zajęło kilkanaście. Ale nie narzekam, bo było interesujące :). Kolejna rozmowa techniczna, na której przepytywały mnie 4 osoby, z różnych działów firmy. Omówienie rozwiązań zastosowanych w zadaniu + pytania o sporo konkretnych technicznych zagadnień. W końcu dostałem informację, że feedback po wszystkich rozmowach jest pozytywny, chcą mnie zatrudnić i już tylko ostatnia rozmowa z kimś z polskiego biura w celu omówienia warunków współpracy. Manager polskiego oddziału zaczął od zachwalania nowego biura, do którego wszyscy pracownicy wrócą po pandemii, no ale halo, miała być praca 100% zdalna. Lekkie zdziwienie i mówi "to jeszcze porozmawiamy o tym później". Stawka (ta sama którą podałem na pierwszej rozmowie) też chyba nie wzbudziła entuzjazmu. No a jak przypomniałem się z tym 6 godzinnym dniem pracy, to gość szybko zakończył spotkanie, mówiąc że ok, nie ma sprawy, odezwą się w poniedziałek... po czym wszelki ślad po nich zaginął. Nikt już się ze mną nie skontaktował.

10

Pewna firma z Krakowa ostatnio sie do mnie odezwała i w etapach rekrutacji widziałem darmowy dzień próbny podczas którego na ręce patrzy mi zespół. Zwątpiłem niestety i podziekowałem.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0