Jak chcielibyście zostać zrekrutowani?

0

Cześć,

jak się domyślacie jestem rekruterem (trochę też piszę (C#), gdyż uważam, że przedmiot o który się pyta, należy przynajmniej w podstawie znać). Podzielcie się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami, jak chcielibyście/chciałybyście zostać zrekrutowani/e (co powinna zawiarać informacja o procesie, gdzie zamieszczać wiadomości o procesach, w jaki sposób do Was docierać).

4

to co mnie najbardziej boli w procesach rekrutacyjnych to brak jasnej informacji o zarobkach i godzinach pracy, reszta to malo istotne szczegoly, dobrze jesli opis stanowiska nie jest wylacznie marketingowym laniem wody (mlody, dynamiczny zespol, nowoczesne technologie, odpowiedzialnosc, taki wielki lider na skale swiatowa, itp).
co do samej procedury to malo mnie obchodzi co tam sobie firma knuje wewnetrznie, chce wiedziec kiedy i po co mam sie spotkac. btw. ostatnio pisalam o swoich doswiadczeniach w procesie zarowno z perspektywy rekrutatora jak i rekrutowanego, jak ci sie chce to sobie przeczytaj :)
#5 praca/zycie w hong kongu dzis troche o rekrutacji do teamu w ktorym pracuje, z sa...
#6 o pracy w hong kongu ostatnio bylo o rekrutacji z punktu widzenia rekrutujacych,...

6

-nie odpowiadam na ogłoszenia w stylu "dla międzynarodowej firmy...". Jeśli nie możesz podać mi nazwy potencjalnego miejsca pracy, to dlaczego mam mieć ochotę, żeby wysyłać CV z całą historią mojego zatrudnienia i innymi danymi. Tak wiem, że często to wina dziwnych umów między agencjami a firmami, no ale sory.
-widełki - mus. A przynajmniej jeśli już muszą być utajnione to ja też nie będę dzielił się swoimi oczekiwaniami na początku. Bo na pytanie "ile chciałbym zarabiać?" to moja odpowiedź brzmi, że jak najwięcej. Ile chcę za wykonywanie konkretnej roboty? A to zależy co to za robota.
-komunikacja mailowa zamiast telefonicznej, przynajmniej na początku procesu. Nie bawię się w rzeczy "Chcę się z panem skontaktować w sprawie atrakcyjnej oferty, proszę o podanie numeru kontaktowego...". Do maila zawsze mogę zajrzeć, przeanalizować, przemyśleć zamiast odpowiadać na szybko, nierzadko chowając się w salce do konferencji, bo akurat jestem w pracy.
-wiem, że programiści nie mają czasu, ale zamiast wypisywać 30 keywordów w ogłoszeniu, wolałbym 10-zdaniowy opis od programisty o co chodzi. Bardzo często taki opis różni się całkowicie od ogłoszenia. Streszczenie przez agencję/hr/managera tego co powiedzieli programiści się do tego nie zalicza.
-jak najwięcej informacji w punkcie wyżej.
-prosty format ogłoszenia. nie musicie wklejać ich ogłoszeń z cyckami na grupy fejsbukowe lub projektować ofert jakby to była reklama coca-coli. plain text works better.

2

Przede wszystkim widły. To jest podstawa. Pierwsze pytanie powinno dotyczyć płacy. Po co tracić czas rekrutera i rekrutującego skoro nie dogadacie się w kwestii pieniędzy. Więcej pytań technicznych a nie miękkich typu: "Co będziesz robić za 5 lat?". Jak słyszę takie pytanie mam ochotę powiedzieć "na pewno nie to co Ty".

0

firma ma strone w w internecie

wysylam cv na maila podanego na stronie firmy

odpisuja mi zapraszaja na rozmowe

rozmowa kwalifikacyjna badz testy zadania

i slowa jest pan przyjety od kiedy moze pan zaczac

3

Przede wszystkim musza być spełnione takie założenia jak:

  • Widełki. Bez nich firma w moich oczach jest krzakiem i ma prehistoryczne podejście do pracownika.
  • Gdy otrzymuję ofertę należy zwracać się osobowa. Np. Panie Jacku. Jak widzę coś w stylu "Mamy dla Pana świetną ofertę..." to widzę tylko kopiuj-wklej. Nawet na coś takiego nie odpowiadam.
  • Wymagania co do technologii powinny być konkretnie sprecyzowane. Gdy widzę, że firma wymaga 50 technologii i 15 frameworków to zaczynam się śmiać. Szkoda na coś takiego czasu bo widocznie firma sama nie wie czego chce.
  • Informacje co do projektów, którymi miałby zająć się pracownik. Czy jest to jeden projekt, czy kilka. Czy nowe, czy utrzymaniowe itd.
  • Absolutna konieczność nieregularnych godzin pracy. Lubię przychodzić wcześnie rano do pracy kiedy jest spokój a potem mieć więcej czasu popołudniu.
  • Unikać bzdetów takich jak podała Katelx (mlody, dynamiczny zespol, nowoczesne technologie, odpowiedzialnosc, taki wielki lider na skale swiatowa, itp). Im więcej tych bzdur tym mniejsze prawdopodobieństwo, że w ogóle będę chciał patrzeć w taką ofertę.
  • Mile widziany kontakt mailowy a dopiero za moją zgoda kontakt telefoniczny (mój telefon jest publicznie dostępny dla rekruterów, więc dzwonią często zamiast napisać maila). Następnie kontakt telefoniczny poza godzinami mojej pracy co trudne nie jest bo kończę pracę po 13, także wiele nie wymagam :)

Na samej rozmowie zaś to już długa lista. Po prostu pracodawcy potrafią zadać naprawdę idiotyczne pytania lub zachować się w sposób kuriozalny.

5

Ciekawy temat :)

Potwórzę się za osobami powyżej.

  • Nazwa firmy zdecydowanie powinna być podana.
    Z zabawnych historii, kiedyś pewien rekruter do mnie zadzwonił i chciał przekonać do wysłania CV, ale nie chciał podać nazwy firmy. Powiedziałem coś w stylu „ale mam nadzieję, że to nie XYZ, bo słyszałem baaaardzoo złe opinie” (nie było to prawdziwe - taka tam „pokerowa zagrywka”) - okazało się, że trafiłem w dziesiątkę i rekruter od razu przeszedł do defensywy (a ja w rezultacie dostałem potwierdzenie, że trafiłem) ;)
    (odnosnie "skąd wiedziałem że to może być XYZ" - branża w której działam jest dość mała i mniej więcej wiadomo do jakich firm rekruterzy aktualnie szukają ludzi)

  • Widełki też oszczędzają czas.
    Natomiast jeśli rekruter nie może powiedzieć, to czasem pomaga pytanie „czy to jest więcej niż X?” (gdzie X to minimum, które by nas skłoniło do podjęcia procesu rekrutacyjnego). Na tak postawione pytanie rekruterzy często mogą odpowiedzieć (choć bisekcja już nie przejdzie ;>).

Z anty-przykładów - warto, żeby rekruter zrobił choćby minimalny research na temat kandydata.
Raz miałem sytuację, w której dostałem e-mail typu „przeczytałem wszystko o panu i w zasadzie to pisałem pracę magisterską na pana temat! jest pan idealnym kandydatem na stanowisko na które szukamy ludzi!”.
Po zapytaniu się o stanowisko okazało się, że szukali sieciowca (gdzie ja z layerami OSI poniżej 4rtego mam tyle wspólnego, że umiem zacisnąć skrętkę).

Co do samych rozmów kwalifikacyjnych - osobiście trafiałem tylko na techniczne (pokaż swoje projekty (przed rozmową), porozmawiajmy o technikach XYZ, zaimplementuj na tablicy ABC, itd.). Tego typu mi odpowiadają.
Jeśli chodzi o horror stories, które słyszałem od znajomych, to wymienie dwa anty-przykłady:

  1. Pseudo-testy na inteligencje, typu „ile waży drzewo”, „jaki jest kolejny element ciągu”, albo zagadki w stylu „jeśli kiedyś widziałeś tą zagadkę, to znasz trik który pozwoli na jej rozwiązanie". Chciałbym zobaczyć badania, które wykazują wynikanie między dobrymi/złymi odpowiedziami na tego typu pytania, a efektywnością w pracy / znajomością swojej działki.
  2. Miękkie - np. jak cytowane wyżej „gdzie widzisz się za 5 lat”, „wymień swoją największą wadę”, itp.
4

O moich perypetiach rekrutacyjnych można poczytać tu:
Miałem wczoraj rozmowę (telefonicznie) rekrutacyjną w jakiejś randomowej firmie (aku...
Dla tych którzy śledzili mój ostatni wpis -> Miałem wczoraj rozmowę (telefonicznie)...
Kontynuując wątek rekrutacji i rozmów rekrutacyjnych. Dziś znów pozytywnie, więc nie...
Dzisiaj, mam nadzieję na najbliższe kilkanaście miesięcy, ostatni odcinek z serii "r...

I jeszcze trochę w temacie: https://lab.getbase.com/cracking-java-base-coding-interview/

@Gynvael Coldwind ja tam zawsze jestem na rozmowach szczery więc mnie takie "pytania z d**y" nie ruszają. Nie mam skrupułów żeby na pytanie "co pan wie o naszej firmie" powiedzieć "nigdy wcześniej o was nie słyszałem, ale ogłoszenie było ciekawe". Kiedyś spytali mnie też standardowo "gdzie się pan widzi za X czasu" a ja nie owijając w bawełnę powiedziałem że polska przystąpiła właśnie do ESA i najchętniej to widziałbym sie właśnie tam. Kiedy składałem wypowiedzenie (bo dostałem pracę w ESA :P) to mój manager tylko się śmiał i powiedział że przynajmniej nie ściemniałem na interview ;]

0

Kasa swoją drogą, ale dla mnie też ważna jest rzecz którą nie można wyczuć:
poziom stresu i dead line-y.

Czy firma ma biznes, który będzie się wiązała z totalnym wyrzeczeniem (czytaj: rzuć to wszystko, koduj po 15 godzin dziennie, a i tak nie wyrobisz połowy tego co masz zrobić w projekcie... zresztą ten projekt lada moment padnie i wszyscy się zwiną).
Nie wiem czy da się coś takiego uchwycić, ale jak jakaś firma będzie sugerowała, że jest mniej stresująca od innych to może przyciągnąć ludzi.

ja chyba mam problem z dużym stresem w tej pracy. Może to wynika z (jeszcze) słabych umiejętności, a może z tego że wszystkim się wydaje, że zrobisz drugiego facebooka z miliardem użytkowników...

4

Zmiast "Nowoczesne technologie" polecam pisać(o ile to prawda 1) Spring 4, Java 8 lub analogiczny konkret dla innych Języków.
Mi się spodobało jedno ogłoszenie gdzie firma napisała, że kładzie nacisk na jakość kodu a nie szybkość powstawania funkcjonalności, i nie oszukuje klientów(taka miła odmiana).
Widełki oczywiście też są czymś co zachęca.
Ponadto nazwa firmy, informacja czy projekt własny czy ousourcing, czy od zera, czy utrzymanie, jak ousourcing to czy coś publicznego?
Fajnie by było jakby w ofertach była też informacja(jeżeli projektów jest mało) o tym, że technologia może się zmienić², ale zdaję sobie sprawę z tego, że firmy które tak robią tego nie napiszą, a inne nie muszą.

Co do samej rozmowy, to imo brakiem wyczucia i marnowaniem czasu jest zabawa z kandydatem w kompilator czy zadania rodem z algorytmów i struktur danych na 2. roku studiów.
Pytania powinny być bardziej ogólne i z praktycznych rzeczy, a jeżeli chce się wiedzieć, czy ktoś ma pojęcie, a nie tylko wykuł wikipedię na pamięć, to należy dać mu zadanie i jakiś deadline, ale też praktyczne, i nie na żadnym codility, tylko założyć repozytorium lub powiedzieć, żeby ten ktoś założył.

Przykłady złych pytań:
Proszę napisać quicksorta(to nawet pytanie nie jest)
Co w hibernate oznacza adnotacja X

Przykład dobrego pytania: Co by pan zrobił jakby dostał pan zgłoszenie z produkcji, że aplikacja strasznie wolno działa?

1Kolega został zwabiony do firmynowymi technologiami i projektem od zera właśnie a jak już się zatrudnił to okazało się, że musi utrzymywać jakieś publiczne badziewie w technologiach które były stare 10 lat temu jak się projekt zaczynał.
Zwolnił się po miesiącu(tyle trwał okres wypowiedzenia) i teraz robi firmie taką reklamę, że nikt znajomy tam nie pójdzie, więc kłamstwo ma krótkie nogi.

²Np zatrudnia się programistę C a później każe mu się pisać w Javie, Pythonie, Perlu, PHP, C++, C#, Bashu i we wszystkim co akurat w firmie jest, a projekt w C był tylko przez miesiąć i akurat się kończył jak trwała rekrutacja.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0