Przeglądanie Githuba przed rozmową o pracę

3
  1. Ile razy zdarzyło się wam przejrzeć czyjeś repozytorium na Githubie?
  2. Ile razy zdarzyło wam się, że rekruter przejrzał wasze kody na Githubie? Podasz przykłady konkretnych firm?
  3. Dlaczego to jest tak rzadka praktyka?

Z moich obserwacji wynika, że rekruterzy kompletnie nie przygotowują się do rozmów, nie czytają w ogóle CV ani nie otwierają linków z CV do bezpiecznych stron typu Github, żeby przejrzeć czyjś kod. Później na rozmowach dostajesz pytanie o "inner joiny" albo o przekazywanie zmiennych przez referencję i marnujesz swój czas. Często osoby z działu rekrutacji proszą o przyjście na rekrutację przez wiele miesięcy po czym rekruterzy "techniczni" w taki sposób traktują potencjalnych pracowników i psują na wejściu wzajemne relacje. W jaki sposób unikać takich sytuacji?

Edit: Nie mam nic przeciwko sprawdzaniu umiejętności na rozmowie. Jednak jeżeli ktoś kto przez całe życie pisze w Javie pyta cię np. o wyrażenia lambda i odpowiadasz mu o rachunku lambda przy czym ten ktoś czeka aż powiesz słówka kluczowe "interfejs funkcjonalny" i nie powie ci nawet, że oczekiwał innej odpowiedzi to skąd masz wiedzieć co taka osoba ma na myśli? Wydaje ci się, że odpowiedziałeś dobrze na wszystkie pytania po czym okazuje się, że nic nie umiesz i jednak szukają kogoś innego. Próba udowodnienia takiej osobie w sposób dosadny (zadając jej kontrpytania na tym samym poziomie), że jednak coś tam wiesz kończy się tym, że obie strony się po prostu murują w swoim zadufaniu i nawet jeżeli dostaniesz taką pracę to nie będzie się dobrze pracowało w takim środowisku. Jak diagnozować takie sytuacje możliwie szybko i ich unikać?

0

A w jaki sposób chciałbyś unikać takich sytuacji? nie masz wpływu na rekrutera, bo nawet nie wiesz kto cię będzie rekrutował :o

Możesz poczytać opinię o firmie lub znajomych popytać z branży.

1

1) nigdy chyba, że mówimy o repo biblioteki której potrzebuje a coś niejasno działa.
2) nie mam githuba publicznego
3) nie wiem (ehh ikonka nie chce wskoczyć)

1

Zabawne jest, że mało w której firmie ktoś zadaje sobie trud, żeby przejrzeć Githuba - a z drugiej strony niejednokrotnie firmy dają zadanie rekrutacyjne, w której np. trzeba ściągnąć repo firmowe, wczytać się w nabazgrany tam spaghetti kod i zaimplementować w nim kilka(czasem kilkanaście) zmian. Niektóre firmy nawet rozpisują zadanie domowe w formie user stories.

Czyli ludziom z firm się nie chce nawet spojrzeć na Githuba, ale już od kandydatów tego wymagają i to w wersji zaporowej (mam wrażenie, że niektóre zadania domowe są nie po to, żeby sprawdzić umiejętności ale głównie po to, żeby odsiać niezdecydowanych/nie dość zdesperowanych, którzy po prostu nie mają ochoty spędzać kilku/nastu godzin na zadanie, za które nie dostaną kasy, ani nawet gwarancji nawiązania współpracy :D ).

Czyli niby rynek pracownika, a i tak asymetryczna sytuacja. Te wszystkie zadania domowe sprawiają, że kandydat musi więcej czasu spędzać na daną rekrutację i więcej od siebie dać, niż firmy, która nawet feedbacku często nie są w stanie napisać.

rekruterzy kompletnie nie przygotowują się do rozmów, nie czytają w ogóle CV ani nie otwierają linków z CV do bezpiecznych stron typu Github, żeby przejrzeć czyjś kod.

Możesz sam opowiadać o projektach na rozmowie, i sam się zaprezentować jakoś dzięki temu, poza tym przejąć rozmowę. Jak będziesz opowiadać o projektach, to mniejsza szansa, że cię zapytają z jakiegoś trudnego pytania technicznego.

2

Osobiście zawsze otwieram GitHuba do którego link kandydat podał w CV.
I efekt jest taki, że większość CV, które tego linka zawierają odrzucamy jeszcze przed rozmową bo kod tam to albo przeklejony tutorial albo, co autentycznie widziałem niedawno, projekt z commitami o treści „komit” czy „dużo zmian” i pustym plikiem Class1.cs w każdym podprojekcie.
Większość bardziej ogarniętych programistów jakich dostajemy na rozmowy akurat nie podaje repo więc trudno się do niego odnieść na rozmowie.

0

Mało kto uczestniczy w projektach Open Source. Kod firmowy ma zakaz publikowania. Dlatego nie ma kodu na GH.

Nazwy "Projekt dyplomowy na GitHubie" zaczęły używać szkoły programowania. Projekt a w rzeczywistości przeklepany setki razy tutorial na GitHubie miał zastąpić kursantom dyplom uniwersytetu.

Tysiące kursantów szkół programowania powtarza github, github, github.

Dlaczego nikt nie ogląda mojego githuba?!?!?!

2
  1. Raz.
  2. Raczej, nigdy, zresztą na moim GH nie ma czego oglądać.
  3. Bo jest to bezużyteczne? Skąd w ogóle masz mieć pewność że to są kody kandydata? Poza tym rekruterzy techniczni często nie chcą niepotrzebnie wprowadzać jakiegoś biasu do swojej oceny, więc nie googlują sobie kandydata i w ogóle nic na jego temat nie sprawdzają, dzięki temu są bardziej bezstronni i polegają tylko na tym co ktoś pokazał na rozmowie.

w Javie pyta cię np. o wyrażenia lambda i odpowiadasz mu o rachunku lambda

To znaczy że nie zrozumiałeś pytania.

4

1) zawsze (jesli istnieje i jest wzglednie latwe do znalezienia, np link w cv)
2) na wielu rozmowach moj github byl przynajmniej wspomniany (oczuwiscie nie mowa o https://github.com/katelx na ktory zagladam srednio raz w roku ;)), z takich firm co sa tez w polsce to w hsbc, goldman sachs, ubs
3) nie wiem czy takie rzadkie no ale rzeczywiscie, to dosc glupie nie wykorzystac takiej okazji... wynika to chyba z malego zaangazowania i/lub swiadomosci rekrutujacych

betonowe podejscie spotyka sie z obu stron. sa rekruterzy (czesto gesto w bankach) ktorzy zadaja pytania zwiazane z problemem ktory dumnie rozwiazali samodzielnie i teraz na rozmowach oczekuja ze ludzie podadza im to samo rozwiazanie i tylko wtedy takiego kogos uznaja za wartosciowego ;)
z drugiej strony masa kandydatow (zwlaszcza tych bardziej doswiadczonych) cechuje sie irytujaca nonszalancja lub wrecz oburzeniem ze ktos mu zadaje zle pytania, takie co wg kandydata nic nie sprawdzaja (czytaj nie zna odpowiedzi)
mysle ze rekrutacja niekoniecznie odzwierciedla jak bedzie wygladala praca, wszystko zalezy od firmy/kandydata.

1

Mam wrażenie, że część osób wypowiadających się tutaj próbuje mnie przekonać, że skoro oni nie mają nic na Githubie albo 10 lat temu napisali jakiś kod, który w ich mniemaniu ich kompromituje to z tego względu nie powinno się zaglądać na Githuba i czytać kodów kandydata kiedy ten udostępnił do niego link w CV. Pojawiły się nawet aluzje do Facebooka i 4p. Tylko, że ja mówię tutaj o tym, że ktoś dobrowolnie wstawił linka do Githuba, a nie, że rekruter wystalkował ten link. Nikt o zdrowych zmysłach nie podaje dobrowolnie w CV linka do swojego Facebooka. Dlaczego osoba, która wstawiła link do Githuba i być może ma tam argumenty przemawiające na jej korzyść (lub niekorzyść) ma być traktowana tak samo jak osoba, która tego linka nie wstawiła?

Równie dobrze podczas rozmowy można uznać, że wpis o dyplomie uczelni wyższej też jest biasem i nie powinieneś czytać tej sekcji bo być może ktoś tam może mieć słabą uczelnię. Idąc dalej ktoś mógł pracować w firmie, która niedawno upadła i ta informacja też wprowadza bias do postrzegania tej osoby.

1

Ten „GitHub” i „portfolio” to jakieś mantry naszych czasów. IMO takie repo może zadziałać jedynie na niekorzyść - jak zobaczę jakieś krzaki, to nie zaproszę na rozmowę. Z drugiej strony, żeby osiągnąć efekt „wow”, raczej wolałbym zobaczyć kontrybucję do open source niż kolejną izomorficzną wersję Spring Petclinic. Moim zdaniem wannabe juniorzy szukają jakiegoś ekwiwalentu braku komercyjnego doświadczenia. IMO lepiej albo iść na studia i samemu doczytać o tym czego się obecnie używa, na rozmowie i tak sprawdzany jest raczej potencjał i umiejetność kombinowania, niż szczegółowe pytania jak działa dana technologia (w końcu to junior ok?). Albo, jak napisałem wyżej, sensowne PR-y do open source - to też w przypadku midów i wyżej.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0