Ai

0

Więc tak. Po przeczytaniu w pewnym słowniku definicji sztucznej inteligencji jako algorytmu tworzącego następne algorytmy, zastanawiam sie już od dość długa jak takie coś zrobić...
Czy ktos juz kiedyś takie coś zrobił??? Przy zastanawianiu sie nad tym wyodrębniłem podstawowe problemy (dla mnie) :
-Skąd ten algorymt ma wiedzieć co ma zrobić ( może być to zależne od warunków itp...)

  • Jak on to ma zrobić ( najgorszy problem :))

Tym sposobem można by tworzyć np. samopathujące sie systemy operacyjne itp...)

P.S. Proszę nie pisać nic o botach ...

0

Czy ktos juz kiedyś takie coś zrobił??? Przy zastanawianiu sie nad tym wyodrębniłem podstawowe problemy (dla mnie) :
-Skąd ten algorymt ma wiedzieć co ma zrobić ( może być to zależne od warunków itp...)

  • Jak on to ma zrobić ( najgorszy problem )

Tym sposobem można by tworzyć np. samopathujące sie systemy operacyjne itp...)

P.S. Proszę nie pisać nic o botach .

Czy ktoś to już zrobił ???? hmmm zależy co uznasz za Ai.
Przykłady. Skąd wiesz że 2+2=4 ? Poprzez naukę w szkole.
Na zadane pytanie (ile jest 2+2) odpowiadzasz niemal automatycznie.
Tak samo ten algorytm jest przygotowany na pewne sytuacje jakie mogą
wystąpić (np. ile jest 1+1+1+2-1) ale w przypadku nieznania odpowiedzi wywala błąd albo zwyczajnie nie wie co zrobić. Ty też czasami nie znasz odpowiedzi na pytanie więc można ciebie porównać do algorytmu. Jednakże faktem jest że ty się uczysz. Tu też występują podobieństwa. Pobierasz nauke do innych ludzi których też można porównac do algorytmów. Oni znowu pobierają informację od innych itd. Tzw. reakcja łańcuchowa. Można to przenieśc na system komputerowy.
Ale nie jest on tak wydajny jak natura (która i tak dla mnie jest czymś jak... system operacyjny). Na dzisiejszy stan techniki coś takiego jest bardzo trudne do zrobienia.
Można tworzyć bardzo proste AI (typu różne gry). Odwołał bym się do pewnej metafory ale nie chcę być uzanzy za fanatyka. [diabel]

0

2+2=4 ? Poprzez naukę w szkole.

Szkoła mnie nauczyła, że nie zawsze 2+2=4. To zależy od modelu :P
A tak na poważnie. Do tej pory nikt jeszcze nie sformułował definicji inteligencji, jaka by zadowalała wszystkich. To pojęcie intuicyjne. To, że algorytm się uczy to jedynie znaczy, że jest to algorytm samouczący, nie inteligencja. To, że potrafi odpowiedzieć na twoje pytanie o liczbę ludności w Chinach, to znaczy jedynie, że ma dużą bazę danych.
Jeżeli przyjmujesz, że inteligencja przejawia się w umiejętności tworzenia innych algorytmów, to istnieją takie roboty, które aby wyszukać drogę w dowolnym terenie, tworzą algorytm jak mają go przejść. Opierają się na pewnym niedeterminiźmie.
Test na inteligencję? Każdy, kto choć odrobinę interesował się tymi testami powie ci, że one nie mierzą inteligencji (bo jak wiadomo nie ma jej satysfakcjonującej definicji), a jedynie umiejętności kojarzenia, percepcji oraz odrobiny wiedzy.
Jak dla mnie najepszą definicją sztucznej inteligencji jest maszyna, która która potrafi przejść test Turinga.
A co do twojego pytania, to jest ono na zasadzie:
"Jak mam napisać system operacyjny? Umiem już wrzucać komponenty w Delphi na formę."

0

Inteligencja....powinna być to ciekawośc, dociekliwość, błyskotliwość, udzielanie trafnych odpwiedzi (nawet w formie żartu)

Maszynom tego brakuje :-)

Jak komputer czy też inna maszyna może być inteligentna, skoro powstała "o tak po ptrostu", czyli ktoś włączył program i już..maszyna nie ma poglądu na własne powstanie..żeby działo sie to na zasadzie uczenia maszyny "od małego", wtedy by zrozumiała sposób swego istnienia.
Małe dziecko tez na początku swego życia sie intensywnie uczy..nie jest to nauka rekurencji, potęg, recytacji..tylko zwykła nauka pdst. rzeczy (dla nas pdst.), czyli że to jest jego matka, to ojciec, że ogień parzy, że lód mrozi...Jak wytłumaczysz maszynie że ogień jest zły, skoro ona nie może odczuć złej istoty ognia? Można oczywiście zaprogramować unikanie owego ognia..ale maszyna będzie to wiedziała bez uczuć związanych ze spotkaniem z ogniem....

0

..żeby działo sie to na zasadzie uczenia maszyny "od małego", wtedy by zrozumiała sposób swego istnienia.
(...)
..ale maszyna będzie to wiedziała bez uczuć związanych ze spotkaniem z ogniem....

Właśnie. A jakby się zachowywała maszyna składająca się za bardzo dużej ilości komórek. Taka tablica dwuwymiarowa. Pierwszy wiersz w tej tablicy, to są komórki receptorowe. Ostatni, to komórki pobudzające "narządy". Oczywiście należałoby zrobić odpowiednie narządy i rozmieścić na nich receptory. Tzn. powiązać jakąś funkcją stan komórek z pierwszego i ostatniego rzędu. Co wówczas robiłaby maszyna?
Kiedyś bawiłem się czymś takim, biorąc jak gdyby maszynę poruszjacą kreską (uczepiona na jednym końcu). Na końcach kreski umieszczone były receptory. Do kreski z obydwu stron podłączone były "mięśnie". Na kreskę działa siła zewnętrzna. Receptory odczytują jej działanie. Co robi maszna? Tak porusza kreską, aby uniknąć "bólu". W jaki sposób to robi? Samo ostatecznie dopasowuje połączenia w komórkach (pewien przepływ "prądów").
To oczywiście bezmyślna maszyna. Ale na tej zasadzie możnaby próbować wprowadzić inne elementy cyklu inteligencji (jak podejmowanie decyzji i uczenie się). Ale to oczywiście tylko teoria. W praktyce nikomu się to jeszcze nie udało. Ale symulować czucie można.

0

Jak komputer czy też inna maszyna może być inteligentna, skoro powstała "o tak po ptrostu", czyli ktoś włączył program i już..maszyna nie ma poglądu na własne powstanie..żeby działo sie to na zasadzie uczenia maszyny "od małego", wtedy by zrozumiała sposób swego istnienia.

Hej!!! Lofix, a jak my możemy mieć pogląd o własnym powstaniu? Wiem zaraz możesz zacząć opowiadać o pszczółkach zwierzątkach. Nie o to chodzi. Wiemy bardzo mało o zachodzących procesach w nas. Większość to zwykłe teorie lub reguły. I jeszcze nie odpowiedzieliśmy na podstawowe filozoficzne pytanie: skąd pochodzimy i kim jesteśmy. Odpowiedź można spłycić bardzo prosto. Człowiek jest organizmem opartym na systemach komórek które zwane są tkankami i one też żyją.... od czego? powodując reakcję łańcuchową pytań dochodzimy do czasów po wielkim wybuchu. I następuje .... to coś... zaczątek życia. I jak to nastąpiło??? Wbrew pozorom nasza inteligencja nie wykracza poza inteligencję maszyn z AI.
Działając zasadą rekurencji można przypuścić że coś co zostało stworzone nigdy nie będzie mądrzejsze od swego stworzyciela. Dopóki ten mu w tym nie pomoże. Tak naprawdę nie da się pewnych rzeczy wytłumaczyć i to jest z góry wiadome. Przynajmniej nie ta prosto jak tęgie głowy tego świata by chciały. Ktoś lub coś co tworzyło ten świat dało mu pewne zasady prawa, jakie sam uznał za stosowne. My pozornie nie mamy na to wpływu. Maszyny mogą czuć się podobnie po głębszym uświadomieniu przez panów. Ale my tu mówimy o AI przecież. Zauważyliście że tzw. AI w filmie Matrix nie jest AI??? Maszyny posługują się niby inteligencją ale i tak nie potrafią stworzyć kodu świata który mógłby zamknąć ludzi w nim na zawsze. Kod się sypie i powstaje taki np. Neo. Jeszcze jedno co zauważyłem to jest to że maszyny nie kłamią.
Tzn. Są bezwzględne i ich kłamstwem możnaby nazwać jedynie to że pewnych rzeczy nie mówią. Bo to jest wiadome. Możnaby odwoływać się do wielu dzieł (Matrix nie był pierwszy). Ale chodzi mi tylko o to że tak jak Dryobates to określił nie potrafimy określić definicji inteligencji. Tak samo nie potrafimy określić definicji życia. Owszem powiedziane jest że coś co się porusza rozwija pożywia i rozmnaża jest organizmem żywym. Ale jeśli przytoczyć problem np. Wirusów komputerowych. Ok one giną wraz z odcięciem dopływu prądu w komputerze. Nie egzystują. Oczywiście mogą zostać na dysku twardym ale i tak są zależne od tego czy kotś włoży tą wtyczkę do gniazdka czy nie.

To jest podobne do innej kultury która jest całkowicie odmienna od nas. Nie rozumiemy jej przez co jeszcze bardziej nie możemy jej zakceptować że jest. Już zacztyna się batalia o cyfrowym życiu przez tzw. "cyforwych idoli". Mimo że oni są w komputerze to....... potrafią rozmawiać z nami na jako takim poziomie który jest w zasadzie tylko krokiem do dania im czegoś co nazywamy statusem życia.

Nie wiem czy to co napisałem jest coś warte ale uważam że ci tzw. Początkujący , wyżej powinni zdać sobie sprawę ogromu jaki ich otacza. Wszystko co oni, my wiemy to zazwyczaj są tylko ogólne definicje.
Więc stawianie maszyny na równi z człowiekiem jest bez sensu. Maszyna nigdy nie przejdzie testu turinga. Zawsze pojawi się przypadek w ktorym testu nie zda. Ponieważ wyjątek potwierdza regułę. I co wtedy ???
Pozdrawiam!!

0

Czy ktos juz kiedyś takie coś zrobił???

Tak, oczywiście, stworzyliśmy sztuczną inteligencję kilka lat temu, dzisiaj płynnie już mówi po polsku i podpowiada nam jak pisać inne programy. <font color="blue">//dopisane - i opowiada dowcipy :-/ </span>
Chciałem tylko zauważyć, że nie powstało jeszcze prawdziwe i faktycznie uniwersalne i inteligentne AI... Czytalibyśmy o tym w prasie...
Posty w tym temacie chyba wyjaśniły Ci skalę problemu...

0

Według mnie człowiek jest zwykłą jednostką alogorytmicznę, której reakcja (dane wyjściowe) jest zależna od panujących czynników, które są zależne od następnych czynników itd. Trochę to jedzie psychologią behawiorystyczną, ale cóż... Człowiek w niczym nie rózni się od maszyny wykluczając to że też jest maszyną, tylko bardzo roziniętą i rozbudowaną, ale nadal działa przyczynowo - skutkowo. Czynników generujących dane wyjściowe jest tyle że nie sposób ich zliczyć, a kazdy z tych czynników mozna rozłożyć na następne itd... tak samo jest z tą całą miłością, niektórzy ludzie twierdząc że maszyna nie może kochać, zaprzeczają sobie, ponieważ kochają tak samo jak maszyna, tylko u nich zachodzi to odpowiednimi reakcjami chemicznymi a w maszynie procedurami, elektrycznością (jeżeli bierzemy pod uwagę organizm mechaniczny)... Uważam że ogólnie ta cała miłość to jedna wielka lipa (oj, żebym nie został zbluzgany), ponieważ są to tylko określone reakcje chemiczne zachodzące w mózgu człowieka i nie tylko, zapoczątkowane przez ściśle okreaślone czynniki (które także były zapoczątkowane przez inne ściśle określone czynniki itd.. - pętla, tylko gdzie się zaczęła ??), które dają odpowiednie wyniki.
Mózg człowiek mozna sobie wyobrazić jako taki labirynt, ścieżka, którą pójdzie myślenie jest zalezna od ścianek, czli czynników.
Patrząc z tego punktu widzenia (czy tak się to mówi??) można także stwierdzić że cały totolotek to jedna wielka lipa, poniewarz liczby jakie zostaną wylosowane są zależne od kwardylionów (jeżeli nie więcej) czynników, które były zależne od następnych czynników, które były zależne od następnych czynników itd... Ludzie określili ze liczby sa losowe i nie da się ich przewidzieć. Nic bardziej błędnego, da się je przewidzieć, tylko ludzie nie umieją i dlatego stwierdzili że się nie da.
Skoro ludzki mózg jest taką strukturą to na pewno da się stworzyć coś na jego podobieństwo, tylko my nie potrafimy. Jest to tak samo jak z nie zrozumianym kodem źródłowym innego programisty. Patrzysz się w to, nic nie rozumiesz z kupy kodu... A z mózgiem?? Patrzysz sie kupę galaretki, która JAKOŚ działa i nic nie kumasz.
Na tej samej zasadzie oparłem moja definicję świadomości dla bota. Jest to jednostka która generuje dane wyjściowe ( w tym przypadku łańcuch znaków), na podstawie czynników czli przede wszytskim danych wejściowych czyli tego co "powiedział" user) oraz innych czynników jak stan "psychiczny" bota itp...

Tak samo nie potrafimy określić definicji życia.

Z problem z czymś zawsze zaczyna się od jego definicji :)
Życie jest słowem wymyślonym przez człowieka więc problem staje się jeszcze większy, ponieważ trzeba patrzeć na to z ludzkiego punktu widzenia, który jest bardzo względny. Można je zaliczyć jako jednostkę algorytmiczną, organiczną (nie był bym taki pewny) na pewnym stopniu rozwoju.

0

Jarekj prawie wypluł moje myśli :) Prawie. Jedyne z czym się nie zgodzę w jego wypowiedzi, to to, że nie może istnieć taka maszyna. Moim zdaniem może. Nie ma rzeczy niemożliwych. Mogą być niemożliwe do zrobienia w danym miejscu, czasie lub dla danego człowieka (grupy ludzi).
Dotarliśmy już do takich czasów, kiedy kartezjuszowskie (choć nie on był pierwszym, który to wymyślił) "Myślę, więc jestem" przestaje przekonywać. Myślenie nie jest już wyznacznikiem istnienia.
Każde z tych pojęć: istnienie, życie czy inteligencja trzeba określić samemu. Dla każdego może być trochę inne i nikt nie powie, że jest błędne, ale... można przyjąć pewną umowę co do tego jak określić.
Dobra koniec z tym. Już mi się w głowie kręci od nadmiaru myślenia.

0

Temat b. interesujacy, ale wypowiem sie krotko:
<url>www.google.pl</url> + Hugo de Garis + STARLAB + CAM-Brain Project itd...

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1