Testy z wiedzy a strój.

Odpowiedz Nowy wątek
2010-02-02 13:08
kandydat
0

Witam,

W najbliższych dniach mam testy z wiedzy, w dwóch firmach, na stanowisko programisty. Na razie testy, a w następnym etapie rozmowy. W związku z tym chciałbym się dowiedzieć czy ciemne dżinsy i sweter to odpowiedni strój? Czy lepszym rozwiązaniem będzie jednak garnitur, pomimo tego, że to same testy?
Dodam jeszcze, że na testy muszę dojechać, ponad 2 godziny pociągiem w jedną stronę, więc też wchodzi w grę komfort podróży, bo jednak w garniturze nie czuje się swobodnie :)
W sumie jak możecie to napiszcie jak ubieracie się na rozmowy, czy zawsze garnitur itp.? Ta wiedza też mi się przyda.

Z góry dzięki za pomoc.

Pozdrawiam

Pozostało 580 znaków

2010-02-02 13:20
::
0

Zawsze ubieralem do tej pory garnitur jak szedlem do firmy, jakos tak mi sie wydaje ze wypada. Jak mialem rozmowe z head hunterem i bylo za cieplo to mialem jeansy, jasna koszule, krawat i lekka marynarke, mysle ze to tez styknie. 2 godziny w ta i w druga strone to nie jest az tak duzo prawda? A krawat mozesz zawiazac w kiblu przed samym spotkaniem.

Pozostało 580 znaków

2010-02-02 13:27
0

Ja raczej zawsze w garniaku chodzę na rozmowy bez względu na to, który to etap. Zdarzyło mi się być kilka razy w jeansach i też nie było tragedii... trochę tylko dziwnie patrzyli :P

Pozostało 580 znaków

2010-02-02 13:44
0

Jednak garniak. Tym bardziej, ze mity krazace o naszej branzy nie pomagaja: dzinsy i sweter, to od razu dochodzi, ze wyciagniety sweter, ze chipsy za drzwiami zostawiles, itp. Testy czy nie, wrazenie zostaje, a uwierz mi - patrza :)


You need to learn how to walk
before you can run

Pozostało 580 znaków

2010-02-02 13:45
ŁF
0

ja z kolei zawsze chodzę w jeansach i bluzie, nikt się na mnie krzywo nie spojrzał, bo niby czemu? jestem programistą, nie reprezentuję firmy, a klientów będę potykać sporadycznie, jeśli nie wcale, a jeśli do pracy nie muszę się ubierać oficjalnie, to czemu miałbym na rozmowę kwalifikacyjną, czy - tym bardziej - test?
dobry pracodawca patrzy na umiejętności, jeśli ważniejszy od nich jest ubiór, to sorry, ale nie chcę tu pracować.


Pozostało 580 znaków

2010-02-02 14:02
0

Ja również zawsze przyłaziłem w garniturze. Nawet gdy wiedziałem, że firma jest raczej luzacka -- na początku po prostu trzeba trochę pocyrkować, takie są zasady. Nie miałem jednak sytuacji, bym któregoś dnia miał jedynie testy. Zwykle była to rozmowa, potem testy, a potem druga rozmowa / kontynuacja tej pierwszej. Więc zawsze wisiało nade mną widmo normalnej rozmowy kwalifikacyjnej, a nie tylko testów umiejętności.

Jest na to jednak pewien patent, który mógłby się sprawdzić w niektórych sytuacjach. Na pewno lepiej niż dżinsy, jak myślę.

Warto mieć strój typu wygodne spodnie na kant (nie garniturowe, ale na pewno bardziej eleganckie niż dżinsy) plus wygodne buty -- by nie rzec "pantofle" :). Buty nie muszą być specjalnie eleganckie, powinny być dobrane przede wszystkim ze względu na wygodę. Nie mogą to być jednak adidasy (lol), czy glany (jeszcze lepszy lol), czy ciężkie buciory zimowe. Do tego zakładasz sobie dobrą koszulę. Tylko musi być dobrana ze smakiem, a nie typowo "politechniczna". Może być jednak raczej luzacka i zupełnie nie do garnituru, niektórzy mogą sobie dobrać nawet jakąś lekko awangardową -- w zależności od charakteru. Różne kolory dozwolone. Takie koszule można kupić np. w Wólczance czy czasem w Vistuli. Na to możesz założyć albo elegancki sweter (ponownie: nie politechniczny), albo nic (jak jest zimno to w drodze możesz mieć, ale przed wejściem sobie zdejmujesz), albo marynarkę. Tylko znowu powinna to być marynarka nie od garnituru, ale bardziej luzacka.

Jeszcze inna opcja to dżinsy plus koszula plus marynarka (plus ta w miarę luźna koszula). Ja tak czasem sobie łaziłem normalnie do firmy, czy na rozmowy z klientami. Wygodnie, a jak wszystko jest dobrze dobrane i dobrej jakości to jakoś tam to wygląda. Niektórzy lubią zakładać do dżinsów marynarkę sztruksową i ja tak też kiedyś robiłem, ale potem udało mi się dorwać znacznie lepszą z normalnego materiału.

Sam pewnie na Twoim miejscu wybrałbym się jednak w garniturze. Gdy wiem, że testy mogą potrwać dłużej, to nieraz pozwalam sobie na nie ubranie krawata, ew. zdjęcie go na miejscu przy komputerze. Kiedyś byłem w firmie maglowany przez 8h, więc nie było sensu dusić się krawatem przez cały ten czas.

Chcę Ci teraz zwrócić jedynie uwagę, że wbrew pozorom nie ma tylko dwóch opcji: albo garnitur, albo dżinsy i sweter. Programiści często przywiązują do wyglądu małą wagę, ale w relacji z innymi ludźmi (przynajmniej tymi niezbyt dobrze poznanymi) ma on bardzo duże znaczenie. Obojętnie, czy gadasz z klientami, czy z przyszłym pracodawcą. W sumie uważam, że oddzielanie programisty od klienta przez grubą warstwę managerów jest złe, ale programiści sami są sobie winni, bo często w ogóle nie potrafimy się porządnie ubrać i widzimy tylko dwa bieguny: pełny garnitur i pełny luz. Tymczasem osobiście uważam, że samych garniturów warto mieć dwa -- jeden ciemny, wieczorowy i jeden np. szary (niektórzy wolą coś bardziej pod brąz -- zwykle jest to coś jaśniejszego niż czerń), dzienny. A oprócz tego osobne marynarki i spodnie. Choć w codziennych relacjach z samym li tylko komputerem takiego czegoś raczej nie wykorzystamy, ale gdy robimy prezentacje/wykłady, gadamy z klientami, czy łazimy na rozmowy -- to już co innego.

edit: Jak widać są różne podejścia :). Nie zgadzam się ze zdaniem @ŁF, ale szanuję je i przyznaję, że w bardzo wielu (niemal wszystkich?) firmach programista nie ma kontaktu z ludźmi z zewnątrz. I na pewno faktem jest, że liczą się przede wszystkim umiejętności. Uważam jednak, że bliższy kontakt programisty i ostatecznego klienta to rewelacyjna sprawa, choć programista musi być wtedy odpowiednio przeszkolony, no i musi się umieć prezentować. Jeśli w firmie programiści mają w razie potrzeby również bezpośrednie dojście do klientów (może być w asyście PM-a), to dla mnie jest to rewelacją. I wtedy zrozumiem, jeśli firmie nie spodoba się to, że słabo wyglądam. Więc wolę być przygotowany.

Pozostało 580 znaków

2010-02-02 14:15
::
0

Sytuacja: 2 identycznych kandydatow, chca taka sama kase, umieja to samo, urok osobisty ten sam, tak samo fajnie sie gada, wiek ten sam, ale... jeden przyszedl w garniaku (ale nie jest sztywniakiem jak juz wspomnialem), a drugi nieogolony, tluste wlosy (wiem ekstremum, ale dla dopelnienia wyobrazenia o programiscie) w bluzie, sportowe obuwie, jeansy, i trzeba wybrac. Ja osobiscie bym wybral takiego co umie sie ubrac i okazuje szacunek, bo zawsze bedzie go mozna wyslac do klienta jak sie pali. Ja mialem taka sytuacje, ze jako programista pojechalem na prawie 1.5 miecha do klienta pracowac na miejscu we wdrazaniu, do innego kraju, poniewaz z 2 kolesi co mieli jechac jeden mial wypadek, a drugi odszedl i powiedzial ze nie jedzie i koniec, kolega z zespolu ktory pozostal i znal system byl na urlopie ojcowskim, i nikt wiecej majacy wiedze o produkcie nie byl dostepny / nie pozostal w firmie.

Pozostało 580 znaków

2010-02-02 14:23
0

ja nigdy nie bylem na rozmowie w garniaku :P na jednej bylem w szortach i na kacu i dalo rade :P
gajerom smierc!!


Pozostało 580 znaków

2010-02-02 14:27
rnd
0

Nigdy nie byłem w garniaku i rozmowy nigdy nie prowadził ktoś kto był ubrany w garniak.
IMHO właśnie ubieranie garniaka średnio pasuje (nie mówie o higienie czy schludnym stroju).


#define TRUE FALSE
//Happy debugging suckers :D

Pozostało 580 znaków

2010-02-02 14:34
::
0

Hehe, no ja nawet na egzaminy chodzilem w garniturze, wiec moze jestem po prostu jakis zboczony ;d

Pozostało 580 znaków

2010-02-02 14:46
0

Garniak.
Ale ja w garniaku akurat moge spac, wiec mi nie przeszkadza w ogole ;)
Jezeli chcesz mniej oficjalnie, po prostu nie ubierasz krawata (krawatu?). Ja nigdy krawatu nie mialem, bo nie umiem wiazac :(

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0