Hej,

mam 20 lat i studiuje Finanse i Rachunkowosc w Londynie. Jestem obecnie na pierwszym roku i coraz czesciej zerkam w strone programowania/software engineering.
Troche wybiegam myslami w przyszlosc, ale chce sobie ulozyc wczesniej plan dzialania, chociazby przy aplikacji o staze. Ogolnie w US, i juz troche w UK jest tendencja, ze coraz wiecej osob wybiera/przekwalifikowuje sie na software engineering, a nie zostaje w finansach. Moj uni jest prestizowy, wiekszosc osob idzie na roczne staze podczas licencjatu do Big4, ale jest jednak troche za slaby, zeby zdobyc pozycje np. jako investment banking analyst w Barclays od razu po studiach. Moje przedmioty sa ulozone, zeby jak najbardziej zmaksymalizowac ilosc zwolnien z organizacji jak ACCA/CIMA (po skonczeniu licencjatu z CIMA brakuje mi wlasciwie tylko 2 albo 3 zdanych egzaminow i wykazania 36 miesiecy doswiadczenia, zeby aplikowac o czlonkostwo). Do tej pory chcialem zdobyc doswiadczenie i zostac w przyszlosci financial manager albo financial analyst (tutaj niektore ogloszenia wymagaja znajomosci VBA/Python i te zaczalem po godzianch sprawdzac).
Ktos moze zapytac: jesli chciales pracowac w finasanch, to dlaczego po prostu nie wybrales Computer Science, pokrylbys i IT i moglbys pracowac w finansach jako quant, bylo to z bardzo prostego powodu - nie dalbym sobie rady z matematyka. Przynajmniej w Wielkiej Brytanii FiR, jesli chodzi o ilosc i poziom matematyki, nie umywa sie do Computer Science na szanowanych uni.
Mowie po polsku i angielsku na poziomie ojczystym/dwujezycznym, w przyszlosci planuje zostac w UK/Londynie albo relokacje do Australii (moj uni i kwalifikacje sie tam licza).
Chodzilem na niektore workshopy np. w General Assembly z Data Science (rozwazalem te sciezke kariery) i wiem, ze Data Scientist/Data Engineer nie zostane, raczej szedlbym w kierunku data analytics.
Programowaniem bawie sie od wakacji, odkrylem wtedy Freecodecamp i zaczalem cos czytac na wlasna reke.
Na ten moment rozwazalem kilka opcji:
1) Nie robie magisterki w ogole i ide do pracy z licencjatem (w UK bardzo malo osob je robi, bo sa platne i czesto bardzo drogie)
2) Robie masters z finansow (tutaj bardziej wyspecjalizowany np finanse nieruchomosci albo ogolny, ale nie idacy w strone financial engineering) na topowej uczelni, i to tylko dla jej prestizu w CV i aplikuje o prace w investment banking (w UK czesto uczelnia i jej prestiz sa wazniejsze od skonczonego kierunku). To jednak bardzo kosztowna opcja, np masters z finansow na London School of Economics to ponad 170k PLN za samo czesne
3) Ide na masters z Information Systems, zeby zostawic sobie wiecej otwartych drog, i moze w przyszlosci wykonywac prace zwiazana z programowaniem/project management/IT i miec cos w tym kierunku na papierze dla korporacji, i wlasnie, czy byloby to warte? Coraz wiecej mowi sie o automatyzacji i to ze dotknie to mocno finanse, a szczegolnie ksiegowosc. Czy masters z Information Systems bedzie respektowany na tyle, zeby na niego aplikowac i placic? Oplacaloby mi sie w ogole startowac wtedy ewentualnie jako programista albo technology consultant?