Zlecenia "po pracy"

Odpowiedz Nowy wątek
2016-08-08 19:57
0

wiem - freelancer.com i tak dalej.. ale troche nie o to chodzi
chciałem zapytać jak z waszego doświadczenia wygląda dostępność pracy "po pracy" (tzn po godzinach 8-17~)? czy są w pl / za granicą firmy godzące się na to? chodzi mi o prace na kontraktach, o dzieło albo zlecenie. na zasadzie współpracy na jakis okres albo pod konkrenty task, projekt.
oczywiscie mowie o pracy zdalnie

mam paru znajomych ktorzy wlasnie tak pracują - zdalnie dla USA, zdalnie dla jakiejs firmy pl tworzacej strony www czy pod android-dev. im to jednak wyszło jakoś tak.. przez przypadek, tzn nikt explicitly nie powiedział im ze firma ofertuje taka prace, to sie jakos samo stało

czy wg was jest szansa na znalezienie dodatkowej "fuchy" zdalnie nie będąc uzależnionym od godzin 8-17?

(uprzedzając: "mi po pracy sie juz nie chce pisac", "zycia nie masz", "no-lifie wyjdz na dwor" itp - okokok great, chce tylko wiedziec jak to wyglada)

edytowany 2x, ostatnio: azalut, 2016-08-08 19:58
dlaczego użwasz tak dużo słów po angielsku? - HEMIkr 2016-08-13 11:48
:o ty w sumie nie wiem :D pierwszy raz na to zwrocil mi ktos uwage , pewnie dlatego ze niektore slowa uzywa sie w IT czesciej w ang niz pl i sila przyzwyczajenia, ale jak to komus przeszkadza to.. i dont care :P he-he - azalut 2016-08-13 14:12

Pozostało 580 znaków

2016-08-08 20:24
0

Pewnie, że są takie możliwości. Niemniej nikt raczej nie szuka takiego pracownika, a na pewno nie często. Należy się rekrutować i przedstawić, że tak się chce pracować. Po rekrutacji jak wiedzą, że jesteś coś warto a masz takie wymaganie to może się zgodzą. Czasami łatwiej obecnego pracodawce namówić na pracę zdalną, a potem szukac innej normalnie. Ja preferuje jednak wiele zleceń od różnych partnerów, jednak wszystko zdalnie.

Pozostało 580 znaków

2016-08-08 21:40
1

Raz na jakiś czas łapię takie zlecenia - raczej z przyzwyczajenia, a nie dla kasy (chociaż wiadomo, kasa zawsze się przyda).

Mój "główny" klient, tzn. ci, dla których robię zazwyczaj w tradycyjnych godzinach (coś pomiędzy 7 a 18ą - zależy o której zacznę) wie, że gdzie indziej też zarabiamy (bo czasami przychodzę w normalny dzień w garniaku, wychodzę na 3-4 h w środku dnia itp.). Zero problemów z obu stron - raczej się wyrabiam, jak mam coś zaplanowanego to daję znać z wyprzedzeniem.

Ogólnie to jednak odradzam taką regularną harówkę, kokosów wbrew pozorom z tego nie ma. Niby stawki potrafią być kilkukrotnie duże, ale i bywają też sporo niższe od biurowych. Lepiej jednak pójść do ambitniejszej firmy i jednocześnie zainwestować w siebie - jakiś sport, fajne zajęcie po godzinach, dokształcanie - to w przyszłości bardziej zaprocentuje. Chyba, że ktoś chce rozkręcać własną działalność, a z etatu zrobić sobie wyjście awaryjne - wtedy dobrym pomysłem jest praca na 3/4 etatu (to z kolei blokuje większe możliwości awansu w korporacjach).

Pozostało 580 znaków

2016-08-09 17:04
3

Swego czasu wysyłałem CV w odpowiedzi na oferty firm z UK na jednym z portali rekrutacyjnych w UK (nie żaden freelancer.com, czy inne źródło tanich developerów) zaznaczając, że jestem zainteresowany jedynie pracą zdalną. Jakiś tam odezw był, ale problem był z wynagrodzeniem jakie proponowali. A oferowali często zarobki rzędu 15-20k USD rocznie (czyli ~4-5k zł brutto miesięcznie). Jeżeli proponowałem wynagrodzenie w stylu 60k USD rocznie to często następowało oburzenie, że przecież w Polsce są niskie koszty życia i że powinno mnie satysfakcjonować wynagrodzenie na poziomie średniej krajowej :)
Jeżeli dochodziło do jakichś poważniejszych rozmów (tj, przejścia przez HR, choćby do screenu technicznego), to bywały maile, że nie mają takiego budżetu na offshore workera, albo sam CEO pisał maila z CC do mnie w stylu "Nie mam zamiaru tyle za niego płacić. Jeżeli to ma być praca zdalna, to może zoffshoreujemy to stanowisko do Indii?" :P. W takich sytuacjach z reguły sam kończyłem rekrutację i nie zastanawiałem się, czy to był dla nich element negocjacji, czy zwykłe chamstwo.

Sytuacja przypomina trochę zarobki przez kontraktownię vs bezpośrednio w firmie. Kontraktownia lepiej wynegocjuje, więcej nakłamie i już jest więcej kasy :P. Tym bardziej, że na zachodzie niekoniecznie wiedzą, że w Polsce wynagrodzenie developera odstaje od innych zawodów (co powoduje, ze również odstaje od średniej krajowej, która z kolei mogą łatwo wygooglać), gdzie w UK/US niekoniecznie jest aż tak wielka różnica.

edytowany 4x, ostatnio: Spinaczer, 2016-08-09 23:22

Pozostało 580 znaków

2016-08-11 15:07
0

Ja ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że przede wszystkim zastanów się co chcesz robić jako pracę dodatkową. Jeśli chcesz tworzyć, administrować stronkami to nie problem, jeśli chcesz programować to też nie problem choć dużo trudniej tutaj złapać chętnych.

Za to od ub. roku totalnie zrezygnowałem z tworzenia stron internetowych tak "dla mas". Miałem ogłoszenia na swojej stronce, miałem ogłoszenia w necie, ale szkoda mi było czasu marnować na 90% osób z którymi nie udało mi się dogadać w kwestiach finansowych.

@Saddam 'tak dla mas' tzn jakies spolecznosciowki ? - desmond 2016-08-11 15:12

Pozostało 580 znaków

2016-08-13 00:07
Krzywy Mleczarz
0

Znam kilka osób pracujących zdalnie dla UK i chyba Holandi. Wszyscy załapali tam robotę bo wyjechali tam na semestr do jakiejś uczelni, wtedy załapali robotęna miejscu po czym kontynuują pracę dla nich zdalnie. Najniższa stawka jaką mają ci znajomi za pełen etat zdalny to 10tysięcy złotych za miesiąc.

Pozostało 580 znaków

2016-08-16 19:34
0

właściwie wolałbym żeby tyczyło się to programowania niż zlecen typu postaw prostą stronke na wordpressie

czyli rozumiem że trzeba słać CVki do roznych firm z pytaniem czy potrzebują kogoś na prace poza godzinami pracy ew. za granicą gdzie nasze popołudniowe/wieczorne godziny to ich godziny pracy

Klasyczny błąd. Stosuj metodę kanapke - chleb, mięsko, chleb. Wyśli CV, że jesteś zainteresowany, przejdź etap rekrutacji, jeśli okaże się, że nadajesz sie - pracodawca się utwierdzi, że Cię chce - jakieś testy rozmowy etc. to przedstawiasz mu warunki podjęcia pracy/współpracy i wtedy przedstawiasz swoją stawkę, że to B2B i że pracujesz, zdalnie na nienormowanych godzinach. Wtedy będzie bardziej skłonny do przemyślenia - inaczej odpadniesz w przedbiegach. Jest to bardziej czasochłonne ? No jest, ale taka natura ludzka, że nie wie czego chce. - lukas_gab 2016-08-16 20:59
Co więcej - nie pytaj się, czy możliwa jest praca zdalna, ale proponuj to bezczelnie jako warunek w formie " na początek proponuję spróbować współpracy zdalnej, żebyśmy mogli poznać swoja kulturę pracy..., zapewne po kilku zleceniach zrealizowanych na określonych zasadach umowy współpracy, uda nam się wypracować najbardziej dogodną formę", no i masz czas, żeby udowodnić/sprawić, żeby ta forma zdalna była najciekawsza dla zleceniodawcy. Zawsze można podnieść argument, że to płaci za zadanie a nie za dupogodzinę za biurkiem w siedzibie. - lukas_gab 2016-08-16 21:02

Pozostało 580 znaków

2016-08-16 19:42
0

moze sam coś spróbuj zarobić:

Konto developerskie dla Google > appka dla google play i najbliższe 2-3 miechy skupiasz się po pracy tylko dla Androida
Jak wyjdzie, to dokładasz iOS

no i znaleźć jakiś model biznesowy, chociażby te przysłowiowe reklamy googli.

Tyle, że to trudne... od strony marketingowej. Czytałem przypadek, że wydali na koderów około 60 000 zł, a aplikacja przynosiła całe... kilkanaście dolarów miesięcznie. Więc można ostro wtopić.
Niemniej 5% google-play developerów zarabia kokosy.
15-20% zarabia średnio/mało. Pozostali po parę dolarów albo nic.

więc mamy piramidkę.

edytowany 4x, ostatnio: aurel, 2017-10-09 19:44

Pozostało 580 znaków

2016-08-16 19:55
Czarna Wrona
0

Robienie appek na mobilne telefony to ze wszystkich źródeł o któych kiedykolwiek słyszałem bardzo marne pieniądze. Niby "telefony" są wszędzie, problem jest natomiast taki że są one już zdominowane przez wiele wielkich aplikacji.
powiedzmy 60-70% czasu na telefonach ludzie spędzają na google/facebook/instagram/snapchat/whatsapp/youtube , więc zostaje ci jakieś 30-40% ich czasu do zabrania, a konkurencja jest niewiarygodnie ogromna. Setki appek wychodzą codziennie, a google play liczy już mocno ponad 2 miliony aplikacji. :)

Na co te 2 miliony, jak używa się pewnie max 10 apek na co dzień. Jak miałem WP dziwił mnie argument milionów apek. Zresztą nie zrezygnowałem z WP na rzecz Androida z powodu małej ilości apek, lecz z powodu albo ich braku (konkretnych), lub baaardzo kiepskiej ich jakości. - lukas_gab 2016-08-16 21:04

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0