Wątek przeniesiony 2021-04-08 02:46 z Nietuzinkowe tematy przez somekind.

Gdzie szukać mędrców programowania?

9

Mało kto jest w stanie zapłacić kilka tysięcy za kur zaawansowany dlatego jest ich mało.

Ja po sobie widzę, że im bardziej jestem zaawansowany, tym szybciej się uczę i bardziej pobieżnie. Już nawet dokumentacji nie czytam dokładnie, tylko fragmentami i bardziej szukam przykładów kodu niż łopatologicznego tłumaczenia (chociaż to czasem czytam dla rozrywki). No i zbyt dobrze umiem szukać rzeczy w internecie oraz kombinować samemu. Zanim bym w ogóle natrafił na reklamę takiego kursu, to już bym go nie potrzebował. A nawet jakbym wziął udział w takim kursie, to pewnie miałbym poczucie, że to woda, że można by to było skrócić 10 razy. Nie mówiąc już o cenie.

Chyba, że jest to trudne zagadnienie, w którym jestem początkujący. WebGLa się uczyłem bardziej dokładnie. Machine Learning dalej nie rozumiem (musiałem przerwać naukę, żeby się douczyć matematyki), o Rust też czytam dokładnie. Ale już o Golang to raczej pobieżnie, bo to łatwiejszy język.

No ale będąc początkującym w tematyce X, raczej szukałbym kursu dla początkujących.

Gdzie szukać mędrców programowania?

W lustrze. Samemu musisz stać się mędrcem. Niestety, smutna prawda. Wszystkie autorytety zawodzą.

1

Zależy czego potrzebujesz. Jeżeli jakiegoś kursu z konkretnego frameworka to nie pomogę. Ale dla jakichś bardziej lub trochę mniej zaawansowanych tematów to np. Stanford udostępnia materiały z których studenci normalnie na zajęciach korzystają, więc ja bym chyba ta droga poszedł. W ogóle jeżeli chodzi o jakieś bardziej egzotyczne tematy to zobacz sobie czy Oxford, Stanford, MIT etc. nie prowadzą czegoś takiego i zapisz się albo właśnie poszukaj materiałów :D

5

Ja straciłem totalnie ochotę na szukanie i nie żeby Ci mędrcy coś mówili głupiego, nic z tych rzeczy.

To próżne jest ich próbować zrozumieć. Oni jeśli mówią coś wartościowego to zwykle za takim doświadczeniem jest ból :D ciężko jest w pełni pojąć racje autora niedoświadczając wcześniej czegoś podobnego, ciężko jest zweryfikować to na ile to co oni mówią jest słuszne, jeśli oni wyprzedzają Cię o kilka kroków do przodu itd - a jeśli Ci sie wydaje, że rozumiesz co oni przestawiają to na ogól i tak wielu istotnych rzeczy jeszcze nie widzisz. Czuję się wtedy jak świnia, która patrzy i widzi gwiazdy, myślę, że mam wtedy to samo rozumowanie.

Ludzie najszybciej zachwycają się szybszą/łatwiejszą metodą na rozwiązanie, ale to tylko 5-10% tego co powinieneś widzieć.

Ja mogę czytać nawet i książki, a i tak temat zaczynam rozumieć dopiero po 7-8 miesiącach (to i tak jest szybko!), z wiekiem to trwa jednak coraz dłużej - i nie dlatego, że jestem stary czy coś w tym stylu, ale po prostu nim zrobię w myślach krok dalej, to jednak mam w kolejce więcej alternatywnych podejść z którymi "walczę", by uzyskać lepszy pogląd na wybrany problem.

Dopiero po takim czasie zaczynam rozumieć ograniczenia i korzyści jakie z tego wynikają, umiem ocenić jak to będzie rzutować na rozwiązywanie problemów i całość ostatecznie nie zachwyca, bo z całego podejścia wynika, że to co dostrzegłem sprawdzi się w niewielkiej liczbie sytuacji (5-10%).

Największy plus z tego wszystkiego jest taki, że lepiej rozumiem te stare rzeczy jakie znam od lat i jakie zestawiłem z tą nową, i to najbardziej rzutuje na moją codzienność.

0

Tacy ludzie przeważnie nie przesiadują w internecie i na forach.

4
Czitels napisał(a):

Tacy ludzie przeważnie nie przesiadują w internecie i na forach.

A myslisz, ze co robia w wolnym czasie? :-D nawet na tym forum jest wielu roznych specjalistow, to sa tacy sami ludzie jak ty, tylko na innych etapach kariery.

Firmy placa za know-how, dlatego w umowie masz informacje o zakazie konkurencji, wiec pod to tez wlicza sie robienie kursow z wiedzy, ktora zdobyles w pracy. Taki kurs zajmuje sporo czasu i to niewdzieczne zajecie - przykladem moze byc taki miroslaw zelent, ktory ma w sumie fajne kursy dla poczatkujacych (kto widzial kiedykolwiek kursy bez bledow?), ale modnie sie go tutaj hejtuje

5

Wiecie jak potwornie dużo pracy trzeba włożyć w takie wartościowe kursy? Do tego doświadczenie dydaktyczne więc to raczej sprawa dla nauczycieli, stąd nie dziwi mnie popularność kursów MZ i wcale bym się nawet nie zdziwił gdyby szkolenia prowadzone przez doświadczonego seniora były mało wartościowe jeśli ten mając dużą wiedzę po prostu nie potrafi jej właściwie przekazać. Mędrcy programowania to są tutaj, zwłaszcza moderatorzy tego forum ale i wielu innych. Udzielają się w wątkach technicznych. Ale i na innych forach można ich znaleźć i na Wykopie na tagach poświęconych programowaniu tak samo. Tylko że wcale mnie nie dziwi że ta wiedza jest płatna, nie myślcie że ktoś będzie się dzielił wartościową wiedzą za darmo, jeśli już to tylko podstawy podstaw.

Mam taką wiedzę w języku C że ośmieliłem się swego czasu rozbudować sobie CHDK pod Powershota SX100IS, dzięki czemu mam ekstra funkcjonalności dostępne tylko w bardzo drogich aparatach ale ryzykowałem uszkodzeniem sprzętu. Z powodzeniem również dałbym radę napisać sobie własne oprogramowanie do wywoływania DNG (inne formaty RAW mnie nie interesują), coś w stylu DCRAW ale znacznie więcej opcji. Gdybym chciał przekazać Wam taką wiedzę w postaci bezpłatnych kursów na Youtube czy w postaci bloga, tak byście byli w stanie napisać sobie to co tutaj wymieniłem to by mi to zajęło pewnie kilka lat. Do tego jeszcze krytyka ze strony programistów z którą trzeba się zmierzyć. To akurat ciężko by mi było wziąć na klatę i chyba nawet nie dałbym rady. Zwłaszcza że PR-owcy płatnych szkoleń szybko daliby mi do zrozumienia że nie warto. Może Wam tu gdzieś na mikroblogu opiszę jak wygląda zabawa z rozbudową takiego CHDK, w sumie to nawet całkiem wartościowy pod względem edukacyjnym projekt, bo ciekawie wiele rzeczy rozwiązano.

Jak dla mnie to nauka programowania nawet na podstawie kursów nie jest sprawą prostą, na pewno sporo trzeba za nią zapłacić, nie wiadomo jeszcze nawet które dokładnie szkolenia wybrać, bo jest tego sporo i można się pogubić. Ale na pewno jest to sprawa w którą trzeba włożyć bardzo dużo pracy i do tego pozatrudniać odpowiednich ludzi. Myślę że wartościową wiedzę można zdobyć nawet samemu ale z umiejętnością szukania jej na różnych forach, najczęściej zagranicznych ale jest to bardzo trudne bo jest bardzo rozproszona.

5

Mędrcy programowania? Stroustrup, Kernighan, Ritchie, Wall, Eich - to twórcy języków programowania. Nawet, jeśli byli tylko kierownikami zespołów, to i tak znają owe języki dużo lepiej, niż niejeden uber senior. Poza tym ludki od książek: Grębosz, Eckel. Wypowiedzi niektórych z nich można znaleźć na Youtube. Poza tym nie byle kto udziela się na demoscenie czy IOCCC.

3

Gdybym chciał przekazać Wam taką wiedzę w postaci bezpłatnych kursów na Youtube czy w postaci bloga, tak byście byli w stanie napisać sobie to co tutaj wymieniłem to by mi to zajęło pewnie kilka lat.

Problem z taką zaawansowaną i niszową wiedzą jest to, że

  1. mało osób będzie nią zainteresowanych
  2. mało osób będzie w stanie zrozumieć dane zagadnienie

Dlatego mając faktycznie zaawansowaną wiedzę, której inni nie są w stanie posiąść, lepiej chyba ją wykorzystywać w praktyce, np. zrobić płatną aplikację do edycji zdjęć albo coś. Albo być jakimś konsultantem dla firm czy kimś takim.

Do tego jeszcze krytyka ze strony programistów z którą trzeba się zmierzyć.

Dlatego pewne rzeczy powinny być płatne, żeby mniej ludzi z tego korzystało (im coś jest tańsze, tym często bardziej roszczeniowi użytkownicy).

1

Czasami zastanawiam się czy tacy ludzie mają w ogóle jakieś życie poza komputerami. No, bo ile czasu trzeba poświęcić żeby być wciąż biegłym w przeróżnych tematach? Na pewno bardzo dużo, chociaż... ponoć to mędrcy czyli w pewien sposób geniusze. Mają predyspozycje i wrodzony talent, po prostu.

0

@Na zawsze nikt: tutaj należałoby nadmienić, że wielu programistów uczy się nieefektywnie i jest to zwyczajne naparzanie kolejnych aplikacji. Ci, którzy uznawani są za guru albo jakkolwiek wybitnych, to ludzie, którzy mają inne podejście do nauki i pewnie wielu innych spraw. Jeśli do tego są geniuszami, to sprawa wygląda jeszcze inaczej.
Czy jest czego zazdrościć? Bynajmniej! Bycie geniuszem wcale nie oznacza dużych zarobków. Do tego mało kto mówi, że u takich ludzi mogą kuleć relacje międzyludzkie. W końcu za młodu oni się uczyli zamiast socjalizować z rówieśnikami. Potem, w wieku dorosłym, nawyki utrudniają naukę. Czyli bycie geniuszem nie oznacza zaburzeń że spektrum autyzmu.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0