Wątek przeniesiony 2019-11-06 12:11 z przez cerrato.

Rekrutacyjne WTF jakie Was spotkały

Odpowiedz Nowy wątek
2019-11-06 12:07

Rejestracja: 8 miesięcy temu

Ostatnio: 46 minut temu

30

Zainspirowany tematem Pomyłka przy zmianie pracy - jak tego unikacie? oraz tematem Programistyczne WTF jakie Was spotkały otwieram posiedzenie. Chyba każdy z nas spotkał się nie raz ze ścianą lub betonem na rekrutacji, którego ani przeskoczyć ani obejść, a walenie głową to żadna przyjemność.
- Na potrzeby opisów możecie zmienić dane wejściowe żeby (w razie czego) nikt was nie rozpoznał.
- Dla zachowania porządku fajnie jeżeli będziesz komentował/a post zamiast pisać odpowiedź. Dzięki.

Wrzucam w Offtopic ale jak ktoś uzna, że Kariera będzie bardziej odpowiednia to proszę o przeniesienie

Etap 1: Wstęp
Historia miała miejsce w tamtym roku. Firma pośrednik z miasta gdzieś na Śląsku. Ogłoszenie w miarę kompletne ale bez widełek. Jednak opis, i technologie w kręgu moich mocnych zainteresowań – Java, Docker, Kubernetes. Postanawiam wysłać CV na wieczór. Następnego dnia dzwoni do mnie jakaś Pani:

  • Dzień dobry czy rozmawiam z Panem axde?
  • Tak, a o co chodzi?
  • Dzwonię z firmy pośredniak123 z pytaniem czy aplikował Pan na nasze ogłoszenie superhiper programator 456
  • Tak, aplikowałem.
  • O! To świetnie się składa gdyż pańskie CV idealnie pasuje do oczekiwań naszego klienta.
  • (…)

Umawiamy się po 20 minutach pogawędki na godzinną wideo rozmowę już z koleżanką Pani, która do mnie dzwoniła. Jednocześnie mam dostać wszelkie informacje odnośnie następnego etapu mailem (mamy piątek, rozmowa w poniedziałek o 10).
Do niedzieli wieczór skrzynka jest pusta więc uznaję, że Pani rekruterka poleciała w kulki – coś jej nie pasowało podczas rozmowy ze mną.
Jest poniedziałek godzina 10:15 dzwoni mój telefon. Nie mogę odebrać. Oddzwaniam po 15, i słyszę taki zasmucony głos Pani od pierwszego kontaktu, że przecież się z nią umawiałem na rozmowę poniedziałkową. Wyjaśniam, że miałem dostać mail z potwierdzeniem – nie dostałem więc uznałem, że nieaktualne, i prowadziłem swój zaplanowany tryb życia dalej.
Dziwne tłumaczenia odnośnie wiadomości, że to najwidoczniej jakiś problem techniczny ale może jednak umówimy się na następny dzień w takim razie – umawiamy.

Etap 2: Wideo rozmowa
Jestem pod wrażeniem. Przez 45 minut rozmawiamy o tym samym o czym rozmawiałem przez telefon z inną rekruterką przez 10-15. To się nazywa umiejętność rozwlekania tego samego. Pewnie dlatego Pani od drugiego etapu ma wyższe stanowisko – soft skills na najwyższym poziomie.
Tutaj wychodzą pierwsze dziwactwa w postaci różnic w ogłoszeniu, a różnic w rzeczywistości.
Dostaję kilka pytań o rzeczy, których w ogłoszeniu nie było:

  • A czy pracował Pan bądź zna X?
  • A czy pracował Pan bądź zna Y?
  • A czy pracował Pan bądź zna Z?

Na sam koniec dowiaduję się, że ciężko im kogoś znaleźć, bo te okropne technologie jakieś takie niszowe. Jak już ktoś się w takich specjalizuje to zwykle siedzi w Warszawie, chce dużo pieniędzy, i za tyle samo ile ma na miejscu w stolicy nie przeniesie się na Śląsk – nie dziwi mnie to. Kto normalny chciałby oddychać węglem?
Dochodzimy do widełek, których nadal nie znam, i nie poznaję do końca. Wychodzę jednak z prostego założenia, że mówię swoje, a co oni z tym zrobią to już nie moja sprawa. Zaczyna się namawianie mnie na B2B chociaż w ogłoszeniu widnieje UOP/B2B. Dla własnego spokoju obiecuję się zastanowić chociaż nie mam ochoty na B2B w tym momencie (przyczyny osobiste). Dostaję wspaniały Excel z wyliczeniami, i dokument na 8 stron z mową motywacyjną jakie to B2B jest wspaniałe, i co zyskuję. Umawiamy się na rozmowę techniczną, a po drugim etapie dowiaduję się tego samego co po pierwszym 0 zmarnowane 1.5h.

Edit:
Zapomniałem o najważniejszym. Pani umiejętnie manewrowała w dyskusji ze mną, i ładnie podkoloryzowała CV. Musiałem uzupełnić jakiś dokument, i wpisać tam projekty, a oni już ładnie się zajęli żeby to wyglądało piękniej niż mogłoby. Ciekawe cp by było na miejscu gdybym miał rozmawiać z klientem końcowym zadającym dziwne pytania?

Etap 3: Rozmowa techniczna
Dostaję informację, że dnia X, o godzinie Y zadzwoni do mnie ktoś kto sprawdzi moją wiedzę. Dziwi mnie to mocno, bo jak to tak? Będziemy pisać coś przez telefon?
O godzinie 15 dostaję sms od technicznego, że nie da rady pogadać o 16 ale może moglibyśmy o 21? A jeśli nie to jutro o 8 rano. Wtf? Żadna z tych godzin mi nie pasuje ale chcąc mieć z głowy te głupoty zgadzam się na 21. O 21:15 dostaję sms, że zadzwoni za 5 minut. Dzwoni o 22:15. Ględzimy o głupotach zupełnie jak z HR. Ma jednak dla mnie dwa pytania(!) - wow! Myślę sobie spoko chociaż nadal jest mi całkiem dziwnie.

  • Powiedz mi axde jakie znasz pakiety w Javie?
  • title
    Przez chwilę nie wiem czy ktoś to później wrzuci na youtube, i zostanę gwiazdą internetów? Po dłuższej chwili wyrzucam z siebie kilka odpowiedzi.

Pada zatem pytanie numer dwa:

  • Wybierz sobie jakiś pakiet, i go opisz.
  • title
    Wybieram więc pierwszy lepszy, i zarazem ciekawszy, opowiadam.

Dostaję trzecie pytanie:

  • Załóżmy, że masz do obsłużenia jakiś błąd – w jaki sposób możesz go obsłużyć w javie?
    Odpowiadam zatem co jest grane, i w jaki sposób. Rozmawiamy jeszcze dłuższą chwilę o samym języku po czym dostaję od człowieka feedback, że on to na moim miejscu poszukałby pracy w DE/UK. Tutaj zdarzają się oferty ale ludzie na miejscu rzadko kiedy mają jakąś wiedzę na ten temat, a w tamtych krajach jest dużo więcej fajnych ofert – dziękuję za ten protip. Nigdy bym nie pomyślał, że w innych krajach może być lepiej.

Następnego dnia rano dostaję mail od Pani z etapu 2. W treści bezemocjonalny, zimny content mówiący iż po otrzymaniu od Pana technicznego raportu po rozmowie (załącznik) mogą mi zaoferować 1/3 mniejszą stawkę, i tylko na B2b.

  • title
    Otwieram załącznik w którym człowiek techniczny ma przygotowany zestaw pytań na który odpowiada, i odsyła do HR. Czytam więc z zaciekawieniem:
  • Imię nie moje
  • Stan wiedzy: Zna podstawowe zagadnienia języka, jest chętny do dalszego rozwoju, i ciężkiej pracy.
    Uśmiecham się pod nosem. Brzmi to dość ciekawie zwłaszcza, że po godzinach dłubię w tym od 2.5 roku, przeczytałem chyba wszystko co tylko było możliwe, i nie czuję się na początku ścieżki wiedzy.

Etap 4: Mocno zdziwiony HR
Postanawiam grzecznie, i z klasą odpisać Pani co myślę o ich propozycji, i co myślę o ich procesie rozmowy technicznej. Opisuję krok po kroku po czym daję wskazówkę żeby znalazła sobie kogoś w firmie bardziej obytego technicznie kto wytłumaczy jej, że zadawanie takich pytań na stanowisko regulara to delikatnie mówiąc nieporozumienie. Jednocześnie rezygnuję z tej farsy, bo to nie ja mam parcie na to ogłoszenie, a to z kolei wisi do dnia dzisiejszego, i nawet pojawiły się widełki.
Godzinę po odesłaniu maila Pani się dobija wykonując 11 połączeń na mój telefon – olewam z braku chęci dyskutowania z kimkolwiek. I tak zmarnowałem całkiem sporo swojego czasu na ten lekki brak kompetencji.

edytowany 1x, ostatnio: axde, 2019-11-08 13:11
Pokaż pozostałe 10 komentarzy
@PerlMonk: teraz muszę poudawać, że robię coś w pracy - jak większość z nas, siedzących przez pól dnia na 4P ;) - cerrato 2019-11-06 13:19
@cerrato: za mnie Jenkins pracuje... - WhiteLightning 2019-11-06 13:32
Ale i tak ktoś musi go pilnować :P - cerrato 2019-11-06 13:45
@cerrato: ale w miedzyczasie moge cos na 4p popisac. - WhiteLightning 2019-11-06 13:46
A nie lepiej, żebyś Ty się wziął za robotę, a niech ten Twój kolega Jenkins pisze na 4P? :D - cerrato 2019-11-06 13:47

Pozostało 580 znaków

2019-11-20 09:00

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 1 miesiąc temu

3

Przypomniały mi się dwie firmy:

zarejestrowany_troll napisał(a):
  1. Kontraktornia Relyon, dzwoni rekruter i opowiada przez 10 minut, jak to mają 1000 projektów u 100 różnych klientów. Odpowiadam, że bardzo się cieszę, wezmę wszystko, poza Sabre. Oczywiście usłyszałem, że Sabre nie jest takie złe, ale jak nie chce tam to niestety nie mogą mi nic innego zaproponować xD
  1. To samo MindBox, ale oni zamiast Sabre walą bez zastanowienia każdego, kto oddycha, do HSBC.

  2. IG. Kiedyś się rekrutowałem i mi się nie spodobało, ale nic wielkiego. W każdym razie, po dłuższym czasie pisze do mnie ktoś z tamtąd. Zgodnie z prawdą mówię, że nie podobało mi się tam na parę rzeczy i nie jestem zainteresowany. Dostałem odpowiedź, że w IG bardzo dużo się zmieniło, że każdy widzi postęp itd. Wchodzę na profil tej osoby i widzę, że pracuje tam od początku miesiąca. Więc od razu zadałem pytanie, skąd takie wiadomości i możliwość porównania, skoro pracuje tam ledwie 3 tygodnie. Zostałem zaatakowany, że mam beznadziejne podejście, że dobrze się stało, że odrzuciłem kiedyś ofertę, że na pewno nigdy się ze mną nikt nie dogada i żebym żałował, bo to najlepszy pracodawca w Krakowie :D

Odpisales, ze przez nich teraz bedziesz plakal w poduszke? - axde 2019-11-20 09:08
Do jakiego projektu trafiłeś w IG? - TomRiddle 2019-11-22 13:57
nie każdy jest prawdomówmy. wiele osób żyje w kłamstwie tak daleko posuniętym, że nie dostrzega różnicy pomiędzy kłamstwem a prawdą. - PinkLion 2019-11-22 14:17
@TomRiddle: przez "mi się nie spodobało, ale nic wielkiego." miałem na myśli, że nie wziąłem tej oferty, więc do żadnego nie trafiłem :) - zarejestrowany_troll 2019-11-22 21:05
Zastanawiam się co się może nie spodobać w takim IG podczas rekrutacji. Jedynie co sobie mogę wyobrazić to że trafiłeś na ludzi z którymi się nie dogadałeś. Ale co to ma do firmy. Sam jestem ciekaw co cie mogło innego odrzucać, bo moim zdaniem firma robi bardzo dobre wrażenie. (mowie to jako były IG-owiec) - amd 2019-11-23 13:09

Pozostało 580 znaków

2019-11-23 12:38

Rejestracja: 8 miesięcy temu

Ostatnio: 5 godzin temu

4

Podsumowanie tygodniowe ofert pracy
1600 + VAT miesięcznie, Java, Spring, NoSQL, konieczny płynny angielski.
Preferowany 1r doświadczenia komercyjnego, minimum pół roku.

Sprawdziłem na stronie czy nie jest to pomyłka w mailu. Nie jest.

Nie wiem czy to WTF czy już standardowa sytuacja dla pracowników Under 26 z mini ZUS, zerowym PIT, mieszkaniem i obiadami u mamy.


"Ktoś sobie uświadomił, że pisał pod pseudonimem rzeczy, które lepiej żeby w firmie nie wypatrzyli :-)"

"- Ledwo na studiach 3 tydzień się kończy i już ciężko?
- Niestety prowadzący jest dziwny i robi kartkówki"
edytowany 1x, ostatnio: BraVolt, 2019-11-23 15:36
Pokaż pozostałe 4 komentarze
Jakoś wątpię w tą stawkę - scibi92 2019-11-23 16:21
Niedawno mialem oferte "do 1k/dzien" na b2b. Moze to jakas dniowka z perpektywa na 2 tyg... - vpiotr 2019-11-23 18:26
oczywiście te 1600 to z 0% tax? :D - WeiXiao 2019-11-23 19:23
rozwydrzone pokolenie milenialsów psia jego mać... Ja w pierwszej robocie dostawałem 2,5k netto a tu jakieś psioczenie na 1,6k netto. - abrakadaber 2019-11-23 23:42
Gdybym cofnął się w czasie do momentu, gdy szukałem pierwszej pracy, z chęcią złapałbym taką okazję by po prostu się zaczepić. Inna sprawa, że tutaj kogoś z doświadczeniem szukają. - ToTomki 2019-11-24 10:53

Pozostało 580 znaków

2019-11-23 17:18

Rejestracja: 3 lata temu

Ostatnio: 19 godzin temu

0

byłem na rozmowie, cała "techniczna" część rozmowy była prowadzona w j. angielskim. Nie mam nic przeciwko takiej rekrutacji.
Po tygodniu dostałem odpowiedź: "Bardzo chcemy nawiązać z Panem współpracę, ale może za 6 miesięcy, może za rok".

Szybciej dziecko zrobisz i ryby z rzeki wyłowisz. Ech, to było pare tygodni temu, a nadal nie mogę się pozbyć piany z ust.


Panie Żurawiecki, projektowanie to nie jest sprzedawanie pietruszki. Do widzenia Panu.
Czyli pewnie Ci slabo poszlo i zostales oceniony jako rokuje ze sie ogarnie, ale w tym momencie za malo wie. - WhiteLightning 2019-11-23 18:12
@WhiteLightning: no... teraz jak to przeczytałem to zgadzam się z Tobą. To żaden fuckup, po prostu muszę ogarnąć parę rzeczy :) - trojanus 2019-11-24 00:08
To działa w obie strony. Po przejściu rekrutacji zdarzało mi się odpisać firmie, że może z Wami nawiążę współpracę za pół roku albo za rok albo że w ogóle wystartuję w rekrutacji po takim czasie ;). Pisałem tak, bo coś mi się nie podobało (np. opinie w necie, zasady pracy, itd.), ale nie chciałem palić mostów i zostawić sobie jakąś furtkę awaryjną. - wiciu 2019-11-24 11:23

Pozostało 580 znaków

2019-11-24 00:23
Moderator

Rejestracja: 11 lat temu

Ostatnio: 19 sekund temu

Lokalizacja: Wrocław

7
BraVolt napisał(a):

Nie wiem czy to WTF czy już standardowa sytuacja dla pracowników Under 26 z mini ZUS, zerowym PIT, mieszkaniem i obiadami u mamy.

Yyy, ale obiady u mamy to podstawa dobrobytu w każdym wieku.


"HUMAN BEINGS MAKE LIFE SO INTERESTING. DO YOU KNOW, THAT IN A UNIVERSE SO FULL OF WONDERS, THEY HAVE MANAGED TO INVENT BOREDOM."

Pozostało 580 znaków

2019-11-24 17:03

Rejestracja: 2 miesiące temu

Ostatnio: 2 miesiące temu

6

a to i ja dorzucę bo się pośmiałem.
Po 4 latach pracy za granicą, naszedł mnie czas zwątpienia i tęsknoty (takie coś się czasem przeżywa) za ojczyzną - decyzja o powrocie. Ale poducha najważniejsza, więc szukam pracy.
Dużo tych ofert na stanowisku programisty ale jedna mi utkwiła szczególnie. Duża firma konsultingowa, miejsce rekrutacji Kraków.
Praca dla banku, najpierw będzie 2 miesiące za granicą w siedzibie banku a potem zdalnie z Krakowa.
HRzy najpierw, tu bardzo przyjemnie, poprawnie tak jak być powinno. Dla formalności ang. ale po 3 zdaniach mówią, dziękuję możemy wrócić na j. polski
Panel techniczny, rozmowa z team leaderem, przedstawiony jako wymiatacz. Okazuje się, że kolega z za wschodniej granicy. Odpytuje mnie z banałów na początek. Po czym pytanie, a dlaczego ja chcę z zachodu wrócić do polski i zaczyna mnie pytać o pracę na zachodzie (rozumiecie, myślę WTF) odpowiadam na kilka pytań, staram się być miły. Mówię, że może wrócimy do dyskusji technicznej no to wracamy ale czuję w głosie że nie może w to uwierzyć jak to ktoś do PL chce wrócić. Zaginam go kilkukrotnie j. angielskim bo chciał koniecznie sprawdzić czy sobie poradzę u klienta w biurze przez 2 miesiące mieszkając kilka lat w kraju z j. angielskim. Chłopak czuje się obrażony i dostaję feedback telefoniczny od HR dnia następnego, że nie nadam się z moimi kompetencjami do tamtego teamu, ale czy miałbym ochotę spróbować do innego bo są bardzo zainteresowani moimi umiejętnościami. Po namyśle podziękowałem. Nie wiem jak to teraz w PL wygląda ale jak team leader (polskiego teamu), który ma dbać o team, ludzi, morale... być choroba liderem, nie przyjmuje do pracy osoby z kompetencjami bo ma kompleksy jakieś, no to ja pękłem i podziękowałem. Nie spinałem się o pracę, ofert na rynku jest wiele.

Rozmów było jeszcze kilka, inną z głupszych miałem w IBMie ale to inna historia. Po tej w IBM podziękowałem za pracę w PL i tak już 11 lat za granicą mieszkam. Z ciekawostek w PL do IBM w Krakowie byłem za głupi a w UK nie było żadnego problemu na Seniora.

Pokaż pozostałe 4 komentarze
To, że masz lepszego skilla, albo chcieć więcej niż dostaje twój przełożony to dość częsta praktyka. Umiejętności językowe - różnie. Są firmy gdzie potrzebujesz przeczytać dokumentację, są firmy gdzie to faktycznie podstawowy skill. Są wreszcie zespoły gdzie nie przyjmą kogoś nadmiernie kompetentnego, bo mieli już takich kilku w ciągu ostatnich 6 miesięcy i wszyscy uciekli widząc stan projektu. Od jakiegoś czasu wolę być odrzucony na etapie rekrutacji, niż mieć problem, czy uciekać już, czy może jeszcze poczekać chwilę, żeby w CV głupio nie wyglądało. - piotrpo 2019-11-25 07:26
dread zamiast thread? poważnie, tacy ludzie mają pracę w IT? ;O - dzika_kuna 2019-11-25 18:55
IBM jest gorszy niż Comarch, ciesz się że się tam nie dostałeś. Jako jedyni w całym Krk oferują bezpłatny staż w 2019 roku xDD Jest to chyba jedyna firma, której do tej pory odmówiłem przestraszony tym co się tam wyprawia. - Czitels 2019-11-27 00:10
1) Z mojego doświadczenia ludzie w KRK w oddziałach często są znacznie bardziej kompetentni niż ich koledzy z tych samych firm w UK i w USA. Wiec jest bardzo mocno prawdopodobne że byłeś za słaby a w UK wystarczyło. 2) Jednak myślę, że techniczne skille nie miały większego znaczenia, bo skoro krótkim tekstem który tutaj napisał mnie do siebie zniechęciłeś. Zapewne podobne odczucia miałbym po rozmowie f2f. - amd 2019-11-27 17:43

Pozostało 580 znaków

2019-11-25 13:12

Rejestracja: 9 lat temu

Ostatnio: 1 godzina temu

4
GutekSan napisał(a):

@TomRiddle: (bo nie istnieje żaden rozsądny argument za tym - są przecież nie weryfikowalne
nieprawda, istnieje. Kiedy zatrudnia się menedżera na wysokie stanowisko, to nikt go nie testuje z jakiejś weryfikowalnej "wiedzy menedżerskiej", tylko patrzy na jego doświadczenie i zakłada, że w sytuacjach nie do przewidzenia na chwilę obecną zachowa się właściwie. I podobnych rzeczy zaczyna się wymagać od programistów: nie żeby umieli to i to, tylko żeby umieli sobie poradzić w sytuacjach na chwilę obecną nie do przewidzenia. A to właśnie wiąże się z doświadczeniem.

Kończę rozmowę z Tobą, bo nie czytasz wypowiedzi ze zrozumieniem. Przesyłam poglądowego screena, wyjaśniającego zero-jedynkowość mojej poprzedniej wypowiedzi:

Screenshot 2019-11-25 at 13.09.51.png


edytowany 1x, ostatnio: TomRiddle, 2019-11-25 16:54
"screen'a" - moje oczy krwawią - rstack 2019-11-25 14:34

Pozostało 580 znaków

2019-11-25 13:25

Rejestracja: 6 miesięcy temu

Ostatnio: 1 dzień temu

1

Przy okazji, słucham sobie Menedżer Plus (w ramach weryfikacji dojrzałości rynku IT w PL) i pojawił się tamże ciekawy wywiad z Mają Gotowską autorką książki Candidate experience. Jeszcze kandydat, czy już klient?. Może jestem zbyt sceptyczny, ale implementacja tychże porad może nam dostarczyć nowej fali niezapomnianych przeżyć ;-)
Podcast:
https://mariuszchrapko.com/czy-kandydat-jest-klientem/

Pozostało 580 znaków

2019-11-25 14:04
Moderator

Rejestracja: 11 lat temu

Ostatnio: 19 sekund temu

Lokalizacja: Wrocław

0
technicalQuest napisał(a):

Z ciekawostek w PL do IBM w Krakowie byłem za głupi a w UK nie było żadnego problemu na Seniora.

Bardzo ciekawa ciekawostka, bo w sumie to nie wiadomo, o którym oddziale IBMa źle świadczy. Bo o ile w Polsce droga na seniora bywa podejrzanie krótka, to za granicą z kolei często nie ma większych wymagań.


"HUMAN BEINGS MAKE LIFE SO INTERESTING. DO YOU KNOW, THAT IN A UNIVERSE SO FULL OF WONDERS, THEY HAVE MANAGED TO INVENT BOREDOM."
edytowany 1x, ostatnio: somekind, 2019-11-25 14:05

Pozostało 580 znaków

2019-11-25 14:42

Rejestracja: 3 lata temu

Ostatnio: 10 minut temu

3
TomRiddle napisał(a):
GutekSan napisał(a):

@TomRiddle: (bo nie istnieje żaden rozsądny argument za tym - są przecież nie weryfikowalne
nieprawda, istnieje. Kiedy zatrudnia się menedżera na wysokie stanowisko, to nikt go nie testuje z jakiejś weryfikowalnej "wiedzy menedżerskiej", tylko patrzy na jego doświadczenie i zakłada, że w sytuacjach nie do przewidzenia na chwilę obecną zachowa się właściwie. I podobnych rzeczy zaczyna się wymagać od programistów: nie żeby umieli to i to, tylko żeby umieli sobie poradzić w sytuacjach na chwilę obecną nie do przewidzenia. A to właśnie wiąże się z doświadczeniem.

Kończę rozmowę z Tobą, bo nie czytasz wypowiedzi ze zrozumieniem. Przesyłam poglądowego screen'a, wyjaśniającego zero-jedynkowość mojej poprzedniej wypowiedzi:

Screenshot 2019-11-25 at 13.09.51.png

Przykro mi, ale albo nie zrozumiałeś do czego się odnosiłem, albo nie rozumiesz celów rekrutacji.

Nie zaprzeczyłem temu, że jeżeli coś jest nieweryfikowalne, to nie da się tego zweryfikować, bo jest to truizm. Zaprzeczyłem temu, że jeśli coś jest nieweryfikowalne, to nie może być przeszkodą w rekrutacji, czy w ogóle, analizując szerzej, przeszkodą przy jakimkolwiek wyborze.

Rekrutacja to nie tylko "weryfikacja umiejętności", ale zapoznanie się z daną osobą. Mój przykład z zatrudnianiem menedżera pokazywał, że w pewnych przypadkach nie jesteś w stanie zweryfikować jakiejś cechy w sensie: istnieje - nie istnieje (typu: kandydat posiada wiedzę na temat), bo nie wiesz jakiej wiedzy będziesz od niego oczekiwał. Przeprowadzając jednak z nim rozmowę i sprawdzając historię jego dokonań możesz stwierdzić, że istnieje mniejsza lub większa szansa na to, że pasuje do roli, którą dla niego przewidziałeś. Na coś takiego wskazuje właśnie doświadczenie, komunikatywność, poziom konfliktowości, zainteresowania które niczego nie weryfikują, a jedynie daje przesłanki.

Odnosząc się jeszcze bezpośrednio do Twojej wypowiedzi wprowadziłeś podział na wiedzę techniczną, która jest weryfikowalna i pozostałe, nieweryfikowalne rzeczy, które nie powinny mieć wpływu. Jest to błąd, bo można zweryfikować właśnie liczbę lat komercyjnego doświadczenia, ukończone studia, niekaralność. I nie widzę powodu, dla którego ktoś nie powinien brać tych rzeczy pod uwagę dokonując wyboru kandydata.

Pozostało 580 znaków

2019-11-25 18:04

Rejestracja: 9 lat temu

Ostatnio: 1 godzina temu

3
GutekSan napisał(a):
TomRiddle napisał(a):
GutekSan napisał(a):

@TomRiddle: (bo nie istnieje żaden rozsądny argument za tym - są przecież nie weryfikowalne
nieprawda, istnieje. Kiedy zatrudnia się menedżera na wysokie stanowisko, to nikt go nie testuje z jakiejś weryfikowalnej "wiedzy menedżerskiej", tylko patrzy na jego doświadczenie i zakłada, że w sytuacjach nie do przewidzenia na chwilę obecną zachowa się właściwie. I podobnych rzeczy zaczyna się wymagać od programistów: nie żeby umieli to i to, tylko żeby umieli sobie poradzić w sytuacjach na chwilę obecną nie do przewidzenia. A to właśnie wiąże się z doświadczeniem.

Kończę rozmowę z Tobą, bo nie czytasz wypowiedzi ze zrozumieniem. Przesyłam poglądowego screen'a, wyjaśniającego zero-jedynkowość mojej poprzedniej wypowiedzi:

Screenshot 2019-11-25 at 13.09.51.png

Przykro mi, ale albo nie zrozumiałeś do czego się odnosiłem, albo nie rozumiesz celów rekrutacji.

Nie zaprzeczyłem temu, że jeżeli coś jest nieweryfikowalne, to nie da się tego zweryfikować, bo jest to truizm. Zaprzeczyłem temu, że jeśli coś jest nieweryfikowalne, to nie może być przeszkodą w rekrutacji, czy w ogóle, analizując szerzej, przeszkodą przy jakimkolwiek wyborze.

Pewnie że nie może. Nieweryfikowalne. Niesprawdzalne. Nie ma możliwości ustalić czy jest prawdą czy nie. Jaki sens miałoby branie tego pod uwagą?

Rekrutacja to nie tylko "weryfikacja umiejętności", ale zapoznanie się z daną osobą. Mój przykład z zatrudnianiem menedżera pokazywał, że w pewnych przypadkach nie jesteś w stanie zweryfikować jakiejś cechy w sensie: istnieje - nie istnieje (typu: kandydat posiada wiedzę na temat), bo nie wiesz jakiej wiedzy będziesz od niego oczekiwał. Przeprowadzając jednak z nim rozmowę i sprawdzając historię jego dokonań możesz stwierdzić, że istnieje mniejsza lub większa szansa na to, że pasuje do roli, którą dla niego przewidziałeś. Na coś takiego wskazuje właśnie doświadczenie, komunikatywność, poziom konfliktowości, zainteresowania które niczego nie weryfikują, a jedynie daje przesłanki.

  • zapoznanie się z daną osobą
  • sprawdzając historię jego dokonań możesz stwierdzić, że istnieje mniejsza lub większa szansa na to, że pasuje do roli
  • komunikatywność, poziom konfliktowości, zainteresowania które niczego nie weryfikują, a jedynie daje przesłanki.

Wszystkie te rzeczy są weryfikowalne. Możesz je opisać, oprzeć się na nich w mniejszym lub większym stopniu; wyciągać wnioski, przedstawić w raporcie odnośnie rekrutacji.


Podsumuję dla Ciebie mój komentarz (jednocześnie odpowiadając na Twoją odpowiedź), bo widzę że znów mnie nie zrozumiałeś:

  • (coś, co ja nazwałem "weryfikowalne") Wszystko co możesz sprawdzić (jakkolwiek chcesz to nazywać, wiedza techniczna, studia, kwalifikacje, komuniaktywność, etc., wszystko co tylko chcesz) - powinno być brane pod uwagę podczas rozmowy.
  • (coś, co ja nazwałem "nieweryfikowalne") Inne rzeczy, których nie można nijak sprawdzić - nie powinny być brane pod uwagę podczas rekrutacji.

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 0, botów: 1

Robot: CCBot