Ze szpitala do programowania

Odpowiedz Nowy wątek
2019-07-31 13:53
2

Uszanowanko!

Wiem, że już niejeden podobny temat tutaj powstał, ale chciałbym uzyskać jakąś spersonalizowaną opinię, czy moje wysiłki mają sens.
Kończyłem biologię. Od paru lat pracuję w laboratorium szpitalnym i nie widzę perspektyw rozwoju w tej branży. Chcialbym przejść do IT. Trochę poczytałem forum i zauważyłem, że opinie o samoukach i bootcampowcach są niskie/pogardliwe. Od kilku tygodni uczę się Pythona z kursu na Udemy, uczę się tworzyć funkcje, klasy, piszę proste gierki typu kółko i krzyżyk czy blackjack.
Nie liczę na kokosy. W mojej obecnej branży nie mogę liczyć na więcej niż 3.5k. Staram się samodzielnie rozwiązywać problemy i eksplorować możliwości języka. Wiem, że miesiące i lata pewnie miną zanim coś przydatnego będę potrafił. Generalnie, pisanie kodu sprawia mi frajdę.
Pytanie mam takie: czy osoba taka jak ja jest skazana na radosną grafomanię do szuflady czy, powiedzmy, po roku, dwóch codziennego męczenia kodu miałbym szanse na jakiś staż?

Przepraszam za wałkowanie tego samego tematu po raz kolejny!

"W mojej obecnej branży nie mogę liczyć na więcej niż 3.5k." Na rękę? - Darck 2019-08-01 08:36
to może przedstawiciel firmy farmaceutycznej? - Miang 2019-08-01 08:53
@Darck Na rękę, przy najlepszych możliwych wiatrach. @Miang Nie nadaję się na sprzedawcę i nie mam prawa jazdy/samochodu. Poza tym, pisanie kodu, sprawdzanie tego czy coś zadziała tak jak myślę że zadziała sprawia mi frajdę na tyle, że cieszę się na myśl, że wrócę do domu i do tego siądę ponownie. :) - jerro 2019-08-01 09:34

Pozostało 580 znaków

2019-07-31 22:48
0

Własny github, wrzucaj do oceny na forum. Nie obrażaj się na wskazówki. Jak podlapiesz jakiś poziom to chodź na rozmowy i zgarnij feedback od rekruterow. Zobaczysz czy w ogóle cię to cieszy;p

Pozostało 580 znaków

2019-08-01 07:22
var
2

opinie o samoukach i bootcampowcach są niskie/pogardliwe

O bootcampowcach tak, o samoukach nie

Pozostało 580 znaków

2019-08-01 09:45
11

Żebyśmy mieli jasność co ktoś rozumie przez samouka. Kiedyś samouk to był ktoś kogo informatyka zwyczajnie interesowała i często w wieku 10 czy 12 lat już cośtam próbował robić. Trochę jak z ludźmi którzy lubią sobie dłubać w samochodzie. To co niektórzy dziś uważają za samouka to jest ktoś kto chce szybko wskoczyć w IT ale żal mu na bootcamp. Jedno z drugim ma niewiele wspólnego.


Masz problem? Pisz na forum, nie do mnie. Nie masz problemów? Kup komputer...
Powiem tak - zainteresowało mnie to i sobie dłubię w wieku bardziej zaawansowanym niż 12 lat. Nie liczę, że wskoczę szybko i mam wątpliwości czy w ogóle. Ale samo w sobie dlubianie jest przyjemnym hobby. - jerro 2019-08-01 09:48
No ok, ale pytanie czy dłubiesz bo cię to interesuje czy dlatego że chcesz za chwile wskoczyć na #programista15k, bo jeśli to drugie to mocno się rozczarujesz. - Shalom 2019-08-01 09:50
Owszem, zainteresowało mnie to. Nie liczę na natychmiastowe efekty, bo to dopiero poczatki. Jak w swoim dłubaniu osiągnę jakiś poziom (co może potrwać lata), to pomyśle dopiero o zawracaniu głowy rekruterom. Obecnie mam swoją pracę i nie spieszy mi się. Tak jak napisałem w pierwotnym poście - nie liczę na kokosy. Wiem, że jeśli bym się gdzieś wkrecil to pewnie za stawkę gorszą niż mam teraz (choć nie wiem czy to możliwe). - jerro 2019-08-01 09:57

Pozostało 580 znaków

2019-08-01 09:48
5

Dla mnie samouk to ewidentnie człowiek, który się tym jara od dziecka, który swój wolny czas poświęcał na siedzenie przed kompem, a fakt, że coś się kompiluje i wyświetla na ekranie był bardziej podniecający niż piersi koleżanek z klasy ;)

Totalnie nie zgadzam się na określanie jako samouka kogoś, kto rzucił pracę w księgowości albo spedycji, przez kilka tygodni oglądał jakieś tutoriale na YT i teraz się uważa za wyszkolonego we własnym zakresie programistę-samouka.


That game of life is hard to play
I'm gonna lose it anyway
The losing card I'll someday lay
So this is all I have to say
edytowany 2x, ostatnio: cerrato, 2019-08-01 09:49
@cerrato: bez przesady. Myślę, że łapie się w definicję samouka, ale lata temu nie było nic lepszego niż piersi koleżanek (z klasy ewentualnie). :D - tdudzik 2019-08-01 09:55
no to nie jesteś samoukiem, ale uzurpatorem :D - cerrato 2019-08-01 09:56
Dosyć elitystyczna definicja. Ja bym uznał, że samouk jest kimś, kto faktycznie się czegoś sam nauczył, z pominięciem tych, którym się tylko tak wydaje. - jerro 2019-08-01 10:05

Pozostało 580 znaków

2019-08-01 09:56
2

Zgadzam się z @cerrato i @Shalom. Myślę, że mogę być tego dobrym przykładem. Nakodzę coś w htmlu, js, php, sql, pascalu, podstaw programowania nauczyłem się z notatek rodzicielki, która robiła zaocznie technika informatyka xD a kiedy z komputera wydobył się dźwięk zaprogramowany w turbo pascalu wszyscy kumple z grupy dyskusyjnej wiedzieli (oczywiście po przepalonych 2 impulsach z TPSA :P ). Dłubie sobie do dzisiaj ale czy mógłbym pracować komercyjnie? Wątpie;)


Kto nigdy nie zrobił var dupa niech pierwszy rzuci kamień.

Pozostało 580 znaków

2019-08-01 10:05
1

@karpov: a moim zdaniem właśnie Ty byś się bardziej nadawał na człowieka komercyjnego, niż ktoś po przyspieszonym kursie, kto tego nie czuje, nie intresuje się, nie ma pasji, a jedynie widzi możliwość w miarę łatwego zarobienia nie najgorszej kasy. Skoro oni mogą robić komercyjnie, to czemu Ty (po jakimś doszkoleniu/nabyciu wprawy) byś miał sobie nie dać rady?


That game of life is hard to play
I'm gonna lose it anyway
The losing card I'll someday lay
So this is all I have to say
W sumie racja, potrzebowałbym tylko konkretnej dawki usystematyzowanej wiedzy ;) - karpov 2019-08-01 10:39

Pozostało 580 znaków

2019-08-01 13:14
2

Przypominają mi się te czasy kiedy to jako samouk zaczynałem kiedyś w elektronice i dłubałem a potem realizowałem jakieś proste wzmacniacze na tranzystorach, zasilacze stabilizowane, generatory, bazując na wiedzy którą znalazłem w wielu książkach, które można było wypożyczyć ze szkolnej biblioteki a także na czasopismach. A potem na jakiejś rozmowie o pracę miałem pytanie czy jestem w stanie naprawić np. DVD (i niby skąd miałem zdobyć taką wiedzę???).
W innej było np. czy byłbym wstanie zaprojektować sterowanik i układ zasilania do silnika w samochodzie z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Realizacja popierdółek w elektronice na tranzystorach, co też miało i odbicie podczas realizacji pracy magisterskiej, gdzie realizacja mikrowoltomierza napięcia stałego na tranzystorach nie wchodziła nawet w grę a koledzy ze studiów sugerowali nawet żeby zrealizować to na procku. A wtedy to nawet nie mieliśmy zajęć na żadnym ATMEGA tylko na słynnym 8051 realizując proste ćwiczenia.

Przypominają mi się również czasy kiedy to zaczynałem z programowaniem, od Pascala, najpierw Turbo Pascal, potem FPC i wreszcie DELPHI a później Lazarus. I też takie popierdółki, chociaż później nawet udało mi się zrealizować dość ciekawe programy np. odtwarzacz mp3 z 31 pasmowym equalizerem, Loudness, inteligentny system Shuffle (propozycje odtwarzania tego co słucham częściej) a później jakieś programy typu CRM.

Dziś mamy o wiele lepszy i łatwiejszy dostęp do wiedzy. Tylko co z tego, kiedy ucząc się samemu można co najwyżej dojść do określonego tylko poziomu? Bo nawet realizacja własnego odtwarzacza mp3 na standardowych kontrolkach Lazarusa to jednak nie to samo co realizacja Winampa czy AIMP, choćby nie wiem jakie były funkcjonalności. Mam nadzieję że wiadomo w czym jest problem. Raz że dostęp do odpowiedniej wiedzy, dwa że nigdy nie będzie to to samo czego można się nauczyć w komercyjnej pracy a trzecia sprawa to kwestia zaufania do samouków.

edytowany 1x, ostatnio: drorat1, 2019-08-01 13:17

Pozostało 580 znaków

2019-08-01 13:34
1

Czytając ten wątek muszę przestać mówić, że jestem samoukiem a zacząć nazywać siebie... no właśnie jak? Pluralsightouk, Udemouk?
Wydaje mi się że mylicie pojęcie pasjonata z samoukiem. Oczywiście jedno drugiego nie wyklucza. PWN mówi "samouk «osoba kształcąca się samodzielnie, bez pomocy nauczyciela»"

Chociaż po chwili refleksji przecież, żeby być pasjonatem nie trzeba mieć pasji w wieku 12 lat :)

Wydaje mi się, że nadal będę mówił o sobie samouk. Przez rok codziennie uczyłem się coś tam kodzić łącząc to ze studiami AiR. Aktualnie jestem szczęśliwym Juniorem z ponad rocznym doświadczeniem. Nadal mnóstwo nauki przede mną, którą będę często przyswajał ucząc się sam - więc według mnie jestem samoukiem - przynajmniej według mojej definicji.

edytowany 2x, ostatnio: Terrored, 2019-08-01 13:43
Chłopakom wyżej chodzi raczej o to, że kiedyś robiliśmy to nie myśląc żeby za rok kosik hajsy na etacie ;) A i dostęp do wiedzy był sporo gorszy więc do wszystkiego dochodziło się metodą prób i błędów :) - karpov 2019-08-01 15:50
Jasne, rozumiem :) - Terrored 2019-08-01 16:27

Pozostało 580 znaków

2019-08-01 13:53
2

Dziś mamy o wiele lepszy i łatwiejszy dostęp do wiedzy. Tylko co z tego, kiedy ucząc się samemu można co najwyżej dojść do określonego tylko poziomu? Bo nawet realizacja własnego odtwarzacza mp3 na standardowych kontrolkach Lazarusa to jednak nie to samo co realizacja Winampa czy AIMP,

Zawsze można zacząć od odtwarzacza mp3 na standardowych kontrolkach, a potem to rozwinąć, napisać własne kontrolki, może przepisać od nowa. Można też przejrzeć istniejące implementacje odtwarzaczy open source'owych, w poszukiwaniu inspiracji. Przecież pojedynczy ludzie też tworzą rozbudowany software, tylko wiadomo, że coś rozbudowanego czy trudnego zajmuje więcej czasu.


((0b10*0b11*(0b10**0b101-0b10)**0b10+0b110)**0b10+(100-1)**0b10+0x10-1).toString(0b10**0b101+0b100);

Pozostało 580 znaków

2019-08-01 17:15
1

U mnie w zespole pracuje kobieta junior frontend developer w react, przebranżowiła się, była na bootcampie. Jest z nami juz kilka miesiecy, no niby realizuje taski, ale ciagle pyta o cos senior developera, po kilka razy dziennie, on lubi tlumaczyc wiec mu to nie przeszkadza, jak porownuje do innych frontend developerow w zespole to jest najslabsza, opornie jej idzie nauka........

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0