Rozważania na temat doświadczenia komercyjnego

0

W dzisiejszych czasach bardzo ważne jest doświadczenie komercyjne. Biorąc pod uwagę sytuację na rynku pracy w branży IT, przeglądając oferty pracy ogłoszenia można zauważyć dość szybko, że często na pierwszym miejscu jest ono stawianie w pożądanej liście umiejętności tzw. "must have".

Opisując na swoim przykładzie;
Aktualnie mam trzy lata pracy komercyjnie jako Ruby Developer i dosłownie to widać, gdy sam szukam ofert pracy pod siebie, że dla pracodawcy zawsze będzie najwazniejsze doświadczenie zawodowe pracownika.

Nawet pracownik, po roku pracy komercyjnej jako Java Dev (bez studiów) może dość szybko znaleźć pracę niż świeży student po studiach informatyki z tytułem magistra. Często tak się zdarza.

Dlaczego tak się dzieje? Zapraszam do dyskusji
.

5

bo szkoły/studia nie uczą programować

7

Bo tylko praktyka nauczy wyczucia. Po studiach możesz mieć w małym palcu algorytmy i wzorce, co z tego, kiedy nie będziesz umiał ich użyć w odpowiednich momentach; nie będziesz wiedział, kiedy wzorzec faktycznie się przyda, a kiedy jest wepchnięty na siłę; kiedy nie będziesz czuł, co należy przykryć testem; nie będziesz potrafił pisać czytelnego, łatwego w utrzymaniu kodu... Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka.

3

Bo praca zawodowa uczy (i poniekąd potwierdza) to czego na studiach się ani nie uczy ani ocenia: umiejętność pracy w zespole, profesjonalizm, zrozumienie czym się różni programowanie od programowania dla pieniędzy, umiejętność rozmawiania z klientem, itd. Napisałem poniekąd, bo to jeszcze zależy od firmy, stanowiska, i powodu zaprzestania współpracy. :) Tak samo pewnie są firmy, które mają złą kulturę pracy i psują pracowników.

5

Nawet pracownik, po roku pracy komercyjnej jako Java Dev (bez studiów) może dość szybko znaleźć pracę niż świeży student po studiach informatyki z tytułem magistra. Często tak się zdarza.

Powiedziałbym, że nawet na studiach ma się większe szanse dostać staż przynajmniej, bo firmy często mają umowy z uczelniami albo biorą tylko studentów bo taka polityka, najgorzej ma absolwent bez doświadczenia komercyjnego jakiegokolwiek, jak przespał sprawę przed wyjściem z uczelni.

A czemu tak jest? Bo studia w Polsce są przeważnie kiepskie - na polibudach karuzela śmiechu z dinozaurami i przedmiotami które nie mają nic wspólnego programowaniem typu druty. Studenci użerający się z buractwem kadry, zaliczający śmieszne egzaminy polegające na pamięciówce lub klepaniu kodu na kartkach. I pracodawcy zdążyli się zorientować.

Jakbym miał firme to zatrudniałbym juniorów według algorytmu: studia + ponad 1 rok expa>>>> ponad 1 rok solidnego expa komercyjnego bez studiów>>>>student ale mocnysamouk>>>>>>bootcamp

0

Studia uczą rzeczy nieprzydatnych. Na dobrym bootcampie w rok nauczysz sie lepiej programować niz na 5etnich studiach. Rok z ksiazkami i jestes lepszym programista niz mgr inz.

0
Arek00 napisał(a):

Studia uczą rzeczy nieprzydatnych. Na dobrym bootcampie w rok nauczysz sie lepiej programować niz na 5etnich studiach. Rok z ksiazkami i jestes lepszym programista niz mgr inz.

Odnoszę wrażenie, że trochę generalizujesz. Znasz wszystkie studia? Zwykłe studia uczą algorytmów, UNIXA, sieci. Dobre studia dają jeszcze możlwość napisania fajnych projektów w nowych technologiach, sam miałem możliwość pisania pracy inż, mag w javie, było dużo obieraków w javascript, współbieżność też można ogarnąć. Ponadto dają jakąś gwarancje, że ktoś nie był upośledzony i potrafił napisać mature z matematyki.(czyli logicznego myślenia). Tak, uczą masę niepotrzebnych rzeczy, szczególnie polibudy. Zawsze jednak jest jakaś część studentów, w zależności od uczelni, którzy nie szlifują ocen w indeksie i ogarniają coś w te 5 lat.

Ogólnie, jak miałbym 200 aplikacji na stanowisko juniorskie, a rekrutować miałby senior, mid, to wziąłbym kogoś po pierwszej trójce polskich uczelni bez expa, a nawet po średniej polibudzie, niż po najlepszym bootcampie. Zresztą nie odróżniam który jest najlepszy. Bo też czas nie jest z gumy i ktoś te rekrutacje musi przeprowadzić.

Empirycznie, podchodzę do tego z dystansem ale jednak było:
Miałem tą przyjemność pracowania z 2 bootcampowcami. Jak czegoś nie było z tych buzzwordów co się uczył na bootcampie, to dostawali palpitacji serca. Ciężko też było z logicznym myśleniem. Terminala w linuxie nie ruszy bo nie było na kursie. Nie wytrzymali długo, i ponoć z juniorami nigdy takich problemów nie było wcześniej.

3

Niesprawiedliwy hejt na studia imo.Sam ma 2 lata expa i jestem bez studiów IT ale wciąż widzę swoje braki tzn. znam język, umiem programować ale brakuje mi szerokiej wiedzy informatycznej, często się łapie że nie wiem rzeczy które dla reszty są oczywiste. Na froncie mniej to widać ,na backendzie bardziej.
A znaczenie studiów będzie rosło bo przy zalewie CVkami to będzie pierwszy etap selekcji także kto wam wciska że lepiej iść na bootcamp jest idiotą albo naganiaczem.

3

Chyba najlepszym podsumowaniem tego całego wątku jest poniższa grafika:

screenshot-20190116093909.png

0
mr_jaro napisał(a):

bo szkoły/studia nie uczą programować

No nie wiem, u mnie był co najmniej semestr z większości popularnych języków programowania (C++ doczekał się chyba w sumie nawet 3 semestrów wyłącznie jemu poświęconych) a wiele z nich potem służyło do realizowania projektów na całej masie zajęć, w tym z programowania zespołowego, programowania rozproszonego i równoległego, przetwarzania dokumentów w tych heretyckich wynalazkach około XML, algorytmicznej i statystycznej analizy danych (gdzie m.in. korzystaliśmy też z R), programowania sieciowego (implementacja czatu sieciowego, czy serwera FTP? Spoko, praca domowa na za dwa tygodnie na drugim semestrze 1go stopnia). Nie powiem żebyśmy cierpieli na jakiś brak programowania na moich studiach. Wręcz pisało się wtedy więcej kodu niż w czasie mej zawodowej kariery programisty po dziś dzień, gdzie większość czasu to dłubanie się z utrzymaniem i zgadywanie gdzie powinien być obsłużony jakiś wyjatek którego brak wyłapania wywala całą logikę systemu.

Arek00 napisał(a):

Studia uczą rzeczy nieprzydatnych. Na dobrym bootcampie w rok nauczysz sie lepiej programować niz na 5etnich studiach. Rok z ksiazkami i jestes lepszym programista niz mgr inz.

Którymi książkami? Bo sporo ich jest na uniwerkach, przynajmniej tych, które czegoś uczą w temacie, a tych w Polsce jest w zasadzie w okolicach dwóch na cały kraj. Jeden w Warszawie, drugi w Krakowie. Do tego studenci (i nie mam tu wyłącznie na myśli totalnych nołlajfów rozwiązujących układy równań różniczkowych z nudów na wykładach z filozofii, czy prawa internetu) jeszcze latają z dodatkowymi lekturami we własnym zakresie w ręku. Dołóż do tego zajęcia programistyczne z takich dziedzin jak programowanie rozproszone i równoległe na sporych systemach, czy też programistyczne systemy pomiarowo-kontrolne, programistyczne metody numeryczne, i cała mas innych zajęć które realizuje się programistycznie właśnie. C++ prowadził u mnie człowiek, który potrafił zaginać kompilator kodem poprawnym wedle (wtedy najnowszego) standardu, ale którego nie potrafił ów kompilator przetrawić. Więc z kwalifikacjami programistycznymi kadry wcale nie jest tak źle. Żeby nawet te 3 lata I-go stopnia nadgonić musiałbyś w ciągu roku wyłącznie siedzieć i klepać. A i to nie wiem, czy byś wyrobił i nie mam tu wyłącznie na myśli aspektu psychicznego.

Chyba, że przez "lepszym programistom" uważasz klepanie crudów w jednym języku. Dla mnie to bida z nędzą.

Sorry, ale student, który nie przespał tych co najmniej 3 lat i coś robił dodatkowo we własnym zakresie po moich obserwacjach często wciąga nosem
na śniadanie tych co "spędzili rok z książką". Ale z drugiej strony mowa tu o koronie uczelni wyższych w Polsce. Są też takie, w których nie ogląda się przez 5 lat tyle kodu co u nas bywało w semestr.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0