Co robicie gdy zatniecie się na problemie.

0

Cześć wszystkim,

mam pytanie związane z nauką. Konkretnie to co robić gdzie napotkamy ścianę? Mamy zadanie do wykonania i kolejne podejścia nie dają rezultatów. Drążycie temat do skutku? Czy raczej zajmujecie się czymś innym. Może jest jakaś technika ruszenia do przodu? Wujek Google mówi, żeby debugować na kartce, u mnie to chyba nie działa.

4

Idę na dwójkę do WC.

3

Czasami prysznic albo spacer potrafią zdziałać cuda. Dobrze potrafi też zrobić wyjście z kotami.

6

Zostawiam i zajmuje się czymś innym. Jak się zafixujesz na problemie to będziesz miał tak jakby "ograniczone pole widzenia" i ciężko Ci będzie podejść do problemu w inny sposób (fajnie to prezentuje ten artykuł :P https://joemonster.org/art/37157)

6

W pracy wychodziłem zapalić z znajomym i zazwyczaj jak z nim gadałem to pomysł sam przychodził do głowy (taka interaktywna gumowa kaczuszka).
Jak pracuje zdalnie, to zazwyczaj po pracy odpalam sobie jakiś film (aby się odmóżdżyć), a potem pod wieczór jak czytam neta na fonie pomysł często sam wpada :)

Summa summarum: przerwa powoduję cuda :)

3

Na problemie w pracy czy z nauką (pewnie w domu)?

W obu przypadkach najpierw StackOverflow.
Kiedy jednak mimo tego długo nie ma efektu:

  • w pracy zapytam mądrzejszych, w końcu głupio by było tydzień szukać rozwiązania które dostanę po rozmowie,
  • w domu wyciągam słuszny wniosek, że muszę najpierw nadrobić braki w tym i tamtym.

Oczywiście nie w przypadku, gdy wystarczyła przerwa na obiad albo odłożyć temat do następnego ranka. I "jak mogłem tego nie widzieć?!?!?!" :)

2

Ostatnio po prostu pytam na StackOverflow i niech oni się głowią.

Tak średnio działa, bo zwykle albo nie ma odpowiedzi, albo odpowiadają nie na temat. Koniec końców rozbijam problem na kawałki, aż nie wygram. Zwykle wygrywam.

3
p_agon napisał(a):

Cześć wszystkim,

co robić gdzie napotkamy ścianę? Mamy zadanie do wykonania i kolejne podejścia nie dają rezultatów. Drążycie temat do skutku

Walenie głową w mur to podejście emocjonalne/ambicjonalne. Czyli "ja nie zrobię? Pewnie, że zrobię, je*any komputer, rób to, co masz robić" albo "jeszcze tylko 5 minut i rozwiążę ten problem" (a potem mijają 2 godziny i dalej problem nie rozwiązany).

Bardziej chłodne podejście to np. zrobienie przerwy i przyjrzenie się na chłodno, może rozbicie problemu na mniejsze kawałki czy zrobienie PoC od zera (bo jak jest problem to często nie wiadomo, czy wynika ze złego rozwiązania czy ze złej integracji z istniejącym kodem), a może po prostu zaimplementowanie niedoskonałego rozwiązania w myśl "done is better than perfect". Albo delegacja/outsourcing problemu (zapytanie kogoś, użycie gotowej biblioteki, podpatrzenie tutoriali, kodów źródłowych itp.).

No ale przerwa i rozproszenie to podstawa. Albo odejście od kompa (co nie jest równoznaczne z przerwą, można programować w myślach, co bywa lepszym podejściem, bo mózg bywa bardzo dobrym narzędziem do prototypowania, w którym można sobie próbować i uruchamiać różne scenariusze).

2

If you don’t like how the table is set, turn over the table.
[Frank Underwood in House of Cards]

Czasem też nie ma co ciągle walczyć z problemami tylko trzeba zmienić pracę.

3

Przerwa. Trzeźwy, wyspany i przewietrzony umysł potrafi zdziałać cuda. Zdarza mi się że coś czego nie mogłem zrobić przez 3 godziny, na następny dzień rozwiązuję w ciągu 5 minut i okazuje się to trywialne.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0