Google - rekrutacja

Odpowiedz Nowy wątek
2016-07-12 22:11
23

Poniewaz w polskim internecie niewiele relacji z rekrutacji do Google'a postanowilam sie podzielic swoim doswiadczeniem. Gigant z Mountain View wydaje sie dla wielu polskich programistow nieosiagalnym celem, ale wyglada na to, ze tylko "sie wydaje". Warto probowac ;) Nie jestem, rzecz jasna, ekspertka "od Google'a", ale moze moje doswiadczenie cos komus podpowie.

Mniej wiecej w polowie lutego odezwala sie do mnie E., rekruterka. Zapytala czy jestem zainteresowana otwartymi pozycjami. Wedle jej slow znalazla mnie przez GitHuba (mam tam kilka swoich niewielkich projektow oraz kontrybucje do sporego Open Source) i,dalej, LinkedIna. Dwie rzeczy natomiast rzucily mi sie "w oczy" calkiem niezaleznie. 1: na coursera.org jest kurs z javy i oop wspoltworzony przez Google'a z informacja w opisie kursu, ze najbardziej aktywne osoby zostana zaproszone na "mock interview" z inzynierami Google. E. odezwala sie do mnie pod sam koniec kursu (a wlasciwie ostatniego z kilku kursow, bo mowie tu o specjalizacji). Byc moze to przypadek, ale zbieznosc czasowa jest tutaj zastanawiajaca. I 2: potem, na on site, okazalo sie, ze maja wydrukowane moje CV, o ktore mnie nie prosili :P Nie jestem pewna skad, ale podejrzewam, ze jest to CV, ktore im kiedys (okolo rok temu) wyslalam w ramach "normalnej" aplikacji. Podsumowujac: z mojego doswiadczenia wynika, ze oprocz aplikacji, ktora warto zlozyc ich oficjalnym kanalem, warto miec tez aktywne konto na GitHubie, LinkedInie i przegladac czasem nieoczywiste zrodla typu coursera wlasnie. Na pewno nie zaszkodzi ;) I jeszcze jedno: ja od razu wyslalam E. tez CV mojego meza. I on tez zalapal sie na rekrutacje. Jesli wiec znacie kogos komu sie juz udalo kontakt z rekruterem zlapac jest to jak najlepszy sposob. Bo tak naprawde ten punkt jest najtrudniejszy: JAKOS zalapac sie na rozmowe.

Ok. Jedziemy dalej. Proces jest dluuuugi, rozmow jest duzo. Mozna to zalatwic szybciutko - zazwyczaj min 6 tygodni schodzi, mozna wedle potrzeb rozwlec dowolnie robiac nawet 1-2 miesieczne przerwy miedzy rozmowami na przygotowanie. Pierwsza rozmowa jest telefoniczna, z rekruterem. Jest to omowienie stanowiska na ktore proponuja Ci kandydowac, rozmowa nt zainteresowan, doswiadczenia, planow, plus kilka bardzo podstawowych pytan w temacie (zazwyczaj struktury danych, algorytmy + wybrany (przez was) jezyk programowania). Mowimy o typowym "basics of basics" typu "jaka zlozonosc obliczeniowa ma quick sort". Tych pytan jest kilka i nie chodzi o to, zeby odpowiedziec na wszystkie, ale raczej zeby rekruter mial okazje stwierdzic gdzie sa Wasze mocne strony (algorytmy czy systemy? Networking czy zarzadzanie pamiecia?). I w zasadzie o ile nie sknocicie wszystkiego jak leci to ten etap nie ma za zadanie Was wyeliminowac.

Przychodzi czas na pierwsza rozmowe telefoniczna. Zacznijmy od tego, ze po tej rozmowie moga zdarzyc sie 3 rzeczy: podziekuja Wam, poprosza Was o 2 telefoniczna (wczesniej dostaniecie feedback co poszlo ok a co poprawic) lub zaprosza Was od razu na on site. Rozmowy telefoniczne odbywaja sie za pomoca telefonu/google hangouts i google docs. Dostajecie linka do czystego pliku tekstowego, ktory podczas rozmowy jest sharowany z interviewerem. I tam bedziecie pisac kod. Warto to sobie przecwiczyc, bo jest to bardzo rozne od pisania kodu w jakims IDE. Pytan nie moge Wam zdradzic jako, ze sa confidential. Ale moge Wam powiedziec, ze jest to poziom w zasadzie "Cracking the Coding Interview". Swietna ksiazka, polecam, bardzo pomaga wyrobic sobie opinie nt tego, czego sie spodziewac. Zazwyczaj zadania sa z drzew albo operowania na tablicach/stringach/listach. Wazny jest proces myslowy - najpierw trzeba uscislic problem, ktory zazwyczaj celowo jest postawiony niejasno. Upewnic sie, ze wiemy co rekruter mial na mysli, dogadac szczegoly. Potem warto powiedziec jaki sie ma plan na algorytm. Potem przemyslec ewentualne optymalizacje. Potem przychodzi czas na ocene zlozonosci. Kodowanie jest na koncu i tak naprawde zazwyczaj ma najmniejsze znaczenie. Bo nie chodzi o to, zeby pamietac na pamiec nazwy metod, ale by byc w stanie napisac funkcjonalny kod, ktory zrobi to co ma zrobic. Piszac kod trzeba mowic, mowic i mowic, tak, zeby interviewer wiedzial co robicie. I sluchajcie go uwaznie, bo byc moze bedzie chcial Wam cos podpowiedziec, a umiejetnosc korzystania z jego podpowiedzi tez jest istotna. Druga rozmowa jest w zasadzie identyczna.

Dalej nie mam czasu teraz pisac :P Dajcie znac czy chcecie wiedziec jak wyglada on site, ewentualne pytania i jutro tu zajrze i dopisze czesc druga ;)

chcemy wiedzieć - Tancerd 2016-07-12 22:17
ej weź mnie tam wkręć!! Wkręcisz mnie?!!! zazdro kurde. ja to wgl taplam sie w błocie kurde XD #woodstock_69 #formatki - karolinaa 2016-07-12 22:23
moge tam sprzątać nawet po prostu - karolinaa 2016-07-12 22:29
Można wiedzieć, do którego miasta aplikujesz? - kmle 2016-07-13 20:01
Dano mi do wyboru Londyn, Dublin, Zurych i Monachium. Postawolam na Londyn bo juz tu jestem, ale zdanie podobno moge zmieniac praktycznie do konca. - Malvinka87 2016-07-13 20:47

Pozostało 580 znaków

2016-07-12 22:19
0

Ale dostałaś tą robotę?

Wczoraj mialam on site. Czekam zatem na ostateczne wyniki. Dlatego pisze tylko o tym jakie sama wnioski wyciagnelam z dotychczasowego doswiadczenia, co mi radzili googlersi, z ktorymi mialam stycznosc dotychczas i do czego doszlam w trakcie przygotowan :) - Malvinka87 2016-07-12 22:32

Pozostało 580 znaków

2016-07-12 23:05
0

Temat bardzo ciekawy i z chęcią poczytam dalej ;)

Ale proszę - rozumiem korpo, wielki świat, angielski taki powszechny etc. ale zwroty typu "confidential", "on site" mają swoje odpowiedniki w języku ojczystym. Chociaż to i tak nic w porównaniu do rozmów konferencyjnych na projektach.

Tak, czepiam się, przepraszam, nie mogłem sie powstrzymać.
Czekam na ciąg dalszy.

Masz racje. Prawda to. I przyznaje, ze ja tez tego nie lubie. Pozwol, ze sie sprobuje wytlumaczyc. Gdy pewnych slow uzywasz tylko po angielsku to w tym wlasnie jezyku przychodza Ci do glowy w pierwszej kolejnosci. Mialam dzis bardzo ciezki dzien, do tego jestem chora a chcialam przynajmniej COS Wam opisac. Wiec przyznaje - ze zwyklego lenistwa zrobilam to niechlujnie jezykowo. Jeslli uda mi sie dzis wyspac (choc przy dwojce malutkich dzieci to watpliwe niestety) to obiecuje jutro sie poprawic ;) - Malvinka87 2016-07-12 23:16

Pozostało 580 znaków

2016-07-13 10:04
0

Bardzo chętnie przeczytam więcej ;)

Pozostało 580 znaków

2016-07-13 11:01
22

Nie chcę tutaj w żaden sposób deprecjonować koleżanki @Malvinka87 bo na pewno jest po prostu bardzo dobra programistką, niemniej dla wszystkich którym się oczki zaświeciły wspomnę tylko, że Google ma parytety i jeśli nie jesteście kobietami to wasze szanse spadają kilkukrotnie bo macie znacznie większą konkurencje do pokonania.

Na mnie osobiście rozmowy kwalifikacyjne do google zrobiły bardzo słabe wrażenie i skutecznie wyleczyły mnie z myślenia o pracy tam. Głównie dlatego, ze jak wspomniała koleżanka:

Ale moge Wam powiedziec, ze jest to poziom w zasadzie "Cracking the Coding Interview"

Bo uważam, że przygotowywanie się "pod interview" jest po prostu głupie, tak samo pytanie podczas takiej rozmowy o rzeczy nijak nie związane z faktyczną potencjalną pracą (jak np. 17 sposobów na liczenie fibonacciego ;]).


Na PW przyjmuje tylko (ciekawe!) zlecenia. Masz problem? Pisz na forum, nie do mnie.
Pokaż pozostałe 9 komentarzy
Offtop, ale powiązany z tematem. Google mocno się angażuje w ruchy promujące programowanie wśród kobiet, czy to poprzez swoje własne programy (Google Anita Borg Scholarship), czy też sponsorowanie różnych takich akcji (zwrot kosztów podróży na konferencje). Ostatnio dostałem nawet pamiątki od nich za to że byłem mentorem w "Learn IT Girl". Osobiście sądzę, że każda dziewczyna pracująca dla Google'a jest kompetentna, natomiast byłbym naiwny sądząc że kryteria rekrutacji są takie same bez względu na płęć. - twonek 2016-07-13 17:37
Z drugiej strony oprócz umiejętności klepania kodu ważne są również inne umiejętności miękkie, więc to wcale nie jest głupie gdyby odrzucili wymiatacza z wielkim ego na rzecz "tylko" dobrej dziewczyny, która świetnie się dogaduje z innymi w zespole. - twonek 2016-07-13 17:37
Z moich obserwacji wynika, że to Shalom i twonek mają rację. Mam dwie koleżanki, które w tym roku są stażystkami i jak usłyszałem jakie miały pytania podczas rekrutacji to aż nie chciałem wierzyć, że to Google rekrutowało a nie jakaś zwykła krakowska firma. I nawet one się ze mną zgodziły, że kobietom łatwiej się dostać. - supergosc 2016-07-13 18:05
Shalom - moze napiszesz (albo juz gdzies pisales i podlinkujesz) jak Twoim zdaniem wyglada dobry proces rekrutacji? Bo spotkalem sie z roznymi skrajnosciami - od sprawdzania czy ktos dobrze rokuje bez technicznych pytan po cos a'la Pan Seliga gdzie szuka sie jak najtrudniejszych pytan by kogos po prosut zagiac (z ktorym nie do konca sie zgadzam, ale mnie mocno zmotywowal swoim pierwszym wystapieniem). Imho dobre jest cos po srodku + jakies proste zadanie z kodem do pisania, poziom trudnosci FizzBuzza. - WhiteLightning 2016-07-19 21:14
Kiedyś pisałem: Kontynuując wątek rekrutacji i rozmów rekrutacyjnych. Dziś znów pozytywnie, więc nie... plus Miał już być ostatni wpis rekrutacyjny, ale uznałem że warto napisać o jeszcze jedne... (od akapitu "dla kontrastu" bo to o tej samej firmie). To zadanie od nich dostałem po dość krótkim interview przez telefon i jakimś prostym zadaniu na codility. - Shalom 2016-07-19 21:24

Pozostało 580 znaków

2016-07-13 11:40
Złoty Lew
2

Takie dlugie procesy to robienie wody z mozgu kandydatom, to sztuczka psychologiczna w mysl ktorej osoba ktora zaangazuje swoj czas i sily bedzie bardziej zdeterminowana zeby oferte pracy przyjac, nawet jesli nie bedzie sama w sobie specjalnie sie wyrozniac od innych. Niewatpie ze Google reprezentuje wyzszy poziom kultury pracy i jakosci projektow niz januszsofty, ale bez przesady, z ofert ktore widzialem ich widelki cenowe nie sa wyjatkowe, a dobre projekty i mila atmosfere mozna znalezc w innych firmach, tyko trzeba dobrze sie zakrecic. Zreszta zwazywszy na podejscie innych firm it do polskiego rynku, to sadze ze i w polskim Google nie pisza oprogramwoanai do rakiet kosmicznych, tylko wlasnie jakies formatki, a ciekawe rzeczy o kluczowym znaczeniu pozostawiaja w centrali. poza tym jesli wziąć pod uwage takie poszanowanie dla czasu kandydata i parytety plciowe to raczej sugeruje obraz spier****nego korpo niz normalnej firmy.

Pokaż pozostałe 3 komentarze
@wiciu No ok, kazdemu wedle potrzeb i preferencji. Ja, po 1, chcialam tam pracowac, a po 2, i tak nie chce zaczynac pracy szybciej niz za 1.5 roku (od rozp rozmow), wiec mam czas. Ale jak ktos nie chce to ok, nie ma obowiazku. Tylko po co do tego dorabiac filozofie pt "celowe robienie ludziom wody z mozgu"? Swoja droga piszesz "3 godz rozmowa". Zwykle do tego jakies 'phone screen' trzeba doliczyc, wszystkich na 3 godz nie zaprosza. Wiec G robi tylko 1 godz kodowania dluzej w zasadzie (2. telefoniczna jest nie zawsze) plus zaprasza na obiad. MOIM zdaniem roznica niewielka. - Malvinka87 2016-07-15 09:09
Popieram. W dwie corpo międzynarodowe prowadząc rekrutacje, nie zdążyły jej dokończyć bo przyjałem oferte innej firmy. Było to 3 tygodnie i jeszcze końca nie było widać. Z drugiej strony najdłuższa rekrutacja, którą już tylko dla jaj ciągnąłem było do PKP PLK - ponad 6 miesięcy ;) - lukas_gab 2016-07-15 12:14
@lukas_gab Miałem podobnie. W jednej firmie szybko dali mi konkretną ofertę, więc ją przyjąłem, a w innej (mniejszej firmie) ciągnęli ten proces przez mnóstwo etapów - rozmowa z rekruterem, rozmowa techniczna, zadanie techniczne, rozmowa z CTO, rozmowa z CEO, rozmowa w biurze. Pewnie bym to przeszedł, ale zrezygnowałem, bo nie chciało mi się bawić dalej w ten proces. Ponadto, byłem zrażony wieloetapowym procesem w innej firmie, gdzie przeszedłem wszystkie etapy i nie dostałem żadnej konkretnej odpowiedzi - ani pozytywnej, ani negatywnej pomimo tego, że się upominałem. - wiciu 2016-07-15 13:26
takie etapy to jest smiech na sali. ja daje moim maks 3 spotkania a potem nara - karolinaa 2016-07-15 13:30
Ile w sumie godzin schodzi na taką wieloetapową rekrutację? I jak cię jednak odrzucą w ostatnim etapie, to ile godzin straciłaś na marno? I ostatnie pytanie - ile warta jest godzina twojej pracy? Przemnóż jedno razy drugie i jeszcze raz się zastanów, czy firma na pewno cię szanuje. - aurel 2016-07-22 13:12

Pozostało 580 znaków

2016-07-13 14:18
kr-asnal
0

Śmieszy mnie trochę podejście niektórych do rekrutacji w Google. Większość "janusz softow" nie pyta o 17 sposobów na Fibonacciego bo jedyne co potrzebują to kolejną osobę potrafiącą powtórzyć to co już umie np ze Springiem, tyle ze dla innego klienta. Wszystko jest kwestia ambicji i oczekiwań.

Pokaż pozostałe 3 komentarze
Ja mam na rozmowach pytanie o ciąg Fibonacciego za każdym razem. Gdy napiszę iteracyjnie, proszą o wersję rekurencyjną i wice wersa oraz dodatkowo o rozwiązanie inne - typu: tail recursive. - InterruptedException 2016-07-13 14:46
@InterruptedException ok ale to są takie dość standardowe mechanizmy żeby pokazać jak zamieniasz iteracje na rekurencje, a czym innym są pytania o specyficzne metody typu potęgowanie macierzy, funkcje tworzące i niejednorodne równania rekurencyjne ;) Zresztą tak swoją drogą to nie są jakieś moje żale, bo wcale nie poległem na tym pytaniu, co nie zmienia faktu że uważam jest za bzdurne ;] - Shalom 2016-07-13 14:51
Myślałem że z tym fibonaccim to żart :D - 0x200x20 2016-07-13 15:19
To byl ostatni etap najprawdopodobniej ;) I mi sie nic w tym stylu nie trafilo. W ogole w zasadzie nie bylo pytan wiedzowych, jak czegos nie wiedzialam to mi mowili, a pytania byly o algorytm, a w zasadzie o sposob dojscia do niego. - Malvinka87 2016-07-13 15:20
Nie tylko w Google (czy innych korpo) zadają takie "nieżyciowe" pytania ;) Zdziwiłem się kiedyś w mniejszej firmie jaki test mi zrobili - z umiejętności "miękkich" i technicznych ;) Te pierwsze dotyczyły m.in. wyboru ulubionych rzeczy (!!) a drugi jakieś dziwne obliczenia matematyczne, jakby miało to pomóc w czymś w web-dev. ;) - forsberg 2016-08-19 14:54

Pozostało 580 znaków

2016-07-13 14:35
kr-asnal
0

Pytanie o 17 sposobow na fibonacciego dowodzi tego samego co pytanie o 17 sposobow na stworzenie beana w springu. Jesli to jest domena twojego problemu, to chcesz wiedziec ze macie podobna wiedze razem z kandydatem.

Pozostało 580 znaków

2016-07-13 14:47
5

@kr-asnal jeśli faktycznie jest to wiedza potrzeba mi tam w codziennej pracy to jasne, w takim wypadku pytanie jest zupełnie na miejscu, niemniej mam przeczucie że praca tam jednak wymagalaby więcej tworzenia beanów w springu a mnie liczenia fibonacciego za pomocą funkcji tworzącej ;) No ale jeśli masz rację i to była wiedza niezbędna na stanowisko programisty tam, to bardzo dobrze, bo dzięki temu wiem że nie chciałbym tam pracować.
Z ambicją chyba też niewiele ma to wspólnego bo rekrutowałem się do miejsc nie mniej ciekawych od Google a jednak nikt o takie dziwne rzeczy nie pytał. Nie musiałem też nigdy przerabiać ksiażek "pod rekrutacje" do jakiejś firmy. Zresztą w ogóle uważam to za dziwny pomysł. Ja zakładam ze na rozmowie padają pytania związane z tym, co będzie mi w pracy potrzebne i rekruter chce sprawdzić czy posiadam odpowiednie umiejętności i wiedzę. Więc jeśli bez przygotowywania się przechodzę taką rozmowę to znaczy że wymagania na dane stanowisko oraz moje umiejętności się pokrywają.
Jeśli specjalnie uczę się "pod rozmowę" to znaczy że albo na rozmowie padają pytania z dupy albo że mi brakuje wiedzy i umiejętności i próbuje to jakoś zamaskować.

Ale dobra koniec, bo robię offtop a @Malvinka87 chciała pisać o swojej rekrutacji :)


Na PW przyjmuje tylko (ciekawe!) zlecenia. Masz problem? Pisz na forum, nie do mnie.
edytowany 1x, ostatnio: Shalom, 2016-07-13 14:48
Pokaż pozostałe 2 komentarze
Glupie Google. Daja sie nabrac na pozorantow co dali rade jedna ksiazke przeczytac :D - Malvinka87 2016-07-13 18:14
@Malvinka87 - wyciągasz pochopne wnioski. To, że ktoś ma swoje zdanie, nie oznacza jednocześnie, że płacze nad swoją porażką. Mając pewien bagaż doświadczeń (ileś tam firm/projektów za sobą), można własny (subiektywny) przypadek ocenić obiektywnie. Jeśli to negujesz to - jak to się mówi - sporo gruzu masz jeszcze o odwalenia. - członek zarządu 2016-07-13 19:29
Alez oczywiscie, ze mozna miec swoje zdanie. Mozna danej firmy nie lubic, ba! nie ma nawet obowiazku CHCIEC pracowac w konkretnej firmie. I z procesu rekrutacyjnego mozna, a nawet trzeba, rowniez wnioski wyciagac. Natomiast wartoby sie zastanowic czy te argumenty maja sens i czy rzeczywiscie maja podstawy. Bo gloszenie, ze "po znajomych widze, ze wystarczy byc kiepska kobieta a dobry facet szans nie ma, pytania daja glupie, a do tego trzeba sie przygotowac i to jest glupie" to niestety argumentacja obrazonego przedszkolaka. Sory. - Malvinka87 2016-07-13 19:49
Dobra nie uściśliłem - chodziło mi konkretnie o to, że ktoś się żali bo coś tam skrytykował a przy tym firma nie łyknęła jego bul*shitu. Próba wmówienia tu czegoś komuś to chwyt poniżej pasa troche, znaczy się prowokujące. (nawet jeśli masz rację, choć ja podzielam zdanie Shaloma tutaj, i rekrutacja by tego nie zmieniła) - członek zarządu 2016-07-13 19:57
Ja tam z googlem nie mialem zadnej styczności i nie mam zamiaru do nich aplikować bo staram się unikać korporacji. A google już nie pierwszy raz zmienia swoją rekrutację - kiedyś dawali brainteasery po czym przyznali się, że niczego one nie dowodzą (http://www.theatlantic.com/bu[...]ly-useless-for-hiring/277053/) Tak więc bynajmniej nie mają patentu na zatrudnianie najlepszych. - 0x200x20 2016-07-13 20:08

Pozostało 580 znaków

2016-07-13 15:16
Złoty Lew
0

Wieloetapowe procesy rekrutacji sa norma w duzych firmach glownie ze wzgledu na przerost biurokracji i nierobstwo, w praktyce i tak nie da sie kandydata lepiej sprawdzic niz rozmowa + jakies zadanie domowe, ponad to pozostaje juz tylko okres probny. A co do poszanowania czasu u kandydata to nie jest wielka laska ze pozwalaja wybrac termin rozmowy (oczywiscie w godzinach ich pracy) bo po prostu i tak siedza w robocie i dostaja za to kase, kandydat natomiast nic z tego bezposrednio nie ma.

Wiesz, ja kazda rozmowe telefoniczna jaka z nimi odbywalam mialam po 17, zeby nie musiec sie martwic o opieke nad dziecmi. Wiec to "w godzinach ich pracy" wcale nie jest takie oczywiste. I mysle, ze oni jednak robia cos wiecej niz tylko "tak siedza w robocie i dostaja za to kase". - Malvinka87 2016-07-13 15:23

Pozostało 580 znaków

2016-07-13 15:20
3

Dobra. On Site. Google stara sie do tego etapu kandydatow przygotowac. Czasami przez wyslanie po prostu materialow. A czasami, jak w moim przypadku, zaproponowana Wam zostaje rozmowa "przygotowawcza" z inzynierem. Warto z niej skorzystac i wypytac o wszystko - od czysto technicznych kwestii po ogolne rady.
Juz na miejscu: 5 rozmow w ciagu jednego dnia, kazda 45 minut plus godzinny obiad z inzynierem ze stanowiska na ktore sie aplikuje. Jedziemy po kolei. Z tego co czytalam 4 rozmowy sa z dziedzin: algorytmy+struktury danych+programowanie, networking, troubleshooting, systemy. W moim przypadku to byly 3 z algorytmow, a 4. pozwolili mi wybrac czy znow algorytmy czy jednak troubleshooting i postawilam na algorytmy, bo o troubleshootingu to ja pojecia nie mam. Wiec mialam 4 razy programowanie i o tym opowiadac moge, o reszcie nie mam pojecia ;) 5. rozmowa to zawsze tzw. Non Abstract Large Scale System Design. O tym za chwile zacznijmy od poczatku.

Jesli jestescie spoza danego miasta i potrzebujecie to oczywiscie zaplaca za Wasz dojazd/przelot i za hotel. Rano stawiacie sie tam na miejscu o konkretnej godzinie i witacie sie z umowionym hrowcem. On Was zaprowadza do pokoju, daje Wam co tam byscie chcieli do picia, jak jest czas to oprowadza po firmie, generalnie ma zadbac o to, zeby milo Was przywitac. Potem nastepuje pierwsza rozmowa. Ogolnie calosc idzie strasznie szybko - rozmowa za rozmowa, bez zbednych small talkow. Gdy jedna sie konczy nastepny interviewer stoi za drzwiami i w zasadzie po krotkim tylko przywitaniu od razu przechodzi sie "do rzeczy", zeby bylo jak najwiecej z tego czasu przeznaczonego na istote sprawy a nie na zbedne gadu gadu. Maraton. Zadania, znow, bardzo podobne do tych z ksiazki. Powiedzialabym, ze moze o pol stopnia trudniejsze z dodatkowym utrudnieniem pt pisanie kodu na whiteboardzie (dramat). Atmosfera generalnie bomba. Tak radza i tak rzeczywiscie najlepiej jest do sprawy podejsc: udawac, ze rozmawia sie o problemie z kolega z pracy. W ten sposob i najlepiej Wam pojdzie i najwieksza radocha z rozmowy.

Pomiedzy gdzies w polowie dnia jest godzinna przerwa na obiad z osoba ze tanowiska na ktore aplikujecie. Nie jest sie w tym czasie ocenianym - jest okazja odpoczac, pogadac jak naprawde zycie w google wyglada, zostaniecie oprowadzeni po firmie. Mi zostala przydzielona polka - odebralam to jako mily gest i dodatkowa probe sprawienia, bym poczula sie komfortowo.

Ostatnia rozmowa to wspomniane Non Abstract Large Scale System Design. Padaja tam pytania typu "Zaprojektuj Twittera". Jest troche materialow w sieci na ten temat. Chodzi oczywiscie o pokazanie swojego trybu myslenia, o umiejetnosc rozwiazywania calkiem nowych problemow w duzej skali i analize. Nikt oczywiscie nie oczekuje, ze bedziecie potrafili w 45 minut zaprojektowac drugiego facebooka ;)

Proces rekrutacyjny jest dlugi i skomplikowany. Ja osobiscie widze w tym raczej probe poradzenia sobie z nawalem kandydatow niz sztuczke psychologiczna i narzedzie opresji jak zostalo to ocenione wyzej ;) Fakt jest faktem, ze firma jest wyjatkowa - zarowno pod wzgledem skali problemow i typu zadan, jak i pod wzgledem traktowania pracownikow. Oczywiscie nie kazdy musi chciec tam pracowac, ale mam nadzieje, ze Ci, ktorym sie praca w takim gigancie marzy mogli sie z mojego wywodu czegos ciekawego dowiedziec.

Jesli macie pytania walcie smialo.

Trochę idealizujesz. To twoja pierwsza praca w zawodzie? - szarotka 2016-07-13 19:42
Nie, nie pierwsza. I gdzie idealizuje? - Malvinka87 2016-07-13 19:50
No że wszystko super, no ale to dobrze, że jesteś napalona na tę robotę, pozytyw :) - szarotka 2016-07-13 20:32

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0