Powiedziałem zbyt dużą kwotę w rozmowie nt. podwyżki - czy może to wpłynąć negatywnie na moją osobę?

Odpowiedz Nowy wątek
2019-02-02 19:09

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 3 miesiące temu

0

Ostatnimi czasy miałem rozmowę o podwyżkę i zażądałem ~5k netto przy uop. Obecnie zarabiam jakieś 3.5k nettoo przy uop. Czy tym mogłem wpłynąć negatywnie na swoją osobę? Osoba z która rozmawiałem stwierdziła, że taka podwyżka nie jest możliwa, tylko jakieś max 700zł brutto. Normalnie rozmawiałem, bez żadnych roszczeń. Miasto w którym pracuje nie jest za duże.

Pozostało 580 znaków

2019-02-04 11:03

Rejestracja: 7 lat temu

Ostatnio: 2 miesiące temu

1
Pinek napisał(a):

Spokojnie, nic ci się nie stanie.

Nie byłbym taki tego pewny.

https://www.fakt.pl/wydarzeni[...]k-w-sprawie-szymona-f/ng4erk0

Kojarzę tę sprawę, kilka lat temu o tym czytałem xd - Pinek 2019-02-04 13:29
Więc także tego :-) - pioflor 2019-02-04 13:32

Pozostało 580 znaków

2019-02-04 11:20

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 1 dzień temu

2

Można też zadać pytanie, jak pracodawca widzi możliwość zarabianie takiej, a takiej sumy od miesiąca X, ewentualnie dojścia do niej stopniowo po czasie Y. To dość neutralna emocjonalnie dla obu stron droga. Nie stawia się w niej nikogo pod ścianą i samemu nie pada też w niej na kolana.

edytowany 1x, ostatnio: Satanistyczny Awatar, 2019-02-04 11:21

Pozostało 580 znaków

2019-02-04 13:03

Rejestracja: 12 lat temu

Ostatnio: 3 godziny temu

Lokalizacja: Warszawa

1

Należy też pamiętać, że ilość pracodawców, którzy sami doceniają pracownika poprzez podwyżki bez inicjatywy pracownika jest znikoma. Część dużych firm już jakoś do tego dorosła i robią te tzw. ewaluacje - czyli np. po roku robią podsumowanie pracy takiego pracownika. Mimo jasnych zasad, pracodawca także może stwierdzić, że w ostatnich miesiącach szło komuś gorzej i jeszcze musi się postarać, dopiero wtedy przy następnej ewaluacji na pewno dostanie podwyżkę. Aczkolwiek można na to znaleźć prosty sposób - po prostu przed ewaluacją człowiek stara się bardziej, a po ewaluacji kładzie lachę na kilka miesięcy. Dlatego uważam, że taki system jest mimo wszystko kiepski.

@Satanistyczny Awatar załóżmy, że chcę 1.2k netto podwyżki, po 100 zł więcej z każdym następnym miesiącem. Przez rok zarobię więcej o 6600 zł. Przy przejściu do innej firmy, taką kasę z identyczną podwyżką na start mam już połowie roku. Pamiętaj też, że sprytny janusz każdą taką podwyżkę może przełożyć na wyższe wymagania i setki powodów, by piłować pracownika mówiąc "nooo teraz jak tyle już zarabiasz to może i taski byś szybciej kończył".

------Z innej beczki.
Pracodawca też człowiek i wiadomo, że to nie dupogodziny/dupolata świadczą o wartości - tylko realny skill, zaangażowanie itp. Rzadko się zdarzają tacy pracodawcy, a jeśli już są to często miewają problemy z finansami - bo w biznesie panuje jednak zasada jak chcesz mieć miękkie serce, to musisz mieć twardą pupę. Tutaj nasuwa się pytanie - dlaczego to pracownik ma mieć miękkie serce? Poza tym... to się czuję, jak pan prezes przyjeżdża nową cytryną, a Ty nadal bujasz się 20-letnim gratem i na wieść o podwyżce dostaje białej gorączki - to odpalaj swój janusz-alarm i bierz pupę w troki. Ale jak widać, że szef stara się i rozumie fakt, że zatrudnia specjalistów którzy wiedzą co robią - to można poluzować wymagania (ale też trzeba pamiętać, że jednak rachunki same się nie opłacą).

Szef jako taki, także ma tą swoją strefę komfortu, pieniążki przychodzą, pracownicy swoje zarabiają, nie warto nic zmieniać. Kto z nas tak szczerze wolałby oddać zarobione pieniądze na podwyżki zamiast kupić sobie wymarzone Lambo :) ? Szef ma zupełnie inne zobowiązania wobec pracowników. Nam się termin może obsunąć, a jednak wypłaty chcemy zawsze na czas. Jak widać, jest to odwieczna gra w kotka i myszkę i chyba nie znajdziemy na to sprawdzonej receptury.

A dlaczego warto brać podwyżki, mimo że dużo zarabiamy?

  • bo ci co zarabiają najmniej dostają je z automatu (podnoszenie najniższej krajowej, fakt, że to są ochłapy... ale jednak)
  • bo wszystko drożeje (prąd, paliwo, media, jedzenie)
  • bo z wiekiem jednak fajniej mieć te finansowe zaplecze, niż bujać się od 10-ego do 10-ego

Uważam, że podwyżki powinny być indywidualną kwestią, a nie zachowaniem uzależnionym od stażu. Jak szefa nie stać na podwyżkę, a Ty jej potrzebujesz wychodzisz ze strefy komfortu (o ile był) i zmieniasz pracę.

Pozostało 580 znaków

2019-02-04 14:28

Rejestracja: 3 lata temu

Ostatnio: 7 miesięcy temu

0
Satanistyczny Awatar napisał(a):

Można też zadać pytanie, jak pracodawca widzi możliwość zarabianie takiej, a takiej sumy od miesiąca X, ewentualnie dojścia do niej stopniowo po czasie Y. To dość neutralna emocjonalnie dla obu stron droga. Nie stawia się w niej nikogo pod ścianą i samemu nie pada też w niej na kolana.

Jeden z niewielu mądrych tu komentarzy na temat negocjacji wynagrodzenia.

Niektórzy tutaj mają jakieś problem emocjonalne. Zasada jest prosta - jeżeli znajduje się firma X, która jest w stanie zapłacić Ci Y (Twoja aktualna pensja) + 70%, a w aktualnej pracy możesz liczyć na Y + max 20% to podejmujesz decyzję o zmianie jeżeli zależy Ci w danym momencie na wynagrodzeniu. Niektórzy oczywiście sięgają kwot, które wystarczają im w zupełności i nie pędzą za podwyżką tylko za ciekawą pracą. Ale umówmy się tacy ludzie to drobny ułamek całości.

I to nie jest szantaż. Ale trzeba umiejętnie podejść do sprawy, a nie - z buta i chcę tyle i tyle albo odchodzę. Odrobina kultury i dobrego wychowania żeby nie zrobić z siebie buca i kretyna (po postach wnioskuję, że wielu ma z tym problemy(. Idziemy i negocjujemy. Jeżeli w danej chwili firma nie jest w stanie nam zapłacić tyle ile chcemy to można zapytać w jakim czasie +/- możemy osiągnąć oczekiwane wynagrodzenie. Jeżeli pracodawca ma mózg i ceni pracownika to dogada się z nim na pewno i może powiedzieć, że podniesienie pensji na poziom Y +70% (przykładowo) to kwestia roku czasu od następnego miesiąca licząc. W danym momencie firma może po prostu nie mieć odpowiednich środków, budżet został zaplanowany inaczej etc.

Wystarczy być człowiekiem i podejść do pracodawcy jak do człowieka. Jeżeli nam nie pasuje bądź nic nie ugramy to grzecznie dziękujemy i szukamy alternatywy. Wymuszenie takiej podwyżki siłowo w wielu firmach wrzuca nas na listę do utylizacji. I zapewne przy pierwszej lepszej okazji będziemy zastąpieni kimś tańszym kto niekoniecznie wykona swoją robotę perfekcyjnie ale będzie działać, a taki efekt w 9/10 firm jest oczekiwany.


"Trolling is a art"
Gorzej jak ty posiedziałeś ten rok, a szef znajdzie następna wymówkę by nie dać hajsu - Crowstorm 2019-02-04 15:26

Pozostało 580 znaków

2019-02-04 14:58

Rejestracja: 8 lat temu

Ostatnio: 2 minuty temu

Lokalizacja: Grudziądz/Bydgoszcz

1

@Hispano-Suiza po twojej wypowiedzi wnioskuje że żądanie odbierasz jako "szefie dej szef x podwyżki albo spadam" no przecież każdy ma w sobie tyle kultury żeby ubrać to w słowa, chyba, że dojdzie do spiny bo i takie sytuacje są. Ale to już inna kwestia.

Pozostało 580 znaków

2019-02-04 15:42

Rejestracja: 4 lata temu

Ostatnio: 53 minuty temu

Lokalizacja: Piwnica

7

Najlepiej od razu "przejąć" dyskusję, rzucać pytania otwarte, które są w swej budowie krótkie, ale wymagają sporego produkowania u zapytanego np.:

Co możemy zrobić, aby rozwiązać ten problem?
Jakie mamy opcje?
Czy moje stanowisko jest mało znaczące (jeśli tak to dlaczego)?
Jak widzicie moją przyszłość w tej firmie?
Jakie jest stanowisko firmy odnośnie podwyżek?

Nawet jeśli nic z tego nie będzie, to przynajmniej zabawa przednia :)


Pozostało 580 znaków

2019-02-04 16:03

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 1 dzień temu

0
axelbest napisał(a):

@Satanistyczny Awatar załóżmy, że chcę 1.2k netto podwyżki, po 100 zł więcej z każdym następnym miesiącem. Przez rok zarobię więcej o 6600 zł. Przy przejściu do innej firmy, taką kasę z identyczną podwyżką na start mam już połowie roku. Pamiętaj też, że sprytny janusz każdą taką podwyżkę może przełożyć na wyższe wymagania i setki powodów, by piłować pracownika mówiąc "nooo teraz jak tyle już zarabiasz to może i taski byś szybciej kończył".

A czy ja pisałem, że nie? Jak pracodawca przekracza rozsądny wedle pracownika próg, to go przekracza. Nikt nie stoi nad pracownikiem jak oficer NKWD i nie przykłada mu do potylicy pistoletu każąc zaprzestać dalszej rozmowy, czy zostać w tej pracy tylko dla tego że nie przyparł pracodawcy do ściany pierwszym zdaniem. Nie wiem co tu jest więcej do dodania.

Pozostało 580 znaków

2019-02-04 18:25

Rejestracja: 3 lata temu

Ostatnio: 21 godzin temu

0
mr_jaro napisał(a):

która formę wolisz?
1) fakt dokonany - "Szefie odchodzę, tu jest moje wypowiedzenie, było miło ale konkurencja daje 2x więcej."
2) ostatnia szansa - "Szefie, zna mnie szef wie ile potrafię i jakie są realia, dostane podwyżkę 2x? Nie? No szkoda, w takim razie to jest moje wypowiedzenie bo konkurencja dała tyle ile chciałem"

Cóż sentymentów tutaj nie ma, sam miałem a teraz wychodzi, że zarabiam dużo za mało. Na szczęście otrzeźwiałem i pierwsze cv już poleciały.

@mr_jaro Wole wprost zapytać o podwyżkę bez mówienia ile konkurencja daje. Jak już pisałem. W nowej robocie zawsze dostaniesz więcej. Ok, szef da Ci tyle ile chciałeś. Po tygodniu dostaniesz ofertę za 1k. No znowu do szefa, "No szef sam popatrzy co mi piszą na LinkedIn".

Ale ok, jeśli negocjacje podwyżki to "szantaż"

@LukeJL Ale ok, gdzie ja tak napisałem? Powiedzenie "Dawaj X hajsu albo nara" nazywasz negocjacją? "Albo po mojemu albo wcale" nazywasz porozumieniem?

Pozostało 580 znaków

2019-02-04 19:17

Rejestracja: 6 lat temu

Ostatnio: 1 godzina temu

0
mechanix napisał(a):

@LukeJL Ale ok, gdzie ja tak napisałem? Powiedzenie "Dawaj X hajsu albo nara" nazywasz negocjacją? "Albo po mojemu albo wcale"

Żeby dyktować warunki aż na takiej władczej stopie ("albo po mojemu, albo wcale, 30 tysięcy i ani złotówki mniej") trzeba mieć silną pozycję negocjacyjną. Żeby się nie okazało, że szef ci mówi "no to spadaj, mam 10 kandydatów na twoje miejsce" albo żeby się nie okazało, że się przeliczyliśmy i że stracimy pracę, a w nowej wcale nam nie dadzą tyle, ile chcieliśmy, jeśli mówimy sobie to tak bez pokrycia. Poza tym - wcale nie jest powiedziane, że jak się coś powie, to trzeba to realizować. Na tym polega dyplomacja, że to są wzajemne podchody.

Tak samo jak np. zasada, żeby negocjując stawkę czasem warto wyjść od wyższej niż chcemy, po to, żeby jak nam obniżą, żeby wyszło tyle, ile chcieliśmy na początku. I mnóstwo różnych takich mniejszych zasad, których sam nie ogarniam do końca, a które są częścią normalnego społecznego życia, dyplomacji, polityki.


((0b10*0b11*(0b10**0b101-0b10)**0b10+0b110)**0b10+(100-1)**0b10+0x10-1).toString(0b10**0b101+0b100);

Pozostało 580 znaków

2019-02-04 19:28

Rejestracja: 1 rok temu

Ostatnio: 1 dzień temu

0
LukeJL napisał(a):
mechanix napisał(a):

@LukeJL Ale ok, gdzie ja tak napisałem? Powiedzenie "Dawaj X hajsu albo nara" nazywasz negocjacją? "Albo po mojemu albo wcale"

Żeby dyktować warunki aż na takiej władczej stopie ("albo po mojemu, albo wcale, 30 tysięcy i ani złotówki mniej") trzeba mieć silną pozycję negocjacyjną. Żeby się nie okazało, że szef ci mówi "no to spadaj, mam 10 kandydatów na twoje miejsce" albo żeby się nie okazało, że się przeliczyliśmy i że stracimy pracę, a w nowej wcale nam nie dadzą tyle, ile chcieliśmy, jeśli mówimy sobie to tak bez pokrycia. Poza tym - wcale nie jest powiedziane, że jak się coś powie, to trzeba to realizować. Na tym polega dyplomacja, że to są wzajemne podchody.

Tak samo jak np. zasada, żeby negocjując stawkę czasem warto wyjść od wyższej niż chcemy, po to, żeby jak nam obniżą, żeby wyszło tyle, ile chcieliśmy na początku. I mnóstwo różnych takich mniejszych zasad, których sam nie ogarniam do końca, a które są częścią normalnego społecznego życia, dyplomacji, polityki.

Właśnie po to jest faza następująca po pytaniu w modelu który przedstawiłem, żeby zareagować odpowiednio i adekwatnie do reakcji szefa. Dyplomacja nie polega na przypierdoleniu komuś po ryju i mówieniu, że teraz to ma spełnić nasze oczekiwania, bo jak nie to przestaniemy go bić i odejdziemy z jego firmy. Jeśli po cywilizowanym pytaniu zaczyna kręcić to tylko sygnał, że zmiana pracodawcy to rozsądne rozwiązanie kwestii wzrostu wynagrodzenia.

edytowany 1x, ostatnio: Satanistyczny Awatar, 2019-02-04 19:29
Odpowiedz

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0