BootCamp czy mgr

0

Cześć,
Piszę do Was z prośbą o radę co lepiej wybrać, chociaż pewnie był tu już niejeden podobny temat.
Nieco o mnie : skończyłem w tym roku studia inżynierskie (elektronikę) na polibudzie i jestem zapisany na zaoczne magisterskie (informatyka) które mam za tydzień zaczynać :D
jednak ostatnio zacząłem się zastanawiać czy nie bardziej opłaca na razie zrezygnować z tych studiów i zapisać się na bootcamp

interesuje się programowaniem C# w różnych technologiach ( głównie wpf, asp.net z wzorcami MVC ) na platformę .NET (chociaż jakiś super projektów to na razie nie zrobiłem , takie bardziej podstawy etc sklep internetowy) ale w tym kierunku chciałbym szukać pracy , jako backend developer (jednak komercyjnego doświadczenia to na razie nie mam żadnego).

Jeżeli są tu osoby które taki bootcamp skończyły powiedzcie proszę jakie i na jakim poziomie trudności projekty się tam robi ?
i czy faktycznie według Was jest tak jak myślę, że więcej idzie się nauczyć i bardziej się opłaca taki kurs, niż iść na te studia magisterskie ?

z góry dzięki za wszystkie opinie :)

0

Skoro już poświęciłeś te 3.5 roku na inżyniera, to szkoda by było nie dorobić do tego magistra, co trwa znacznie mniej.
Może kiepskie porównanie, ale jak absolwent studiów medycznych nie zrobi po nich specjalizacji, to potem żałuje, bo nie zarobi tyle co specjalista i ma mniejsze branie w środowisku poza-szpitalnym - jako jakiś wykładowca, osoba wydająca opinie itp...

Na kurs możesz sobie iść w dogodnym momencie, poświęcić te kilka miesięcy. Żeby potem wracać na studia, to wymaga większej determinacji, niż jakbyś teraz kontynuował z marszu ;)

0

Bootcampy są różne. I takie uczące od zera (ale na ogół kiedy robisz bootcamp od zera, to podstawy są tylko krótkim przypomnieniem pierdół typu pętle czy podstawy algorytmiki, a zaraz przeskakujecie dalej, bo takie podstawy to każdy albo prawie każdy przed bootcampem już zna i nie ma sensu na aż takim podstawowym poziomie siedzieć, zresztą sporo bootcampów sama wysyła jakieś preworki), których jest chyba najwięcej, ale i takie, gdzie już trochę się umie i realizuje się konkretne projekty grupowe. Musisz znaleźć konkretne propozycje i o nie pytać, bo każda firma realizuje swój materiał inaczej i ciężko się odnieść do ogółu ;)

1

Ja bym poszedł na staż do firmy i robił dziennie magistra. Niemniej wiem, że teraz sporo ludzi twierdzi, że to awykonalne więc sugeruje iść na staż/ do pracy i robić mgr zaocznie.

3

Zrobiłem tak jak napisał @somedev:

somedev napisał(a):

Ja bym poszedł na staż do firmy i robił dziennie magistra.

i drugi raz zrobiłbym tak samo. Nie jest to idealne rozwiązanie o tyle, że raczej będziesz skazany/a na niepełny etat, do tego trzeba się nakombinować z dziwnymi godzinami pracy etc. ale z drugiej strony dostajesz dyplom ukończenia studiów magisterskich i trochę doświadczenia zawodowego w pakiecie. Jeśli policzyć pieniążki, których nie zarobisz bo pracowałeś 24h czy 32h tygodniowo zamiast 40h, to i tak pewnie wyjdziesz niemalże na zero z zaocznymi i o kilka tysięcy na plus w porównaniu z bootcampem, po którym zamiast dyplomu będziesz miał.. nic.

Niemniej wiem, że teraz sporo ludzi twierdzi, że to awykonalne więc sugeruje iść na staż/ do pracy i robić mgr zaocznie.

Podejrzewam, że dla tych osób życie towarzyskie i tym podobne są wysoko na liście priorytetów i jeśli coś wymagałoby ograniczenia/rezygnacji z życia towarzyskiego, to znaczy że jest awykonalne ;)

Innymi słowy to jest jak najbardziej wykonalne, ale trzeba się odrobinkę poświęcić i niejednego to przerasta.

1

Update: Sytuacja bootcampowiczów jest dużo gorsza niż sądziłem. Na stronach publikowane są totalne kłamstwa na temat statystyki zatrudnień. Mój kumpel skończył frontend z react dziennie i z 10 osobowej grupy 1 znalazła zatrudnienie, a wcześniej była samoukiem PHP i była dużo lepsza od pozostałych. Minęło pół roku i nikt ich nie pytał i nie ankietował, czy mają pracę, ale statystyka i hajs się zgadza.

0
Spine napisał(a):

Skoro już poświęciłeś te 3.5 roku na inżyniera, to szkoda by było nie dorobić do tego magistra, co trwa znacznie mniej.

Dziwnie to w życiu bywa. Poszedłem na dzienne magisterskie, ale nie napisałem pracy. W tym czasie o wiele więcej nauczyłem się w pracy. Nigdy podczas rekrutacji nie słyszałem że nie zostałem przyjęty, bo mam tylko inżyniera. Czasem słyszałem inne powody (za słaby angielski, za często zmieniam pracę, chcę za nową technologię)

Josephh221 napisał(a):

Nieco o mnie : skończyłem w tym roku studia inżynierskie (elektronikę) na polibudzie i jestem zapisany na zaoczne magisterskie (informatyka) które mam za tydzień zaczynać :D

Myślałem że takie kombinacje już nie są możliwe. Jednak się myliłem :D
Z mojego doświadczenia, ludzie którzy przekwalifikowani się z elektronika lub automatyka umieją programować, ale zwykle mają problemy z bazami danych np. nie wiedzą co to trzecia postać normalna i ACID

1
renderme napisał(a):

Update: Sytuacja bootcampowiczów jest dużo gorsza niż sądziłem

Nie, na bootcampy zwykle idą osoby niezaradne życiowo, marzyciele, którzy liczą, że to zmieni ich życie.
Tymczasem jak wcześniej nie miałeś pracy to jakieś kilkumiesięczne szkolenie tego nie zmieni.
To coś jak uczniowie technikum, lub studenci pedagogiki, filozofii, którzy bimbają za hajs rodziców, a potem nagle twarde lądowanie w markecie na kasie.

Za moich czasów gdy bezrobocie sięgało 30% a ofert w necie była garstka to jeszcze można zrozumieć, obecnie to już raczej nie przejdzie.

3
[czysteskarpety napisał(a)]

Nie, na bootcampy zwykle idą osoby niezaradne życiowo, marzyciele, którzy liczą, że to zmieni ich życie.
Tymczasem jak wcześniej nie miałeś pracy to jakieś kilkumiesięczne szkolenie tego nie zmieni.
To coś jak uczniowie technikum, lub studenci pedagogiki, filozofii, którzy bimbają za hajs rodziców, a potem nagle twarde lądowanie w markecie na kasie.

Ten moj kumpel w zadnym stopniu nie pasuje do tego opisu. Jest po trudnych technicznych studiach, w ktorych gorna granica zarobkow to 5k i pomiatanie w pracy. Z reszta gadalem z nim i wiekszosc osob byla tam po sensownych studiach, wszak musieli miec kase na kurs. Takie ocenianie ludzi, ktoruych sie nie zna jest bardzo slabe.

1
renderme napisał(a):

Ten moj kumpel w zadnym stopniu nie pasuje do tego opisu. Jest po trudnych technicznych studiach, w ktorych gorna granica zarobkow to 5k i pomiatanie w pracy. Z reszta gadalem z nim i wiekszosc osob byla tam po sensownych studiach, wszak musieli miec kase na kurs. Takie ocenianie ludzi, ktoruych sie nie zna jest bardzo slabe.

Ale to się nie wyklucza. Można skończyć trudne studia i być nadal niezaradnym życiowo.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1