Czy wszystkie praktyki będą kiedyś płatne?

0

W związku z przewijaniem się coraz to kolejnych wątków o praktykach, zastanówmy się jak będzie wyglądać kwestia ich płatności. Obecnie wciąż nierzadko są bezpłatne - patrz krakowski IBM.

1

Strona pracodawcy: Po co płacić praktykantom którzy nie przynoszą zysku?

Jeżeli praktykant nie jest na "ok" poziomie, to jest szansa, że niezbyt wiele zrobi podczas swoich praktyk, więc jedynie zyskuje

wiedze, kontakty oraz doświadczenie.

Strona praktykanta:

Może kiedyś będę u ciebie chciał pracować, bo fajnie było ($$$) na praktykach


Po co brać praktykanta za kasę, gdy można dopłacić i wziąć kogoś na jra?

1

Wg mnie wzięcie praktykanta to inwestycja i ewentualnie się zwróci dopiero w przyszłości. Jak ktoś bierze praktykanta z zamiarem zarabiania na nim od razu to szuka junior deva, a nie praktykanta.
A co do wynagrodzenia to jak w każdej inwestycji trzeba jakieś zasoby włożyć. Myślę, że im lepszy plan praktyk (jakieś szkolenia, zaangażowanie osób doświadczonych, konkretne wytyczne itp) tym mniej trzeba się przejmować pieniężnym wynagrodzeniem bo można "płacić" wiedzą. I to wiedza jest najwięcej warta.
W 2 firmach pracowałem ze stażystami/praktykantami.
W jednej (słynny wielki C w Krakowie) staż był nawet ok płatny (po pierwszym miesiącu) ale stażystów się wrzucało do projektu "żeby coś tam zrobili", nie było planu, nie było przekazywania wiedzy, było po prostu wrzucenie do prostszych zadań biznesowych żeby takie osoby jakikolwiek koślawy klocek do projektu dodały i jak najmniej zawracały głowę. Większość osób (w tym i ja) przyszło tam bo trzeba było odbyć praktyki i bo płacili za nie. I większość poszła gdzieś indziej bo wycisnęli co było do wyciśnięcia.
W obecnej firmie program stażowy jest chyba gorzej płatny ale mimo kontaktu z kilkoma praktykantami żaden nie siedzi tu bo kasa albo bo trzeba odwalić staż. Tylko, że nie traktujemy stażysty jako kolejnego pracownika tylko na początku dajemy mu osobne zadania, poświęcamy mu czas jak o coś pyta, pozwalamy chodzić na szkolenia itp. I większość osób zostaje jako całkiem dobrzy devowie.

Także uważam, że w przyszłości praktyki mogą być bezpłatne, ale tylko jeżeli firma daje coś konkretnego w zamian żeby taki praktykant zdobył wiedzę, a nie "weź se jakieś zadanie i zobaczysz jak to się pracuje w PRAWDZIWEJ pracy". A jak z każdą inną inwestycją bywa - nie zawsze się zwraca, więc albo wygrywamy dobrego deva albo ktoś odchodzi po praktykach bo coś poszło nie tak.

0

Praktyki powinny być płatne - tzn. koleś co nic nie umie powinien płacić pracodawcy/ekspertom w niej pracującym że ma możliwość dostąpić łaski bycia uczonym.

0

Czy rozróżniamy tutaj staż a praktyki? Praktyki powinny być bezpłatne, staż już płatny.

1

A fakt. W takim razie powinno być tak:

  • praktyki: bezpłatne dla obu stron
  • staż: stażysta płaci pracodawcy za możliwość uczenia się
2
marian pazdzioch napisał(a):

Praktyki powinny być płatne - tzn. koleś co nic nie umie powinien płacić pracodawcy/ekspertom w niej pracującym że ma możliwość dostąpić łaski bycia uczonym.

Ile bedzie warte sluchanie 'masz google, poszukaj sobie'? :D

0

Człowiekowi w budce parkingowej potrafią zapłacić za siedzenie i podnoszenie szlabanu, a firma programistyczna zarabiająca ogromna kasę nie może zapłacić praktykantowi chociażby na wynajęcie mieszkanka i bieżące wydatki. Dla mnie to nie jest uczciwe. Już nawet niech zrobią dobrą selekcje, ale niech te osoby, które się dostaną zarobią jakakolwiek pieniądze.

0
WeiXiao napisał(a):

Strona pracodawcy: Po co płacić praktykantom którzy nie przynoszą zysku?

Są czasem ważniejsze rzeczy od natychmiastowego zysku finansowego.
Np. potencjalny zysk w przyszłości (równie dobrze kurczę można powiedzieć, czemu ludzie kupują nieruchomości, akcje czy inwestują w startupy - skoro np. kupienie nieruchomości nie przyniesie zysku od razu, na akcjach może się stracić, a większość startupów pada? Ale jednak niektórym się to opłaca).

Praktykant to inwestycja, która może się zwrócić, albo nie. Jak się zwróci to będzie firma miała gotowego pracownika, a przecież potrzeba pracowników. Wydaje mi się, że zyskiem jest samo posiadanie pracownika ("people are resource" jak brzmi hasełko HR i Negana), a nie sam hajs w przeliczeniu na twardą walutę.

A "nie przynoszą zysku" to jak dla mnie dziwne sformułowanie. Równie dobrze można się zastanawiać np. czemu firmy wypuszczają darmowe produkty czy pchają się w open source (np. Google tyle pracy włożyło w rozwój Chrome i po co to?). Nie jestem żadnym CEO Google'a, ale jakbym miał przypuścić, to bym obstawiał, że chodzi bardziej o jakiś zysk strategiczny, coś jak zajęcie Krymu czy wojna o Falklandy. Przecież też chyba nie chodziło o faktyczny twardy zysk.

1

wzięcie paru roszczeniowych praktykantów którzy uważają że skoro płacą to ktoś ma pokazywać przykład za przykładem, i odrywać się od pracy żeby po raz któryś to samo, bo przeczytać ze zrozumieniem paru zdań nie potrafią to najszybsza droga do pozbycia się dotychczasowego zespołu

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0