Zwiazki partnerskie

2

Jak wiadomo, sejm niedawno odrzucil ustawe o zwiazkach partnerskich. Podobno, wedlug ankiet, wiekszosc polakow jest przeciwko. Naszla mnie taka mysl: co komu przeszkadza, aby Jan Kowalski zawarl zwiazek partnerski, czy nie? Nie miesci mi sie to w glowie, jak mozna byc przeciwko: jezeli ja nie chce zawierac takiego zwiazku i go formalizowac, to nie bede przeciez zabranial czynic tego komus innemu, prawda? Bo niby czemu mialbym to robic? Co mnie to obchodzi? Nie odbija sie to przeciez na mnie, negatywnie w zaden sposob.

1

Ja mam obecnie większe zmartwienia, więc zaznaczyłem że mnie to nie interesuje.

0

W kraju coraz gorzej, a Ci z jakimiś pierdołami wyskakują.

Jak dla mnie jest chore rzucanie się o to, bo pedał pedałem być będzie, w to ja mam wyrypane - skoro ma chłopaka, to i męża może mieć - nie obchodzi mnie to.

Inne moje nastawienie jest do "wyboru płci", bo płeć to FAKT ^^

Wracając jeszcze, rządy coraz gorsze, a jakimś g****m nam oczy mydlą.

0

Wracając jeszcze, rządy coraz gorsze, a jakimś g****m nam oczy mydlą.

Dokładnie. Im gorsza będzie sytuacja ekonomiczna, tym większy cyrk zafundują nam "elity".

0

Uwazam, ze gdyby nie promieniowali tak, tym z kim chadzaja do lozka to by byl w ogole spokoj. Przeciez jak sie poznaje kogos w barze, w szkole, w pracy czy na ulicy to sie nie pyta go o sprawy intymne. Po co jest caly ten cyrk z "rownouprawnieniem"? Przeciez to oczywiste, ze jak ktos sie bardzo wyroznia to akceptuja go z reguly osoby wyrozniajace sie podobnie.

11

Ja to w ogóle uważam, że powinno być oddzielenie instytucji małżeństwa od państwa. Wg mnie powinny być państwowe, świeckie związki partnerskie i kościelne małżeństwa. Wtedy każdy wg swoich upodobań zawierałby małżeństwo w tym kościele, który uznaje dany rodzaj małżeństwa. Gej nie dostałby katolickiego ślubu, ale mógłby wziąć ślub w religii, której doktryna jest zgodna z jego światopoglądem.

Związek partnerski natomiast wg mnie powinien być czymś oddzielnym, nie wiązanym ze wspólnym pożyciem itd. Powinien być dostępny dla każdego obywatela, tak by każdy mógł z dowolną osobą np. ustanowić wspólność majątkową i żeby to nie oznaczało z automatu, że się z tą osobą kocha (eterycznie czy fizycznie). Związek taki nie powinien dawać żadnych przywilejów i nikogo nie wyróżniać, po prostu mógłby uprościć poruszanie się w skomplikowanej machinie prawno-urzędniczej. Dodatkowo uważam, że związki takie mogłoby zawierać więcej niż dwie osoby.

Dlaczego tak? Otóż dlatego, że małżeństwo to bardzo wzniosła i osobista sprawa. Ja np. uważam, że małżeństwo to coś bardzo ważnego. Wydaje mi się, że gej, który zawarł ślub kościelny w Holandii, również uważa swoje małżeństwo za bardzo ważne, i tak samo muzułmanin, który ma 3 żony. Nie widzę powodu, by uznawać moje małżeństwo bardziej, niż ich. A państwo polskie w praktyce właśnie takie coś robi - jedne małżeństwa uznaje, a inne nie.

Żonaci/zamężni mogą przeprowadzić sobie eksperyment myślowy - wyobraź sobie, że wchodzi ustawa, która mówi, że twój małżonek przestaje nim być.
Wyobraźmy sobie jeszcze inną ustawę, bardziej realną i bardziej uzmysławiającą, jak krzywdzące jest to podejście - niech wejdzie ustawa, która unieważnia wszystkie związki małżeńskie zawarte z Żydówkami.
IMHO państwo nie ma nic do tego i sygnały takie ze strony państwa traktuję jak formę opresji.

Jednocześnie pojawia się problem, gdy ktoś powiedzmy bez bliskiej rodziny, lub z rodziną, której nie ufa, chciałby wyznaczyć osobę, która powinna za niego decydować lub po nim dziedziczyć. Przede wszystkim, niepotrzebnie wszyscy mieszają w to od razu seks. Wyobraźmy sobie dwie starsze panie, które nie mają rodziny, mężowie pomarli. Panie te są dobrymi przyjaciółkami, chciałyby zamieszkać razem i prowadzić wspólne gospodarstwo. Chciałyby wyznaczyć siebie nawzajem na odpowiedzialne za decyzje zdrowotne, o pochówku itd. Obecnie mają one to zadanie utrudnione - konieczna będzie wizyta u notariusza (notariusz tani nie jest) i to prawdopodobnie nie jedna. W sądzie nie będą traktowane jak osoby najbliższe choćby nie wiem co.
Podobna sytuacja była przedstawiona w serialu Boston Legal. Tam dwóch panów rozwiązało problem tak, że wzięli małżeństwo - ale i tego próbowano im odmówić, podnosząc, że nie są homoseksualistami... Co wskazuje właśnie na to, że samo usankcjonowanie związków jednopłciowych nie jest wystarczające - państwo musi się w ogóle przestać interesować tym co robię w sypialni!

Oczywiście, na takie wywrócenie sprawy do góry nogami nie liczę - byłoby to zbyt sensowne i logiczne. Dlatego niech i będzie takie pseudo-pół-rozwiązanie, to mimo wszystko krok w dobrą stronę.

Tak naprawdę problemu by nie było, gdyby nie durna zaściankowość ludu polskiego. Przecież mamy konkubinat. Konkubinat w definicji nie zawiera, że to musi być mężczyzna z kobietą. Urzędnicy, sędziowie - w praktyce wymagają, by to był mężczyzna z kobietą. A na jakiej podstawie? Zwykła durnota, ale nie przetłumaczysz. IMHO konkubinat jest nawet lepszym rozwiązaniem, bo nie trzeba go rejestrować.

0

Czlowiek nazywajacy anomalie normalnoscia prawdopodobnie sam jest anomalia i powinien sie, jak reszta anomalii, leczyc.

0

Ja raczej jestem zdania, ze homoseksualizm to zboczenie. Tak jak ogladanie pornografii, tak jak "udziwniony"(wiecie o co chodzi) stosunek hetero, czy pedofilia :)

0

Ja na wstępie byłem przeciwny ale rzeczywiście główną przyczyną mojej postawy jest mała analiza problemu i całej ustawy oraz za dużo nagłówków w gazetach.

Nawet czytając głównie Gazetę (czyli lekko (?) lewostronne pismo) mam wrażenie, że ustawa ma dać zielone światło małżeństwom homoseksualnym, a to włącza u mnie czerwone światło kolejnym zmianom, jakich się mogą domagać, czyli prawa do adopcji. I o ile zgadzam się, że dziecko wychowane w spokoju przez 2 panów będzie miało lepiej niż dziecko wychowane przez pijących i bijących "normalnych" rodziców, to nadal nie jest to dla mnie argument za zgodą na adopcję.
Może zbyt daleko posunięta wizja, ale każdy jest jakoś kopnięty w głowę.

Opcja przedstawiona przez właścicielkę krótszej i dłuższej nogi, tę z dwiema sąsiadkami, brzmi znacznie bardziej sensownie i jest lepszym argumentem "za" dla zwolenników niż 2 ciepłych panów chcących się bzykać. Ale niestety, dla mediów ci drudzy wzbudzają większe emocje i to oni będą "straszyć" z nagłówków.

Gdyby miało dojść do referendum to bym mocniej wgryzł się w temat i wyrobił swoją opinię. Ponieważ nie mam na to wpływu to opieram się o wypociny redaktorów, a one ukierunkowują mnie bardziej na "nie" niż na "tak".

1

Zwiazki partnerskie, ale po co ? Małżeństwo jest po to żeby chronić Zonę, męża i dziecko - taka grupa jest dla państwa pożyteczna, więc jest chroniona. Jak se chce facet z facetem żyć, to co komu do tego ? Najpierw związki partnerskie potem adopcja dzieci, standard. Bardzo częstym powodem który podają różowi panowie jest brak możliwości dziedziczenia po sobie, ale zaraz, przecież pan x z panem y mogą założyć spółkę wrzucić do niej wszytko co mają jako kapitał, nazwać ją... załóżmy małżeństwo x z y i proszę bardzo, w przypadku śmierci dziedziczą po sobie, TADA, eureka.

Zresztą jest to kolejny ( jak ktoś wyżej napisał ) temat zastępczy, czy ktoś z Was słyszał o sprzedaży 11,75% akcji banku PKO BP S.A. ? Cudem tylko zachowali pakiet kontrolny (To Polski bank w 31,89% :D:D).

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0