Myślisz o przebranżowieniu na zawód programisty? Warto to wiedzieć!

Odpowiedz Nowy wątek
2019-01-12 13:26
Tig
35

A więc masz X lat, zajmujesz się w życiu Y, mieszkasz w Z.
Myślisz o zmianie zawodu na zawód programisty.
Tematy o podobnej treści pojawiają się wielokrotnie, a jakość odpowiedzi jest niska, spowodowana znużeniem Odpowiadających.

Post ma na celu przedstawienie pewnych kwestii, które powinny rozważyć osoby rozważające przebranżowienie.
Zasady tutaj opisane są spełnione w znakomitej większości przypadków, ale wiadomo, że w życiu od każdej takiej zasady są wyjątki. Wyjątki te są nieliczne.
Uwaga: W celu uniknięcia powtarzania się, będę nazywać "początkującymi programistami" osoby kandydujące na poziom entry-level (staż) oraz junior (programista z małym doświadczeniem).
Będę też używał pojęć "mid" - programista na średnim poziomie doświadczenia, "senior" - programista na wysokim poziomie doświadczenia.

Dla leniwych -- podsumowanie (tzw. TL;DR;) znajduje się na końcu.

Biorąc pod uwagę przebranżowienie, musisz wziąć pod uwagę co najmniej poniższe tematy:

I. Profil osoby, która będzie konkurować z Tobą o pracę

Na stanowisko programisty początkującego będzie kilkanaście-kilkadziesiąt osób chętnych.
W celu pokonania konkurencji musisz się zaprezentować jako najlepsza z tych osób, tzn. każda jedna osoba z tej grupy musi być mniej atrakcyjna dla pracodawcy.

Typowych konkurentów, których musisz POKONAĆ(mowa tylko o takich!) można podzielić na 2 grupy:

student lub absolwent

  1. ma ponadprzeciętne obycie z komputerami -- wie co to folder, jak szybko skasować linijkę w edytorze, umie odpalić terminal i wykonać komendy, zna skróty Ctrl+X/C/V itd. itp.
  2. uczył się matematyki rozszerzonej na poziomie licealnym -- na maturze rozwiązywał problemy podając dane(input), algorytm rozwiązania złożony z kilku mniejszych algorytmów, wynik(output)
  3. ukończył/kończy studia na kierunku informatyka -- w trakcie studiów odbył co najmniej kilkadziesiąt (szacunek dla studiów magisterskich: 20-25 przedmiotów) związanych z językami programowania i technologiami pokrewnymi, na każdym z tych przedmiotów musiał napisać na zaliczenie średnio 3 "większe" programy lub 30 malutkich, o przedmiotach związanych z teorią informatyki nawet nie wspominając
  4. w trakcie studiów rozwiązywał na własną rękę problemy programistyczne - pracował na część etatu i/lub pracował na cały etat w wakacje i/lub robił własne projekty

Zróbmy więc szacunek tego, co taki student minimum wykonał:
10 przedmiotów x3 programy zaliczeniowe "większe" == 30 programów x 20h każdy == 600h
10 przedmiotów x30 programy małe == 300 programów x 2h każdy == 600h
praca własna, niekoniecznie komercyjna == powiedzmy 4x przerwa wakacyjna 2 miesiące x 168h == 1344h
matematyka - doskonalenie umiejętności myślenia(no dobra, raczej wkuwania), algorytmów dyskretnych i grafowych, metod numerycznych itd == powiedzmy 25 przedmiotów x 4h == 1500h (tylko wykłady i ćwiczenia/laboratoria!)

Podsumowując szacunek dobrego, ale nie wybitnego, absolwenta studiów magisterskich, który będzie konkurował z Tobą o miejsce pracy:

  • ugruntowana wiedza z matematyki oraz informatyki licealnej
  • 2500 godzin poświęcone na programowanie i technologie pokrewne
  • 1500 godzin poświęcone na matematykę/teorię informatyki -- wiele z nich może być czasem straconym, tym niemniej część stanowi rzeczy przydatne w życiu typowego mida

samouk

  1. ma ponadprzeciętne obycie z komputerami -- jak wyżej; zna dobrze język angielski -- na tyle dobrze aby wyszukać i zrozumieć informacje w Internecie
  2. ma silną motywację do nauczenia się "rozmowy z komputerami" -- czego dowiódł, poświęcając ogromną ilość czasu implementując samodzielnie nietrywialne rozwiązania informatyczne, które działają, mają ręcę i nogi przynajmniej na poziomie użytkowym, które można zobaczyć, porównać z konkurencyjnymi rozwiązaniami
  3. może mieć niekiedy mniejszy zakres poznanych technologii lub wręcz nie znać pewnych podstaw matematycznych, ale na pewno coś nietrywialnego potrafi w swojej dziedzinie
  4. potrafi rozwiązać problem programistyczny z szerokiej gamy problemów, potrafi wyszukać i zaadaptować jakieś rozwiązanie, potrafi już przewidzieć pewne konsekwencje swoich rozwiązań -- z tym wszystkim spotkał się w pracy własnej, ze szczególnym naciskiem na umiejętność zidentyfikowania problemu, wyszukania rozwiązania, adaptacji do swoich potrzeb

Podsumowując szacunek samouka na poziomie pozwalającym konkurować z Tobą o miejsce pracy:

  • ukończony lub działający co najmniej jeden samodzielnie stworzony spory projekt programistyczny, po którym widać, że autor ma spore doświadczenie w programowaniu, i umie rozwiązać wiele różnych problemów
  • średnio 4h/dzień programowania x 365 dni x 2 lata == 2920 godzin, oczywiście można przyjąć tu wartości dowolne, zależne m.in. od tego, czy konkuruje o stanowisko entry-level czy już junior

II. Przydatność osób początkujących dla pracodawcy

Osoba początkująca ma za zadanie rozwiązać stosunkowo proste problemy.
Dostając zadanie rozwiązania prostego problemu, typowe problemy z którymi może się zmagać osoba początkująca:

  • niezdolność do zidentyfikowania miejsca wystąpienia problemu (w kodzie)
  • niezdolność do zrozumienia, co już istniejący kod robi i dlaczego, w konsekwencji niezdolność do zaproponowania zmiany
  • konieczność przedstawienia (swoim językiem, czyli często w sposób nieprecyzyjny, zaciemniający) napotkanego problemu midowi/seniorowi, który potem mid/senior i tak musi rozwiązać
  • niezdolność do wyjścia z własnych błędów, w konsekwencji prośby o pomoc do midów/seniorów o pomoc z błędami, które to błędy każdy mid natychmiast naprawi, albo nigdy nie popełni

Czyli mamy dwa ogólne przypadki:
a) samodzielna osoba początkująca, typowo rozwiązująca problemy w dużej mierze samodzielnie, ale bardzo wolno lub wolno,
ale po której rozwiązania bez sprawdzenia nikt rozsądny nie puści na produkcję; w wyniku sprawdzenia typowo wychodzą kwestie przypadków pesymistycznych ("nieoczekiwane" sytuacje chwilowej awarii, "niegrzeczni" użytkownicy proszący o dane innych użytkowników, itp.)
b) niesamodzielna osoba początkująca, która więcej zabiera czas osobom realnie pracującym, niż przynosi wartości

Czyli mamy:
a) zysk dla pracodawcy w okolicach zera -- te 10% czasu zabranego midom/seniorom bilansuje się na niewielki plus z pozostałym czasem (90% pracy własnej, którą mid zrobi 3x szybciej, powoduje że wychodzi
90% czasu przepracowanego x 0,33 wydajności - 10% == 30% - 10% == zysk 20% wydajności mida dla pracodawcy
b) zysk dla pracodawcy ujemny -- te 30% czasu zabranego midom bilansuje się na minus z pracą własną (analogicznie 70% czasu przepracowanego x 0,33 wydajności - 30% == STRATA 7% wydajności mida dla pracodawcy)

Podsumowując, jeżeli osoba "a" zarabia więcej niż 20% zarobków mida, to już jest niesprawiedliwie wysoko wynagradzana, jeżeli osoba "b" zarabia cokolwiek zamiast dopłacać, to już jest niesprawiedliwe wysoko wynagradzana.
To powoduje niską chęć pracodawców do zatrudniania osób początkujących, a wysoką do zatrudniania osób mid/senior.
Jeżeli pracodawcy w ogóle mają chęć zatrudniania początkujących, to najczęściej w nadziei, że taka osoba zostanie w firmie i zwróci się w perspektywie czasu.

III. Znajomość technologii a praca programisty

Część osób rozważających przebranżowienie może mieć przekonanie, że znajomość składni języka programowania lub w ogólności znajomość technologii jest jednym z najważniejszych warunków do pracy programisty.
Jest to pogląd równie uzasadniony, jak taki, że umiejętność napisania "Ala ma kota" umożliwia pisanie książek, które się sprzedają w milionowych nakładach. Przecież książka to tylko wielkich rozmiarów ciąg zdań, prawda?

Tymczasem istotna jest umiejętność zastosowania języka programowania, innych technologii, do rozwiązania realnego problemu w czasie akceptowalnym przez pracodawcę, z zachowaniem pewnych zasad co do wydajności; integralności oraz bezpieczeństwa danych; odporności rozwiązania na zmiany, i jeszcze wielu innych podobnych czynników.

Wracając do przykładu z książką, naprawdę nie jest rzeczą trudną nauczyć się pisać zdania. Nie jest łatwo nauczyć się pisać książki, na których można zarobić.
Na wszelki wypadek podam analogię.
Nie jest rzeczą trudną opanować język programowania czy technologie pokrewne. Nie jest łatwo nauczyć się tworzyć oprogramowanie, które ma ręce i nogi.

(IV. do 2^64 - 1 -- zarezerwowane na potem, jeżeli mi się coś przypomni)

PODSUMOWANIE

I. Konkurujesz lub rozważasz konkurowanie na stanowisko początkującego programisty z osobami, które poświęciły typowo kilka tysięcy godzin na programowanie, i potrafią samodzielnie rozwiąząć albo szeroką gamę problemów, albo są doskonali w jednej dziedzinie. Mowa o bezpośrednich konkurentach -- najlepszych z aplikujących na to stanowisko, a nie średnich, nie słabych.

II. Przydatność początkującego programisty dla pracodawcy jest niska albo bardzo niska, o wiele niższa niż przeciętna osoba początkująca sobie wyobraża. Liczba ofert pracy i płace to odzwierciedlają, przy czym pozornie niskie płace początkujących programistów, są lepsze niż się wydaje.

III. Nauczenie się "na 95%" języka programowania i technologii pokrewnych do warunek konieczny do pracy programisty, ale nie warunek dostateczny. Trzeba też wiedzieć, jak w praktyce się stosuje ten język programowania, aby rozwiązać praktyczne, realne problemy, i do tego potrzeba doświadczenia w tworzeniu oprogramowania. Sporo doświadczenia.

edytowany 2x, ostatnio: Tig, 2019-01-12 13:33

Pozostało 580 znaków

2019-01-18 17:27
1
piotrpo napisał(a):

Bzdura - w każdej firmie w które pracowałem jak trzeba było kogoś "technicznego" zatrudnić, to wymagania określali techniczni.

Osoby techniczne też niekoniecznie dobrze określą wymagania.

Branie nooba do pracy jest kosztem

Inwestycją.

Wciąż posiada bardzo duże niedobory samodzielnych pracowników z kompetencjami. Przesycona jest za to ludźmi, którzy chcą się gdzieś zatrudnić, żeby się nauczyć. Bo przecież jak szkolenie ze smażenia frytek trwało 2 godziny, a później praktyka, to on się szybko uczy, no i może C++ to za głęboka woda ale w takim JS to sobie poradzi, bo przecież coś czego nie rozumie, nie może być trudne.

Nie ma czegoś takiego jak w pełni samodzielny pracownik, a nawet istniejąca kultura w IT chwali raczej kolektywność niż samodzielność (np. ileś rodzajów spotkań, gdzie ludzie wałkują wszystko w grupie aż do przesady).


((0b10*0b11*(0b10**0b101-0b10)**0b10+0b110)**0b10+(100-1)**0b10+0x10-1).toString(0b10**0b101+0b100);

Pozostało 580 znaków

2019-01-19 15:38
0

Osoby techniczne też niekoniecznie dobrze określą wymagania.

Pisałem kto określa wymagania a nie, czy mają one sens.

Branie nooba do pracy jest kosztem

Inwestycją.

Jakieś argumenty? W jaki niby sposób ta inwestycja ma się zwrócić, kiedy co chwila pojawia tu post, czy po 3 miesiącach pierwszej pracy szukać nowej roboty, czy jeszcze zaczekać 2 tygodnie?

gdzie ludzie wałkują wszystko w grupie aż do przesady

A później idą do swoich jednoosobowych biurek i część z nich samodzielnie rozwiązuje problemy a reszta zwykle zawraca im głowę.

Inwestycja może się z definicji zwrócić, bądź też nie. Gdzie te thready z 3 miesięcznymi uciekinierami :)? Pośmiałbym się trochę. LukeLJ myli pojęcia z kolei kolektywu oraz współpracy z innymi i samodzielności. Takie spotkania zresztą służą dzielenia się wiedzą o wymaganiach biznesowych, reagowania na nie i zapobieganiu tworzeniu "silosów wiedzy m.in domenowej", a nie tłumaczeniu stażyście juniorowi podstaw języka oprogramowania, więc trochę odpłynęliśmy. - BluzaWczolg 2019-01-19 18:10
To jest inwestycja, która z założenia się nie zwraca. Musisz wyłożyć kasę na wykształcenie gościa, zamiast po prostu zatrudnić już wyszkolonego. Wątki były w tym dziale - mało radykalny przykład: Podwyżka po roku dla juniora Co do pracy zespołowej w IT - oczywiście, że jest ważna, ale to też nie chodzi o ciągnięcie kogoś za uszy - jak bez jakiegoś tam programisty projekt idzie szybciej niż z nim, to rozwiązanie jest oczywiste. - piotrpo 2019-01-19 18:33
W tym wątku który podałeś nic nie ma o ucieczce. Facet robi za minimum dla programisty, całkiem porządnie się spisuje i robi dużo rzeczy, na juniora ok, - nic dziwnego że kmini o podwyżke. W ogóle jaki jest problem dać dobremu juniorowi po roku podwyżke, żeby nie uciekł do konkurencji? Jeżeli się nie sprawdził, to można go puścić już wcześniej. Oczywiście jeżeli przez nooba rozumiemy osobę w ogóle nie ogarniającą programowania, która nie siedziała w programowaniu te 2500h na studiach czy w inny sposób, to tak, jest to inwestycja najczęściej skazana na porażke. - BluzaWczolg 2019-01-19 18:46
Były wątki bardziej ekstremalne - nie szukałem dalej. Dokładnie takie osoby mam na myśli. Problem w tym, że w tej chwili dominanta to właśnie oni. Jeżeli trafia się ktoś, kto na studiach czy we własnym zakresie się nauczył dostatecznie dużo, żeby nie wkurzać niezrozumieniem odpowiedzi - OK, gorzej kiedy tłumaczenie prostych zagadnień kosztuje więcej czasu niż zrobienie tego samodzielnie. - piotrpo 2019-01-19 18:55
To nie jest dominanta. Te osoby po prostu nie tworzą tematów, bo co mają napisać. "Cześć, jestem Adam. Pracuję w firmie od roku i nie poprosiłem o podwyżkę"? - ToTomki 2019-01-27 17:18

Pozostało 580 znaków

2019-01-20 01:41
0

Co do studentów warto dopisać jeszcze jedną kluczową zaletę dla pracodawcy:

  • pracodawca nie musi placic skladek w przypadku kiedy jeszcze studiuje, chociazby zaocznie.
Na umowie zlecenie - Berylo 2019-01-20 09:25
A dużo korpo nie uznaje UZ i UoD, więc student w sposób podatkowy nie jest w ogóle korzystny - predek97 2019-01-20 13:43
są korpo które zatrudniają studentów na UZ - Berylo 2019-01-20 13:57
Ale ja nie mówię, że nie ma. Mówię, że duża część nie zatrudnia na UZ - predek97 2019-01-20 14:00
no właśnie, że mówisz - Berylo 2019-01-20 15:09
raczej w Januszexach przeważnie tak się da.. no ale zaleta jest - BluzaWczolg 2019-01-20 16:00

Pozostało 580 znaków

2019-01-20 15:03
0
Czitels napisał(a):

Co do studentów warto dopisać jeszcze jedną kluczową zaletę dla pracodawcy:

  • pracodawca nie musi placic skladek w przypadku kiedy jeszcze studiuje, chociazby zaocznie.

Ja bym dopisał dla równowagi jeszcze jedną wadę:

  • student pracujący to student skaczący jak małpiszon między pracą a uczelnią, więc nieraz jego grafik robi zamieszanie w grafiku zespołu, ponadto wpienia HRy

A nawet drugą:

  • po pracowniku, który odrobi 8h w pracy i ma fajrant można się spodziewać, że choćby z nudów będzie się jeszcze jakoś dokształcał po pracy. Student po pracy będzie się zajmował studiami, a wynikające z tego dokształcanie niekoniecznie może się kiedykolwiek przydać w akurat tym projekcie.

Żeby nie było, że się wożę po studentach - mówię to na własnym przykładzie. Co się PM naświecił oczami w HRach, żeby przyklepały umowę na pół etatu zamiast mnie wypierdzielić na pysk za niedyspozycyjność, to jego. Na planningu nie byłem od paru miesięcy, bo koliduje z obowiązkowymi zajęciami, a przekładanie i tak nie miało sensu przy tej sieczce, jaką mam w planie zajęć. Na standup udaje mi się załapać raz na ruski rok, więc przeważnie po prostu spisuję jakąś relację żeby zespół wiedział, nad czym pracuję. Taski muszę wybierać tak, żeby albo to było coś, co nie jest jakoś szczególnie pilne i raczej nie powinno nikogo blokować, albo coś, co i tak jestem w stanie zrobić sprawniej, niż ktoś inny, więc "wyrównają" się jakoś te brakujące godziny. Już nie wspomnę o tym, że jak ktoś ma jakieś pytanie i zostanie skierowany do mnie... to jeszcze musi mnie zastać ;)


Prosząc o pomoc w wiadomości prywatnej odbierasz sobie szansę na otrzymanie pomocy od kogoś bardziej kompetentnego :)
pracowalem w miejscu, gdzie bylo kilku takich, codziennie sie zastanawiasz czy moze sie akurat dzisiaj zjawi, jak juz to na ile, na zadnych spotkaniach ich nie ma, wszystko sie przeciaga bo czesto zadania sa sekwencyjne, brrr - 1 Albo sie uczyta, albo pracujeta. Polsrodki sa dla mnie nie do zrozumienia - Leroy 2019-01-20 16:40
Nie umieli np wysłać maila z informacją co i jak? - superdurszlak 2019-01-20 16:50

Pozostało 580 znaków

2019-01-22 13:42
5

Poświęciłem około 600 - 700 godzin na naukę i własne projekty zanim dostałem pierwsza pracę w IT jako junior (Warszawa grudzień 2016 rok).

Rada nr 1. Osobom które zaczynają w branży polecam robienie własnych projektów (Lepszy skończony mniejszy projekt niż rozgrzebane nie wiadomo co) i w międzyczasie szukanie nowej pracy. Na pewno będą się również pojawiać zadania rekrutacyjne więc można je traktować jako ćwiczenia. kto wie, może akurat będziecie mieli szczęście i załapiecie się do jakieś firmy dużo wcześniej niż myślicie.

Rada nr 2. Nie wybrzydzać z pracą, przecież zawsze można posiedzieć 3 miesiące w firmie i zmienić na lepszą, a leci nam już komercyjne doświadczenie. Ja dzięki temu że wziąłem pracę w kiepskiej firmie, poznałem tam ciekawych ludzi i po trzech miesiącach zmieniłem pracę.. W której pracuję do dzisiaj :)

dobrze gadac polac mu. na zadankach rekrutacyjnych sporo mozna sie nauczyc i dostac dobre feedback - m123 2019-01-22 13:50
Imho projekt nie musi być skończony. Może być zaczęty, choć najlepiej żeby core już był napisany. - tdudzik 2019-01-23 12:46

Pozostało 580 znaków

2019-01-23 12:35
2

Ależ [CIACH!]. Aż się zalogowałem ze złości. A gdzie jest charakterystyka projektu do którego taka osoba trafiła? Chyba ktoś zapomniał, że świat nie jest czarno biały. W dobrym projekcie to junior jak ryba w wodzie po 3 miesiącach jest devem i wie o co chodzi. Po 6 miesiącach w [CIACH!] to nawet senior nie będzie ogarniać. To jest tak fałszywe pisanie o tym, że ktoś sobie nie radzi w projekcie, że nawet nie wiem jak wyrazić emocje które teraz przedzierają się przeze mnie. Po pierwsze junior na wstępnie musi odszyfrować co dany kod robi i dlaczego jakiś pojebany wyżej senior albo mid zrobił to tak a nie inaczej. Następnie, musi dopasować się do rozwiązania i zaproponować swoje w już istniejącym rozwiązaniu. To nie jest takie płytkie: "Nie umiesz tego zrobić - twój problem". Uważam, niezmiennie od dwóch lat, że junior ma hardkorowo ciężko, musi wskoczyć w czyjeś buty i jeszcze biegać w nich efektywnie. Juniorzy lata wcześniej mieli dużo prostsze zadanie, często projekty dopiero startowały więc tylko implementowali funkcjonalności. Powiedział bym więcej, przeklepywali dokumentacje 1:1 do kodu i wychodziło to tak [CIACH!] i teraz juniorzy muszą to utrzymywać. Stoją na prawde przed mega zadaniem.

Mam mega szacun. MEGA! do ludzi chcących wejść do IT, to nie lada zadanie obecnie.


Kierowca TROLLejbusa
edytowany 2x, ostatnio: aurel, 2019-01-23 13:41
Emocje emocjami, ale zachęcam do prób wyrażania ich bez wulgaryzmów. - aurel 2019-01-23 13:42

Pozostało 580 znaków

2019-01-23 14:56
0

No to mi dałeś do myślenia teraz, dzięki Ci za to @Tig, coś tak czułem że te wszystkie bootcampy od zera do kodera za 10 tys to pic na wodę. Nic nie zastąpi doświdczenia, w żadnej dziedzinie. Wszedłem na forum z ciekawości, by się czegoś dowiedzieć na temat tego legendarnego przebranżowienia i zarabiania 6 tys na start, tak więc wyleczyłeś mnie z ładowania kasy w szkolenie, które może mi nic nie przynieść. W takim razie będę sobie klepał kody przez najbliższe dwa lata, może po tym czasie do czegoś moja wiedza komuś się przyda.

studia tez nie zastapia doswiadczenia, nauka w domu tez nie. korki tez nie. bootcapmy tez nie. wiec Twoj argument jest inwalidą. zeby zdobyc doswiadczenie komercyjne trzeba pracowac w zawodzie, ameryki nie odkrylem :P droga do tego jest rozna, niektorzy ida na studia, inni sie ucza w domu a jeszcze inni wybierają bootcampy czy inne szeroko pojęte szkolenia za $$. jednemu sie uda osiagnać sukces w jeden sposob a drugiemu w inny wiec nie mozna mowic ze jeden z nich (bootcampy) są nic nie warte :) - m123 2019-01-23 15:05
Motyla noga, no ale te nachalne reklamy twierdzą, że po kilku miesiącach zostanę programistą, a z tego co tu czytam to raczej nie. No i napisałem że wiedza zdobyta w domu, a nie doświadczenie może się komuś przyda :-P Doświadczenia nic nie zastąpi, ale jak je zdobyć gdy juniorów nikt nie chce? - szybkiBot 2019-01-23 15:21
i mozesz zostac programista :D w reklamach brakuje gwiazdki z dopiskiem malym druczkiem "jak bedziesz dobry". generalnie w sumie to jest dobre ze tylu ludzi sie lapie na bootcampy (mam na mysli tych co mysla ze "se przechodze pare miesiecy i wyje..ane" lub osoby które się nie nadają) bo tacy predzej czy pozniej dostaną pracę ale na ich tle łatwiej się wybić - m123 2019-01-23 17:25
co oznacza bycie dobrym? szybkie pisanie bezbłędnego kodu? - szybkiBot 2019-01-24 11:37
nie wiem, jestem zwyklym juniorem testerem samoukiem :( - m123 2019-01-24 12:03

Pozostało 580 znaków

2019-01-24 19:49
1
szybkiBot napisał(a):

No to mi dałeś do myślenia teraz, dzięki Ci za to @Tig, coś tak czułem że te wszystkie bootcampy od zera do kodera za 10 tys to pic na wodę. Nic nie zastąpi doświdczenia, w żadnej dziedzinie. Wszedłem na forum z ciekawości, by się czegoś dowiedzieć na temat tego legendarnego przebranżowienia i zarabiania 6 tys na start, tak więc wyleczyłeś mnie z ładowania kasy w szkolenie, które może mi nic nie przynieść. W takim razie będę sobie klepał kody przez najbliższe dwa lata, może po tym czasie do czegoś moja wiedza komuś się przyda.

Nic takiego autor tego postu(OP) nie twierdził. Nie sądzę, żeby taki był zamysł. Widziałem już juniorów po bootcampie, nie wiem czy expili wcześniej bo już w tej firmie nie pracuje i nie byli w moim zespole. Ale nie można pochopnie generalizować. Gdzieś chyba mi się rzuciło w oczy że jakieś korpo miały umowy z bootcampami, gdzieś w starych threadach. Pare osób też napisało tu kiedyś że miało robote po bootcampie, co wywołało u niektórych bardziej konserwatywnych użytkowników ślinotok, światłowstręt i agresywne ataki na wszystko zaczynające się na "boot". Generalnie nie ma zasady w tej branży.

Celem postu było raczej uświadomienie jaki jest ścisk teraz na rynku juniorskim, czemu stawki są niskie na początku, dlaczego ta praca jest wymagająca na niby niepozornie brzmiącym stanowisku "junior".(Junior? to taki 16-latek tak? to ja wbijam, potrzymaj mi piwo), co przyjęcie juniora oznacza dla pracodawcy, dlaczego fraza "50k programistów" jest niebezpieczna.

Nikt za Was decyzji na forum z obcymi ludźmi nie podejmie, czy macie iść na kurs, studiować, programować itd. To nie jest takie proste jak plan zrobienia 100 pompek po x miesiącach, to jest wir zmiennych.

Po jakiejkolwiek wyobrażalnej i niewyobrażalnej ścieżce będziecie próbować dochodzić do celu, większość będzie miała ciężko- poprzeczka jest wysoko, z coraz większa częstotliwością inwestycji bez gwarancji zwrotu. Nie wiem, czy bym swoje dzieci zachęcał do tej kariery. Ostatnio moja firma robiła rekrutacje na juniora. Seniorzy przesłuchali 20-30 osób w 2 tygodnie, nikogo nie przyjęli, poza jednym stażystą za grosze do crap zadań. Komentarz CTO: "Nie opłaca nam się robić rekrutacji na juniora dalej, seniorzy nie mają czasu na głupoty, tylko mid/sen od teraz, nie będziemy czekać na juniora który coś sensownego robił komercyjnie i nie będzie nas obciążać".


EH PANOWIE CORAZ WIĘCEJ AMATORÓW SIĘ PCHA DO ZABAWY HEHE MAM NADZIEJĘ, ŻE PRZEJDZIE TA NOWELIZACJA USTAWY I PO BUŁKI BĘDZIE MOŻNA CHODZIĆ TYLKO Z LICENCJĄ BO SERIO NIEKTÓRZY NIE MAJĄ ANI DOŚWIADCZENIA ANI WYOBRAŹNI I NA PRZYKŁAD UPUSZCZĄ BUŁKĘ NA PODŁOGĘ

hehe pamiętacie obwarzan75 rogalking jak byliśmy w ’99 na zlocie pieczywa tostowego w Siedlcach? XD Co tam się działo to głowa mała!!! Całe życie z wariatami XDDD KTO MA WIEDZIEĆ TEN WIE XD
edytowany 17x, ostatnio: BluzaWczolg, 2019-01-25 09:58

Pozostało 580 znaków

2019-01-25 12:22
0

@BluzaWczolg: dzięki za tego posta, jestem już w takim wieku, że lepiej dwa razy się zastanowić niż ładować w coś co może być bardzo problematyczne do osiągnięcia. Ten wątek jest dla mnie bardzo pomocny, ponieważ zastanwiałem się nad programowaniem lub testowaniem. W programowaniu mam jakąś wiedzę z frontendu, natomiast z testowanie niczego nie wiem. Jednak skłaniam się dzięki temu co tu przeczytałem bardziej ku testowaniu. Skoro na rynku jest ciasno, bo ludzi po studiach i po przebranżowieniach przybywa to realnie muszę oceniać swoje szanse, kontrola ryzka przy podejmowanych decyzjach :-) . Testowanie oczywiście rownież wymaga dużo wiedzy, jednak nakład pracy i środków potrzebny na przebranżowienie wydaje mi się niższy, chociaż jest to tylko moje zdanie nie wiem czy ktoś może to potwierdzić. Przebranżowić się chce tylko muszę wybrać w którą stronę.

edytowany 1x, ostatnio: szybkiBot, 2019-01-25 12:22
najlepiej jak założysz inny wątek o sytuacji na rynku testera - BluzaWczolg 2019-01-25 12:24
zanim założę nowy wątek to poszukam na forum więcej informacji, może już ktoś pytał czy zawód testera pieczywa jest ciekawy ;-) - szybkiBot 2019-01-25 12:36
Prog wejscia jest nizszy, ale ludzi jest jeszcze wiecej niz frontendowcow. Polecam znalezc jakis niszowy jezyk i w niego uderzac. Na przyklad Avaloq - w Wawie Luxoft i Orbium wyszkola Cie od zera, wystarczy angielski B2+ i wyzsze wyksztalcenie. Co prawda jest lojalka, ale pierwsze dwa lata za kase 4-6 brutto mozna przebiedowac, a klienci to tylko finanse, wiec pozniej sufitu nie ma. - 90909090 2019-01-25 12:41

Pozostało 580 znaków

2019-01-25 21:19
0

ta... ja się uczyłem 2 lata, zrobiłem 2 porządne projekty, mam do tego doświadczenie komercyjne w pracy z bazami danych i nie ma dla mnie nic. Nawet nie wysyłam CV, bo nie ma gdzie. Już nie szukają nigdzie juniorów. Rok temu było inaczej... zapałapałem się na 2 rekrutacje znając samą javę, ale zrezygnowałęm, bo pomyślałem, że będzie lepiej jak podszlifuję jeszcze jeden rok springa. To był błąd, bo teraz już nikt mnie nie chce.

Zmarnowałem 2 lata. Płakać mi się chce.

edytowany 2x, ostatnio: forprogramers, 2019-01-25 21:20
w sensie nie chciałeś na EJB czy jak? po jakiego grzyba zrezygnowałeś?(bo w razie gdyby Cię nie przyjęli, daliby Ci szanse za rok) btw są może oferty na juniora, tylko trzeba pojechać na drugi koniec Polski? Czy jest już aż tak źle? - BluzaWczolg 2019-01-25 21:30
o żesz to już normalnie zła decyzja po całości, mam tylko jedną radę, nie poddawaj się na pewno coś znajdziesz, może zmień na testowanie, może inne miasto - szybkiBot 2019-01-28 17:21
przejdź się na losowe targi pracy, znajdziesz 10 ofert od razu - Czitels 2019-02-20 19:55

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0