Projekty zespołowe na studiach - podział pracy

Odpowiedz Nowy wątek
2019-06-08 18:31
0

Hej,

Jak wiadomo na studiach są projekty zespołowe. Jedni robią więcej, drudzy mniej. Ostatnio spotkała mnie taka sytuacja, że jedna z osób z grupy coś zrobiła, ale bardzo nie wiele (zadanie na 2-3h). Miała wyznaczoną oprócz tego swoją część zadania, ale stwierdziła, że nie jest w stanie tego ogarnąć. W pewnym stopniu zrobił to ktoś za niego i przedmiot został zaliczony. Co zrobilibyście w takiej sytuacji? Chociaż to chyba się czesto zdarza w przypadku projektów zespołowych na studiach.

edytowany 2x, ostatnio: kaczor19, 2019-06-08 18:32

Pozostało 580 znaków

2019-06-08 18:48
1

Zazwyczaj są w grupie takie osoby które lepiej żeby nic nie ruszały bo popsują, można brać do grupy słabeuszy ale takich co uczciwie oceniają swoje umiejętności, a nie dzień przed oddaniem projektu powie że nic nie zrobił ani nie zrobi . Warto ostrzec kolegów na przyszłość

Pozostało 580 znaków

2019-06-08 20:28
0

Ja miałem takiego "kolegę". Mieliśmy pisać sprawozdania na zmianę (takie zasady prowadzącego). Ja zawsze pisałem, on zawsze zwlekał do ostatniej chwili, żeby od kogoś przepisać, trzymając mnie w niepewności... Raz całkowicie zaniedbał sprawę i nie mieliśmy sprawozdania... Dlatego się od niego "wypisałem" i pisałem wszystkie sprawka samemu na własne konto.

Z innych przedmiotów też "mi bardziej zależało", żeby robota była zrobiona, więc jak miałem być z nim w zespole, to robiłem samemu.

Jak macie takiego oportunistę, to zagroźcie mu, albo zrobisz gościu swoją część zadania, albo my to zrobimy i powiemy prowadzącemu, że ty się nie przyczyniłeś do realizacji. My dostaniemy oceny za pracę w grupie, a Ty będziesz musiał sam zrobić całość na swoją ocenę.

edytowany 6x, ostatnio: Spine, 2019-06-08 20:33

Pozostało 580 znaków

2019-06-08 21:56
2

Przy projektach grupowych najbezpieczniej jest założyć, że nikt inny niczego nie ruszy, a jak już ruszy, to napsuje albo zwyczajnie sobie nie poradzi i potencjalnie przyzna się do porażki w ostatniej chwili. I jeśli nie jesteś w stanie dobrać sobie zespołu z samych "pewniaków", co do których masz pewność, że nie zawalą, to jedynym działającym (acz męczącym) sposobem na uniknięcie stresu i problemów jest zrobienie wszystkiego samemu. Inaczej zawsze trafi się pajac, który zrypie Wam projekt i napsuje krwi.

W zeszłym roku mieliśmy taką sytuację. Przedmiot kończył się krótkim projektem, którego zaliczenie było jednym z warunków dopuszczenia do egzaminu - wytyczne dostaliśmy może 4 tygodnie przed sesją, tydzień zszedł na jakieś tam rozdysponowywanie na Moodle 4-osobowych zespołów do różnych języków i technologii. Nasz zespół wylądował w Golangu, którego nikt z nas nie znał, na co dzień pracujemy w innych technologiach. Zatem wszyscy startowali mniej więcej z tego samego poziomu - tak się przynajmniej wydawało.

Przez pierwsze 2 tygodnie douczałem się na szybko potrzebnych mi ficzerów z języka i jego biblioteki, dziobałem i poprawiałem swoją część, coraz częściej upominając się, by reszta też coś zaczęła robić. Tydzień przed oddaniem jedna osoba faktycznie wzięła się do projektu i zrobiła swoją część, druga otwarcie przyznała, że nie da rady tego ogarnąć - ok, znalazły się inne taski, w zamian zrobiłem ten moduł i jakoś to było....

...ale została ostatnia osoba, która jeszcze 72h przed oddaniem projektu zapewniała, że wszystko ogarnie. Wszystko będzie, wszystko siądzie. Tak będzie.

48h do oddania. Panika. Pisanie po kolei do wszystkich, czy pomogą ogarnąć bo nie umie w Golanga. Nikt nie ma czasu - w końcu jest sesja, w dodatku każdy domyka swoją część - trzeba było brać się do roboty od razu jak mówiłem, a nie w ostatniej chwili, uprzedzałem że tak będzie.

24h-12h do oddania. Skały s**ją. Próby udzielenia pomocy przy module przez tę drugą osobę, która zrobiła swoją robotę spływają na niczym, delikwenta przerasta odróżenienie zmiennej od typu, bo w Golangu są w odwrotnej kolejności, niż w C++, w którym delikwent od 2 lat pracuje w pewnym korpo i to już jest stanowczo za trudne. Kod nawet się nie kompiluje. Prawidłowe użycie repozytorium również okazało się przeszkodą nie do przeskoczenia - repo zostało pobrane w momencie, gdy znajdowało się w nim tylko puste readme z initial commita i nigdy nie zostały dociągnięte zmiany z mastera.

4h - moduł niby się kompiluje, ale nie działa i nie robi tego co miał robić. Jak na złość właśnie ten moduł jest w środku i niejako spina sznurkami pozostałe.

2h - szybki mockup tego, co moduł miał robić, żeby dało się cokolwiek pokazać przy zaliczeniu.

0h - zaliczenie projektu uratowane

Po oddaniu projektu - delikwent jest na czarnej liście osób, z którymi nie chciałbym już nigdy współpracować, ani w życiu uczelnianym, ani w zawodowym. Zresztą jestem niemal pewien, że nie tylko ja.


Prosząc o pomoc w wiadomości prywatnej odbierasz sobie szansę na otrzymanie pomocy od kogoś bardziej kompetentnego :)
edytowany 1x, ostatnio: superdurszlak, 2019-06-08 22:00
Pokaż pozostałe 4 komentarze
@superdurszlak: ciekawe spojrzenie. Rzeczywiście. - Silv 2019-06-08 22:09
@superdurszlak: takie pascalowe podejście to może jest dobre jak ktoś ma pierwszy raz styczność z programowaniem. Poza tym nie ma z tego żadnego pożytku, a jest wydłużony zapis. Nie mam z tym jakiegoś mega problemu, ale kompletnie nie rozumiem, dlaczego to miałoby być lepsze. - Potat0x 2019-06-08 22:24
Nie powiedziałem, że taki zapis jest lepszy, tylko że pod pewnymi względami jest OK - superdurszlak 2019-06-08 22:29
Wygląda na to, że jest to kwestia głównie łatwiejszego parsowania w językach, które posiadają inferencję typów. Tutaj ciekawe wyjaśnienia i cytaty z dokumentacji niektórych języków: https://softwareengineering.s[...]-modern-programming-languages - Silv 2019-06-08 22:36
@superdurszlak: miałem na myśli to, że w nowych językach często jest taki zapis. Jak widać w linku od @Silv ma to na szczęście techniczne uzasadnienie. :) - Potat0x 2019-06-08 22:53

Pozostało 580 znaków

2019-06-08 22:39
0

Na całe szczęście u mnie mogliśmy sobie sami dobierać grupy także trzymałem się zawsze z 2 osobami, po których wiedziałem czego się spodziewać. Grupy były 2-3 osobowe. 4 sobie nie przypominam. Tak na prawdę w rożnych sytuacjach sobie nawzajem ratowaliśmy 4 litery, np ja miałem spore problemy z fizyką, ale jeden z tych kumpli sobie dobrze radził w niej, za to kompletnie nie radził z elementami elektroniki (np jakieś pomiary i wykresy jfet`a itp.) a ja to ogarniałem.

Pozostało 580 znaków

2019-06-10 14:06
5
kaczor19 napisał(a):

Ostatnio spotkała mnie taka sytuacja, że jedna z osób z grupy coś zrobiła, ale bardzo nie wiele (zadanie na 2-3h). Miała wyznaczoną oprócz tego swoją część zadania, ale stwierdziła, że nie jest w stanie tego ogarnąć. W pewnym stopniu zrobił to ktoś za niego i przedmiot został zaliczony. Co zrobilibyście w takiej sytuacji? Chociaż to chyba się czesto zdarza w przypadku projektów zespołowych na studiach.

I to jest właśnie jedna z większych wartości studiów - masz szansę zobaczyć, co Cię czeka w pracy.


"HUMAN BEINGS MAKE LIFE SO INTERESTING. DO YOU KNOW, THAT IN A UNIVERSE SO FULL OF WONDERS, THEY HAVE MANAGED TO INVENT BOREDOM."

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0