Po co używać arch linux lub innych dystybucji niż ubuntu?

1

Dzisiaj przyjdzie mi nowy SSD, będe musiał zreinstalować system. I zastanawiam się nad inną dystrybucją niż ubuntu.
Tylko zastanawiam się po co?

W wieku 16 lat - 18 lat, instalowałem co tydzień inną dystrybucje linuxa bo łapałem się na wszystkie chwyty marketingowe. "Blazing fast", "Latest updated packages", "Biggest repository", "Super stable". Było wszystko red hat, centos, aurox, fedora, debian, slackware, gentoo, vectoros, kateos i pewnie wielu których nie pamiętam.

I teraz troche zastanawiam się nad arch linuxem bo niby jest to król dystrybucji linuxa (a nawet mam go na steamdecku bo jest na nim steamos).

Tylko po co ktoś, kto pracuje przy komputerze, zarabia na nim i nie używa do niczego poza pracą, miałby sobie komplikować życie w dzisiejszych czasach?
Czemu nie ubuntu-like distro, które wszystko zrobi samo, tylko pierniczyć się z archem, debianem czy gentoo na workstacji?

Co innego serwery, dockery, wirtualizacje. Ale workstacja?

ps. A no i było PLD i to by miało może sens jako polak patriota :)

0

Ja rozwiązałem to tak, że mam różne dystrybucje na jednym dysku. Tylko Ubuntu 22 gryzło się z 20, więc dla odmiany jest na tym samym komputerze, ale na drugim SSD (pierwszy odłączyłem podczas instalacji - najszybsza opcja).

0

Wygląda jakbyś sam sobie stworzył problem i szukasz na siłę jego rozwiązania. Ja używam różnych dystrybucji na różnych komputerach, a wynika to m.in. z:

  • osobistych preferencji, przyzwyczajeń
  • wydajności sprzętu (dbam o stare sprzęty i w sumie w przeciągu ostatnich 15 lat nie pozbyłem się żadnego laptopa, którego miałem, są do tej pory w pełni funkcjonalne z aktualizowanymi systemami)
  • zaawansowania użytkowników (tym mniej zaawansowanym wgrywam Minta lub coś podobnego, gdzie zazwyczaj wszystko działa od strzała)
  • zdarzało mi się zabierać LiveUSB na pendrive jak jechałem za granicę, potrzebowałem dostępu do kompa, a nie mogłem wziąć ze sobą laptopa
1

Mam starego PC i na nim Ubuntu zauważalnie przymulał.
Kiedy zainstalowałem Lubuntu, ten sam sprzęt znacznie sprawniej działa.

Kiedy miałem netbooka Toshiba NB100, to Arch Linux z FluxBoxem też znacznie lepiej na nim działał, niż Ubuntu.

Ale masz rację. Na współczesnej mocnej maszynie nie ma sensu instalować jakiejś mało user-friendly dystrybucji...

2

Jak masz Linuxa to nowy dysk to nie powód, żeby od razu instalować system od nowa. Wystarczy skopiować, ewentualnie zaktualizować UUID partycji w bootloaderze/fstab.
Tak poza tym, to zamieniłbym Ubuntu na Mint, bo jest lepszy. Czasem możesz chcieć nowszego jądra, bo jakiś sprzęt od niedawna ma wsparcie. Innych powodów chyba brak… No chyba że jakiś słaby sprzęt i trzeba czegoś bardziej optymalnego… Ewentualnie przyzwyczajenie.

1

Porównując Minta (LMDE) z Arch Linuksem mogę powiedzieć, że w Mincie pojawiają się powiadomienia, żeby zrobić aktualizacje a w Archu tego nie ma. W Archu sam robię aktualizację kiedy chcę i wywołuję ją z wiersza poleceń - nie pojawiają mi się żadne zachęty.
W Archu masz zainstalowane to co chcesz zainstalować, a Minta dostajesz z gotowym zestawem programów.
W Debianie masz stare paczki (pewnie da się to zmienić), w Archu masz najnowsze.
Są jeszcze różnice w nazwach paczek. Np. aby mieć nc musisz w Archu doinstalować gnu-netcat.

0

Ot, siła przyzwyczajenia. Mógłbym zmienić distro na Ubuntu, ale wygodnie mi na obecnym, więc po co zmieniać?

0

Możesz sobie zainstalować Manjaro, które jest oparte o Archa. Sam używam Manjaro i za bardzo nie wiem po co miałbym bawić się w ubuntu. Bazowy menadżer pakietów tj. pacman w połączeniu z przyjemnym interfejsem jak yay pozwala ci na:

  • zainstalowanie dowolnego programu, bo w repozytoriach community jest wszystko. Nie trzeba się bawić w dodawanie osobnych repozytoriów
  • masz super świeże i nowe pakiety. Ubuntu zazwyczaj jest mocno w tyle

Tak czy owak różnice są małe, że jak nie chcesz się bawić w coś innego to bierz ubuntu

1

ubuntu nie jest dostępne w standardzie w https://www.qubes-os.org/ :) to byłby dla mnie jedyny powód, żeby używać czegoś innego niż ubuntu, ale na razie robię inne rzeczy niż eksperymentowanie z qubes os.

1

Bo ludzie dzielą się na tych co używają systemu do twórczej pracy oraz Ci co od tego uciekają wymawiając się koniecznością reperowania i robienia czegoś w systemie. To taki naturalny odruch bo twórcze działanie jest trudniejsze od śledzenia w sieci jak w danej dystrybucji co ustawić.

Sam mam na zewn dysku Debiana i w ramach hobby rzeźbie środowisko z „dojrzałego” ale stabilnego i lekkiego softu i może kiedyś będę tego używał jako daily ale do pracy mam stabilne sprawdzone rozwiązania najczęściej dostarczane przez klienta.

Jeśli zrębem pracy ma być jakiś backend z dockerfile czy kawałek frontu z JS to nie widzę absolutnie żadnego sensu instalować Archa czy Gentoo lub Slackware.

1

Z 10 lat temu zainstalowałem sobie na komputerze firmowym codziennie aktualizowaną wersję Mitna. Było to niesamowite przeżycie. Co dziennie nie działało co innego. Co ciekawe kompatybilbość z Ubuntu nie była wcale tak duża jak mowiono i skrypt instalujący oracla dla ubuntu nie działał do końca na mincie. Tzn oracla instalował, ale oracle działał tylko do pierwszego restartu kompa więc co restart reinstalowałem oracla XD
Zresztą oracle to wtedy to było coś niesamowitego. Wersja 32 bit była tylko na win, a wersja 64 bit była tylko na linuxa. W dodatku oracle na linuxa wymagał osobnej partycji, a nie po prostu podania folderu bo miał jakie swój własny format dysku.
Możliwe iż coś mieszam bo pamiętam to jak przez mgłę

BTW zawsze jakoś miałem plan zacząć od Ubuntu a potem przejśc na te bardziej skomlikowane linuxy, ale jakoś nigdy nie starczyło czasu. Poza tym Mintem w pracy i debianem na raspberry pi

0

Ja w swoim devenv korzystam z arch. Dlaczego, bo o dziwo jest bardziej stabilny niż ubuntu (ja mam jakiegoś pecha do ubuntu, ale ja mam dziwny setup bo ja mam devenv na virtualkach)
Jednak jak dla mnie realnie siła w archu jest spowodowana ich paczkach AUR, w arch praktycznie wszystko jestem w stanie ot zainstalować (updatować) z konsoli.

Więc z mojego doświadczenia. Stabilność
PopOs
Manjaro
Ubuntu

Jak chodzi o dev
Manjaro
...
Ubuntu
PopOs

3

Rodzina, dzieci, kochanka albo dwie i głupie pomysły same się redukują ;)

0

No coś w tym jest, gdy używałem linucha na codzień to kubuntu był najmniej problematyczny mimo, że recenzenci lubili sobie psioczyć że KDE takie i owakie. Jakbym dzisiaj miał wybierać linuksowy daily driver to ewaluację bym zrobił pomiędzy kubuntu, PopOS i może Manjaro KDE.

1
KamilAdam napisał(a):

Zresztą oracle to wtedy to było coś niesamowitego. Wersja 32 bit była tylko na win, a wersja 64 bit była tylko na linuxa. W dodatku oracle na linuxa wymagał osobnej partycji, a nie po prostu podania folderu bo miał jakie swój własny format dysku.

Swego czasu oracle na windows to też zabawna historia była (np. wczesne 10i). Instalacja kończyła się tym, że miałem zajęte kilkaset mega dysku i poblokowane hasła sysdba itd. Nic nie można było z tym zrobić. Nawet normalnie odinstalować (rozwiązaniem było np. wyłączenie hyperthreading podczas instalacji).

0
several napisał(a):

No coś w tym jest, gdy używałem linucha na codzień to kubuntu był najmniej problematyczny mimo, że recenzenci lubili sobie psioczyć że KDE takie i owakie. Jakbym dzisiaj miał wybierać linuksowy daily driver to ewaluację bym zrobił pomiędzy kubuntu, PopOS i może Manjaro KDE.

Też trochę dystrybucji przerobiłem i najbardziej komfortowo pracuje mi się na archu i debianie. Debian na serwery, Arch z wm na desktop. Gentoo używałem przez jakiś czas fajne tylko czasochłonne, Slackware to męka z zależnościami, nie ma tylu paczek co Gentoo czy Arch.

0

Pytanie moim zdaniem z gatunku tych, czy lepiej wybrać aparat taki:

screenshot-20240514180452.png

czy taki:

screenshot-20240514180547.png

Nie ma jednej odpowiedzi.

Prawda jest taka, że ten pierwszy aparat do wielu zastosowań w zupełności wystarczy. Ma on też niską barierę wejścia. Jeśli nie potrzebujesz funkcjonalności, które dostarczyć może tylko ten drugi aparat i nie znasz tego drugiego apratu, to z Twojej perspektywy pewnie nie ma sensu kupiować tego drugiego, chyba że jesteś hobbystą.

Drugi aparat z kolei ma wyższą barierę wejścia, ale z drugiej strony kiedy już raz go dobrze poznasz i solidnie się do niego przyzwyczaisz, to szlag cię trafi, jeśli będziesz musiał przesiąść się na ten pierwszy. Tego nie możesz zrobić, tamto masz narzucone, narzędzie próbuje być mądrzejsze od ciebie, nie możesz dostosować go tak, jak ci jest wygodnie. Może dojść do tego, że będziesz chciał używać tego drugiego aparatu nawet, jeśli ściśle rzecz ujmując go nie potrzebujesz, ten pierwszy wystarczy.

Czy nie jest coś podobnego z Ubuntu vs Arch? Ubuntu próbuje miec niską barierę wejścia i "po prostu działać" - inna rzecz, że nie zawsze "po prostu działa". Niby jest to linux, więc można go jakoś tam dostosowywać pod siebie, ale nie aż tak, jak by się czasem chciało. Przez co tez trzeba myślec o mniej rzeczach naraz.

Arch dużo mniej dba, by obniżać barierę wejscia i by "po prostu działać". Za to masz bleeding edge i olbrzymie możliwości dostosowywania go pod siebie, ale założenie jest, że masz wiedzieć, co robisz. Niby w zasadzie nie potrzebujesz Archa (prawdopodobnie). Z drugiej strony, przypuszczam, że jeśli dobrze poznasz Archa, poustawiasz go pod siebie, to krew by cię zalała, gdybyś musiał korzystać na co dzień z czegokolwiek innego. Wypracowałbyś sobie własny workflow szybszy i wydajniejszy, niż mógłbyś osiągnąć na Ubuntu.

============

EDIT - żeby było jasne, sam korzystam z Ubuntu i nie widze w tym nic złego. Po prostu nie da się być power userem wszystkich możliwych sprzętów, bo życia nie starczy na to. Nie muszę musieć być ekspertem w obsłudze lodówki, pralki, roweru, samochodzu itp, by móc z nich korzystać. Tak, prawdopodobnie gdybym porządnie nauczył się "power userskich" pralek, aut itp, to osiągnąłbym lepsze wyniki. Ale nie jestem w stanie w życiu pokonać każdej wysokiej bariery wejścia.

0
Stiffler napisał(a):

Tak, to prawda, Ubuntu wszystko robi samo, nawet dyskotekę zorganizuje.

Co innego serwery, dockery, wirtualizacje. Ale workstacja?

Ale po cholerę na dockerze coś innego niż Alpine?

slsy napisał(a):

Możesz sobie zainstalować Manjaro, które jest oparte o Archa. Sam używam Manjaro i za bardzo nie wiem po co miałbym bawić się w ubuntu. Bazowy menadżer pakietów tj. pacman w połączeniu z przyjemnym interfejsem jak yay pozwala ci na:

  • zainstalowanie dowolnego programu, bo w repozytoriach community jest wszystko. Nie trzeba się bawić w dodawanie osobnych repozytoriów
  • masz super świeże i nowe pakiety. Ubuntu zazwyczaj jest mocno w tyle

Nie zapominajmy o wspaniałych aktualizacjach w Manjaro, po których co prawda sama zmienia się tapeta, ale za to znikają wszystkie zainstalowane aplikacje.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1