Wątek przeniesiony 2020-04-30 21:14 z Off-Topic przez Shalom.

KoronaCyrk - wasze opinie na ten temat

3

Nie wiem jak wy, ale ja po nieco ponad miesiącu jestem już tym wszystkim cholernie zmęczony. Może nie byłoby aż tak źle, gdyby nie ta głupia pielucha na ryju :/, a tak to nie mam nic innego do roboty jak po pracy deptać kolejny i kolejny raz pusty chodnik. Ale tak po krótce:

  1. Fakt, niektórzy ludzie umierają z powodu koronawirusa, ale panika jaka została przy tym nakręcona przyprawia o zgrozę. 600 ludzi zmarłych w Polsce robi wrażenie, ale jak się popatrzy na statystyki i porówna do innych chorób to jest to tak naprawdę marna ilość. 26 977 ludzi zmarłych we Włoszech to już dużo więcej, ale to ciągle w porównaniu do liczby ludności w tym kraju(60 mln) i liczby zakażonych jest naprawdę mało, nie mówiąc już o Chinach, gdzie żyje ponad Miliard ludzi. Nie mówi się także w ogóle o strukturze wiekowej danego społeczeństwa,ani o innych czynnikach mających na to wpływ. Inna sprawa to to, że samo klasyfikowanie tego, kto zmarł z powodu koronawirusa, a kto zmarł z koronawirusem jest ciągle problematyczne.
  2. Na szczęście jest nasz kochany rząd, który nas nie zostawia w potrzebie i ciągle to coś nowego wymyśla. Zupełnie nie rozumiem przy tym niektórych ich pomysłów np zakazu wchodzenia do lasu (jak można się zakazić koronawirusem w lesie?) czy tych głupich maseczek, które obecnie ludzie jak widze noszą coraz częściej już tylko dla ściemy opuszczone na brodę - no bo kto da radę w taką pogode chodzić z maseczką na twarzy?
  3. No i jak to zawsze bywa wszelkiej maści eksperci wróżący z fusów dalszy przebieg epidemii - dotychczas takie rzeczy kończyły się dosyć szybko, raczej należy się spodziewać, że tutaj sytuacja będzie wyglądać tak samo jak z ptasią grypą, świńską grypą itd, ale chyba niektórzy ludzie ubrali sobie za cel prorokowanie najbardziej czarnych scenariuszy.
    Wobec powyższego rozumiem że ktoś ma 75 lat i jest chory - taka osoba może się bać. Ale dlaczego ludzie młodzi tak panikują? Z ogólnej liczby osób które zmarły w Polsce na koronawirusa tylko garstka nie miała chorób współtowarzyszących, toteż szansa na to, że jakiś 30-late umrze na coivd-19 jest taka sama jak to, że na przejściu dla pieszych przejedzie go samochód albo będzie miał wypadek na autostradzie. A tak to koronawirusa się boimy, ale nikt nie mysli o tym, że lada chwila będziemy mieli w Polsce kolosalne bezrobocie i potencjalne bankructwa firm, a koronawirus to przy tym pikuś.
    A jaka jest wasza opinia na ten temat?
2
aaquillus napisał(a):
  1. Fakt, niektórzy ludzie umierają z powodu koronawirusa, ale panika jaka została przy tym nakręcona przyprawia o zgrozę. 600 ludzi zmarłych w Polsce robi wrażenie, ale jak się popatrzy na statystyki i porówna do innych chorób to jest to tak naprawdę marna ilość. 26 977 ludzi zmarłych we Włoszech to już dużo więcej, ale to ciągle w porównaniu do liczby ludności w tym kraju(60 mln) i liczby zakażonych jest naprawdę mało, nie mówiąc już o Chinach, gdzie żyje ponad Miliard ludzi. Nie mówi się także w ogóle o strukturze wiekowej danego społeczeństwa,ani o innych czynnikach mających na to wpływ. Inna sprawa to to, że samo klasyfikowanie tego, kto zmarł z powodu koronawirusa, a kto zmarł z koronawirusem jest ciągle problematyczne.

Skąd masz informację, że ludzie umierają akurat z powodu koronawirusa? We Włoszech przez długi czas tak samo jak w USA każdy zgon, który nastąpił od momentu rozpoczęcia pandemii uznawany był jako zgon z powodu tego właśnie wirusa. Nie badano zmarłych, bo na to potrzeba czasu i ludzi. Dzisiaj minęło już trochę czasu. Jest trochę więcej danych, mniej niewiadomych (chociaż nadal sporo) i powstało już dużo niezależnych planów jak uporać się z tym problemem - nie mylić z lekami.

aaquillus napisał(a):
  1. Na szczęście jest nasz kochany rząd, który nas nie zostawia w potrzebie i ciągle to coś nowego wymyśla. Zupełnie nie rozumiem przy tym niektórych ich pomysłów np zakazu wchodzenia do lasu (jak można się zakazić koronawirusem w lesie?) czy tych głupich maseczek, które obecnie ludzie jak widze noszą coraz częściej już tylko dla ściemy opuszczone na brodę - no bo kto da radę w taką pogode chodzić z maseczką na twarzy?

Jak nie ma się pieniędzy na przerwę w funkcjonowaniu kraju to robi się wszystko co nie ma żadnego sensu. Ale robi się? Robi. Ludzie o tym mówią? Mówią. Nie ważne jak ważne, że mówią. Popierających jest mnóstwo, a krytykujących można karać administracyjnie. O co więc chodzi?

aaquillus napisał(a):

A jaka jest wasza opinia na ten temat?

Taka, że na wszystkie moje wyjścia z domu w czasie pandemii, a było ich raptem kilka, bo lubię siedzieć w swojej piwnicy - nie miałem ani razu rękawiczek, ani razu maseczki i w trakcie zakazu przechodziłem przez park, który mam obok swojego mieszkania. Mało tego. Myłem auto - dwa razy. Kilka razy wychodziłem do sklepu po środki, które nie są niezbędne do życia.

Natomiast całą sytuację uważam za debilną i mam podejrzenia, że to wszystko działa dokładnie tak przez zbliżające się wybory. Dziwnym trafem wszystko mieliśmy pozamykane więc ciężko było prowadzić kampanię wyborczą z wyjątkiem kandydata d**y. Od 4 maja mają zostać poluzowane zniewolenia, bo przecież w teorii mamy wybory 10 maja. Naród pomimo iż w większości głupi to raczej połapałby się, że coś jest nie tak skoro nie można nic robić ale można iść na wybory...

1

Zdążyłem się w życiu nauczyć dwóch - bardzo wpływających na moje postrzeganie tematu koronawirusa - rzeczy:

  1. Media sobie mieszają prawdę z fikcją w sposób, który nie pozwala mi, pojedynczemu człowiekowi, rozróżnić jedno od drugiego. Nie jestem w stanie w 100% wyłączyć wpływu tego co mi podadzą media na moje życie, ale staram się bez porównania większą uwagę przykładać do tego co spostrzegę własnymi zmysłami, co spostrzegą własnymi zmysłami osoby z którymi się znam, czy chociaż osoby z którymi się osobiście nie znam, ale stykam się w ramach codziennego życia. To czego się dowiem z tych źródeł, traktuję jako dużo bardziej prawdopodobne niż to co mi opiszą media. Jeśli chodzi o rozmaite oficjalne statystyki: interesują mnie tylko lokalne, które mam szanse jakoś porównać z tym co widzę własnymi zmysłami. Mam jakieś tam niezerowe zaufanie do statystyk ogólnopolskich, natomiast statystykami z krajów w których nie byłem, nie zaprzątam sobie głowy wcale.

Tu sytuacja jest taka, że dane zebrane własnymi zmysłami nijak nie chcą się zbliżyć do stanu nazywanego przez media epidemią. Dla mnie epidemia nie istnieje.

  1. Rozporządzenia. Kiedyś rygorystycznie przestrzegałem różnych przepisów i regulaminów, mógłbym powiedzieć że było to częścią mojej tożsamości, czymś z czego byłem dumny. Z czasem zdałem sobie sprawę, jak w naszych czasach przepisy są tworzone - na zasadzie "papier wszystko przyjmie", nieważny realizm, nieważne czy nie tworzą wielokrotnie więcej problemów niż rozwiązują, ogólnie tworzący przepisy mają daleko w dupie tych, którzy będą te przepisy przestrzegać rygorystycznie. I tak z przepisami epidemicznymi: kto ich przestrzega, ten ma prze....ne. Zamknie się w domu, widzi innych, którzy te rygory zlewają - i czuje się jak kretyn. I przestrzegam ich na tyle, na ile wymuszą to na mnie służby, plus czasami gdy mi się nie chce nerwowo oglądać za patrolami. Czyli część przestrzegam - nie jestem w stanie np. zagrać meczu w 10 osób; zamiast się włóczyć godzinami po osiedlu, włóczę się po lesie, bo tam zasłanianie twarzy szmatą nie jest obowiązkowe.
5
aaquillus napisał(a):

po nieco ponad miesiącu jestem już tym wszystkim cholernie zmęczony.

Ja tam widzę pozytywy, że jak nigdzie nie wychodzę, to o wiele więcej zaoszczędziłem w tym miesiącu np :D

dlaczego ludzie młodzi tak panikują?

Bo mają rodziców i starsze osoby które są im bliskie. Można czasem pomyśleć nie tylko o sobie.

0

Hünde, wollt ihr euwig leben?

2

Gdyby codziennie podawali liczbe zmarłych w wypadkach to nikt nie jeżdziłby samochodem ;)
Ja nie panikuje z powodu koronawirusa, irytuje mnie lockdown. I podejrzewam że większość młodych boi sie bardziej jego skutków, samotności utraty pracy/biznesu etc. Sądze że więcej osób pewnie umrze od samobójstw, może nawet z głodu, z nieotrzymanej pomocy medycznej (np. osoby chore na nowotwory, mające problemy z sercem itp) itd.
A media zarabiają na panice i strachu, dlatego generalnie nie oglądam wiadomości i nie czytam newsów :)

3
aaquillus napisał(a):
  1. Fakt, niektórzy ludzie umierają z powodu koronawirusa, ale panika jaka została przy tym nakręcona przyprawia o zgrozę. 600 ludzi zmarłych w Polsce robi wrażenie, ale jak się popatrzy na statystyki i porówna do innych chorób to jest to tak naprawdę marna ilość.

Fakt: szczepienia przeciwko odrze nie są potrzebne. No bo czy ktoś słyszał, żeby w XIX wieku ktoś w Polsce umarł na odrę? A nawet jeżeli, to jest to jakaś zupełnie marna ilość.

scibi92 napisał(a):

Ja nie panikuje z powodu koronawirusa, irytuje mnie lockdown. I podejrzewam że większość młodych boi sie bardziej jego skutków, samotności utraty pracy/biznesu etc. Sądze że więcej osób pewnie umrze od samobójstw,

A ja sądzę, że najpierw wiele osób może umrzeć z powodu braku dopływu krwi do mózgu :p

[więcej osób pewnie umrze] z nieotrzymanej pomocy medycznej (np. osoby chore na nowotwory, mające problemy z sercem itp) itd.

A teraz zastanówmy się, jaki jest związek pomiędzy dużą ilością osób zakażonych koronawirusem na intensywnej terapii a brakiem miejsca na intensywnej terapii dla chorych na inne choroby.

0

A teraz zastanówmy się ile osób w wieku 0-50/60 z koronawirusem trafia na intensywną terapię, oraz czy będzie za co leczyć ludzi jak będzie 30% bezrobocia ;)
No i chyba raczej oddziały intensywnej terapii to nie to samo co oddziały onkologiczne...

8

A ja jestem zmęczony, bo myślałem, że programiści to inteligentni ludzie.

2

Mnie interesują informacje ze Szwecji. Poszli inna drogą niż cala reszta, model "walki" przez nich zaproponowany mnie intryguje, argumentacja wydaje się sensowna. więc czekam na skutki.

2 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 0, botów: 2

Robot: CCBot (2x)