Beznadziejnie mi poszła rozmowa kwalifikacyjna

0

Ale byłem na dziwnej rozmowie rekrutacyjnej w dużej firmie ubezpieczeniowej - na bank odpadłem. Była pani z HR i pan z IT. Najpierw mnie zapytali co mnie skłoniło do aplikowania do ich firmy to mówię, że ogłoszenie w Internecie, potem czego się nauczyłem na studiach, to mówię że niewiele (przecież nie będę ściemniać) i najwięcej to się nauczyłem sam, a oni wielkie oczy. Ponieważ pracowałem też jako freelancer przy tworzeniu stron to zapytali mnie czy były jakieś problemy z klientami i czy były umowy to mówię, że tak, to oni czego mnie to nauczyło przy sporządzaniu umów, to mówię, że niczego, bo tak czy siak to i tak klient zawsze widzi coś w inny sposób czy ma inne wyobrażenie i uwagi niezależnie od szczegółowości umowy. JEDYNE techniczne pytanie jakie usłyszałem to czy pisałem jakieś testy, nie pisałem testów jednostkowych itp. więc mówię nie. Jeszcze mnie pytali jak myślę jak wygląda praca na stanowisku programisty w ich firmie to mówię, że nie wiem. Pytali też jak wyobrażam sobie swoją ścieżkę kariery w ich firmie to mówię, że na stanowisku młodszego programisty a potem to nie wiem. Ogólnie to chyba przez swoje odpowiedzi nie wypadłem zbyt dobrze, na większość pytań odpowiadałem 'no' lub 'nie wiem'. :P

0

Heh, no rzeczywiscie - z tego co piszesz, to nie byla to najlepsza rozmowa kwalifikacyjna ;)

7

te pytania też trochę skojarzyły mi się z bezsensownym omawianiem lektur jak byłem w liceum. humanistyczne piedrolenie, że się tak wyrażę. chociaż dziwię się, że nie zdarzyło Ci się pisać testów.

0

Cóż, widocznie oczekiwali trochę lania wody i mówienia "by było ładnie".
Co to za pytanie, "jak myślisz jak wygląda praca na danym stanowisku"...

1

Na takich rozmowach nie mówi się prawdy tylko to co głupi HR chce usłyszeć.

1

No trudno, ale tak czy owak ta rozmowa rekrutacyjna była dla mnie niespotykana - zawsze do tej pory na rozmowach padało dużo pytań technicznych, a tu jakieś pierdoły. A ta firma to AXA DIRECT

2
ehah napisał(a):

Ale byłem na dziwnej rozmowie rekrutacyjnej w dużej firmie ubezpieczeniowej

Rozmowa jak w każdej lepszej firmie.

Najpierw mnie zapytali co mnie skłoniło do aplikowania do ich firmy to mówię, że ogłoszenie w Internecie

Znaczy, że jesteś kolesiem, który wysyła po 100 CV do różnych firm.

potem czego się nauczyłem na studiach, to mówię że niewiele (przecież nie będę ściemniać) i najwięcej to się nauczyłem sam, a oni wielkie oczy. Ponieważ pracowałem też jako freelancer przy tworzeniu stron to zapytali mnie czy były jakieś problemy z klientami i czy były umowy to mówię, że tak, to oni czego mnie to nauczyło przy sporządzaniu umów, to mówię, że niczego, bo tak czy siak to i tak klient zawsze widzi coś w inny sposób czy ma inne wyobrażenie i uwagi niezależnie od szczegółowości umowy.

To znaczy, że mieli przed sobą kogoś, kto być może potrafi wyciągać wnioski, ale na pewno nie ma inwencji twórczej i nie specjalnie idzie mu myślenie i rozwiązywanie zaistniałych problemów.

JEDYNE techniczne pytanie jakie usłyszałem to czy pisałem jakieś testy, nie pisałem testów jednostkowych itp. więc mówię nie.

Znaczy, że olewasz jakość oprogramowania i tworzysz strasznie zabugowane produkty. Po co komu taki programista?

Pytali też jak wyobrażam sobie swoją ścieżkę kariery w ich firmie to mówię, że na stanowisku młodszego programisty a potem to nie wiem.

To znaczy, że nie masz pomysłu na swoją przyszłość. Prawdopodobnie nie fascynuje Cię programowanie skoro nie wiesz w jakim kierunku chcesz się rozwijać i nie masz postawionych żadnych celów przed sobą. A to znaczy, że jak dostałbyś te stanowisko młodszego programisty, to nie rozwijałbyś się dalej tylko poprzestałbyś na tym co masz.
Po co komu taki programista?

10
Igor1981 napisał(a):

Rozmowa jak w każdej lepszej firmie.

Lepsze firmy, nie męczą blondynek z HRu rozmowami kwalifikacyjnymi z programistami, żeby im się czasem obwody nie przepaliły.
No chyba, że przypadkiem HR ma pojęcie o programowaniu i odróżnia np. jQuery od od Javy.

Znaczy, że jesteś kolesiem, który wysyła po 100 CV do różnych firm.

Ale co w tym złego? Jako programista chce znaleźć pracę, w znanym sobie języku i technologii. Ja mam głęboko gdzieś, czy to firma geologiczna, ubezpieczeniowa, bank, skup makulatury czy agencja towarzyska.
Niestety, panie z HR myślą, że ich firma jest wspaniała, wybitna i programista musi mieć jakąś specjalną motywację i zawsze marzyć o pracy akurat w tej firmie, żeby tam aplikować.

Znaczy, że olewasz jakość oprogramowania i tworzysz strasznie zabugowane produkty. Po co komu taki programista?

Albo, to znaczy, że szybko koduje, bo nie "traci czasu" na pisanie testów. Dla niektórych firm, to jest plus.

To znaczy, że nie masz pomysłu na swoją przyszłość. Prawdopodobnie nie fascynuje Cię programowanie skoro nie wiesz w jakim kierunku chcesz się rozwijać i nie masz postawionych żadnych celów przed sobą.

Albo po prostu jest jeszcze młody i niedoświadczony, więc jeszcze nie ma długoletniego planu kariery. Na razie chce po prostu popracować jako programista, a potem zobaczyć, w jakim kierunku się rozwijać.

A to znaczy, że jak dostałbyś te stanowisko młodszego programisty, to nie rozwijałbyś się dalej tylko poprzestałbyś na tym co masz.
Po co komu taki programista?

Ktoś, kto będzie 40 lat klepał w jednej technologii nie prosząc o podwyżkę? Korpo biorą takich na wagę.

1

Albo, to znaczy, że szybko koduje, bo nie "traci czasu" na pisanie testów. Dla niektórych firm, to jest plus.

Chyba dla tych, które nie dostały jeszcze w dupsko za olewanie testów.

0

Nie pisałem testów podobnie jak nie wiem w jakim konkretnym kierunku chcę iść, bo nie mam jeszcze dużego doświadczenia jak i nie uczestniczyłem jeszcze w dużych projektach, aplikowałem na stanowisko młodszego programisty - jestem na początku kariery.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0