Bycie lekarką a programistką?

4

Serio?Stomatolog to 10x bardziej przyszłościowy zawód niż programista chyba że bardzo uwaliłaś tą biologie i chemię i się boisz że za rok będzie kolejny gap year

0

To ja się dołączę do wątku.

Stoję właśnie przed wyborem studiów i szukam studentów i absolwentów bioinformatyki (lub neuroinformatyki i najlepiej z UW, UJ i UAM).

Interesuje mnie jak wyglądają obecnie studia na tym kierunku (czy kształcą tylko w kierunku analizy danych czy jest też na nich praca laboratoryjna, jak wygląda sprawa z informatyka...), oraz czy osoby po tych studiach znalazły pracę w "zawodzie" ?

Z góry dziękuję za odpowiedzi

0

Traktuj studia jak formalność, bo one cię nic nie nauczą poza tym jak kombinować. Ja po 3 roku mogę ci powiedzieć tak.. liznęliśmy c/c++/html/css/js/php/sql/c#/java/pascal. Mój wykładowca podczas nauki PHP (jakieś tam proste formularze, get post itp) sprawdzając moje zadanie, nie wiedział jak konkatenuje się łańcuchy znaków, ja mu mówię że kropką a on chciał sprawdzać w google. Idź gdziekolwiek byleby mieć papierek, a reszta tkwi już tylko w twojej pracy we własnym zakresie. Tylko zlituj się i nie rób kolejnego cruda bo będziesz jak wszyscy bootcampowicze.

1

Ja wpadlem w swoich czasach w programowanie przez zupelny przypadek - studiowalem co innego ale bylem dobry z matmy, cos tam sobie klepalem na boku i znajomy polecil mnie w firmie w ktorej pracowal na stanowisko programisty c++ - jakos sobie w tym radzilem, ale szybko poczulem frustracje bycia zamknietym w korpo z ludzmi gadajacymi ciagle o kodzie. Przytlaczala mnie trochu taka nerdowska kultura. Nie zarzucam nic nikomu - ale to nie byla nigdy moja pasja/bajka i czulem sie po prostu miedzy tymi ludzmi obco i wypalony. Programista to bardzo specyficzny zawod - dlatego odbilem jak tylko szybko sie dalo najpierw w konsulting a potem w management. Gdyby nie tak dobre (z tamtej perspektywy) pieniazki, nigdy bym do tego zawodu nie wszedl. I to jest problem Polskiej perspektywy, gdzie IT jest super oplacane, ale wymaga predyspozycji i pewnego mindsetu, o ktorym sie nie mowi. A potem sa w miare dobre pieniazki, ale wielka frustracja i wypalenie. A dzis pracujac na zachodzie zaluje - natomiast tu IT na szczescie nie ciagnie tylu ludzi, bo az takie eldorado to nie jest jak na Polskim lez padole :-)

Gdybym mial znowu mozliwosc wyboru, to serio poszedlbym w medycyne. Brakuje mi w pracy kontaktu z ludzmi i jakiegos takiego stresu w pracy (chociaz i tak jezdze po klientach caly tydzien), a biologia byla poza fizyka i matematyka chyba jednym z najciekawszych dla mnie szkolnych przedmiotow. Najlepiej sie czulem pracujac w IT w tzw. presales, gdzie ten stres wypadniecia super przed klientem byl i motywowal do czegokolwiek. Nie startowalem po liceum na medycyne, bo nie znosilem chemii. Niestety tez z perspektywy 20 latka "znowu mam zaczynac studia???, 7 lat???" wygladalo to strasznie. Dzis majac trochu wiecej lat na karku, zaluje tej decyzji, bo te 7 lat w pracy a nawet duzo wiecej minelo jak jeden dzien :-) Dlatego moim zdaniem powinnas robic swoje studia, zawsze latwiej bedzie CI programowac "na boku" jako lekarka, niz byc lekarka jako programistka.

Dlatego jesli kusi Cie IT, bo widzisz tam latwe pieniadze i ten wielki hype- to nie idz tam. Niech robia to ludzie z pasja i miloscia do komputerow, tak bedzie najlepiej.

0

Żeby programować nie musisz wiedzieć jak funkcjonuje komputer bo tak wnioskuje z twoich słów cytuje:"nigdy nie naprawiałam komputerów. Rób to co lubisz a nie to co musisz

1

Widzę, że kilka osób tutaj zazdrości lekarzom - ja nie zazdroszczę widząc jak to wygląda za kulisami. Lekarz po skończeniu 6 letnich studiów lekarskich jest nikim. Odbywa roczny staż za prawie minimalną krajową i musi napisać strasznie trudny egzamin LEK z całych studiów żeby dostać się na wymarzoną specjalizację. Co z tego nawet, że napisze egzamin na wysoki % jeśli okaże się że jego specjalizacja powoduje, że musi przenieść się np z Trójmiasta do Zakopanego i przez 6 lat tam robić specjalizacje. A to i tak najlepszy scenariusz, ponieważ w większości brakuje miejsc na specjalizacjach( a bez specki lekarz jest nikim). Przykładowo ktoś sobie pomyślał, że medycyna plastyczna to jest to w co chce iść. Fajnie tylko że w ostatnich kilku latach łącznie miejsc było z 5. Możesz napisać LEK na 100% a i tak się nie dostaniesz bo nie ma w Polsce żadnego miejsca. To jest bardzo duży problem aktualnie - progi na medycynę z roku na rok są coraz mniejsze, studentów kończących jest coraz więcej a miejsc na specjalizacji tyle samo. Już nie mówie nawet o takich wadach jak dyżury kiedy nie możesz spędzić świąt ze swoją rodziną bo masz dwudniowy dyżur w wigilię.

Jasne są także plusy - po tych ~14 latach edukacji możesz założyć własny gabinet i pracować na swoim - ale to też zależy od specjalizacji. Do tego na deser użeranie się z NFZ - wyobrażacie sobie pracować całe życie na rocznym kontrakcie? Zawsze w pierwszych dniach stycznia lekarz ma stres, ponieważ nie wie czy jego kontrakt na następny rok zostanie przedłużony - NFZ może na przykład stwierdzić, że 3 okulistów w tej miejscowości wystarczy a ty jesteś czwartym i nie zaproponują Ci kontraktu na następny rok.

Niektórzy w tym wątku wypowiadają się o lekarzach jak media o programistach i rynku IT. A jak jest wszyscy wiemy. Każdy widzi tylko zalety.

PS. Odnoszę się tutaj do kierunku lekarskiego czyli tzw. "medycyny" - stomatologia to jest zupełnie inny świat.

0

Nie wiem jak inni, ale ja zazdroszcze samego faktu bycia lekarzem, a niekoniecznie całej otoczki. Ciekawe ilu ludzi zostałoby w IT, gdyby warunki pracy były podobne do tego co mają lekarze. ;)

1

Wydaje mi się że niektóre osoby za bardzo idealizują stanowisko lekarza, te tak zwane, trawa jest zawsze bardziej zielona tam gdzie nas nie ma. Trafienie na ciekawą robotę jako lekarz graniczy tak samo z cudem jak dostanie bardzo ciekawej roboty w IT. Bo co z tego że ktoś chce być neurochirurgiem albo transplantologiem jak te specjalizację nie są aż tak powszechnie potrzebne, do tego dochodzi brak miejsca na specki, użeranie się z rządem o każde grosze, praca kosztem swojego zdrowia i rodziny, zarabianie w najlepszym wypadku w miarę normalnych kwot w wieku 32 lat, roczny staż za minimalną, wykańczające dyżury, okropne warunki do pracy i ciągle niedofinansowanie?

Szansa na ciekawą pracę jako lekarz jest taka sama jak dostanie roboty przy budowie łazików marsjańskich/pracy przy zderzaczu hadronów/budowaniu statków kosmicznych/HFT/łapaniu przestępstw finansowych etc. Zwykle bierze się to co zostaje, czyli wyjazd na przykład na drugi koniec Polski, albo robienie specjalizacji na wolontariacie. I tak samo jak są stanowiska w IT które nie robią powyższych rzeczy, tak jest na przykład taka interna na którą prawie nikt nie chce iść a jest na nią największe zapotrzebowanie. I różnica jest tylko taka że IT daje wybór - możesz przez rok porobić coś nudnego a potem zmienić pracę na coś ciekawszego. Natomiast nie znam lekarzy którzy robili by drugą specjalizację po zrobieniu jednej sześcioletniej.

2

Idź na medycynę i programuj hobbistycznie. Tym sposobem złapiesz 2 sroki za ogon. :)

2

Próbuj na medycynę. Jak się nie dostaniesz to będziesz myśleć co dalej. Ale jak nie spróbujesz będziesz (prawdopodobnie) żałować.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0