Matematyka, fizyka a programowanie.

0

Cześć.
Nie wiem czy ten temat bardziej pod edukację podpada czy pod flame, ale coraz myślę o studiach (na których w sumie jestem) jako o marnowaniu czasu. Czemu? Przez pierwsze dwa semestry (cały rok) mam przedmioty takie jak matematyka, algebra, fizyka czy grafika komputerowa z której najprawdopodobniej mało co wyniosę bo w tym kierunku nie mam zamiaru iść ze względu na brak uzdolnień artystycznych (na dalszych latach będą przedmioty jak Matematyka Dyskretna itd). Z programowania (gdyby nie to, że uczyłem się Javy trochę wcześniej sam, na własną rękę i C++ do matury) w sumie to nie wyniosłem nic przez ten rok. Problem się w sumie teraz zaczął, gdyż mam sesję poprawkową z dwóch przedmiotów. Jednym z nich jest WDI (Wprowadzenie do Informatyki) - z ćwiczeń miałem 4. Teraz egzamin poprawkowy mam z tego co miałem wcześniej (i co wg mnie umiem) + część teoretyczna (dowody [jakieś 10 stron samych dowodów] i inne). I moje pytanie jest takie, czy wg was takie studia mają sens? Czy przedmioty "poboczne" się przydają w informatyce (jeśli nie szedłbym w pisanie gier, gdzie fizyka byłaby na 100% potrzebna)? Uczyć się na własną rękę teraz nie dam rady, gdyż w tym semestrze będę miał jeszcze więcej na głowie niż w poprzednim. Skończyć je i tak zamierzam, bo niestety słyszałem że ludzie z inżynierem są inaczej traktowani niż ktoś z wykształceniem średnim (choćby nawet umiał x razy więcej niż p. Inżynier). Na kogo lepiej pracodawca patrzy: na kogoś z tytułem inżynier, czy np na kogoś kto ma dobre portfolio + np. jakieś certyfikaty (np. od Oracla że Javę umie)?

0
Aisekai napisał(a):

Na kogo lepiej pracodawca patrzy: na kogoś z tytułem inżynier, czy np na kogoś kto ma dobre portfolio + np. jakieś certyfikaty (np. od Oracla że Javę umie)?

Pracodawca ma taki wybór wśród kandydatów, że wybierze kogoś z tytułem inżynier, który ma dobre portfolio + jakieś certyfikaty + dobrze wypadnie na rozmowie kwalifikacyjnej ;)

Od przybytku głowa nie boli.

jeśli nie szedłbym w pisanie gier, gdzie fizyka byłaby na 100% potrzebna

Dzisiaj fizyka w pisaniu gier to głównie wydawanie poleceń silnikowi fizycznemu. Nie musisz do tego umieć fizyki. Wystarczy, że napiszesz _rigidbody.AddForce(new Vector3(0.0f, 100.0f, 1000.0f)); i ciało fizyczne wie jak ma się zachować...

0
Aisekai napisał(a):

Cześć.
Nie wiem czy ten temat bardziej pod edukację podpada czy pod flame, ale coraz myślę o studiach (na których w sumie jestem) jako o marnowaniu czasu. Czemu? Przez pierwsze dwa semestry (cały rok) mam przedmioty takie jak matematyka, algebra, fizyka czy grafika komputerowa z której najprawdopodobniej mało co wyniosę bo w tym kierunku nie mam zamiaru iść ze względu na brak uzdolnień artystycznych (na dalszych latach będą przedmioty jak Matematyka Dyskretna itd). Z programowania (gdyby nie to, że uczyłem się Javy trochę wcześniej sam, na własną rękę i C++ do matury) w sumie to nie wyniosłem nic przez ten rok. Problem się w sumie teraz zaczął, gdyż mam sesję poprawkową z dwóch przedmiotów. Jednym z nich jest WDI (Wprowadzenie do Informatyki) - z ćwiczeń miałem 4. Teraz egzamin poprawkowy mam z tego co miałem wcześniej (i co wg mnie umiem) + część teoretyczna (dowody [jakieś 10 stron samych dowodów] i inne). I moje pytanie jest takie, czy wg was takie studia mają sens? Czy przedmioty "poboczne" się przydają w informatyce (jeśli nie szedłbym w pisanie gier, gdzie fizyka byłaby na 100% potrzebna)? Uczyć się na własną rękę teraz nie dam rady, gdyż w tym semestrze będę miał jeszcze więcej na głowie niż w poprzednim. Skończyć je i tak zamierzam, bo niestety słyszałem że ludzie z inżynierem są inaczej traktowani niż ktoś z wykształceniem średnim (choćby nawet umiał x razy więcej niż p. Inżynier). Na kogo lepiej pracodawca patrzy: na kogoś z tytułem inżynier, czy np na kogoś kto ma dobre portfolio + np. jakieś certyfikaty (np. od Oracla że Javę umie)?

1) Polskie uczelnie nie uczą rozwiązywania problemów
2) Polskie uczelnie uczą cwaniactwa, kombinowania i "oszukiwania systemu"
3) Dyplom dowolnej polskiej uczelni na świecie ma status papieru śmieciowego (gdzieś 2 szczeble poniżej srajtaśmy)
4) Dodatnia korelacja pomiędzy wyższym poziomem jakiegoś gościa po studiach a studiami polega nie na tym, że te studia mu coś dały, tylko że miał na tyle wytrwałości i mocnej psychiki, oraz zdolności że POLSKIE STUDIA NIE ZDOŁAŁY MU ZASZKODZIĆ I GO ZGNOIĆ
4a) Pozostali absolwenci mogą być ćwierćdebilami jak większość polskiej kadry "naukowej" i skończyć nawet trudne kierunki, byle umieli szybko i bezmyślnie odtwarzać schematy
5) Na polskiej uczelni nauczysz się zdawać egzaminy na polskiej uczelni, pierwszy pracodawca będzie Cię uczył od zera wszystkiego praktycznego.
6) Wymuszanie znajomości miliona pierdół w znacznej części przestarzałych, lub spoza dziedziny, która Cię interesuje skutecznie blokuje Ci czas na rozwój umiejętności pożądanych przez pracodawców
7) Np. mój szwagier twierdzi, że wezmą każdego kto jest dobry i w dupie mają czy ma studia - i nie, nie są Januszsoftem klepiącym w wordpresie, tylko mocno technologiczną firmą pracująca nad zaawansowanymi rozwiązaniami, można by rzec "przełomowymi"
8) Najlepiej idź na jakieś targi pracy w IT i zapytaj rekruterów co wolą: żebyś skończył studia, czy żebyś pokazał im swój dorobek w technologiach w których szukają ludzi
9) Studia zawsze możesz sobie dorobić później jak chcesz mieć literki przed nazwiskiem - polecam jakiś kierunek typu socjologia, pedagogika - dużo laseczek, a papier równie przydatny w życiu jak po "ciężkich" kierunkach technicznych

0

Studia służą do:
1) zdobycia kontaktów
2) zdobycia papiera, na który czasem ktoś patrzy (nawet za granicą - np. w niemczech)
3) nauczenia się uczenia (wersja dla zaawansowanych)

Dla dowcipu opowiem Ci, że całej przydatnej wiedzy (do pracy w pierwszych firmach ) nauczyłem się robiąc oprogramowanie pod modelowanie procesów stochastycznych
i do tomografii impedancyjnej (praca zespołowa, wiele warstw, modelowanie ,corba :-) ) .. i to było pod matmę/ fizykę.

Natomiast do dziś nie wiem po co miałem umieć wyrecytować 7 warstw OSI i wiedzieć jak na przerwaniach DOS wysłać dane na drukarkę :-/ (już wtedy była to skrajnie zła wiedza).

0

Jestem ciekawy, ile jeszcze w tym roku powstanie takich tematów. Strzelam, że 10 :D

0
cubever napisał(a):

Jestem ciekawy, ile jeszcze w tym roku powstanie takich tematów. Strzelam, że 10 :D

ja strzelam, że ok 80
ludzie dzięki globalizmowi mają coraz większą świadomość "wartości" polskich uczelni

z nudów można zrobić studia w PL jako ciekawostkę, do krzyżówek i quizów na gazeta.pl się przyda jak znalazł

6

Mnie tam bardziej ciekawi, ilu jeszcze baranów w tym roku będzie narzekało, że studia to nie zawodówka.

0

.

0
Aisekai napisał(a):

Skończyć je i tak zamierzam, bo niestety słyszałem że ludzie z inżynierem są inaczej traktowani niż ktoś z wykształceniem średnim

Dobrze słyszałeś.
Dużo się mówi o tym, że w IT studia niepotrzebne, a już na pewno nie kierunkowe itp. Każdy zna kogoś bez studiów który zarabia niezłą kasę. To prawda. Też takich znam.

Ale to nie zmienia faktu, że bez tytułu jest po prostu trudniej. A jest tym trudniej, im wyżej starasz się być w hierarchii, albo gdy próbujesz wystartować na jakieś wyższe stanowisko. Nie są to jakieś wielkie różnice... ale są. Dodatkowo na studiach można przecież też pracować, poznać fajnych ludzi i nauczyć się samoorganizacji.

1
jarekr000000 napisał(a):

Natomiast do dziś nie wiem po co miałem umieć wyrecytować 7 warstw OSI i wiedzieć jak na przerwaniach DOS wysłać dane na drukarkę :-/ (już wtedy była to skrajnie zła wiedza).

Gdyby architekci oprogramowania myśleli chociaż w 1/5 tak dobrze jak goście, którzy zaprojektowali OSI, to na rynku enterprise byłoby 95% mniej kupy.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0