Światła mijania przez cały rok - za czy przeciw?

Światła mijania przez cały rok?
Tak, przez cały rok
40%
40% [53]
Nie, tylko przez kilka miesięcy w roku
7%
7% [9]
Tylko w przypadku zapadającego zmierzchu
53%
53% [71]
Odpowiedz Nowy wątek
2013-03-13 14:11
Administrator

Rejestracja: 18 lat temu

Ostatnio: 1 dzień temu

0

Niemcy czy Austria odeszly od obowiazku calorocznej jazdy na swiatlach. W Polsce wprowadzono ten przepis, wzorem panstw skandynawskich. Czy slusznie? Moim zdaniem dobrze bylo przed 2007 rokiem (wtedy obowiazywal nakaz jazdy na swiatlach tylko przez kilka miesiecy w roku).

Pozostało 580 znaków

2013-03-13 14:13
Administrator

Rejestracja: 17 lat temu

Ostatnio: 14 godzin temu

Lokalizacja: Poznań

3

Niemcy i Austria (do której akurat za 2 dni zmierzam) mają znacznie wyższą kulturę jazdy.
Polacy niestety muszą być "zmuszani" takimi bezsensownymi przepisami bo inaczej będą to mieli w poważaniu.

Jako kierowca uważam, że nawet w mocnym słońcu światła dodają do widoczności pojazdu i jeżdżę na światłach również za granicą.


Pozostało 580 znaków

2013-03-13 14:50

Rejestracja: 8 lat temu

Ostatnio: 3 dni temu

4

oświetlone auto lepiej widać, nawet w dzień. Mówię to jako kierowca, przechodzen i rowerzysta

edytowany 1x, ostatnio: fasadin, 2016-10-10 08:21

Pozostało 580 znaków

ŁF
2013-03-13 15:03
ŁF
Moderator

Rejestracja: 17 lat temu

Ostatnio: 2 dni temu

1

Dla mnie jazda na włączonych światłach jest ok, bo jeśli samochód ma włączone światła, to mogę założyć, że w każdej chwili może ruszyć, nawet jeśli stoi na poboczu. Samo auto jest lepiej widoczne. Jeśli samochód stoi przy drodze przecinającej moją, to mogę błyskawicznie ocenić, czy np. mam mu ustąpić pierwszeństwa, czy też jest tylko zaparkowany zbyt blisko skrzyżowania.
Zresztą czym się różni jazda w dzień w zimę od jazdy w dzień w lato, jeśli chodzi o oświetlenie? Że w lato lepiej widać samochód?


Pozostało 580 znaków

2013-03-13 15:43

Rejestracja: 16 lat temu

Ostatnio: 4 godziny temu

1

Dobrym wynalazkiem są "światła do jazdy dziennej". Nawet kodeks drogowy o nich mówi.
Światła dzienne są LED-owe, przez co dzięki nie całkiem zrozumiałemu dla mnie zjawisku świecą a nie oświetlają, i widać je nawet w ostrym słońcu. Efekt ten można również zauważyć na sygnalizacji ulicznej.

Marooned napisał(a)

jeżdżę na światłach również za granicą
No patrz. A ja gaszę dokładnie w momencie mijania tabliczki „Bundesrepublik Deutschland” ;-)

PS. Za większy absurd uważam wymóg zapinania pasów. Jak nie zapnę to sobie szkodzę, więc dla czego na siłę mnie obowiązkiem uszczęśliwiać?

edytowany 2x, ostatnio: Azarien, 2013-03-13 15:57
jak sobie już zaszkodzisz to podatki się same nie zapłacą. - Markness 2013-03-13 16:01
Możesz zaszkodzić nie tylko sobie. Szczególnie jadąc na tylnych siedzeniach, gdy w czasie wypadku lecisz bezwładnie do przodu i np. łamiesz kark kierowcy. Akurat pasy są dobrym przepisem, bo ich pomysłodawca wykracza z myśleniem trochę poza "czołówkę z tirem". - Koziołek 2013-03-14 16:25

Pozostało 580 znaków

2013-03-13 16:03

Rejestracja: 7 lat temu

Ostatnio: 8 miesięcy temu

Lokalizacja: Wrocław

0

Twoje PS jest bez sensu. Przykład? Podstawowa zasada ratowników medycznych: "Po pierwsze nie szkodź sobie". Lepiej mieć zdrowego ratownika i cywila-trupa, niż dwa trupy. Przecież jak ratownik nie będzie uważał, to zaszkodzi SOBIE, więc dla czego na siłę go obowiązkiem uszczęśliwiają?
Prawo jest konstruowane (wbrew pozorom) nie tylko po to, by drapać urzędniczego potwora po brzuszku, ale też po to, by ludziom nie działa się krzywda.


Pozostało 580 znaków

2013-03-13 16:18

Rejestracja: 14 lat temu

Ostatnio: 7 godzin temu

0

Niemcy i Austria (do której akurat za 2 dni zmierzam) mają znacznie wyższą kulturę jazdy.
Polacy niestety muszą być "zmuszani" takimi bezsensownymi przepisami bo inaczej będą to mieli w poważaniu.

Co to ma do rzeczy? Niemcy i Austriacy wolniej jeżdżą? A może mają lornetki? Zapewne zrezygnowali ze świateł w środku dnia bo nie poprawia to absolutnie bezpieczeństwa. Jakiś czas temu czytałem zresztą opinię motocyklisty narzekającego na obowiązek świateł dziennych dla samochodów, bo kiedyś motocykliści mogli się wyróżnić dzięki włączonym światłom i byli bezpieczniejsi. Teraz świeci każdy lamus i motocykliści mają gorzej.

Światła dzienne są LED-owe, przez co dzięki nie całkiem zrozumiałemu dla mnie zjawisku świecą a nie oświetlają, i widać je nawet w ostrym słońcu.

To niezrozumiałe zjawisko to ukierunkowanie światła. Zarówno reflektory jak i np latarki mają wąski snop światła i jak znajdziesz się w tym snopie to jesteś oślepiony, a jak jesteś poza to widzisz dużo słabiej to światło (tzn nie jesteś oślepiony). LEDy do mijania jak i np żarówki nie są kierunkowe, więc widzisz je jednakowo silnie niezależnie od kąta pod którym na nie patrzysz.

Twoje PS jest bez sensu. Przykład? Podstawowa zasada ratowników medycznych: "Po pierwsze nie szkodź sobie". Lepiej mieć zdrowego ratownika i cywila-trupa, niż dwa trupy. Przecież jak ratownik nie będzie uważał, to zaszkodzi SOBIE, więc dla czego na siłę go obowiązkiem uszczęśliwiają?
Prawo jest konstruowane (wbrew pozorom) nie tylko po to, by drapać urzędniczego potwora po brzuszku, ale też po to, by ludziom nie działa się krzywda.

No tak, najlepiej uznać obywateli za debili. Może pójdziemy w ślady Amerykanów (a może już poszliśmy za sprawą UE?) i napiszemy na ubraniach, żeby je zdjąć przed prasowaniem albo na kawie będą obowiązkowe naklejki, że jest gorąca i można się oparzyć? W Nowym Jorku chcieli zakazać sprzedaży dużych butelek napojów gazowanych, bo dużo ludzi umiera z otyłości: http://www.hotmoney.pl/Przymu[...]ie-bedzie-Ludzie-dalej-a29762

Ja podziękuję. Żaden urzędas nie musi mi robić dobrze.


"Programs must be written for people to read, and only incidentally for machines to execute." - Abelson & Sussman, SICP, preface to the first edition
"Ci, co najbardziej pragną planować życie społeczne, gdyby im na to pozwolić, staliby się w najwyższym stopniu niebezpieczni i nietolerancyjni wobec planów życiowych innych ludzi. Często, tchnącego dobrocią i oddanego jakiejś sprawie idealistę, dzieli od fanatyka tylko mały krok."
Demokracja jest fajna, dopóki wygrywa twoja ulubiona partia.
edytowany 1x, ostatnio: Wibowit, 2013-03-13 16:21

Pozostało 580 znaków

2013-03-13 16:25
Administrator

Rejestracja: 17 lat temu

Ostatnio: 14 godzin temu

Lokalizacja: Poznań

5

Nie zrozumiałeś z tą kulturą. Tam po prostu jak się warunki pogarszają, to ludzie włączają światła. U nas leją na to ciepłym moczem (statystycznie i procentowo).


Światła to nic, żeby chociaż opony wymienili na zimę. - somekind 2013-03-13 17:37
Są ludzie, którym na letnich "się jeździ lepiej" niż na zimowych... - dzek69 2013-03-13 18:38
Lepszy drift. - Marooned 2013-03-13 19:04
W sensie przyczepności o.O edit: no, że na nowych zimówkach w aucie jego ojca ślizga bardziej niż na jego letnich używanych jakiś czas - dzek69 2013-03-13 19:24

Pozostało 580 znaków

2013-03-13 17:08
Moderator

Rejestracja: 13 lat temu

Ostatnio: 2 dni temu

Lokalizacja: Rzeszów

3
Wibowit napisał(a):

Niemcy i Austria (do której akurat za 2 dni zmierzam) mają znacznie wyższą kulturę jazdy.
Polacy niestety muszą być "zmuszani" takimi bezsensownymi przepisami bo inaczej będą to mieli w poważaniu.

Co to ma do rzeczy? Niemcy i Austriacy wolniej jeżdżą? A może mają lornetki? Zapewne zrezygnowali ze świateł w środku dnia bo nie poprawia to absolutnie bezpieczeństwa. Jakiś czas temu czytałem zresztą opinię motocyklisty narzekającego na obowiązek świateł dziennych dla samochodów, bo kiedyś motocykliści mogli się wyróżnić dzięki włączonym światłom i byli bezpieczniejsi. Teraz świeci każdy lamus i motocykliści mają gorzej.

Co TO ma do rzeczy, że kiedyś tylko motocykliści mieli światła, czy to, że teraz każdy ma światła oznacza, że ludzie z automatu zaczęli je ignorować? Dlatego nazywasz kierowców samochodów "lamusami"? Dlaczego uważasz, że przepisy skonstruowane tak, żeby tylko motocyklistom było lepiej/bezpieczniej - to są te dobre? Sorry, brzmisz teraz jak jeden z tych "motocyklistów", którzy uważa, że drogę ma tylko dla siebie, psioczy na każdy pojazd czterokołowy, na durne przepisy, po czym wsiada na motor [nie czepiać się słownictwa, będę sobie mówił "motor" ile zechce] i ciska się 180+ km/h między samochodami.

A dwa - z drugiej strony co Wam (ogółem - ludziom "anty") szkodzi zapalić te cholerne światła? Duma Was boli, bo ktoś Wam coś KAŻE? Ogólnie chcecie wprowadzić anarchię? Czy zaoszczędzić te parę złotych, bo "więcej pali" (a jednocześnie cisnąć do spodu - bo ludzie, którzy wdają się w takie dyskusje zauważyłem statystycznie, że spokojnie [więc oszczędnie] nie jeżdżą)?


Pozostało 580 znaków

dsa
2013-03-13 17:29
dsa

Rejestracja: 7 lat temu

Ostatnio: 5 lat temu

3

Z tymi światłami mam ambiwalentne odczucia, o ile z jednej strony jest to przejaw ingerencji państwa w życie, itp., itd., to jednak samo w sobie jestem w stanie zaakceptować i przyjąłem tę zmianę z zadowoleniem ze względu na pewną standaryzację wyglądu pojazdów na drodze, wbrew pozorom często (przynajmniej mi) przydaje się to jesiennymi wieczorami, gdy nie jest jeszcze całkiem ciemno, ale jest szaro i nie wszystkie pojazdy widać jednakowo. Porównanie mam, bo jeździłem sporo przed i po wprowadzeniu (kiedy to było, w 2006 roku?) tego obowiązku. I nie chodzi tu o to, że nie widzę czy coś takiego, po prostu łatwiej zauważyć wszystkie pojazdy i tyle, zwłaszcza, że jak już wspomniano tutejsza kultura drogowa każe chyba oszczędzać żarówki (w kierunkowskazach zresztą też) i wielokrotnie spotykałem nieoświetlone pojazdy w trakcie "przedzmroku".

Argument z wzrostem spalania jest nieco śmieszy, jakiś wpływ to na pewno ma, ale są to pewnie tak marginalne ilości, że w świetle już wtedy istniejących problemów drogowych (nadal nierozwiązanych) jest to nieco jak kłótnia o niepozmywane naczynia w momencie, gdy nadchodzi powódź.

Swoją droga nie rozumiem też tego próbowania robienia z motocyklistów świętych krów, może gdyby łaskawie ci władcy szos nie cisnęli na swoich przecinakach po 200 kmh w miejscach kompletnie niedostosowanych do tego (abstrahując od przepisów) to nie potrzebowaliby reflektora przeciwlotniczego na czole, a najlepiej eskorty. Kilkadziesiąt lat temu jeździło się na światłach tylko w awaryjnych sytuacjach, gdy komuś się śpieszyło, może do tego wrócić aby dwukółkowe jaśniepaństwo było jeszcze lepiej widoczne dla motłochu? Przepraszam za zgryźliwość, ale o ile kiedyś w pewnym stopniu popierałem akcje "uwidaczniające" motocyklistów (ot, słabsi uczestnicy ruchu, więc trzeba zwracać większą uwagę), nie blokowałem ich, w niczym mi nie przeszkadzali (poza tymi, którym myli się droga z pasem startowym a motocykl z awionetką, bo chyba usilnie starają się przemieszczać z taką samą prędkością) ale odkąd wiem, jak jeździ kilku głównych prowodyrów takich akcji to nie mam do nich żadnych pozytywnych odczuć. Co oczywiście nie zmienia faktu, że jest o wiele więcej normalnie poruszających się motocyklistow, ale oni nie domagają się specjalnego traktowania.

argument ze spalaniem czy żarówkami w ogóle już odpada, gdy samochód ma wspomniane przeze mnie "światła do jazdy dziennej". - Azarien 2013-03-13 18:28

Pozostało 580 znaków

2013-03-13 17:43
Moderator

Rejestracja: 13 lat temu

Ostatnio: 2 dni temu

Lokalizacja: Rzeszów

0

o ile z jednej strony jest to przejaw ingerencji państwa w życie

Twój post ogólnie jest bardzo rozsądny, oprócz tego wstępu. światła to ingerencja w życie? a inne przepisy też? w jaki sposób je rozróżniać jeżeli nie, a jeżeli tak to rozumiem, że jeżdżąc wszystkimi pasami naraz, a już najlepiej po chodniku, przekraczając prędkość oczywiście i przejeżdżając przez skrzyżowania tylko na czerwonym świetle - wtedy zachowam niezależność i brak ingerencji w moje życie? ;)


Pozostało 580 znaków

Odpowiedz

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0