Project Manager w IT-realne zarobki

0

Witam,

Od pewnego czasu zastanawiamy się z kolegą ile może zarabiać IT Project Manager...Załóżmy,że w miarę kumaty, z wymaganymi papierkami/certyfikatami i w średniej wielkości firmie (ewentualnie małe korpo). Oczywiście w necie jest cała masa artykułów i wypowiedzi na ten temat ale rozbieżności na ten temat są tak wielkie,że czasem ciężko uwierzyć w to co ludzie piszą- z jednej strony niebotyczne zarobki i "życie jak w Madrycie" a z drugiej stres,nadgodziny i pensja na zasadzie "co zostanie".

Dlatego chciałem zapytać ile mniej więcej mogą zarabiać Wasi kierownicy/managerowie i czy to są faktycznie "niesamowite ogarniacze"? Pytam z czystej ciekawości... :)

1

6tys i życie jak w madrycie. Ogarniacze ? raczej to wygląda tak:

3

To są kolesie, którzy muszą potrafić pisać i czytać. Cała reszta to bonus i oczywiście świetnie jeśli taki człowiek ma doświadczenie w rolach technicznych, ale nie jest to regułą. Zajmują się oni pierdołami organizacyjnymi - owszem, to są bardzo ważne rzeczy, jak np. budżet, terminy, faktury, MPK-i, umowy, licencje, zakupy, świecenie oczami, wciskanie kitów, włażenie w d..., zamawianie pizzy przy jakiś nockach przed terminem ;) , jednak typowy programista woli się od tego trzymać z daleka i dla niego użycie słowa "ogarniacz" w stosunku do PM-a to śmiech na sali. Właściwie często taka funkcja nawet nie oznacza, że ma się podwładnych, a tylko ciągnie się konkretny projekt, gdzie ludzie biorący w nim udział są po prostu na jakiś czas, a normalnie są w oddzielnej hierarchii organizacyjnej.
Myślę, że kasa zależy mocno od kalibru firmy i projektu, przy czym w JanuszSoftach takie stanowisko jak najemny PM raczej nie występuje, bo sam Janusz uważa się za urodzonego geniusza tej roli. ;)

0

Kasa za PM jest doliczana do budżetu projektów, a dobry PM zarabia sporo więcej od programisty. W Warszawie dla doświadczonych PM są stawki 15k w góre. Dlaczego? Bo to do PM należy odpowiednia alokacja zasobów (Programistów), przygotowanie planu projektu i dopilnowanie aby zmieścić się w czasie i w budżecie bo poślizg na tym polu może oznczać wymierne straty finansowe, znacznie wyższe niż gówniany kod.
A i pisze to z perspektywy programisty, żeby nie było ;)

0

Zajmują się oni pierdołami organizacyjnymi

hahaha :D :D
Jasne, bo to żeby się zamknąć w terminach i w budżecie to są pierdoły organizacyjne. Nie mówie już o tym że jak się projekt opóźnia / klient zgłasza milion defektów to programiści zwykle mają to w dupie bo im tam płacą za godzinę roboty, a PM wie że to on ponosi ryzyko. Jak sie projekt położy to programista pójdzie do innej firmy i tyle a PM z doświadczeniem w projekcie który padł to może zarządzać najwyżej w mcdonalds na kasie, bo nikt nie będzie ryzykował zatrudnienia go.
Wydaje mi się że z PMem to jest trochę jak z Adminami. Takiej codziennej harówki mają może i mniej / jest bardziej lajtowa póki wszystko idzie zgodnie z planem. Ale jak sie coś zacznie sypać to sytuacja się odwraca i mogą osiwieć w kilka tygodni.

0
Shalom napisał(a):

Jasne, bo to żeby się zamknąć w terminach i w budżecie to są pierdoły organizacyjne. Nie mówie już o tym że jak się projekt opóźnia / klient zgłasza milion defektów to programiści zwykle mają to w dupie bo im tam płacą za godzinę roboty

Scrum/agile może to i są z wierzchu dziwne rytuały, ale jedna z ważniejszych tam rzeczy jest taka, że niedomykanie się terminów, budżetu, zakresu, jakości wychodzi na bieżąco, a nie po roku lub dwóch okazuje się, że PM błędnie wyssał oszacowania z palca lub niedokładnie odczytał je z sufitu. Jeśli programiści mają wszystko w dupie, to coś jest nie tak z taką organizacją.

3
ajp napisał(a):
Shalom napisał(a):

Jasne, bo to żeby się zamknąć w terminach i w budżecie to są pierdoły organizacyjne. Nie mówie już o tym że jak się projekt opóźnia / klient zgłasza milion defektów to programiści zwykle mają to w dupie bo im tam płacą za godzinę roboty

Scrum/agile może to i są z wierzchu dziwne rytuały, ale jedna z ważniejszych tam rzeczy jest taka, że niedomykanie się terminów, budżetu, zakresu, jakości wychodzi na bieżąco, a nie po roku lub dwóch okazuje się, że PM błędnie wyssał oszacowania z palca lub niedokładnie odczytał je z sufitu. Jeśli programiści mają wszystko w dupie, to coś jest nie tak z taką organizacją.

Kolego drogi, wmawiaj tak sobie dalej :)

Projekty są najczęściej fixed price i fixed time - klient często ma już zaplanowaną akcje marketingową i wdrożenie zanim jeszcze ktoś napisze jedną linijke kodu. Kolejna rzecz to nie PM powinien szacować pracochłonność tylko architekt rozwiązania, dodatkowo estymaty są jeszcze przed formalnym przekazaniem projektu do realizacji.

Scrum i inne agile to ciekawy sposób mydlenia oczu zespołom, że mają coś do powiedzenia, bo sprinty tamto siamto i demokracja.
Ch*j nie demokracja, hajs ma sie zgadzać ;)

0

To zależy o jakiej wielkości projektach jest mowa. Czy może zaplanowana akcja marketingowa, to chodzi o to, że właściciel warzywniaka ma zniżkę na wydruk ulotek ważną tylko na 3 miesiące? ;P Czy to może ja mam takie wielkie szczęście, że biorę udział w jedynym sensownym, chociaż na kilkadziesiąt osób. Byłem też w większym i na sztywny termin, ale tam była za to taka kasa, że można to było zrobić kilka razy jednocześnie niezależnymi zespołami.
To co, tak będzie sensownie, że PM pójdzie sobie do McD, programiści pójdą do innej pracy, bo mieli wszystko w d..., a biznes klienta pójdzie do piachu? Czy może lepiej współpracować, rozważyć plany zapasowe, obcięcie zakresu, przesunięcie terminu, stopniowy rozruch?

0

@ajp nie no hurtowania pani grażynki i pana janusza to może i przeżyje miesiąc dłużej bez nowego programu do drukowania faktur, ale jak piszesz soft dla sondy kosmicznej która ma tygodniowe okno startowe a następne za 10 lat to już nie ma miejsca na taką obsuwę ;) "Obcinanie zakresu i przesuwanie terminu" też słabo widzę ;) Tak samo zresztą jak chcesz wypuścić soft podczas jakiegoś konkretnego wydarzenia i po prostu musi być wtedy gotowy, bo juz kampania reklamowa kupiona i reklamy zapłacone.
Niemniej właśnie współpracować, rozważyć plany zapasowe, obcięcie zakresu, przesunięcie terminu, stopniowy rozruch to są rzeczy którymi zajmuje sie PM. A nie pierdoły organizacyjne ;)

0

Czyli przeszliśmy od zarobków PM do wad ołówka :)

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1