Znak Zodiaku na rozmowie kwalifikacyjnej?

0

Jestem spod znaku Koziorożca.

Ludzie mają różny stosunek do astrologii i znaków Zodiaku, ale można do tego podejść w miarę sensownie:

Powiedzmy, że z pewnym prawdopodobieństwem i w oparciu o obserwacje powtarzających się na niebie zjawisk przez bardzo długi czas, można przewidzieć, jakie cechy osobowości będzie miał nowonarodzony człowiek, jeśli rodzi się przy pewnym układzie najbliżych planet i Słońca na niebie i pewnych sezonowo się pojawiających konstelacji gwiazd. To trochę, jak gra w Totka, ale wygrane przecież się zdarzają.

Osobiście nie spotkałem się z pytaniem o Zodiak podczas kwalifikacji, ale podobno (a to słowo jest dzisiaj w cenie) w USA ceni się pracowników spod znaku Koziorożca.

Koziorożce są uparte. Ja na pewno.

Dzisiaj doszedłem do pewnego wniosku, który może być pomocny w wyborze ścieżki kariery, czy tuż przed rozpoczęciem studiów.

Oto on:

Są tylko dwa warunki osiągnięcia dowolnego celu:

1 Zadać sobie pytanie: "po co?".
2 I odpowiedzieć: "bo ja tak chcę".

Osobiście myślę, że nie mają sensu rozważania o konsekwencji w postępowaniu. No, ale mam swoje lata.

Czy spotkaliście się z pytaniem o znak Zodiaku i jaki jest wasz stosunek do uporu? Jakie są wasze doświadczenia w tych dwóch sprawach?

0

Jestem spod znaku barana i faktycznie powiedzenie "uparty jak baran" sie sprawdza ;)

3

Mój znak to krzyż świetnego Andrzeja przed przejazdem wielotorowym i faktycznie (!): mam brodę.

6

"And if anyone can show me one example in the history of the world of a single astrologer who has been able to prove under reasonable experimental conditions that they can predict future human events by interpreting celestial signs (...) I will give you my piano one of my legs and my wife."

0

Z tym USA to na poważnie? Ja bym się trzymał od takich miejsc z daleka.
No tak, bo układ gwiazd na niebie ma jakikolwiek wpływ na charakter danej osoby, a tak poza tym to ziemia jest płaska a globalne ocieplenie wymyślili Chińczycy

title

2

Tja, a coś takiego jak fenotyp można sobie wsadzić :D

6

Nie wiem nawet od czego zacząć... Jeżeli uważasz Autorze, że narodziny dziecka w określonym przedziale kalendarzowym nazwanym jednym ze znaków zodiaku (gdzie znaki te zostały określone co najmniej 1000 lat przed Chrystustem w Babilonie w oparciu o pozycję Ziemi względem innych gwiazd i planet z tamtego okresu i służyły po prostu za "podziałkę nieba") mają jakikolwiek bezpośredni wpływ na cechy osobowości tego dziecka, to... cóż, wierz, jak chcesz, ale nie poprzestawaj na wierze, tylko spróbuj sfalsyfikować swoje przekonania czytając. Nie ma dowodu, że horoskop, to brednie, ale nie ma też dowodu, że to nie brednie, więc najprawdopodobniej to brednie. "Najprawdopodobniej", bo oczywiście zawsze będzie jakiś promil niepewności, tak działa statystyka. Nie możemy jednak też udowodnić, że wokół Marsa nie orbituje Cthulhu objadający się z diamentowej salaterki metanowymi lodami.

Istnieje jednak naukowo udowodnione zjawisko nazywane "samospełniającym się proroctwem". Objawia się ono różnorako. Może np. pojawić się w sytuacji, gdy udamy, że badamy dzieci z danej klasy testem inteligencji i nauczycielowi przekażemy informację o tym, które dzieci wypadły słabo, a które świetnie. Pomimo tego, że udawaliśmy i wszystkie dzieci wypadły tak samo, to gdy po pewnym czasie raz jeszcze wykonamy test - tym razem naprawdę - to dzieci, które zostały określone jako "wybitne" faktycznie osiągną lepsze wyniki, a dzieci "słabe" osiągną wyniki słabsze. Zaskakujące? Nie sądzę. Podobnie jest z horoskopami. Jeżeli po narodzinach została Ci przypięta łatka w postaci danego znaku zodiaku, to wręcz odruchowo będziesz szukał w sobie cech opisujących dany znak, ale tylko tych cech, z którymi chcesz się utożsamiać. Takie "czery piking". Podobnie jest z niektórymi fanatycznymi wyznawcami różnych religii, kreacjonistami, różnorakiej maści wojownikami przeciwko teorii ewolucji itd...

Gdyby ktokolwiek wyskoczył podczas rozmowy kwalifikacyjnej z pytaniem o znak zodiaku, to oczywiście bym odpowiedział - pomyślałbym sobie, że to jakaś forma pytania rozluźniającego, czy coś. Jeżeli jednak miałbym przesłanki by sądzić, że informacja o znaku zodiaku ma jakikolwiek wpływ na rekrutację, to bym roześmiał się gromko i wyszedł bez słowa, dodatkowo oczywiście informując o zaistniałej sytuacji cały internet - ku przestrodze biednym, przyszłym rekrutowanym.

Tak w ogóle, to jest jakaś masakra. Czy my żyjemy w wiekach ciemnych? Wczoraj jeżdżę Teslą, która prowadzi się sama, a dzisiaj czytam o horoskopie na forum programistycznym. No cóż. W sumie ostatnio gadałem z fizykiem molekularnym, który wierzy, że dinozaury wyginęły około 6000 lat temu w wielkim potopie spowodowanym pęknięciem skorupy ziemskiej i wyrzuceniem w krótkim czasie ogromnych ilości podziemnej wody. Nic mnie już nie zaskoczy.

1

Takie pytanie nie wnosi do rozmowy zupełnie nic, a jako że potrafią one trwać po parę godzin i to po czasie pracy, to warto uszanować czas obu stron i go nie marnować. Jest z tysiąc rozluźniających powiedzonek które są akceptowalne i normalne, jak np. zagadnienie o pogodzie itd.
Jeżeli natomiast byłoby to pytanie poważne, to w życiu nie przyjąłbym posady. Mogłoby się w praniu potem okazać że nie dostanę podwyżki bo wprawdzie jestem dobrym programistą, ale psuję ich feng shui, a z obecnej konstelacji gwiazd wynika jasno że niedługo coś popsuję.

5
Artur Protasewicz napisał(a):

Czy spotkaliście się z pytaniem o znak Zodiaku i jaki jest wasz stosunek do uporu? Jakie są wasze doświadczenia w tych dwóch sprawach?

Tak spotykam się czasami z pytaniami o znak zodiaku. To dobry sygnał, że pytający jest upośledzony umysłowo. Może nawet poprawnie budować wypowiedzi i mieć np. magistra po polskiej uczelni, jednak zadanie takiego pytania świadczy o głębokim upośledzeniu funkcjonalnego rozumowania. No chyba, że to podpucha, ale wtedy powinien poprawnie zinterpretować odpowiedź "do reszty och^jałeś, że pytasz?".

0

A ja Wam powiem, że znak zodiaku może określać osobę i są do tego podstawy naukowe. Właśnie czytam bardzo ciekawą książkę o perswazji. Jest tam napisane m.in., że imię, czy nazwisko wpływa na życie. Przykład. Osoby o nazwisku Dentycka (w brzmieniu przypomina dentystę) zdecydowanie częściej zostają dentystami, niż wynikałoby to z normalnego rozkładu. W podobny sposób działa imię. Ludzie takie rzeczy robią zupełnie nieświadomie. A skoro tak jest, podobnie może być ze znakami zodiaku. Np. podświadome myślenie: "Jestem baranem, więc muszę być uparty" doprowadzi do tego, że stajesz się uparty.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0