Próba uratowania życia - czy jest sens podjęcia nauki programowania?

3
4p5131 napisał(a):

Więc wiem, że praca programisty nie jest dla mnie. A czy nie ma jakiejś dziedziny w IT, w której można dostać pracę w moim przypadku - bez studiów, z fobią, czyli praca niewymagająca codziennej pracy w zespole?

Owszem, jest - freelancing. Sam sobie znajdujesz klienta i wykonujesz dla niego jakiś program (albo grafikę, albo konfigurujesz wordpressa) od początku do końca samodzielnie. Nie masz kolegów w pracy, codziennych spotkań, ani innych takich. Musisz się dogadać jedynie z klientem.

0
4p5131 napisał(a):

Wiem, że narażam się prawdopodobnie na wyśmianie, ale jak nie zapytam doświadczonych osób, to nie będę wiedział.

Czy w obecnym czasie mogę zacząć uczyć się programowania kompletnie od zera? W moim przypadku studia odpadają przez fobię społeczną, rok temu poszedłem na ekonomiczne i po 3 tygodniach zrezygnowałem, nie dam rady przechodzić przez codzienne wypowiadanie się, prace w grupach i prezentacje.

Studia to właśnie dobry patent na fobię, bo wymuszają codzienny kontakt z ludźmi, czyli coś, co ci potrzeba, jak masz fobię społeczną(!!!). Jaką masz alternatywę? Czekanie kilkanaście miesięcy na terapię na NFZ?

prezentacje.

Można sobie załatwić z wykładowcą, żeby nie prezentować. Najłatwiej chyba przez spóźnienie (czyli nie oddajesz pracy w terminie, a potem idziesz załatwiać. Wtedy może się zdarzyć, że wystarczy, żebyś wysłał slajdy wykładowczyni, albo mówił referat przed samym wykładowcą, bez publiczności (tj. sytuacje, dzięki którym mi się upiekły prezentacje).

codzienne wypowiadanie się, prace w grupach

Tu zastanawiam się, bo ja też miałem/mam z tym problemy (z fobią społeczną, chociaż niestwierdzoną oficjalnie), ale jednak wypowiadanie się czy praca w grupach nie były problemem. W sensie, jeśli miałem coś do powiedzenia na temat X, to mówiłem, jeśli miałem jakąś rolę do odegrania w grupie, to grałem tę rolę.

No ale może to kwestia przyzwyczajenia, wejścia w pewien schemat? Podobnie jak pół roku temu nie wyobrażałem sobie, że będę odbywał rozmowy video, a teraz nie stanowi to dla mnie problemu, bo naodbywałem się ileś takich rozmów. I nawet odbywam rozmowy video, których nie muszę odbywać (cotygodniowy call integracyjny). No ale wchodzisz w pewien schemat oraz czujesz, że masz trochę wyje*ane, i zaczyna być git.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0