Jak poradzić sobie w nowej pracy, gdy wszyscy mnie ignorują?

Odpowiedz Nowy wątek
2017-10-08 13:20
Krzysiek Krzysiek
6

Trzy tygodnie temu zacząłem pracę w małej firmie w Warszawie jako młodszy programista. Zostałem przydzielony do pewnego projektu, nad którym pracują od dawna cztery osoby. Mój problem jest taki, że czuję się nieprzydatny w zespole. Nikt nawet nie próbował wytłumaczyć mi działania aplikacji, ani nawet ani razu nie usłyszałem słów "gdy będziesz czegoś potrzebował, to pytaj", a gdy próbowałem pytać o różne sprawy i o jakieś zadania dla mnie, to usłyszałem, że jest za dużo roboty i nikt na razie nie ma czasu na zajęcie się mną. Poświęcam dużo czasu na poznanie projektu (nawet w domu) i nie mam problemu z brakiem wiedzy na temat używanych technologii, bo projekt idealnie się wpasował w moje zainteresowania i umiejętności. W poprzedniej firmie zajmowałem się wieloma sprawami sam i wszystkim to pasowało, bo wiedzieli, że pewne sprawy będą zrobione w poprawny sposób i nie będę angażował do tego zbyt wielu osób. A w tej firmie jest całkiem inaczej.

Co najlepiej zrobić w takiej sytuacji? Bardzo nie lubię się narzucać i jeśli ktoś nie ma dla mnie czasu, to mu nie przeszkadzam, a z drugiej strony nie chciałbym się mieszać i robić zmian samodzielnie, bo nie znam ich planów, preferencji itp. Wszyscy są dla mnie mili, na przerwach rozmawiamy normalnie, nie czuję jakiejś niechęci do mnie z ich strony. Przeszkadza mi to, że ktoś może mnie uznać za niepotrzebnego nieroba i po umowie próbnej nie będą mnie już chcieli. Pociesza mnie tylko to, że w każdej sytuacji w życiu wydaje mi się, że jest dużo gorzej, niż jest w rzeczywistości, a potem się okazuje, że jednak jest całkiem ok i przesadzałem z negatywnym myśleniem na mój temat.

Mógłby ktoś doradzić, jak poradzić sobie w tej sytuacji? Nie wiem, czy to jest normalne, bo nie mam dużego doświadczenia w firmach programistycznych, wcześniej pracowałem w korporacji i system pracy był inny.

Pozostało 580 znaków

2018-03-13 15:43
2

Retro pomaga przede wszystkim zidentyfikować, że problem istnieje i daje czas na zastanowienie sie wlasnie nad jego przyczynami i wlasciwymi lekarstwami

Tylko tak naprawdę od wielu dziesiątek lat (nie tylko w branży IT) za to odpowiadał dobry szef / przełożony - miał mieć ogląd całości, nadzorować pracę zespołu, rozdzielać obowiązki oraz rozwiązywać powstające konflikty. Stosując to do niniejszego wątku - wcale nie trzeba scrumować, po prostu "świeżak" powinien pójść do swojego kierownika / szefa / project managera i powiedzieć o problemach (chociaż naprawdę dobry szef powinien to już sam zauważyć znacznie wcześniej). Scrum - może być, ale większość z problemów można doskonale rozwinąć bez niego, nie tworząc jednocześnie tej całej "sekciarskiej otoczki" - jak wiele osób to odbiera.


That game of life is hard to play, I'm gonna lose it anyway, The losing card I'll someday lay, So this is all I have to say

Pozostało 580 znaków

2018-03-13 15:49
1
cerrato napisał(a):

Retro pomaga przede wszystkim zidentyfikować, że problem istnieje i daje czas na zastanowienie sie wlasnie nad jego przyczynami i wlasciwymi lekarstwami

Tylko tak naprawdę od wielu dziesiątek lat (nie tylko w branży IT) za to odpowiadał dobry szef / przełożony - miał mieć ogląd całości, nadzorować pracę zespołu, rozdzielać obowiązki oraz rozwiązywać powstające konflikty. Stosując to do niniejszego wątku - wcale nie trzeba scrumować, po prostu "świeżak" powinien pójść do swojego kierownika / szefa / project managera i powiedzieć o problemach (chociaż naprawdę dobry szef powinien to już sam zauważyć znacznie wcześniej). Scrum - może być, ale większość z problemów można doskonale rozwinąć bez niego, nie tworząc jednocześnie tej całej "sekciarskiej otoczki" - jak wiele osób to odbiera.

"Pójście do szefa" zawsze miało posmak donosicielstwa, czy chociaż nielojalności wobec kolegów. Ktoś stwierdził, ze może lepiej pozwolić zespołowi pozałatwiać część problemów we własnym gronie, a z pójściem do szefa zawsze można zdążyć.

Pozostało 580 znaków

2018-03-13 17:00
2

"Pójście do szefa" zawsze miało posmak donosicielstwa, czy chociaż nielojalności wobec kolegów

To czy jak w szkole starsze dzieciaki wyżywają się na młodszych, to pójście do nauczycielki też jest kapusiowaniem?
Poza tym o ile pamiętam, autor wątku pisał, że prosił o wsparcie czy przydzielenie mu zadań, ale (mówiąc wprost) - został olany. Więc nie powinieneś oceniać go źle - jako donosiciela, jednocześnie nie zastanawiając się ani nie krytykując pozostałych członków ekipy, którzy niczego nie robią, żeby pomóc nowemu się wdrożyć.

Poza tym - znowu dochodzimy do tego, o czym pisałem wiele razy - czyli o dobrym zarządzaniu. Dobry szef powinien powiedzieć coś w stylu "Krzysiek - tutaj masz świeżaka, proszę go wrdożyć w to, co robimy. Świeżaku - jeśli masz jakieś problemy albo pytania - wal śmiało do Krzyśka, on ma Ci pomóc". Szef mógł jeszcze dodać coś w stylu "Świeżaku - na razie masz do zrobienia XXX, zrób to w technologii YYY, podczas pracy pomoże Ci Stefan". I wszystko w temacie. A jeśli okaże się, że Krzysiek i Stefan mają wylane na świeżaka, to znaczy że oni są winni a nie świeżak.

Zresztą jeśli ktoś próbuje się dogadać z zespołem, ale trafia na ścianę, to chyba naturalne jest pogadanie z kimś wyżej i nie widzę w tym niczego złego. Czym innym jest skarżenie, że Krzysiek przez pół godziny zamiast pracować to siedział na Fejsbuku, a czym innym poinformowanie, że w wyniku braku pomocy ze strony kolegów jest się totalnie nieprzydatnym.


That game of life is hard to play, I'm gonna lose it anyway, The losing card I'll someday lay, So this is all I have to say
edytowany 1x, ostatnio: cerrato, 2018-03-13 17:00
@cerrato: Więc nie powinieneś oceniać go źle - jako donosiciela to nie ja go tak oceniam, tylko wskazuję, że ktoś może go tak ocenić, albo po prostu może bać się być tak oceniony. - GutekSan 2018-03-13 18:16

Pozostało 580 znaków

2018-03-13 17:15
1
GutekSan napisał(a):

A ja widziałem dziesiątki dzieci zmuszanych do mycia rączek i ząbków, nawet jesli wg nich były czyste. Tylko, że dzieci mogą nie rozumieć pojęcia higieny, a dorośli programiści już powinni.

Czyli jednak Scrum jest konieczny i niezbędny do życia, bez niego po prostu się nie da.

Scrum zaczęto wprowadzać masowo dopiero parę lat temu

Ja z kolei mam inne spostrzeżenia - parę lat temu niektóre firmy zaczęły się opamiętywać i odchodzić od tego czegoś. Na początek zwalniając scrum masterów i agile coachów, potem przestając udawać, że "subtle controll" to nie kontrola i normalnie strukturyzując i delegując odpowiedzialności. A potem pozwalając dorosłym ludziom pracować i sobie pracę organizować.

W zespołach dojrzałych, mających doświadczonych i zgranych ze sobą pracowników pewnie takie narzędzia są zbędne, ale już w zespołach o dużej rotacji czy niskiej motywacji ten rytuał standupów i retrospektyw to właśnie taka higiena projektowa zapobiegająca budowaniu się większych problemów.

Tu się zgodzę, w sensie nie mam jak zaprzeczyć, że Scrum to dobre rozwiązanie dla zespołów złożonych z początkujących i niesamodzielnych ludzi.
Ale da się pracować zarówno bez Scruma jak i bez niesamodzielnych ludzi.

Owszem. Bo scrum sam w sobie to nie jest magiczne lekarstwo

Czyżby? A wiesz, że sprawiasz wrażenie jakbyś tak właśnie próbował go tutaj sprzedawać.


"HUMAN BEINGS MAKE LIFE SO INTERESTING. DO YOU KNOW, THAT IN A UNIVERSE SO FULL OF WONDERS, THEY HAVE MANAGED TO INVENT BOREDOM."

Pozostało 580 znaków

2018-03-13 18:09
3

@Trzeźwy Lew:

Widziałem w życiu z "seniorów" [...] którzy mówili w kuluarach wprost że nauczanie podstaw juniora to jest totalna obelga i poniżej ich godności.

Może nie jest to chlubna postawa, ale trochę prawdy w tym jest - o ile taki senior to rzeczywiście ekspert w swojej dziedzinie to parowanie go z juniorem nie jest dobre dla żadnej ze stron. Ekspert myśli na zupełnie innym poziomie abstrakcji, bardzo intuicyjnie, ciężko mu przekazywać wiedzę juniorowi, który potrzebuje ścisłych instrukcji.

Tutaj ogólnie o modelu braci Dreyfus: https://www.infoq.com/present[...]eloping-Expertise-Dave-Thomas
Tutaj o dobieraniu ludzi:

11m30s - jakby ktoś szukał konkretnie porównania kombinacji developerów - Maciej Cąderek 2018-03-13 18:12

Pozostało 580 znaków

2018-03-14 08:46
Trzeźwy Lew
0
[Maciej Cąderek napisał(a)]:

@Trzeźwy Lew:

Widziałem w życiu z "seniorów" [...] którzy mówili w kuluarach wprost że nauczanie podstaw juniora to jest totalna obelga i poniżej ich godności.

Może nie jest to chlubna postawa, ale trochę prawdy w tym jest - o ile taki senior to rzeczywiście ekspert w swojej dziedzinie to parowanie go z juniorem nie jest dobre dla żadnej ze stron. Ekspert myśli na zupełnie innym poziomie abstrakcji, bardzo intuicyjnie, ciężko mu przekazywać wiedzę juniorowi, który potrzebuje ścisłych instrukcji.

Z jednej strony masz rację. Sam wiem, jak to jest próbować wytłumaczyć nowicjuszowi tok rozumowania "na skróty" np. przy szukaniu buga w jakimś skomplikowanym projekcie...
Ale jeśli z projektu uciekają ludzie z poziomem mid (totalna rotacja), a nabór dostarcza w większej części "świeżaków", to chcąc nie chcąc ktoś im tą wiedzę przekazać musi. Ot potrzeba chwili.
Jeśli nie przekaże jej senior, to nowicjusze po prostu utkną w bzdurach i ich produktywność będzie marna. Bus factor spada, a projekt ktoś musi utrzymywać.
Jeśli wiedza nie zostanie przekazana, to w projekcie prędzej, bądź później nastąpi jakiś kryzys / fakap.

Dla mnie osobiście senior to ktoś, kto potrafi opakować ciężki temat tak, by chociaż na poziomie abstrakcji był możliwy do przełknięcia dla osoby posiadającej jedynie podstawy.
Przekazywanie wiedzy to jest jednak sztuka. I to jeden ze wskaźników, które dla mnie osobiście odróżniają "prawidzwego seniora" od "seniora z zasiedzenia"

a...
Ciekawe linki :)

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 0, botów: 1

Robot: Bingbot