Kto posiada prawa do pracy magisterskiej?

Odpowiedz Nowy wątek
2011-09-14 13:59
0

Jak to z tym jest? Na pewno prawo się w kółko zmienia.

Promotor podesłał mi linka: http://www.rp.pl/artykul/697407.html

W zasadzie wszędzie pisze się o pracy magisterskiej, natomiast ja do pracy dołączam jeszcze program (kody źródłowe + może kod wykonywalny). Chciałbym np w przyszłości zarabiać na tym programie (jeśli się uda) nie płacąc jakichś tantiem dla UJ.

A może w ogóle kodu źródłowego nie dołączać, tylko sam pseudokod? Jak to widzicie?


"Programs must be written for people to read, and only incidentally for machines to execute." - Abelson & Sussman, SICP, preface to the first edition
"Ci, co najbardziej pragną planować życie społeczne, gdyby im na to pozwolić, staliby się w najwyższym stopniu niebezpieczni i nietolerancyjni wobec planów życiowych innych ludzi. Często, tchnącego dobrocią i oddanego jakiejś sprawie idealistę, dzieli od fanatyka tylko mały krok."
Demokracja jest fajna, dopóki wygrywa twoja ulubiona partia.
Ja to widze tak ze nam tu nastepny Steve Jobs rosnie :) - EgonOlsen 2011-09-14 14:53
to zależy od tego, czy ma garaż - Złowieszczy 2011-09-14 16:22
Chyba od tego, czy dostanę raka. - Wibowit 2011-09-14 16:33

Pozostało 580 znaków

2011-09-14 14:59
0

Zależy od uczelni, jest totalna samowolka. U nas (PolLub) nie ma jasnego stwierdzenia, ale przyjmuje się, że majątkowe prawa autorskie ma jednak twórca pracy. Niektóre uczelnie ponoć wymagają przeniesienia na uczelnię.

Rozwiązanie najprostsze: wydaj kod na licencji BSD ;-)

edytowany 1x, ostatnio: Ktos, 2011-09-14 14:59

Pozostało 580 znaków

2011-09-14 15:03
endless
0

Rozumiem że chcesz napisać swoją magisterkę korzystając ze sprzętu na uczelni, konsultując się z promotorem, pobierając stypendium z uczelni, a potem uczelnie wy**ujać i trzepać na swojej magisterce kasę?

Pozostało 580 znaków

2011-09-14 15:12
0

@up: rofl, a może chce napisać pracę na własnym sprzęcie, płacąc co miesiąc czesne np. 500zł i potem trzepać kasę na swojej pracy.
Przecież dopóki się ich nie zrzeknie to prawa majątkowe należą do twórcy, tyle, że uczelnia chyba może wymagać przeniesienia praw majątkowych na nią, ale w tym względzie musi zostać spisana jakaś umowa.


Pozostało 580 znaków

2011-09-14 15:14
endless
0

@up - wszystko to co napisałem tyczy się wibowita (o sprzęcie i stypendium sam pisał na forum...).

no chyba, że tak ;) - byku_guzio 2011-09-14 15:30

Pozostało 580 znaków

2011-09-14 15:19
0

Ja tam w pracy inżynierskiej dokleiłem do programu licencję MIT i to samo właśnie robię w magisterskiej. :-P W sumie nie zastanawiałem się kto do czego ma prawa, ale wydaje mi się, że dość naturalnym jest, że to student napisał pracę i program, i to on jest właścicielem prawa autorskich.

Co do kodu, jeżeli praca dotyczy "napisania programu" to kod wydaje mi się niezbędny.


"(...) otherwise, the behavior is undefined".

Pozostało 580 znaków

2011-09-14 15:50
0

endless:
Praca to w całości mój wymysł, od wymyślenia tematu, przez skompletowanie materiałów i wymyślenie własnych algorytmów, skończywszy na całkowicie samodzielnie zrobionej implementacji. Promotor jeszcze nawet kodu nie widział i nie wie dokładnie jak działa. Bibliografia jest dość spora, promotor powiedział, że zaznajomienie się z tematem dogłębnie zajęłoby mu ze dwa miesiące. Ja nie chcę go do niczego zmuszać, a z drugiej strony praca wygląda na tyle dobrze, że promotor stwierdził, że on sam nie musi ogarniać tematu tak dobrze jak ja. Korzystania ze sprzętu było niewiele, w sumie może z jedną dobę obliczeniową Xeona sześciordzeniowego, mógłbym sobie równie dobrze wynająć od kogoś podobną maszynę (w zasadzie wystarczyłoby coś pokroju i7-2600K albo i7-920). Nie brałem żadnych stypendiów naukowych (zresztą z moją średnią to byłoby niemożliwe).

Mógłbym wybrać jakiś tandetny temat pracy i zrobić ją np w miesiąc, ale wybrałem sobie ciekawszy, ambitniejszy temat. Czy to źle? Albo czy to błąd?

Temat pracy to "Concurrent implementations of block-sorting", tzn tworzę współbieżny/ równoległy w obrębie jednego bloku algorytm sortowania blokowego, stosowanego np przy transformacie Burrowsa-Wheelera, a ta np przy kompresji danych. W zasadzie wątpię, aby ktoś z uczelni się mocno kodem zainteresował, bo jest go ok 4.5 tysiąca linii (na chwilę obecną, a jest mocno niedokończony i tak), w większości to specjalne wersje mergesortów, quicksortów, shellsortów, insertionsortów, bucketsortów, radixsortów, zmodyfikowany qsufsort.

Dla przykładu w pewnym programie są takie słowa:

// Fast data compression library
// Copyright (C) 2006-2011 Lasse Mikkel Reinhold
// [email protected]
//
// QuickLZ can be used for free under the GPL 1, 2 or 3 license (where anything
// released into public must be open source) or under a commercial license if such

  • has been acquired (see http:*www.quicklz.com/order.html). The commercial license
    // does not cover derived or ported versions created by third parties under GPL.

GPL jest kompatybilne z (chyba) większością otwartego oprogramowania, a z drugiej strony praktycznie blokuje wykorzystanie komercyjne. Z drugiej strony jest licencja komercyjna, czyli za opłatą pozbywamy się wielu ograniczeń GPLa.

Wydając na BSD/ MIT ciężko byłoby zarobić.


"Programs must be written for people to read, and only incidentally for machines to execute." - Abelson & Sussman, SICP, preface to the first edition
"Ci, co najbardziej pragną planować życie społeczne, gdyby im na to pozwolić, staliby się w najwyższym stopniu niebezpieczni i nietolerancyjni wobec planów życiowych innych ludzi. Często, tchnącego dobrocią i oddanego jakiejś sprawie idealistę, dzieli od fanatyka tylko mały krok."
Demokracja jest fajna, dopóki wygrywa twoja ulubiona partia.
edytowany 3x, ostatnio: Wibowit, 2011-09-14 15:53

Pozostało 580 znaków

2011-09-14 15:51
0

Kod jest częścią pracy. Z tego co słyszałam PG na przykład idzie ze studentem na układ, w którym student dostaje minimum 50% zysków.

Pozostało 580 znaków

2011-09-14 20:10
0

Kiedyś czytałem o prawach autorskich (ale to kilka lat temu było) ale wątpię żeby dużo się zmieniło. W ustawie o prawach autorskich jest zapis że uczelnia ma prawo do pierwszego opublikowania twojej pracy. Według interpretacji którą czytałem podczas tej publikacji to ona ustala licencje (ale to mi się wydaje naciągane). Jeśli uczelnia nie opublikuje twojej pracy w terminie chyba 7 miesięcy, masz prawo to zrobić. Nie wiem kto jest właścicielem praw majątkowych bo nic konkretnego na ten temat nie mogłem znaleźć ale bardzo prawdopodobne że jest to uczelnia lub praca staje się "własnością ogółu". Osobiste prawa masz chyba ty i uczelnia bo zawsze widziałem prace podpisane uczelnią i autorem ;P

Ogólnie to niemal wszystko zależy od interpretacji która siłę ciągle zmienia. Najlepiej poczytaj http://pl.wikisource.org/wiki/Prawoautorskie%28ustawa%29 .

Znajdziesz np.

Art. 15a.
Uczelni w rozumieniu przepisów o szkolnictwie wyższym przysługuje pierwszeństwo w opublikowaniu pracy dyplomowej studenta. Jeżeli uczelnia nie opublikowała pracy dyplomowej w ciągu 6 miesięcy od jej obrony, student, który ją przygotował, może ją opublikować, chyba że praca dyplomowa jest częścią utworu zbiorowego.

Lub z innych źródeł:
http://www.rp.pl/artykul/697407.html

Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych majątkowe prawo autorskie do pracy licencjackiej, magisterskiej, doktorskiej i habilitacyjnej przysługuje ich twórcom.

(Tak na marginesie powiem że chwilami odnoszę wrażenie że według polskiego prawa można wszystko ale nie można nic... Nie wiem co za cwele piszą te ustawy.)


Java is to JavaScript as ham is to hamster
Jak to kto pisze? poślowie i poślinki :p - byku_guzio 2011-09-14 21:04
A właśnie, że (p)osły i (p)oślice :] - Wibowit 2011-09-14 21:15

Pozostało 580 znaków

2011-09-14 20:55
0

@Pozoga, tyle że tu musisz jeszcze zajrzeć do regulaminu uczelni, żeby mieć pełen obraz.

Pozostało 580 znaków

2011-09-14 21:02
Krejzi
0

Na MIMUW z tego co pamiętam prawa do pracy ma uczelnia.

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0